Wolni z wolnymi, równi z równymi.

Rex regnat et non gubernat

  • Thomas Jefferson

    Kiedy obywatele obawiają się swojego rządu, jest to tyrania. Gdy to rząd obawia się obywateli, mamy do czynienia z wolnością.
  • Margaret Thatcher

    Unia Europejska jest skazana na niepowodzenie, gdyż jest czymś szalonym, utopijnym projektem, pomnikiem pychy lewicowych intelektualistów.
  • Włodzimierz Lenin

    Socjalizm to nic innego jak państwowy monopol kapitalistyczny stworzony dla korzyści wszystkich ludzi.
  • Ralph Waldo Emmerson

    Religia jednego wieku staje się literacką rozrywką następnych.
  • Soren Kierkegaard

    Są dwa sposoby w jakie człowiek może dać się ogłupić. Pierwszy to uwierzyć w rzeczy nieprawdziwe. Drugi, to nie wierzyć w prawdziwe.
  • Ayn Rand

    Jako że nie istnieje taki byt, jak “społeczeństwo”, ponieważ społeczeństwo to pewna liczba indywidualnych jednostek, zatem idea, że “społeczny interes” jest ważniejszy od interesu jednostek, oznacza jedno: że interes i prawa niektórych jednostek zyskuje przewagę nad interesem i prawami pozostałych.
  • Terence McKenna

    Skoro już w XIX wieku zgodziliśmy się przyznać, że człowiek pochodzi od małpy, najwyższy czas pogodzić się z faktem, że były to naćpane małpy.
  • Aleister Crowley

    Czyn wole swą, niechaj będzie całym Prawem.

    Nie masz żadnego prawa prócz czynienia twej woli. Czyn ja i nikt inny nie powie nie.

    Każdy mężczyzna i każda kobieta jest gwiazdą.

    Nie ma boga prócz człowieka.

    Człowiek ma prawo żyć wedle swych własnych praw
    żyć tak jak tego chce
    pracować tak jak chce
    bawić się tak jak chce
    odpoczywać tak jak chce
    umrzeć kiedy i jak chce

    Człowiek ma prawo jeść to co chce: pić to co chce: mieszkać tam gdzie chce: podróżować po powierzchni Ziemi tam gdzie tylko chce.

    Człowiek ma prawo myśleć co chce
    mówić co chce: pisać co chce: rysować, malować, rzeźbić, ryć, odlewać, budować co chce: ubierać się jak chce

    Człowiek ma prawo kochać jak chce

    Człowiek ma prawo zabijać tych, którzy uniemożliwiają mu korzystanie z tych praw

    niewolnicy będą służyć

    Miłość jest prawem, miłość podług woli.
  • Anarchizm metodologiczny

    Anarchizm metodologiczny - jest programem (a właciwie antyprogramem), zgodnie z którym należy z wielką ostrożnością podchodzić do każdej dyrektywy metodologicznej, (w tym do samego anarchizmu) bowiem zaistnieć może sytuacja, w której lepiej jest z anarchizmu zrezygnować (aby nie hamować rozwoju wiedzy) niż go utrzymywać.
    Paul Feyerabend
  • Strony

Archive for the ‘cannabis’ Category

Kannabinoidy – grupa organicznych związków chemicznych oddziałujących na receptory kannabinoidowe w mózgu. Zanim odkryte zostały inne typy kannabinoidów, nazwa ta obejmowała tylko alkaloidy konopi.

Dunedin 420 cannabis protest Otago University on national TV

Posted by psychoneurocybernauta w dniu 27 Sierpień 2012

Dunedin NZ cannabis smokers gather each week at 4:20 pm on Wednesdays and Fridays at the Otago University campus and publicly smoke marijuana to protest cannabis prohibition.

The Otago University Students Association has passed prohibition free policies for students on campus. This is much to the dismay of Otago University officials who have tried to actively shut down the 4:20 protests and constantly try to threaten and intimidate members of otago NORML (a group which promotes the protests) with legal action.

This particular 4:20 protest and members of otago NORML were featured on New Zealand national television on TVNZ’s Close Up program.

 

Posted in cannabis | Otagowane: , , , | Leave a Comment »

Seks narkotyki i okultyzm

Posted by psychoneurocybernauta w dniu 20 Lipiec 2009

Warto jest pewnie przyjrzeć się bliżej tradycji religijnej, albowiem prawie w każdym plemieniu istnieje jakaś wersja przypowieści o Ogrodzie Eden. Mówi się że nasi przodkowie lub praojcowie żyli w prawdziwym raju.

Nie było własności prywatnej, nie było też zawiści, zazdrości, kradzieży, wojny ani rządu. Był to Złoty wiek” – powiada Don Kichot Cervantesa, podsumowując wątek przewodni mitu greckiego, żydowskiego i chrześcijańskiego.

Lecz wkrótce pojawił się pierwszy grzech, pierwszy błąd, pierwsi transgresja. Od tego czasu błąkamy się w dziczy, a anioł strzeże bram Edenu „z płomiennym mieczem zwróconym w każdą stronę”, żebyśmy już nigdy nie mogli dostać się do tego raju na ziemi.

Psychiatrzy i inni badacze społeczni mają ciekawe teorie dotyczące pochodzenia tego uniwersalnego wzoru mitycznego.

Freudyści twierdzą, że jego podstawa znajduje się w naszych wspomnieniach z wczesnego dzieciństwa, kiedy otrzymywaliśmy, to co chcieliśmy (na nasze zawołanie), i nie mieliśmy frustracji płynących z niezaspokojenia.

Inny psychoanalityk, Otto Rang, podpowiada bardziej sugestywnie, że Eden to nasze zniekształcone wspomnienia z życia łonowego, a „upadek człowieczy” to traumatyczne przywołanie szoku urodzin.

Niektórzy makrsiści i ideolożki Ruchu Wyzwolenia Kobiet wierzą, ze między rewolucją rolniczą sprzed 12 000 lat p.n.e.., a urbanizacją 4000 roku p.n.e. istniał Złoty Wiek braterstwa, siostrzeństwa i socjalizmu.

Z kolei niektórzy etologowie sądzą, że mit ten jest wspomnieniem jeszcze wcześniejszej, bo prehistorycznej społecznej łowieckiej (od 4 000 000 do 1 000 000 p.n.e.), kiedy ludzie żyli z zgodzie ze swymi „instynktami” i nie byli jeszcze poddani gruntownej socjalizacji, która wprowadziła nienaturalne tabu, wpędzając ludzkość w nędzę.

Istniej nawet taka urocza teoria wyłożona przez Theodor,a Lasara z Nowego Jorku, która powiada że tak zwana Wielka Kometa z 8000 pn.e. wyśledzona przez dr. Imamanuela Velikovski’ego doprowadziła ludzkość do szaleństwa, a „złoty wiek” jest naszym szalonym wspomnieniem czasów kiedy byliśmy normalni.

Jednak niezależnie od źródła tej ogólnoludzkiej opowieści, odwołuje się ona do oczywistego faktu psychologicznego:

ludzie potrafią sobie wyobrazić idealny stan szczęścia, ale już trudniej im uznać, że mogliby osobiście osiągnąć ten ideał.

Panuje powszechna świadomość pewnych bram, drzwi bądź barier miedzy pragnieniem a rzeczywistością. Kobiety i mężczyźni czują się prawie niezdolni do osiągnięcia tego, czego pragną.

Ta psychologiczno-duchowa bariera odpowiada całkiem dobrze koncepcji”grzechu pierwotnego” u św Augustyna, grzechu, który „przesłania intelekt” i daje duszy „trwała skłonność do zła”

Odpowiada również Freudowskiemu przekonaniu, że każdy jest neurotykiem.
Co więcej przypomina uderzającą diagnozę dr Wilhelma Riecha, wedle której ludzkość cierpi na „strach przed przyjemnością”, wewnętrzny lęk, który zmusza nas do wypierania „pierwotynych popedów” i obierania sobie „drugorzędnych” celów „zastępczych”, podobnie jak łucznik, który nie potrafi zmierzyć się ze środkiem tarczy i celowo chybia o kilka milimetrów.

Istnieje jednak pogląd mniejszości (…)

Pierwszymi którzy przyjęli że człowiek może żyć w raju „znajdując się nadal w swym ciele”, byli gnostycy w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Pogląd ten nigdy nie wymarł, chociaż tępiły go wszystkie kościoły.
(…)
Wszystkie te wizje mesjanistyczne osiągają swój punkt szczytowy w czasach współczesnych, w rewolucji psychedelicznej, którą rozpętali tacy złowieszczy szamani jak dr nauk społecznych Timothy Leary, dr reologii Alan W. Wattsi sekretarz natury Adonis Huxley. Oczywiście, byli też inni, którzy ich wspierali: poeta Allan Ginsberg, pisarz William S. Burroughs, dr Johm Lilly, prof Humpherey Osmund, dr Houston Smith, pisarz Kek Kesey i wielu innych. Wszystko zależy kogo uznamy za prowodyra tego ruchu.

Miliony naszych obywateli i mozolnie szukana molekularnych tylnych drzwi do „Ogrodu Eden”.

„Zieloni rewolucjoniści” nie wierzą w to, że musimy na zawsze tracić z oka cel. Nieche przyjąć jażma grzechu pierworodnego, wrodzonych neuroz ani nawet teozoficznych koncepcji „strażnika progu” (istoty która pożera głowy ludzi wstępujących na wyższeplany bez zaproszenia).

Nie godzą się na barierę miedzy pragnieniem, a rzeczywistością, o której tak gorzko mówi T.S. Eliot w wierszu The Hollow Men.

Według dość ortodoksyjnego chrześcijańskiego poglądu Eliota, jest pewien „Cień”, który zawsze pada między „ideę a rzeczywistość, „pożądanie a spazm”, ruch a działanie”. Ten „Cień” to oczywiście grzech pierworodny, którego już z definicji nikt nie może odrzucić.

Rewolucja narkotykowa powiada jednak, podobnie jak Budda, ze „To tylko Cień – tylko pozór, iluzja”.

Ideolodzy tej sprawy nadaliby cieniowi status starej taśmy odgrywanej w głośnikach umysłu, zapełnionej lękami społecznymi uprzedzeniami i zastąpić nowym programem, jeśli się zna odpowiednie techniki neurologiczne lub jogicznme

Powiedzą jeszcze z misjonarskim błyskiem w ok, że techniki te wielu zna, może je przekazywać innym i wydatnie wspomagać odpowiednimi substancjami chemicznymi.

Bądźcie realistami, żądajcie niemożliwego!

ten slogan studenckich rewolucjonistów francuskich z 1968 roku jest mantrą przewijającą się przez cały mistycyzm narkotykowy.

Możemy go również znaleźć u dr. Johna Lill’ego który ubiera go w inne słowa:

W krainie umysłu to, co uważa się za prawdę, nią jest lub staje się prawdą w granicach wyznaczonych przez doświadczenie. granice te są z kolei następnymi przekonaniami, które należy przekroczyć. W krainie umysłu nie ma granic… Istnieje w niej wszystko, co można sobie wyobrazić.

Seks narkotyki i okultyzm
Seks, narkotyki i okultyzm stały się narzędziami rewolucji. I choć w dużej mierze była to przegrana rewolucja, wytworzyła wyłom w kosmosie możliwości, udostępniając projektowanie rzeczywistości wedle własnej woli.

http://okultura.pl

Posted in cannabis, historia, psychologia | Otagowane: , , | Leave a Comment »

Megality, Opium i Konopie

Posted by psychoneurocybernauta w dniu 13 Styczeń 2009

Tematyka niniejszego artykułu należy do najrzadziej poruszanych w polskim piśmiennictwie archeologicznym. Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele. Wymaga ona bowiem przede wszystkim badań interdyscyplinarnych. Stąd też w literaturze wzmianki o środkach psychoaktywnych ograniczone są wręcz do minimum lub ich w ogóle brak.

Problem narkomanii, który w ciągu ostatnich lat stał się poważnym wyzwaniem dla społeczeństwa polskiego, w świetle specjalistycznych badań nie jest bynajmniej czymś nowym. Historia narkotyków jest tak stara jak dzieje ludzkości. Na kilkaset tysięcy (do 800 tys.) gatunków świata roślinnego stosunkowo niewiele jest roślin odurzających, psychomometycznych, zwanych także psychodysleptycznymi, psychozomimetycznymi, halucynogenicznymi lub halucynogennymi. W swoisty sposób oddziaływają one na organizm i psychikę człowieka, wywołując halucynacje, stąd też potocznie nazywane bywają ,,roślinami narkotycznymi’’. Jak sądzą botanicy, prawdopodobnie liczba wszystkich dotychczas znanych nie przekracza 60 gatunków – i to zarówno roślin naczyniowych jak i plechowatych. Z tego zaledwie 1/3 z nich odgrywało i wciąż odgrywa większą rolę w dziejach ludzkości. Kontrowersyjnych zdaniem niektórych autorów, halucynogeny wręcz przyczyniły się wręcz do „uczłowieczenia” gatunku homo (McKenna 1993). To dzięki silnym środkom halucynogennym (LSD) zastosowanym we współczesnej psychiatrii udało się S.Grofowi, stworzyć swego rodzaju stratygrafię sfery nieświadomej ludzkiej psychiki. Z tych chociażby względów środki owe zasługują na naszą uwagę.

Do roślin i grzybów halucynogennych rosnących w Europie, które w czasach historycznych oraz w folklorze były użytkowane w różnych celach, należą m.in. dziędzierzawa (Datura stramonium), lulek czarny (Hyoscyamus niger L.), pokrzyk wilcza jagoda (Atropa belladona), mandragora (Mandragora officinarum), mak (Papaver somniferum L.), konopie (Cannabis sativa), tojad mordownik (Aconitum), wawrzynek wilcze .łyko (Daphne mezereum), muchomor czerwony (Amanita muscaria), grzyby psylocibidae i in. Jakie mamy dowody na stosowanie tych środków halucynogennych w pradziejach Europy, jakie były społeczne skutki tych praktyk i czy w ogóle istniał wówczas problem narkomanii? Aby zagadnienie owo przebadać, należy posłużyć się dotychczasową wiedzą botaniczną i farmakologiczną, mieć dowody palynologiczne (pyłki roślin psychoaktywnych odkrytych na stanowiskach archeologicznych, w grobach i naczyniach) i ślady substancji psychodelicznych. Ważne są analizy chemiczne, znajomość sposobów produkcji i technik narkotyzowania się, dane historyczne i etnograficzne dotyczące tego zjawiska oraz znajomość dzieł sztuki sakralnej i świeckiej powstałych pod wpływem halucynogenów. Najważniejsze są informacje medyczne (psychologia, psychiatria i in.) o działaniu poszczególnych specyfików na organizm ludzki i psychikę człowieka, gdyż to właśnie te działania były powodem użytkowania substancji psychotropowych w dziejach ludzkości. Dopiero w tym kontekście można próbować dociekać zasięgu tego zjawiska w kulturach prahistorycznych i jego ówczesnych społecznych skutków.

W czasach, gdy nie znano jeszcze rolnictwa i hodowli, ludzie przez dziesiątki tysięcy lat żywili się tym, co złowili lub zebrali w lesie. Wtedy właśnie w paleolicie i mezolicie „przetestowano” wiele roślin pod względem ich właściwości jadalnych. A przy okazji ujawniło się działanie halucynogenne wielu z nich. Najwcześniejsze dane pochodzą już ze starszej epoki kamienia. Dowodami na to są m.in. prahistoryczne dzieła sztuki.

Ostatnie badania nad sposobem wykonania paleolitycznych malowideł jaskiniowych we Francji wykazały, że farby zastosowane do ich wykonania zawierały substancje halucynogenne, malowidła zaś tworzono biorąc farbę do ust, mieszając ją ze śliną i wydmuchując na ścianę jaskini. Efektem tej techniki malarskiej były wizje narkotyczne, uwidocznione potem na ścianach jaskini (m.in. skutek zatrucie tlenkami manganu).

Z kolei w Afryce najstarsze malowidła naskalne pochodzą z jaskini zwanej Apollo 11 w południowej Namibii. W 1969 roku znaleziono tam kilka malowanych kamiennych płyt, które datowane są na co najmniej 26 tys. lat. Jedna z płyt przedstawia dziwna postać zwierzęcia z nogami człowieka. Jak wskazują badania etnograficzne plemienia Buszmenów, tego typu postacie: pół zwierzęta, pół-ludzie są typowe dla wizji występujących u szamanów w stanach transowych. Na malowidłach południowo-afrykańskich bardzo często występują figury geometryczne: kraty, zygzaki, kropki i linie faliste. Badania neuropsychologiczne wykazały, że tego typu geometryczne obrazy zwane entoptykami ukazują się bardzo często ludziom w transie. Sądzi się zatem, że figury geometryczne przedstawione na tych i wielu innych malowidłach i rytach skalnych przedstawiają wizje, jakie pojawiają się w czasie transu spowodowanego tańcami rytualnymi lub też są efektem działania środków halucynogennych. Analogicznie interpretowane są motywy sztuki z epoki kamienia w tym też z kręgu europejskich kultur megalitycznych. Podobnie o znakach symbolicznych w europejskich kulturach megalitycznych twierdzi Z. Krzak (1994). Sądzi on bowiem, iż nie mają one odpowiedników w świecie realnym. Najbliższą natomiast analogią dla nich są psychogenne fosfeny, tj. znaki ekstatyczno – wizyjne, które subiektywnie można wywołać w człowieku m.in. środkami mechanicznymi, chemicznymi, zmęczeniem, oraz narkotykami. Rola transu i tzw. „stanów odmiennej świadomości” miała i ciągle ma podstawowe znaczenie w wielu kultach przeszłości i teraźniejszości .

Wśród rysunków naskalnych z Tassili z terenów Sahary datowanych na późny neolit znajdują się przedstawienia tańczących w ekstazie postaci antropomorficznych z halucynogennymi grzybami oraz postać szamana z głową w formie łba pszczoły. Z jego ciała wyrastają grzyby. Trzyma je również w swoich dłoniach. Z Bałkanów z kręgu neolitycznej kultury Vinča, pochodzą natomiast kamienne rzeźby grzybów. Z kolei na epokę brązu datuje się ciekawy posążek będący obecnie w posiadaniu Muzeum Archeologicznego w Atenach. Przedstawia on kobietę z dzieckiem w ręku. Głowa dziecka przyozdobiona jest kapeluszem grzyba. Wiele wizerunków grzybów halucynogennych, zapewne muchomorów (Amanita muscaria), odkryto w Skandynawii. Wyobrażano je m.in. na brzytwach z okresu brązu służących do celów kultowych (inicjacje, ofiary, obrzędowe ścinanie włosów ludzi i zwierząt). Istnieje ponad 50 różnych gatunków halucynogennych Amanita muscaria występujących na terenie Europy, Azji, Afryki i Ameryki Płn. Spożywanie grzybów Amanita muscaria (muchomor czerwony), Amanita pantherina (muchomor plamisty) lub też dzikiego rozmarynu (Ledum paluste) zmieszanego z aromatycznym mirtem (Myrica gale), było nie tylko źródłem halucynacji dla wczesnośredniowiecznych społeczności skandynawskich, ale jak się przypuszcza, także sposobem osiągania stanu osławionej furii wojennej Wikingów. W czasach przedchrześcijańskich muchomor czerwony powszechnie stosowano w trakcie obrzędów religijnych (głównie typu szamańskiego) na prawie całym obszarze Eurazji – od Skandynawii po Kamczatkę oraz w Ameryce Płn.

Bardzo ważnymi dowodami dla rozważań o halucynogenach w prahistorii są znaleziska pyłków (nasion) roślin halucynogennych odkrytych na stanowiskach prahistorycznych, zwłaszcza w grobach. Najstarsze pochodzą z Szanidar (Irak) a związane są już z człowiekiem neandertalskim. Inne odkryto w grobie kapłanki z wczesnego neolitu w Çatal Hüyük (Turcja), na megalitycznym stanowisku “La Houque Bie” na wyspie Jersey koło Wielkiej Brytanii oraz wielu innych z późniejszych epok.

Silne odurzenie znane było zarówno w starożytnym Egipcie jak i w Mezopotamii o czym świadczą ówczesne dokumenty. Z recepty mezopotamskiej zapisanej na glinianej tabliczce pochodzi jeden z pierwszych opisów organizmu człowieka będącego pod wpływem środków psychotropowych. Symptomy (ucieczka myśli, oczy w słup) oraz użycie korzeni lukrecji jako antidotum będącego tradycyjną odtrutką przy zatruciu bieluniem dziędzierzawą lub konopiami, zdaniem współczesnych badaczy, wyraźnie wskazują na działanie alkaloidów z grupy tropanów i na opium lub konopie.

Badania tej problematyki wykazują iż różnego typu narkotyki stosowane były zarówno przez ludy starożytne jak i nowożytne w obrzędach religijnych i magicznych. Znali je m.in. Indianie obu Ameryk, Grecy, Asyryjczycy, Chińczycy, Persowie i Hindusi itd. U tych ostatnich bogowie Haoma i Soma byli uświęconymi roślinami halucynogennymi stosowanymi od kilku tysiącleci w kulcie. Rośliny psychoaktywne miały swój udział również w obrzędach pogrzebowych. Psychoaktywny lulek czarny (Hyoscyamus niger L.), który znany był już w epoce brązu w rejonie Alp, przypuszczalnie używali wczesnośredniowieczni Rusowie w trakcie pogrzebu opisanego przez arabskiego kupca i podróżnika Ibn Fadlana. Napój uwarzony z tej rośliny serwowano niewolnicom zabijanym w ofierze dla zmarłego wielmoży. W uzupełnieniu dodajmy, że europejskie czarownice z czasów renesansu używały właśnie lulka czarnego oraz belladonny, mandragory i datury do produkcji tzw. “maści do latania”.

Psychogenne obrazowanie było doznawane przez ludzi we wszystkich kulturach i wszystkich okresach ludzkiej historii. Badaczka E. Bourguignon (1977) stwierdziła wręcz, że ponad 90% spośród rozpatrywanych przez nią 488 społeczności znało zinstytucjonalizowane formy i metody zmieniania stanów świadomości. Środki te były niejako wmontowane w owe kultury i miały sankcje religijne. Społeczności pradziejowe i tzw. prymitywne spożywały narkotyki podczas najważniejszych uroczystości religijnych oraz w obrzędach przejścia (narodziny, inicjacje, pogrzeb). Z czasem narkotyki zastąpiono napojami alkoholowymi (miód, wino i piwo). Te ostatnie produkowano m.in. z zboża skażonego halucynogennym sporyszem. Halucynogeny odegrały ogromną rolę w szamanizmie, obrzędowości i sztuce religijnej. W późniejszych czasach miały niemały wpływ na wielkie procesy społeczne, rewolty i polowania na czarownice. Są one także źródłem wielu baśniowych motywów. Przykładem mogą być postacie krasnoludków, które są efektem zjawiska mikropsiji i makropsji jakie m.in. pojawia się po zjedzeniu muchomorów czerwonych.

Desakralizacja środków halucynogennych a następnie hedonistyczne ich użycie jest podstawową i główną przyczyną pojawienia się problemu masowej narkomanii w dziejach ludzkości. Święte rośliny i psychoaktywne substancje pozbawione sankcji religijnych, zakazów i nakazów kontrolowanych przez daną społeczność, znalazły się w sferze „profanum”. Z kolei wyłącznie przyjemnościowa ich konsumpcja („bez wewnętrznych hamulców” i kontroli społecznej) zrodziła uzależnienia, śmiertelne choroby oraz niekorzystne społeczne i ekonomiczne konsekwencje.

W niniejszych rozważaniach zwrócimy uwagę na dwie rośliny, z których już od neolitu wytwarzano substancje psychoaktywne – mak i konopie. Jednocześnie stwierdzamy, iż jest to pierwsza w fachowym piśmiennictwie polskim publikacja dotycząca tzw. archeologii narkotyków.

 

MAK I JEGO POCHODNE

Mak jest rośliną jednoroczną występującą w wielu odmianach w wielu rejonach świata. Spośród ponad stu gatunków maku wymienić należy mak polny będący pospolitym chwastem zbożowym i mak lekarski (siewny; Papaver somniferum L.). Mak od najwcześniejszych czasów miał uniwersalne zastosowanie jako środek leczniczy, żywnościowy i narkotyczny. Najwcześniejsze europejskie znaleziska resztek tej rośliny sprzed 6050 lat odkryto na stanowiskach grupy Rhine-Meuse kultury wstęgowej rytej z Basenu Paryskiego z Francji. Młodsze, gdyż pochodzące z okresu 3500-2500 l. p.n.e. (inne datowanie 4200 p.n.e.- Rudgley 2002) znaleziono w połowie XIX w. w Hiszpanii w Cueva de los Murciélagos (Jaskini Nietoperzowej) w Almeria. Odkopano tam szkielety z resztami dobrze zachowanych odzieży oraz kuliste kosze zawierające główki maku. Znaczne ilości ziaren maku a także zupełnie dobrze zachowane jego główki należące do szlachetniejszej, uprawianej postaci maku znaleziono również w XIX w. we wczesnoneolitycznych budowlach palowych w Robenhausen w Szwajcarii oraz na stanowiskach w Steckborn, Niederweil, Moosseldorf. Wiek znalezisk z okolic Mediolanu (Lagozza), Francji (Sabaudia) i Szwajcarii. Roślina ta znana była na południu Polski już w okresie neolitu. Ziarna maku (Papaver somniferum L.), które zmieszane były z nasionami pszenic pierwotnych, niewielką ilością ziaren żyta i chwastów odkryto na stanowisku kultury ceramiki promienistej w Zesławicach, pow. Kraków. Dalsze dowody rozprzestrzenienia się maku w krajach europejskich pochodzą z okresu brązu i żelaza. Z polskich stanowisk kopalnych pochodzą znaleziska nasion maku (Papaver somniferum L) z Biskupina i z Mogiły (Nowa Huta; okres późnorzymski), gdzie wystąpiły m.in. z halucynogennym lulkiem (Hyosciamus niger L.).

Z maku lekarskiego (siewnego; Papaver somniferum L.) otrzymuje się olej oraz opium. Opium produkuje się specjalną metodą ze zgęszczonego soku makowego. W tej procedurze od czasów starożytnych do dziś nic się nie zmieniło. Najstarsze dane pochodzą z Mezopotamii, gdzie już Sumerowie uzyskiwali sok maku z naciętych makówek, zbierany potem następnego dnia rano. Grecki lekarz Dioskurides (I w. n.e.) dokładnie i po raz pierwszy w historii przedstawił ten proces w swojej pracy o środkach leczniczych: ,,Ci, którzy chcą uzyskać sok, powinni po osuszeniu rosy ostrożnie naciąć gwiazdeczkę nożem, ale tak, by nie wszedł on do środka, a torebkę naciąć płytko pionowo po bokach, po czym wypływającą łzę wprowadzić palcem do naczynia i po niedługim czasie czynność powtórzyć, bo sok jest bardzo gęsty i następnego dnia znów się tam znajdzie. Następnie należy go ugnieść w starym moździerzu, uformować pigułki i przechowywać’’ (Księga IV, rozdz.65; za: Rätsch 1992). Za opium uważa się właśnie surowe białe mleczko, które wypływa po nacięciu nie rozerwanej główki Papaver somniferum. Sok szybko zmienia barwę na czerwonobrunatną (brunatną), tężeje i gęstnieje na powietrzu. Tworzy lepką i gumowatą masę o ostrym zapachu, która z czasem twardnieje. Z jednego hektara zasiewów otrzymuje się ok. 8,5 – 9 kg surowego opium. Dane te dają nam pojęcie o ewentualnych areałach zasiewów maku w okresie neolitu, a także mogą służyć do obliczenia pojemności „pojemników” na opium i np. dać odpowiedź na pytanie, jakiej wielkości musiało być pole maku, z którego zebrane opium wypełniło dany „pojemnik”.

 

PROBLEM FUNKCJI GLINIANYCH FLASZ Z KRYZĄ, FAJEK I ŁYŻEK.

W inwentarzach kultur związanych z ideą megalityczną, do których na terenie Europy Środkowej należy zaliczyć przede wszystkim kulturę pucharów lejkowatych, występują małe gliniane naczynia określane mianem „flasz z kryzą”. Występują w różnych formach na obszarze Europy od Bretanii na zachodzie po Wołyń na wschodzie i od południowej Skandynawii po Morawy. Nader ważny problem ich datowania a zarazem rozprzestrzeniania na tych terenach wymaga podjęcia odrębnych studiów wykraczających poza zakres niniejszego artykułu. Rzecz ujmując generalnie – pojawiają się one ok. połowy IV tysiąclecia p.n.e. Na Wyżynie Małopolskiej naczyńka te są charakterystyczne dla II , klasycznej fazy południowej grupy kultury pucharów lejkowatych i datowane na ok. 3640 – 3480 BC. Jest to okres początkowy w procesie wprowadzania tam nowego systemu gospodarczego i kulturowego oraz czas powstawania średniej wielkości trwałych osad a co za tym idzie stabilizacji i wzrostu populacji.

(Ryc.1)Flasze z kryzą charakteryzują się cylindrycznymi lub lejkowato rozchylonymi przy wylewie szyjkami o różnej wysokości. Cechą wspólną wszystkich omawianych naczyniek jest występowanie tzw. kryzy, niekiedy zdobionej pionowymi żłobkami. Brzuśce tych naczyń mają formę kulista, dwustożkową, baniastą, gruszkowatą a nawet zbliżoną z wyglądu do współczesnego kałamarza. W większości przypadków dna są płaskie, niekiedy kuliste, wyjątkowo formowane w kształcie czworoboku lub pięciokąta lub też ozdobione wzdłuż krawędzi dna plastycznymi guzkami. Krawędzie wylewu czasami posiadają dołki. Podobne pionowe nacięcia pojawiają się też na kryzach. Bywają też okazy zaopatrzone z taśmowate ucha, których krawędzie niekiedy ozdabiają nacięcia. Dość rzadko pojawia się ornament w formie pionowych linii na całym brzuścu lub też rowki te układają się w pasma złożone z 3 linii albo „drabinek” .

Flasze z kryzą swym kształtem przypominają odwróconą główkę makówki (Ryc. 1). Te najbardziej zbliżone do oryginału odkryto na terenie Jutlandii i Szlezwiku – Holsztynu (Ryc. 2). 

Ryc. 2. Gliniane flasze z kryzą. a - Dania ; b- Forum, ksp. Brondum, Jutlandia, Dania;c- Fyen, Dania lub Fünen, d.- Skjerngaard, ksp. Skjern, Jutlandia, e- Ohlsdorf, ksp.Eppendorf, Holstein ; f- Sillehoel, ksp.Loit, kr. Apenrade ( Szlezwig); g- Schleswig-Holstein; h- Weibüll, kr. Hadersleben , Schleswig lub Vedbol, Haderslev Oster Amt, Jutlandia.a- wg. Monteliusa (1895), b-d, h- M. Hoernesa (1925),e-h- G. Kossiny (1922).

Ich wysokość waha się od ok. 9 -18 cm. Na terenie Wyżyny Małopolskiej naczynia te zostały dodatkowo zaopatrzone w jedno ucho i z formalnego punktu widzenia są dzbanuszkami. Ornament pionowych nacięć na brzuścu naczyń oraz brak „koronek” (= kuliste lub płaskie dno) nie są bynajmniej przypadkowe. Wynikają bowiem ze ścisłego odwzorowania czynności wykonywanych na ich botanicznych pierwowzorach, tj. nacięć w celu uzyskania soku. Dodajmy, iż podobieństwa do makówek dopatrywali się badacze kultur śródziemnomorskich np. we flakonikach z epoki brązu (ok.  1700-1600  p.n.e.) z Bliskiego Wschodu, Cypru i Egiptu, w których jak wykazały specjalistyczne analizy znajdowało się opium. Neolityczne flasze z kryzą z terenów Europy Północnej i Środkowej również są mniej lub bardziej udatnymi wyobrażeniami makówek i jak się przypuszcza służyły one jako pojemniki do przechowywania opium. Do takich wniosków doszedł m.in. A.Sheratt (1991; 1994), analizując gliniane naczynia z grobów megalitycznych z Tovstrup, koło Ringkobing i zachodniej Jutlandii (Dania) datowanych na ok. 3600 l. p.n.e. Naczynka tego typu występują najczęściej w grobach kultury pucharów lejkowatych, zarówno w grobach płaskich jak i w grobowcach megalitycznych. Stanowią one wręcz standardowe wyposażenie zmarłych. Umieszczano je zazwyczaj przy głowie lub w okolicach pasa nieboszczyka. Znamy je również z terenów osad na południu Polski, np. z Ćmielowa – Gawrońca, Złotej, st. ,,Nad Wawrem”, woj. świętokrzyskie itd., gdzie w inwentarzach ceramicznych stanowią znikomy ułamek procenta. Natomiast znaleziska licznych flasz z kryzą np. z osady w Annopolu na terenie Pojezierza Gostynińskiego mogą, jak sądzę, sugerować nie tyle masowe użytkowanie opium przez lokalną ludność kultury pucharów lejkowatych, co jego produkcję na eksport a więc istnienie tam dużych pól makowych. Domysły te muszą jednak zostać potwierdzone specjalistycznymi badaniami palynologicznymi.

Ten typ naczyń glinianych zanika całkowicie wraz z upadkiem kultury pucharów lejkowatych. Pewne elementy (np. guzkowate dna) istnieją jeszcze na ceramice kultur amfor kulistych i złockiej na terenach Małopolski, lecz mogą one być jedynie dalekim i bezwiednie kontynuowanych ornamentem, niewiele mającego wspólnego z pierwotną funkcją „flasz z kryzą”.

Część ceramiki neolitycznej związana jest bezsprzecznie ze sferą kultową. Są to różnego rodzaju “ołtarzyki”, “lampki” i „kadzielnice” gliniane o oryginalnych kształtach. Występują głównie w neolicie Bałkanów i w epoce brązu znane są z terenów Grecji. Zdaniem A. Sheratta (1991), służyły one jako kadzielnice, na których w celach religijnych spalano substancje halucynogenne aby się nimi za pomocą inhalacji intoksykować. O ile uprawa maku i produkcja opium miały być “wynalazkami” neolitycznych ludów zachodniej Europy o tyle konopie przyszły ze wschodu Europy, gdzie znaleziono wiele tzw. „kadzielnic”.

W ornamentyce naczyń późnej fazy kultury pucharów lejkowatych pojawia się odcisk sznura, który dominować będzie na ceramice wielu kultur III tysiąclecia w środkowej Europie a także we wczesnym okresie brązu. A.Sheratt przypuszcza, iż rozpowszechnienie się ornamentyki naczyń wykonanej odciskiem sznura konopnego, jest efektem pojawienie się na większą skalę innego środka halucynogennego – Cannabis sativa. Jeśli hipoteza ta jest słuszna, oznacza to zarazem, iż już ok. 3000 lat p.n.e. konopie znały ludy wschodniej strefy protocywilizacji megalitycznej. Ornament ten jest podstawowym w kręgu kultur pasterskich ceramiki sznurowej. Domysł ten nie jest pozbawiony racji. Rezygnacja z opium na korzyść innych używek w tej części Europy, wiązała się bowiem z wielkim procesem przemian w tym regionie jaki miał miejsce w III tys. p.n.e. – z upadkiem społeczności neolitycznych i odejściem od rolnictwa. Przypomnijmy, że uprawa maku wymaga odpowiednich gleb, wielomiesięcznej pielęgnacji i ochrony zasiewów a zatem stacjonarnego osadnictwa. Uzyskiwanie soku makowego też jest zajęciem żmudnym. Zasadniczo odmiennie kształtuje się sprawa z konopiami, które zazwyczaj rosną dziko i to najczęściej w miejscach nawożonych naturalnie przez bydło koczowników. Były więc łatwiejsze do pozyskania. Interesująco przedstawia się mapa znalezisk resztek konopi z okresu neolitu wykonana przez W. Dörflera (1990). Znaleziska te dotyczą terenów podgórskich Karpat i Alp, a więc rejonów w których właśnie dominowała gospodarka pasterska.

Do wyżej wymienionej hipotezy należy jednak, moim zdaniem, zrobić zastrzeżenie, iż uprawa maku i konopi (?) znana już wczesnoneolitycznym społecznościom kultury ceramiki wstęgowej oraz wynalazek produkcji i użytkowania opium, marihuany i haszyszu, niekoniecznie musiały pojawić się w tym samym czasie. Wymienione rośliny (szczególnie konopie) użytkowane były również do innych celów niż intoksykacja (np. do produkcji oleju, sznurów, tkanin itp.). Być może w kręgu społeczności kultury pucharów lejkowatych, sądząc po flaszach z kryzą najbardziej zbliżonych swym kształtem do oryginałów botanicznych, pierwsi podjęli się produkcji opium mieszkańcy dzisiejszej Jutlandii i Szlezwiku – Holsztynu i stamtąd „wynalazek” ten powędrował dalej. Weryfikację tej opinii powinny przynieść specjalistyczne badania palynologiczne oraz chemiczne resztek roślinnych, datowania radiowęglowe i in.

Schyłek neolitu wraz z pojawieniem się pasterstwa przynosi bardzo wiele zmian w ówczesnych społecznościach, m.in. wynalazek rydwanu bojowego a także powszechne standardowe wyposażenie pochówków wojowników (tj. broń – łuk ze strzałami, topór kamienny, sztylet oraz zestaw naczyń). Wspomniany już badacz, A.Sheratt (1987) analizując funkcję tej ceramiki doszedł również do wniosku, że jej różnorodność dowodzi istnienia rytualnych uczt, podczas których pito napoje alkoholizowane (por. pierwsze na ziemiach polskich „kieliszki” ze Złotej sandomierskiej; Ryc. ).

 

Ryc. 3. Gliniane flasze z kryzą. Kultura pucharów lejkowatych. a- Klementowice, pow.Puławy, gr. 2 ; b- Klementowice, pow. Puławy, st. XIII, gr. 1 ; c- Klementowice, pow. Puławy, st. XIV, gr. 5;d- Ćmielów, „Gawroniec“, j. 6; e-. Klementowice, pow. Puławy, st. XIV, gr. 5.a- wg M. Halickiego (1970), b, c, e - wg A. Uzarowicz (1968 i in.); d- Z. Podkowińskiej (1950).

 Tego typu uczty stanowią bowiem od najdawniejszych czasów istotną cechę obrzędowości i wręcz etosu indoeuropejskich wojowników i rycerzy oraz ich boskich patronów.

W inwentarzach kultury pucharów lejkowatych spotyka się fajki. Z osad tejże kultury z miejscowości Ćmielów i Złota na Wyżynie Sandomierskiej pochodzą dwie fajki gliniane. Podobne przedmioty odkryto m.in. na terenie Holandii i Niemiec. Jak wykazały specjalistyczne badania spektrograficzne osadów i gliny fajek z Ćmielowa i Złotej wykonane przez mgr inż. L.Koziorowską w 1995 r., nie były one narzędziami używanymi w odlewnictwie miedzi, które wówczas już znano. Wszystko wskazuje więc na to, iż służyły one do palenia roślinnych środków odurzających. 

Ryc. 4. Fajki gliniane. Kultura pucharów lejkowatych. a- Ćmielów, st. Gawroniec, b- Złota st.Nad Wawrem.

Na taką możliwość wskazuje m.in. analogiczne znalezisko z pochówku kurhanowego z terenu Rumunii z III tys. p.n.e., gdzie odkryto „główkę fajki” zawierającą zwęglone nasiona konopi .

W inwentarzach kultury pucharów lejkowatych występują także gliniane łyżki. Wszystkie te gliniane przedmioty (łyżki, flasze z kryzą, i fajki), moim zdaniem, mogły służyć do produkcji, przechowywania i konsumowania opium. 

Ryc. 5. Pierwsze gliniane kieliszki. Kultura złocka. Złota, st. „Nad Wawrem” i Grodzisko I,jama 207. Wg. Z.Podkowińskiej (1953).

Do palenia opium natomiast podgrzewa się, ugniata, ostrożnie przypieka (patrz: gliniane łyżki!), zalewa wodą, i po pewnym czasie sączy. Przesącz zagęszcza się i rozlewa do małych glinianych garnuszków (patrz: flasze z kryzą!) i poddaje fermentacji trwającej kilka miesięcy. W tym okresie usunięte zostają resztki roślinne. Podczas tego procesu następują też istotne zmiany chemiczne. Oczyszczone opium jest masę plastyczną i aromatyczną. Przy paleniu (patrz: gliniane fajki!), w miejscu żarzenia się alkaloidy są niszczone. Niemniej pozostałe alkaloidy wchłonięte przez układ oddechowy efektywnie i szybko działają na organizm i psychikę człowieka. W tym kontekście dodajmy, że do prażenia (a nie palenia!) syropu makowego mogły służyć również gliniane wazy bogato zdobione pochodzące ze stanowisk megalitycznych z Francji (głównie Bretanii) datowane na IV tys. p.n.e. W użyciu mogły być także mieszanki różnych specyfików. W czasach historycznych bardzo często opium łączono z produktami konopi (ganja, charas, haszysz) i psiankowatymi, a także z żywicą kadzidlaną, olibanum, z kminkiem (Cuminum cyminum) i suszonymi owocami puree.

 

MAK JAKO FENOMEN KULTUROWY I RELIGIJNY

Aby zrozumieć sens i znaczenie neolitycznych obrzędów związanych z makiem musimy przeanalizować jego fenomen kulturowy i religijny w świecie śródziemnomorskim, gdzie istniał on od neolitu i rozwijał się aż do czasów pojawienia się chrześcijaństwa, i gdzie w starożytności roślina ta miała bardzo silny związek z kompleksem wierzeń „Ziemia-Śmierć – Sen- Zmarli -Odrodzenie- Płodność”.

Jak już mówiliśmy, opium używali już Sumerowie. Dowody znajomości opium oraz jego własności przetrwały na odkopanych na terenie dzisiejszego Iraku, tabliczkach glinianych pochodzących sprzed pięciu tysięcy lat. Znane ono było też Asyryjczykom, czego świadectwem jest m.in. wyobrażenie czczonej także przez Babilończyków asyryjskiej bogini Nisaby z wyrastającymi jej z ramion makówkami. Natomiast pierwsze znane zapisy dotyczące opium w starożytnej Persji pochodzą dopiero z VI wieku p.n.e. Nie brak o tym specyfiku przekazów zawartych w Talmudzie i Biblii. W egipskim papirusie Ebersa (ok. 1500 p.n.e.), wymienia się m.in. konopie i opium, które występuje pod nazwą seter-seref . Wedle mitów, przyrządzania opium miał w Egipcie uczyć zwykłych śmiertelników bóg Toth, występujący potem pod nazwą Hermesa Trismegistosa, boga wtajemniczeń i nauka tajemnych. W grobowcu faraonów z XVIII dynastii odkryto maść z zawartością morfiny będącej składnikiem opium, zaś na wisiorkach z wykopalisk w Biban-el-Molouk umieszczono podobizny makówek. Odkopane w Tel-el-Amarna wazy z błękitnej porcelany także przypominają ich kształt. Źródła pisane wskazują na rozpowszechnienie upraw maku i stosowania opium w Egipcie okresu grecko-rzymskich wpływów (od IV w. p.n.e.). W literaturze greckiej wzmianki na temat maku zamieścili Hezjod (VIII w. p.n.e.; w swojej Teogonii) i Homer (VIII w. p.n.e.; w Odysei IV, 220 n.). Przypuszcza się, iż homerycki nepenthes był właśnie sokiem makowym, opium, rodzajem wywaru zawierającego alkaloidy pospolitego maku lub wręcz preparatem haszyszu. W antycznej Grecji używano opium w celach kultowych podczas fumigacji świątynnych i wyroczni, ofiarowywano bogom i przyjmowano je jako środek odurzający podczas misteriów. Mak z winem i miodem dawano m.in. zawodnikom w czasie treningu przed Igrzyskami Olimpijskimi.

Szczególnie liczne materiały dotyczące interesującego nas zagadnienia pochodzą z terenu Grecji i to już z czasów epokiBogini z Ghazi brązu. W 1959 r. na Krecie w miejscowości Gazi k. Iraklionu odkryto w sanktuarium polnym pięć późnominojskich idoli, przedstawiających różne boginie. Największa z glinianych żeńskich figurek (77,5 cm wys.) wykonująca gest błogosławieństwa, posiada ozdobą głowy, składającą się z diademu, za który wetknięte są trzy makówki . Figurka ta liczy około 4 tys. lat. Farmakobotanik P. G. Kritikos odkrył, że makówki zdobiące głowę tej bogini mają nienaturalne nacięcia, karby ciemniej zabarwione, aby były lepiej widoczne. Pozyskuje się przez nie opium a to właśnie dla starożytnych miało wielki znaczenie. Makówki z nacięciami unaoczniają bowiem czcicielom dar bogini przedstawionej z zamkniętymi oczami i z wyrazem twarzy zdradzającym efekt działania narkotyku. Przypominają im o tego rodzaju przeżyciach, jakie zawdzięczali opium. Razem z figurynką archeolodzy odnaleźli również cylindryczne naczynie, które stanowiło wyposażenie świątyni bogini i zapewne służyło do przygotowywania inhalacji (lub prażenia soku makowego). Jest to jeden z wielu dowodów na to, iż w epoce kultury minojskiej opium używano do celów sakralnych. Mak zaliczyć należy do świętych roślin Minojczyków, albowiem zawarte w jego soku substancje traktowali oni jako symbol nieśmiertelności .

Liczne wyobrażenia główki maku z tego okresu występują na terenie Grecji na ornamentowanych wazach, w elementach naszyjników oraz w formie główek szpilek wpinanych we włosy. Tabliczki gliniane odcyfrowane przez specjalistów również dowodzą istnienia w epoce późnomykeńskiej Krecie i w Pylos na Peloponezie rozległych upraw maku. Znaleziska w sanktuarium w Gazi pozwalają również domniemywać, że w okresie kultury minojskiej znany był sposób prażenia opium na rozgrzanych płytkach glinianych lub też w płaskich naczyniach.

Wedle niektórych badaczy, ośrodkiem antycznej kultury makowej i produkcji opium był właśnie Cypr. W miejscowości Kition na tej wyspie, w prefenickich warstwach w czwartej świątyni odkopano cylindryczną bogato zdobioną fajkę do palenia opium. W świątyni 5 odkryto z kolei cylindryczną wazę podobną do naczynia z sanktuarium bogini w Gazi na Krecie, służącą do inhalacji lub prażenia.

Opium było dość szeroko stosowane w różnych dolegliwościach. Zalecali je i pisali o nim starożytni lekarze Hipokrates (VI/V w. p.n.e.), Heraklides (II w. p.n.e.), Teofrast z Erezos (ok. 370-287 r. p. n. e. ), Teokryt, Atenaios, Diagoras, Diokles i Andreas z Karystos a także “ojciec botaniki’’, Pliniusz Starszy (23 -79 r. n. E.) traktując je głównie jako lek na różnego rodzaju bóle. Najbardziej znany lekarz i “zielarz’’ starożytnego Rzymu, Grek Dioskurides z Anazarbos, działający za czasów Nerona i Wespazjana, opisał diacodon, podstawowy syrop uzyskiwany z maku. Wszyscy wymienieni znali lecznicze, ale i toksyczne działanie opium i skutki, jakie powoduje. W Italii o roślinie tej wzmiankuje Wergiliusz (79 – 19 r. p.n.e ) a także Owidiusz w Metamorfozach. Dodajmy, iż pierwsze zapisy historyczne z Indii datowane są dopiero z VII wieku n.e. a na okres średniowiecza z Chin. Mak w Europie był symbolem marzeń sennych, a nawet śmierci. Bóstwa snu i śmierci sztuka grecka przedstawiała z wiankiem makowym na głowie, albo z pękiem maku w dłoni. Mak zarówno w poezji jak i w przysłowiach europejskich kojarzył się ze snem, letargiem, odurzeniem, obojętnością oraz nieświadomością. Starożytni znali dobrze nasenne, odurzające działanie soku makowego i niebezpieczeństwa z nim związane. Już w V w. p. n. e. Diagoras z Meles i później Erazistaratos z Chios (ok. 305-245 p.n.e.) zalecali całkowite unikanie stosowania opium w lecznictwie. Na niebezpieczne właściwości opium zwracali także uwagę lekarze z okresu V-II w. p.n.e. Słynny lekarz rzymski pochodzenia greckiego z początków naszej ery, Galen, poświęcił właściwościom maku i opium cały rozdział w swoim dziele Medicorum opera quae extant. Twierdzi on mianowicie, iż “opium jest najsilniejszym z narkotyków, które paraliżuje zmysły i przyprawia o sen śmiertelny”. Tenże Galen przepisywał opium m.in. na przewlekłe bóle głowy, zawroty głowy, epilepsje, astmę, kolki, gorączkę, obrzęki, trąd, melancholie i ,,dolegliwości kobiece”.

Stąd też mak był atrybutem Hypnosa (Somnusa, boga snu) i Merpheusa (boga marzeń sennych) oraz Morfeusza (zsyłającego marzenia senne o ludzkich kształtach), Ikelosa i Fantasosa (zsyłających sny o zwierzętach i przedmiotach), Ojnejrosa (boga widzenia sennego), Hermesa Hypnodotesa (”dawcy snu”) i Hermesa Oneiropomposa (przewodnika po marzeniach sennych). W sztuce antycznej często przedstawiany jest mak jako symbol snu. Opium poświęcone było również w późniejszych czasach frankońskiemu Lollusowi (Löllus, Lullus) czczonemu w okolicy miasta Schweinfurt.

Spożywanie maku (a zwłaszcza jego preparatów) wywołuje senność i oszołomienie a tym samym łączy rzeczywistością żywych ze skrajnie odmiennym od niej światem ,,sacrum’’. Tak jak każdy inny narkotyk przenosi spożywającego w zaświaty. Mak nie bez racji był przypisywany niekiedy także bogowi śmierci. W mitologii greckiej mak poświęcony był Thanatosowi (bóg śmierci) i Nocy (Nyks). Również rzymscy bogowie Pluton i Mors noszą na głowie wieńce z maku. Mak jest atrybutem nocy (por. Owidiusz, Metamorfozy, XI, 592-615). Kraina snu i śmierci jest owładnięta śmiertelną ciszą . Owidiusz wspomina, iż maki nad rzeką Lete, która płynęła w Hadesie i należała do ziemi śmierci. Wergiliusz bardziej dobitnie łączy maki i piekielną (podziemną) rzekę. “Lethae perfusa papavera somno” [“…maki, pogrążone w śnie letejskim”] pisze. Usypiający mak, roślina śmierci, rosnąca przy rzece zapomnienia, która oddzielała świat żywych i umarłych, wyznacza granicę, po której przekroczeniu zbędna jest pamięć i wiedza pożyteczna w krainie żywych.

W wielu kulturach mak znajduje również zastosowanie apotropeiczne poprzez jego związek rośliny ze śmiercią. Utrzymuje on na odległość wszelkie szkodliwe duchy, wampiry i demony. Pośredniczące właściwości maku czynią zeń roślinę o dwuznacznym charakterze. Ajtiologiczne wyjaśnienie pochodzenia rośliny również odwołują się do jej powiązań ze śmiercią. Już w starożytnych tradycjach znaleźć można opinię, że maki wyrastają z krwi zabitych wojowników bądź pokonanego smoka. Legendy chrześcijańskie opowiadały, iż kwiaty wyrosły z krwi ukrzyżowanego Chrystusa. Dlatego też stały się symbolem niewinnej śmierci , która wiedzie do nowego życia, do odrodzenia w nowej postaci. Dodajmy, że purpurowy mak od wieków symbolizował zmartwychwstanie. Praktykowane do dziś jedzenie potrawy z maku w czasie świąt (np. wigilia Bożego Narodzenia) jest w istocie poczęstunkiem dla przebywających w krainie śmierci. Słowiańskie pokarmy takie jak kutia, makówki, kluski z makiem, pieróg z makiem, strucla itp. konsumowane były jedynie w okresie świątecznych biesiad związanych z cyklem rocznym oraz świętami życia jednostki (np. dożynek, wesel, styp).

Makowi i jego pochodnym, podobnie jak i innym “transporterom dusz” w zaświaty do wszystkowiedzących zmarłych przypisywano szczególną rolę w zabiegach wróżebnych. Od dawnych wieków przypisywano makowi zdolność sprowadzania stanów profetycznych. Poddawanie się stanom zamroczenia narkotycznego było również powszechne we wszelkiego rodzaju wyroczniach. Makówki stale towarzyszą bogowi odurzenia Dionizosowi (Bachusowi) i jego erotycznym orszakom. Być może podczas dionizyjskich rytuałów i misteriów dodawano do wina opium. Jak przypuszczają niektórzy naukowcy, w skład napoju wtajemniczenia, używanego podczas misteriów eleuzyńskich, wchodził prawdopodobnie obok Claviceps purpurea i Mentha puegium także brunatny sok z maku. Makówki pojawiają się wśród symboli wskazujących na misteria eleuzyjskie (albo przynajmniej na przygotowania do nich). Mak miał sens podobny do zboża tzn. ewokowanie obrazu królowej świata podziemnego. Być może robiono z niego kykeon, eleuzyjski napój (odmienne stanowisko – co do użycia opium patrz: Wasson, Hofman, and Ruck 1978).

Symbolika płodnościowa maku ma źródło w plenności tej rośliny i w obfitości nasion wypełniających makówki Już kreteńsko – mykeńskie wizerunki bogiń z kwiatami maku świadczą o symbolice płodności tej bogatej w nasiona rośliny w świecie przedgreckim i wczesnogreckim. Także i w innych wątkach tradycyjnej mitologii pojawia się związek maku z płodnością. Niezwykłą urodzajność maku, który z jednego nasienia wydaje tysiące nowych ziaren, wykorzystywano, żeby wzbudzić taką samą płodność wszystkiego, co dopiero ma się urodzić. Stąd przypisany był starożytnym boginiom obfitości i płodności, Wielkiej Matki Traków (Cybele), rzymskiej Cererze i greckiej Demeter. Imię tej ostatniej bogini w piśmie linearnym B mogło znaczyć wręcz „Pole makowe”. W misteriach eleuzyńskich jako symbol ziemi, snu i zapomnienia (po śmierci i przed odrodzeniem) makówki ofiarowywano Demeter, bogini ziemi „snopy i mak w obu trzymającej dłoniach’’ (Teokryt, Bukoliki). Właściwości makówki należały do tajemnic Ceres, rzymskiej bogini urodzajów, wegetacji, uprawy roli. Pszenica dająca pokarm, i mak sprowadzający ,,małą śmierć’’, odzwierciedlały jedność życia i śmierci. Równie ważnym powodem wiązania maku z płodnością, było więc przywołanie obrazu śmierci, która poprzedza wszelkie narodziny. Roślina ta była też atrybutem innych bóstw opiekujących się kobietami, położnicami i matkami, np. Hery i Kybele a także dziewiczej Artemidy jako dawnego bóstwa płodności i opiekunki rodzących. Mak służył również w magii płodności i wróżbiarstwie (np. Telephilon, grecka wróżba miłosna z liści maku). Jeszcze dziś u muzułmanów za pomocą maku usiłuje się pokonać bezpłodność. W Grecji powszechnie dekorowano jego motywami posągi Demeter, Afrodyty, Apollina, Hadesa, Asklepiosa i innych bogów. Mak oznaczał miłość i rozkosz. Afrodyta (Wenus, Wenerze) miała pić napój makowy na swoim weselu z Wulkanem. Mak był afrodyzjakiem, który Rzymianie zalecali spożywać 1 kwietnia.

Wedle niektórych chemików, lekarzy oraz publicystów, społeczności starożytnej Grecji, Rzymu i Egiptu dręczone były zjawiskiem masowej narkomanii typowym dla naszych czasów. Niestety, opinia ta jest anachronizmem i jednym z wielu przykładów psychologicznego zjawiska projekcji, tj. przypisywania ludziom pierwotnym i starożytnym mentalności i problemów współczesnych nam społeczności konsumpcyjnych. Halucynogeny w świecie społeczności pierwotnych zazwyczaj używano dla poważnych powodów, tj. dla kontaktu z siłami nadprzyrodzonymi a nie dla przyjemności (Furst 1972, Harner 1973). W tym przypadku miały one niski potencjał uzależniający. Łatwo było też w takich warunkach uzyskać socjalną kontrolę nad obyczajem brania narkotyków. Kontrola ta, co warto podkreślić, jest efektywna nawet wtedy, gdy w grę wchodzą silnie uzależniające narkotyki takie jak opium. Chroni ona większość społeczeństwa od brania go dla przyjemności i jest ona dlatego skuteczna gdyż wiąże narkotyk z treściami symboliczno-rytualnymi, z sacrum. W źródłach antycznych brak jest opisu hedonicznego użycia opium, przyjemnościowego, „dla rekreacji”. Zdaniem włoskiego farmakologa P.Nenciniego badającego ten problem, starożytni nie gustowali w takiej konsumpcji nie tylko ze względu na to, iż dobrze znali i opisywali negatywne efekty opium wpływające na resocjalizację. Opium przede wszystkim dawało obojętność na życie, natomiast ostatecznym celem starożytnych było działanie, obiektywizm, racjonalizacja i pozytywne nastawienie. Z tego właśnie powodu opium nie było akceptowane przez starożytnych Rzymian. Wzorzec cywilizacji zachodniej wyraźnie skierowany jest przeciwko hedonistycznemu konsumowaniu tego psychoaktywnego środka. W tym zakresie istniał silny kontrast między starożytną Grecją a Chinami (tu aktywność i racjonalność – tam wschodnia bierność). Owa opozycja powodowała zupełnie inne podejście w antycznej Europie do spożywania opium i co dalej idzie – rozwoju opiomanii niż miało to miejsce w Chinach. Hedonistyczna konsumpcja opioidów nigdy się nie zadomowiła się w świecie antycznym. Efekt stuporu (osłupienia) spowodowany przez zażycie opium był natomiast wykorzystywany jako realistyczne odczucie śmierci w kultach tajemnych. To zjawisko bynajmniej nie było przyjemne dla mieszkańców świata zachodniego. Ze względu na agrarne pochodzenie użytku rytualnego, maki stały się także symbolem reinkarnacji. We wczesnych wiekach Imperium rzymskiego pochodne maku były przyjmowane w czasie tajemnych (misteryjnych) rytuałów. Odwracalne narkotyczne efekty opioidów pozwalały bowiem na “realistyczne” przedstawienie śmierci i reinkarnacji, jako zamierzone przez orfickie wierzenie o transmigracji dusz (Nencini 1979).

Historia stosowania opium w medycynie i rytuałach kultowych (i religijnych) wiąże się także ze starożytnym Egiptem i rytami wtajemniczającymi w śmierć, organizowanymi ku czci Ozyrysa, oraz z greckimi misteriami orfickimi. W tajemnych kultach, na które miały wpływ orfickie wierzenia w nieśmiertelność dusz oraz ich reinkarnację, stosowano ofiary z maków i przyjmowano pochodne maku, aby przedstawić akt picia letejskiej wody. Dlatego w tych kultach mak stał się czymś więcej niż tylko symbolem misterium narodzin, śmierci i odrodzenia utożsamianym z rytmem wegetacji. Był także symbolem śmierci i reinkarnacji. Symbolika reinkarnacji łączy bowiem, jak to zauważył P.Nencini, rozbieżność między pogrzebowym znaczeniem maków i ich używaniem jako symbolu płodności. Maki odgrywały ogromną rolę w rytach pochodzenia agrarnego. Stosowanie substancji psychotropowych w rytuałach religijnych należało do ściśle strzeżonych sekretów. Biały mak, będący źródłem niezliczonych nasion i soku narkotycznego, symbolizuje cykl śmierci i powtórnych narodzin w tajemnych kultach o pochodzeniu agrarnym. Cykl agrarny – jesień-zima -wiosna skorelowany został ze śmiercią tej rośliny, pobytem jej nasion w ziemi oraz wykiełkowaniem nowego białego maku. Los człowieka powtarza ten cykl w orfickiej koncepcji śmierci ciała, zstąpienia do świata podziemnego i wreszcie ponownych narodzin w nowym ciele. Zażycie opium symbolizuje śmierć zaś przebudzenie z działania narkotyku – powtórne narodziny. Zarówno użycie opium w celu leczniczych jak i rytualnych uzależnia. Nie dawało ono starożytnym społecznościom przyjemności lecz efekt wstrząsu psychicznego, doświadczenia śmierci. Badając pisane źródła antyczne Paolo Nencini, stwierdza dalej, że brak jest w nich wyraźnego opisu uzależnienia od opium. Wszystkie opisy dotyczą wyłącznie terapeutycznego i rytualnego jego spożywania. Tysiącletnie używanie opium spowodowało najwyżej pojawienie się garstki uzależnionych od tego narkotyku. Ówcześni ludzie nie widzieli fizycznego uzależnienia od stałego używania opium. Nikt z nich wręcz nie stwierdził takiego związku. Zatem musiał być to bardzo rzadki wypadek. Istnieje więc wyraźny kontrast między opinią o powszechności jego użytkowania a brakiem informacji o uzależnieniach. Dodajmy, iż dopiero Al- Biruni, arabski lekarz z końca X w., zamieszcza pierwszą w literaturze medycznej wzmiankę, która jest oczywistym, nie budzącym wątpliwości opisem zjawiska uzależnienia od opium oraz tolerancji tego narkotyku . Dowody na rytualne użycie maku są coraz bardziej rzadsze w późnych latach okresu rzymskiego. Używano je jako lekarstwo lecz nie do celów hedonistycznych. Apogeum tych praktyk było za życia cesarza Augusta a potem zjawisko to zanikło. W czasach późnego imperium rzymskiego odnotować można stopniowy zanik symbolicznego użycia maku. Od pewnego momentu trwa jedynie jego użycie medyczne. Św. Ambroży (IV w.), Marcellus Empiricus (IV-V w.), Izydor z Sewilli (VI-VII w.) – wszyscy oni wspominają opioidy ze względu na korzyści terapeutyczne jakie przynoszą one w różnych chorobach. Te wskazówki lekarskie opierają się na tradycji. Później maki przeniesione zostały przez Arabów na wschód. W Europie w tym okresie następuje moment zaniku. Nie wyklucza się, iż narodziny i ekspansja chrześcijaństwa miały związek z likwidacją opium. Mak był bowiem symbolem wierzeń konkurujących z pryncypiami wczesnego chrześcijaństwa. W szczególności wiara w reinkarnację była nie do pogodzenia z chrześcijańskim dogmatem zmartwychwstania. Mak reprezentował cykl życia powracającego i dlatego był nie do zaakceptowania przez chrześcijan. Rytualne użycie maku w kultach tajemnych całkowicie zanika, podobnie zresztą jak i te kulty, gdy zwycięża chrześcijaństwo walczące z całym pogańskim światem. Znika ono do czasu, gdy zastępuje go zwykła narkomania . W przedstawionym powyżej kontekście, mak i jego pochodne w społecznościach neolitycznych kultur megalitycznych w Europie przypuszczalnie również związane były z kompleksem wierzeń „Ziemia – Śmierć – Sen- Zmarli -Odrodzenie (Reinkarnacja) – Płodność” oraz wyobrażeniem Wielkiej Bogini, dominującego bóstwa neolitu Europy, będącej symbolem archetypu Wielkiej Matki. Umieszczanie glinianych pojemników z opium w grobach populacji protocywilizacji megalitycznej także nie jest bez znaczenia. Generalnie rzecz biorąc, obyczaj wkładania środków halucynogennych do mogił zmarłych kontynuowany od paleolitu do naszych czasów, wynikał również z troski o losy pośmiertne różnych elementów duchowych (dusz) zmarłego (szybka ich transportacja w zaświaty) i zapewnienia bezpieczeństwa żywym. Dodajmy, że jeszcze w XIX w. w kieleckim, w zachodniej Ukrainie i w Prusach, istniał zwyczaj sypania maku do trumny lub do grobu. Zabieg ów motywowano tym, że zmarły zajmie się liczeniem ziarenek maku i nie będzie szkodził żywym .

 

DZIAŁANIE OPIUM NA ORGANIZM I PSYCHIKĘ CZŁOWIEKA

Z opium uzyskuje się różne biologicznie aktywne alkaloidy. Zawiera ono ich ok. 25, m.in. morfinę, kodeinę, tebainę oraz alkaloidy benzyloizochinolinowe (papaweryna, noskapina = narkotyna, narceina, nor-laudanosina, retikulina). Główną substancją biologicznie czynną jest morfina .

Opium posiada zdecydowanie przeciwbólowym działanie. Stosowano go w celach zwalczania bólu cielesnego i duchowego, a także z biegiem czasu do celów politycznych, osobistych, a nawet zbrodniczych. Starożytność zdołała wypracować bardzo różne sposoby zażywania opium. Jednym z najbardziej rozpowszechnionych była inhalacja jego oparów przez nos. Zażywano je także wewnętrznie w postaci soku, tabletek i innych preparatów oraz zewnętrznie jako czopków, maści, nacierań wszelkiego rodzaju oraz płynów – zwłaszcza przy chorobie oczu. W późniejszych czasach za pomocą opium leczono uspokojenie nerwów, katar, grypę, cholerę, reumatyzm, hipochondrię, nadpobudliwość, bezsenność, malarię, rozmaite bóle, gruźlicę. Było również środkiem łagodzącym kaszel. Morfina ma działanie uspakajająco – hipnotyzujące, narkotyczne, przeciwkaszlowe, tłumiące oddech i powodujące zaparcie, jest najlepszym, choć wywołującym groźne w skutkach przyzwyczajenie, środkiem przeciwbólowym. Przypisuje się jej także właściwości afrodyzyjne. Opium działa całkiem odmiennie niż morfina, ponieważ zawiera dużo alkaloidów dodatkowych. Należy do nich tebaina, środek pobudzający, który przeciwdziała morfinie. Papaweryna działa rozkurczowo a kodeina i noskapina silnie przeciwkaszlowo. Działanie opium na organizm człowieka zależne jest od zażytej ilości. Bywa dwojakie, łagodzi, wzbudza marzenia i usypia, lub też zabija. Od sposobu zażywania opium zależy szybkość i intensywność działania oraz jakość doznań. Opium zjedzone działa najwolniej, a jego efekt jest relaksujący i uspokajający. W przypadku palenia działanie jest nieco słabsze od oczekiwanego, gdyż pewien procent uchodzi z dymem lub się spala. Palenie opium może niekiedy wywołać zaburzenia wzrokowe i stany podobne do snu, który palacz pamięta i potrafi opisać. Opioidy (związki naturalne i syntetyczne mające morfinopodobne działanie) oddziaływują na mózg i system nerwowy głównie hamująco; osłabiają ból, większe dawki powodują senność, znika niepokój, panika i strach; obniża się temperatura ciała, ustępuje odruch kaszlu, zwalnia część oddechu; źrenice są zwężone, osłabia się odruch gotowości do szybkiej reakcji. Słabsze jest wydzielanie hormonów płciowych, zwiększa się natomiast wydzielanie prolaktyny i hormonu wzrostu. Naczynia krwionośne rozszerzają się, ciśnienie spada. Perystaltyka jelit staje się wolniejsza, mięśnie rozluźniają się, a zwieracze kurczą. Organizm “zwalnia obroty” i następuje stan krótkotrwałej hibernacji. Opium uzależnia fizycznie. Po zażyciu narkotyku źrenice maksymalnie się zwężają, natomiast podczas kryzysu są silnie rozszerzone. Narkomani długo zażywający opium mają żółte zęby, które szybko się psują i wypadają. Ponieważ opium uśmierza ból, nie czują tego. Skutki działania opium na psychikę opisywane były zarówno przez lekarzy jak i jego użytkowników, w tym XIX wiecznych słynnych pisarzy i poetów europejskich.

 

KONOPIE -KRÓTKA HISTORIA UŻYTKOWANIA

Ojczyzną dzikich konopi (Cannabis ruderalis) jest, jak się dotychczas sądzi, centralna Azja. Roślina ta była znajdowana w osiedlach ludzkich. Dzikie konopie może osiągać wysokość do 1 m, podczas gdy formy uprawne (Cannabis sativa) rosną znacznie wyżej (przeciętnie 3-4 m). Roślina ta jest dzisiaj rozpowszechniona na całym świecie, wykorzystuje się jej włókna, jadalne owoce, oleje, które są używane w medycynie a także do wyrobu narkotyków. Nasiona konopi mają 30 razy słabsze działanie niż żywica liści kwiatowych, okryw owoców oraz górnych pędów żeńskich roślin zawierających żywice, do produkcji haszyszu.

Kiedy człowiek zaczął użytkować konopie do celów utylitarnych, kiedy zaś zapoznano się z ich właściwościami halucynogennymi, nie bardzo wiadomo. Opinie na ten temat są bowiem zróżnicowane. Jak to wynika z pracy Waltera Dörflera, który zestawił dotychczasowe znaleziska z badań wykopaliskowych, konopie (Cannabis sativa L.) znane były w Europie już w czasach neolitycznych. Odkryto je m.in. w osadzie kultury ceramiki wstęgowej (ok. 4500 l. p.n.e.) w Eisenberg w Turyngii (wątpliwości co do tego datowania -Dörfler 1990). Znaleziono je także na stanowiskach w rejonie Alp, w Szwajcarii, a także w Czechach i w Rumunii (m.in. w osadach kultur Gumelniţa i Cucuteni – faza A). Ilość znalezisk pyłków i ziaren tych roślin oraz fragmentów wyrobów wykonanych z konopi wzrasta w następnych epokach. I tak np. podczas badania późnohalsztackich kurhanów celtyckich w Hochdorf (Badenia – Wittenbergia) zostały odkryte, wraz z różnymi organicznymi szczątkami, także pozostałości szat zrobionych z łyka konopi. Kopalne owoce konopi znane są także z okolic Krakowa z okresu wpływów rzymskich, a także z rzymskich obozów w Neuss i Butzbach. W grobach – statkach królewskich w Oseberg pochodzących z wczesnego średniowiecza zachowały się nie tylko nasiona konopi, ale także ubrania z ich włókien. Odpowiednio spreparowane konopie służyły w średniowieczu (XII w.) jako leczniczy plaster.

Na obszarach należących do Scytów na kopalne dowody istnienia konopi (Cannabis sativa L.) natrafiono podczas wykopalisk na grodzisku w Nemirowie (VI-IV w. p.n.e.). Na ceramice odkrytej w Trechtemirowie, obł. Czerkasy, pochodzącej z VI w. p.n.e. występował motyw w postaci kwiatu konopi (Cannabis sp.). Te i inne badania wykopaliskowe z Ukrainy dowodzą, jak duże gospodarcze znaczenia miała wówczas uprawa konopi.

Najstarsze historyczne wzmianki o uprawie konopi pochodzą natomiast z okresu 4200-3200  p.n.e.,. z Chin. Zarówno włókna konopi, jak i owoce służyły tam już od neolitu jako ważny roślinny materiał. Nazywano je ta-ma , tj. „wielkie włókno” lub „wielkie szaleństwo”. Zapiski medyczne z przełomu wieków II/III donoszą, że okrywy owoców zmieszane z winem używano jako środek narkotyczny podawany przed operacją. Nasiona również były wykorzystywane w medycynie. W Asyrii konopie nosiły nazwę kunabu. W Indiach miały być dopiero znane w latach 900-800 p.n.e., gdzie występują pod nazwą “bhanga”. W czasach Herodota użytkowali je Trakowie. Dowody na uprawę konopi w Azji Mniejszej dostarczył dopiero w 259 p.n.e. Ptolemeusz Filadelfus. Miał je też do swych celów wykorzystywać władca Syrakuz, Hieron II. Następne informacje podaje dziejopis Athenajos (Deipnosophistai). U Rzymian użytkowanie konopi zaświadcza dopiero Varro (37 r. p.n.e.; Rerum rusticarum), następnie Columella (De re rustica), Dioskurides (De materia medica) i Pliniusz. W czasach historycznych konopie takie palili przede wszystkim znani Herodotowi Scytowie. Hezych Aleksandryjski w swoim leksykonie wręcz nazywa konopie scytyjskim kadzidłem. Przekazy starożytnych dziejopisów potwierdzają badania kurhanów sako-scytyjskich z doliny Pazyryku w Górach Ałtajskich, datowanych na V w. p.n.e. W kurhanie nr 2, w którym znajdują się pochówki męski i żeński, w komorze grobowej odkryto wiązkę 6 tyczek związanych rzemieniem oraz prostokątne naczynie z brązu o czterech nogach wypełnione rozkruszonymi kamieniami. W tym samym grobowcu leżało drugie naczynie brązowe również wypełnione kamieniami oraz powyżej 6 dalszych tyczek, które razem z dzbanem leżały pod dużą skórzaną narzutą. Przy jednej z wiązek znajdował się skórzany bukłak z nasionami konopi (Cannabis ruderalis L.). Pomiędzy kamieniami, w brązowym naczyniu, znajdowały się także nasiona, z których część była zwęglona. Poza tym, w grobowcu w 2 małych skórzanych woreczkach znajdowały się nasiona kolendry (Coriandrum sativum L.). W kurhanie 2 w Pazyryku odkopano również nasiona nostrzyka żółtego (Melilotus officinalis LAM), który w Rosji zwany jest jako ,,donnik” i służy jako skuteczny środek przeciwskurczowy, zawiera bowiem kumarynę o takim właśnie działaniu. To zioło jest dzisiaj stosowane w celach korygowania zapachu, jako aromat np. do tabaki. Jednak jego przedawkowanie może wywołać oszołomienie, odurzenie i bóle głowy. Grobowiec wyposażono w dwa komplety przenośnych instrumentów do inhalacji dymami z nasion roślin. Nowożytni szamani azjatyccy używali do kontaktu z duchami i bogami również konopi.

Rośliny halucynogenne lub środki do tego przeznaczone nie wrzuca się do ogniska, gdyż ich dym miesza się z dymem drewna i innego opału nie przynosząc żadnego oczekiwanego efektu. Rozgrzewa się natomiast kamienie, które umieszcza się w brązowej kadzielnicy. Aby nie tracić halucynogennego dymu sporządza się namiot do inhalacji, który swym kształtem przypomina teepe Indian preryjnych. Herodot (IV, 73-75) opisuje taki filcowy rozpinany na trzech żerdziach namiot służący Scytom do rytualnych oczyszczeń dokonywanych po pogrzebie. Konstrukcje te nie były wielkie, ich podstawa miała średnicę 50-60 cm. Miejsca wystarczyło zaledwie na kadzielnicę i jedną osobę a właściwie tylko na jej głowę. Taki namiocik mógł być szybko rozkładany i składany, co ułatwiało jego transport. Sądząc z różnorodności nasion stosowano odpowiednie mieszanki dające pożądany efekt odurzenia w celu kontaktowania się ze światem bogów, demonów i zmarłych. Wedle źródeł greckich również kapłani traccy (Kapnobatai) intoksykowali się konopiami .

Wizje tych ludzi, ich sny i objawienia miały w przeszłych wiekach ogromny wpływ na życie duchowe i społeczne wielu plemion i narodów. Nie przypadkowo Herodot opisywał ich halucynogenne praktyki związane z pogrzebem (sic!!) a nie z hedonistycznymi zabawami. Chodziło bowiem o kontakt ze zmarłym i pomoc jaką udzielali mu żywi wędrując z nim “duchowo” w zaświaty. Niektórzy badacze przypuszczają, że grecka Pytia również inhalowała się dymem lulka czarnego, pokrzyku jagody lub właśnie konopi. Pamięć o tym właśnie środku zachowała się w folklorze europejskim, gdzie występuje jako atrybut poznania. Dodajmy również, iż mieszankę zrobioną z konopi, lulka i opium mieli stosować średniowieczni terroryści muzułmańscy, znani pod nazwą assasynów tj. haszyszystów .

Tego typu inhalacje praktykowano również w czasach historycznych. W tym przypadku dotyczyło to leczenia zębów. Wedle receptury Szymona z Łowicza z 1535 r. :” Kiedy komu robacy w zębiech, tedy weźmij siemienia konopnego, warz je w nowym garczku i kamienie w nie włóż rozpalone , tedy się nad parą ową nachylisz, tedy robacy wypadną – rzecz jawna jest”. Konopie miały również zastosowanie w medycynie ludowej wielu ludów starożytnych i współczesnych. Posługiwano się nimi w magii apotropeicznej, wróżebnej, niszczącej i miłosnej. Przy sianiu konopi obowiązywały odpowiednie rytuały i magiczne zaklęcia. Z przekazów etnograficznych również wynika, że w niektórych częściach Europy wsch., przy żniwach konopi, garść nasion była rzucana w ogień, jako dar dla zmarłych. W Polsce, Rosji i na Litwie zachował się zwyczaj przygotowywania potrawy z konopi w wigilijny wieczór, która jest przeznaczona dla dusz odwiedzających dom w wigilijną noc.

 

DZIAŁANIE SUBSTANCJI UZYSKIWANYCH Z KONOPI NA ORGANIZM LUDZKI

Znane jest kilka sposobów używania haszyszu – wdychanie, palenie i spożywanie. W przypadku dwóch pierwszych używane są liście górne, wierzchołki łodyg i nasiona konopi. Jedzona jest natomiast żywica uzyskiwana głównie z kwiatostanów żeńskich. Jest ona odpowiednio zbierana, prasowana i często mieszana z innymi ingrediencjami, m.in. z muchomorami. Z konopi uzyskuje się także „haszowy olej” będący produktem destylacji liści, który również jest palony. Psychoaktywnym chemicznie składnikiem znajdującym się w liściach i nektarze kwiatowym wierzchołków żeńskich konopi jest tetra-hydrokannabinol – THC. Od zawartości THC zależy moc narkotyku i jego efekt. Zawartość THC w konopiach zależy nie tylko od tego, która część rośliny została wykorzystana do produkcji, lecz również od cech samej rośliny, sposobu obróbki, regionu geograficznego i okresu zbierania. THC w większych ilościach jest silną trucizna, zakłócającą wiele umysłowych i fizycznych funkcji. THC palony bardzo szybko dostaje się do krwiobiegu . Jednocześnie działa na mózg oraz układ nerwowy, jednakże nie na wszystkie struktury mózgowe jednakowo. Zmiany fizyczne to zaczerwienienie powiek, suchość śluzówki ust i nozdrzy, praca serca przyspieszona, lekki wzrost ciśnienia. Następuje odwodnienie organizmu, stąd rośnie “wilczy apetyt” i silne pragnienie. Ogólnie rzecz biorąc w upojeniu haszyszem następują trzy fazy. Pierwsze objawy psychiczne to lekkie podniecenie i zalęknienie. Początkowy niepokój (u początkujących) nagle przechodzi w euforię, wesołość, ataki śmiechu. Potem pojawia się uczucie euforii, błogie odprężenie i rozkosz, leniwa, uległa życzliwość, spowodowana nerwowym rozluźnieniem. Ten właśnie etap został odnotowany w relacji Herodota (“Scytowie ryczeli z zadowolenia”). Jak wynika z relacji Baudeleire’a po pierwszej fazie wesołości następuje moment uspokojenia, potem uczucie chłodu w kończynach i wielkie osłabienie wszystkich członków (“ ręce jak z waty”), poczucie ogłupienia i oszołomienia. Dalsze zmiany to – rozszerzenie się źrenic i rozpłynięcie się oczu w ekstazie, bladość twarzy, zaciskanie się warg i ich zapadanie w głąb jamy ustnej, krótki, szybki oddech, ściśnięte gardło, podniebienie wysycha z pragnienia, leniwy błogostan, głębokie, chrapliwe westchnienia, od czasu do czasu mimowolny dreszcz. Lekarz, specjalista od uzależnień narkotykowych, S. P .Petrović (1988), stwierdza, że równocześnie ze zmianami fizycznymi następuje przeistoczenie postrzegania czasu i przestrzeni, rozproszenie uwagi, myślenie fragmentaryczne i zaburzenia pamięci. Znika poczucie własnego ja, staje się ono zależne jest od sugestii zewnętrznej. Większe dawki haszyszu powodują występowania oznak depersonalizacji, gdyż osobnik intoksykowany zatraca kontakt emocjonalny z otaczającym go światem. Pojawiają się u niego zniekształcenia wzrokowe, halucynacje i myśli paranoidalne. Wszystkie te doznania (“wrzenie wyobraźni”) opisali z własnych doświadczeń poeci i pisarze (m.in. Baudelaire; Gautier; Huxley). Występuje także zjawisko mikro- i makropsji . Niektórzy haszyszyści relacjonują również wrażenie “unoszenia się w powietrzu” lub “pływania na falach”. Dla osobników archaicznych, będących typem “homo religiosus”, owe przeżycia dostarczały materiału do tworzenia magicznych szamańskich światów. Na koniec dodajmy opinię cytowanego lekarza, który obserwował również często występujące u pacjentów – narkomanów ostre reakcje psychotyczne. Wśród specjalistów uważa się, że narkotyk ten jest swego rodzaju katalizatorem powodującym uzewnętrznienie się skłonności psychotycznych, które dany człowiek nosi w sobie. Osoby wrażliwe są szczególnie podatne na dodatkowe stresy jakie atakują funkcje psychiczne w przypadku narkotyków zmieniających stany świadomości. Permanentne nadużywanie haszyszu przez nie może spowodować silne zaburzenia psychomotoryczne i funkcje poznawcze. Haszysz bowiem wywołuje średnie a niekiedy wręcz silne uzależnienie psychiczne, natomiast uzależnienie fizyczne jest znikome. Nie wywołuje on oznak głodu fizycznego.

 

PODSUMOWANIE.

Badania nad użytkowaniem środków psychoaktywnych przez społeczności neolitycznych kultur związanych z ideą megalityczną są dopiero rozpoczęte. Bez wątpienia problem ten istniał i odgrywał istotne znaczenie w życiu religijnym i obrzędowości. Doświadczenia „odmiennych stanów świadomości” typowych zarówno dla szamanizmu, jak wykorzystywanych w starożytnych kultach misteryjnych i tajemnych związkach religijnych odsłaniały mistom inny, niewidzialny dla zwykłych ludzi świat duchów, demonów i bogów. Bez wątpienia miały wielki wpływ na powstawanie różnych koncepcji zaświatów i „życia po życiu”, w tym wierzeń w reinkarnację. Problem szamanizmu w epoce kamienia jest sygnalizowany w licznych opracowaniach. Nie ma tu miejsca na jego poruszanie, choć wiąże się on dość ściśle z tematem tej pracy. Szereg znalezisk (m.in. bębnów glinianych w grobach i na terenie osad) i symboli wskazuje, iż szamańskie techniki osiągania transu istniały również w kulturach megalitycznych Europy. W obrządku pogrzebowym tej formacji czytelne są również pośmiertne inicjacje zmarłych typu szamańskiego pod patronatem Wielkiej Matki .

Pytania o pierwotne „centrum” produkcji opium w Europie, drogi i czas rozprzestrzenienia się różnych środków psychoaktywnych w neolicie, ich wpływu na ówczesne życie religijne, wymianę międzygrupową, ekonomię, medycynę i procesy społeczne, pozostają otwarte i czekają na dalsze specjalistyczne badania i wiarygodne, wyczerpujące odpowiedzi.

 


Spis rycin:

Ryc. 1. Makówki.

 Ryc. 2. Gliniane flasze z kryzą. a – Dania ; b- Forum, ksp. Brondum, Jutlandia, Dania;

c- Fyen, Dania lub Fünen, d.- Skjerngaard, ksp. Skjern, Jutlandia, e- Ohlsdorf, ksp.Eppendorf, Holstein ; f- Sillehoel, ksp.Loit, kr. Apenrade ( Szlezwig); g- Schleswig-Holstein; h- Weibüll, kr. Hadersleben , Schleswig lub Vedbol, Haderslev Oster Amt, Jutlandia.

a- wg. Monteliusa (1895), b-d, h- M. Hoernesa (1925),e-h- G. Kossiny (1922).

 Ryc. 3. Gliniane flasze z kryzą. Kultura pucharów lejkowatych. a- Klementowice, pow.

Puławy, gr. 2 ; b- Klementowice, pow. Puławy, st. XIII, gr. 1 ; c- Klementowice, pow. Puławy, st. XIV, gr. 5;d- Ćmielów, „Gawroniec“, j. 6; e-. Klementowice, pow. Puławy, st. XIV, gr. 5.

a- wg M. Halickiego (1970), b, c, e – wg A. Uzarowicz (1968 i in.); d- Z. Podkowińskiej (1950).

 Ryc. 4. Fajki gliniane. Kultura pucharów lejkowatych. a- Ćmielów, st. Gawroniec, b- Złota st.

Nad Wawrem.

a- wg. Z.Podkowińskiej (1950), b- B.Matraszek (1999-2001).

 Ryc. 5. Pierwsze gliniane kieliszki. Kultura złocka. Złota, st. „Nad Wawrem” i Grodzisko I,

jama 207. Wg. Z.Podkowińskiej (1953).

 Fot. 6.- Gliniane flasze z kryzą. Kultura pucharów lejkowatych. Klementowice, pow. Puławy. Zbiory PMA w Warszawie. Fot. S.Szwarc- Bronikowski.

 Fot. 7.- Gliniane fajki ze Złotej st. „Nad Wawrem” i Ćmielowa , st. Gawroniec, woj. świętokrzyskie. Kultura pucharów lejkowatych. Fot. S. Szwarc- Bronikowski.

 Fot. 8. Gliniany minojski idol – Wielka Bogini – z Gazi na Krecie. Wg P. Nenciniego (1997).

 Fot. 9. Bogini Ceres z atrybutami, m.in. z makiem. Relief Tellus z rzymskiego Ara Pacis

Augustae. Wg P.Nenciniego (1997).

Jerzy Tomasz Bąbel

http://www.rodman.most.org.pl/J.T.Babel15.htm

Posted in cannabis, Opium, szamanizm, środki psychoaktywne | Otagowane: , , , | 2 Comments »

Narkotyki a Biblia.

Posted by psychoneurocybernauta w dniu 6 Styczeń 2009

Analizując wszystkie kultury i religie świata, zauważamy, że posiadały one jedną wspólną cechę:

w dawnej prehistorii swych dziejów każda i bez wyjątku, kultura używała halucynogenów, czyli roślin wywołujących halucynacje.

A dr. Richard Evans Schultes, profesor nauk przyrodniczych i kierownik Muzeum Botanicznego na Uniwersytecie w Harvardzie, zasugerował nawet wniosek, że rośliny wywołujące halucynacje, mogą być współodpowiedzialne za powstanie pojęcia ‘bóg’.
Opisy, jakie kultury jakich roślin używały znajdziecie tutaj:
http://www.aztekium.pl/_shared/goldenguide/index.html

Jednak wydaje się, że istnieją dwie kultury i tym samym dwie religie – święte, których historia jest wolna od jakichkolwiek halucynogenów !!

Chociaż obydwie surowo zakazują używania narkotyków lub substancji halucynogennych, to same jasno nie definiują jakie to substancje. Chodzi oczywiście o judaizm i chrześcijaństwo.

Te dwa ludy wydają się być wyjątkowe i dziewicze. A Biblia, częściowo wspólna księga tych religii, nie wymienia takiego słowa jak „narkotyk”.

Czyżby naród wybrany, i pokolenie Jezusa, faktycznie nie natknęli się przez kilka tysięcy lat historii na rośliny halucynogenne ? Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Znamy wszyscy historię Izraelitów. Błąkali się latami, aby dotrzeć do Ziemi Obiecanej. Przemierzali pustynie przymierając głodem. Dziś wszyscy dobrze wiemy, że na tych pustyniach znakomicie ma się mocno halucynogenna roślina Peganum harmala (inaczej Ruta stepowa lub Ruta syryjska).

Roślina ta zawiera harminę – β-karbolinowy alkaloid (z jądrem indolowym), dokładnie ten sam, który występuje w drzewie Banisteriopsis caapi, z którego indianie dorzecza Amazonki wykonują słynny napój: ayahuasca – posiadający te same właściwości.

Biblia jakoś nie wspomina aby roślina tam rosła …

Żydowski profesor Benny Shanon z uniwersytetu w Jerozolimie, twierdzi, że Izraelici wcale nie spotkali się z bogiem, i że Mojżesz nie dostał na górze Synaj żadnych 10 przykazań.
Uważa, że to wszystko było efektem mocno halucynogennej Ruty, która jest również odpowiedzialna za takie zjawiska jak głosy, huki, grzmoty, o czym biblia wspomina niejednokrotnie.

Reszta izraelitów i czołowi rabini Jerozolimy, oczywiście mocno skrytykowała profesora.

Jednak faktem jest że halucynogenna ruta tam rośnie, a Izrael nie miał co jeść.
http://henrykp53.pardon.pl/dyskusja/697564/narkotyczna_wizja_mojzesza/wszystkie
http://www.wprost.pl/ar/125792/Wencel-gordyjski-Ziemia-odjechana/?I=1317
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4992077.html

Mało kto wie, że pierwsza wzmianka o mocno halucynogennej roślinie, wręcz trującej: Mandragora officinarum, czyli po prostu Mandragora, pochodzi właśnie z Biblii. Fragment ten znajdziemy w Ks. Rodzaju 30.14. i Pieśni nad Pieśniami 7.14.

Mandragora nie jest tam wymieniana jako nic złego, Lea poprosiła swego syna Rubena, aby nazbierał jej dla Jakuba, gdyż ten miał słabą potencję. Jak wiemy, z tego seksu pod wpływem narkotyku urodził się kolejny syn Jakuba Issachar. Tylko, że mandragora nie jest tutaj wspomniana jako śmiertelnie trujący narkotyk, lecz jako coś normalnego. Jest to kolejnym dowodem na to, że Izraelitom nie były obce narkotyki.

Mandragora w większych dawkach potrafi wywoływać nawet letarg podobny do śmierci, z którego można wybudzić się po kilku dniach. Niektórzy uważają nawet, że Jezus był właśnie pod wpływem tej rośliny, i to właśnie ten wywar był mu podawany na gąbce. Ale to troszkę daleko idące wnioski.
http://www.paranormalium.pl/335,14,artykul.html
http://www.nieznane.pl/jezus-i-mandragora,295.html

Wszyscy wiemy, jakie są halucynogenne rośliny w smaku. Po prostu gorzkie, jak każdy chyba narkotyk halucynogenny. Biblia wspomina niejednokrotnie „gorzkie zioła” !
Bóg wręcz nakazuje je jeść. Niestety nie wiemy o jakie gorzkie zioła chodzi.

Jak widzimy halucynogeny nie były obce również, religii żydowskiej, która stała się również kolebką religii chrześcijańskich.

Możemy odnieść wrażenie, że halucynogeny, czyli rośliny o gorzkim smaku wywołujące halucynacje, odpowiedzialne były również za niektóre objawienia maryjne.

Ale zanim przejdziemy do objawień maryjnych w katolicyzmie, przyjrzyjmy się jak wygląda to na drugiej półkuli…

W Meksyku nie jest to niczym niezwykłym. Objawienia ma każdy i na porządku dziennym.
Meksykańscy indianie spożywają jako ciało Pana Jezusa grzyby zawierające psylocybinę, Czyli zazwyczaj grzyby Psilocybe mexicana, i inne gatunki rodzaju Psilocybe, których nazw nie będę wymieniał.

Grzyby traktowane są jako efekt spadającej krwi Pana Jezusa na ziemię. W miejscu gdzie upadają krople krwi, wyrastają święte grzyby. Grzyby są podawane przez kapłana na surowo jako sakrament święty… no i jak tutaj nie być wierzącym.

Podobne zastosowanie wśród indian, ma znany kaktus Lophophora williamsii, legendarny Peyotl, lub Pejotl, który również jest podawany przez kapłana jako ciało Pana Jezusa. American Native Church, zdołał nawet zalegalizować ten obrzęd w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie.

Podobnie jest z kaktusami kolumnowymi rodzaju Trichocereus. Mam tutaj na myśli T. pachanoi, T. peruvianus, czy T. bridgesii. Czy nie bez powodu nazwa jednego z nich to kaktus San Pedro, co znaczy po hiszpańsku „Święty Piotr” ? Nie muszę chyba dodawać, że są to kaktusy zawierające w 30 procentach meskalinę, silny i legendarny halucynogen.

Jeżeli wpiszemy w wyszukiwarce grafik google, imię Matki Boskiej w języku hiszpańskim lub języku indian Mazatec: maria pastora, ska maria, ska maria pastora, herba maria, to wcale nie ukaże się nam Matka Boska, lecz obraz legendarnej rośliny Salvii divinorum, Czyli Szałwi wieszczej lub proroczej, cieszącej się ogromną popularnością na całym świecie.

Bo to ona właśnie wywołuje objawienia maryjne wśród indian. Więc zawsze to powtarzam:
„Jeżeli jakaś osoba mówi Wam, że ktoś w Meksyku miał objawienie, to Wy zapytajcie się jej wcześniej – co ten ktoś brał ?” .

Czyli widzimy, że objawienia i halucynogeny idą w parze.

Przyjrzyjmy się teraz historii św. Bernadetty z Lourdes, z Francji.

Matka Boska nakazuje jej jeść gorzkie zioła, lub gorzką trawę. Oczywiście nikt nie wie ile, po co, czy dlaczego. No ale dziewczyna jadła – co miała zrobić

Również objawy i jej zachowanie nie było normalne, zachowywała się jak wariatka, paprała się w błocie, piła wodę z kałuży, jadła tą trawę, wiła jak obłąkana po ziemi. Wiele osób, będących świadkami tego zjawiska, uważało, że dziewczyna jest obłąkana, że to wariatka. Nawet rodzona siostra, uważała że jej odbiło.

Powszechnie wiadomo, że podobnie jak na zbożu pasożytuje grzyb sporyszu (źródło LSD), to podobnie na trawach pasożytują grzyby, które są źródłem LSA, również mocnego halucynogenu, tego samego który występuje w ziarnach powojów.

Znane takie trawy to chociażby Phalaris aquatica, ale gdyby poszukać więcej to znajdziemy taki gatunek jak Claviceps gigantea de Lourdes… no właśnie…, de Lourdes….

A w jakiej miejscowości były objawienia ?

Na zakończenie dodam jeszcze, że każdy, kto chodzi do kościoła, jest poddawany działaniu substancji psychoaktywnej, choć nie halucynogennej, lecz raczej odpowiada rodzajowi bardzo słabego „Głupiego Jasia”.

Mowa oczywiście o kadzidle !
http://www.eioba.pl/a82119/psychoaktywne_wlasciwosci_kadzidla
http://www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,14831

Bardzo wiele kultur stosuje kadzidła. Źródłem są różne rośliny. Po niektórych kadzeniach ma się niezłego chaja.

W kulturze chrześcijańskiej przetrwało kadzidło, żywiczne, które działa odprężająco i rozluźniająco.

Fakt, dziś kościoły są potężne i przestronne, kadzidełko najwyżej delikatnie zapachnie, poczujemy się fajnie, i OK.

Jednak kilkaset lat do tył, kościółki były malutkie a kadzidła te same albo i większe, i nikt nie wie jak długo kadzono.

Katolik po wyjściu z takiego kadzenia musiał być naprawdę przyjazny dla otoczenia. Przynajmniej czuł wyraźnie tą przemianę eucharystyczną, której niektórzy nie mogą dostrzec.

Oczywiście nie mam nic do tych religii, i bardzo szanuję katolików i żydów.
Jednak, tytułem zakończenia i podsumowania, chciałbym obalić mit, jakoby historia judaizmu i chrześcijaństwa, wolna była od substancji halucynogennych i psychoaktywnych. 🙂

http://www.aztekium.pl/?link=oszustwo_religia_halucynogeny

Posted in cannabis, teizm, środki psychoaktywne | Otagowane: , | 2 Comments »