Wolni z wolnymi, równi z równymi i zacni z zacnymi.

Rex regnat et non gubernat

  • Thomas Jefferson

    Kiedy obywatele obawiają się swojego rządu, jest to tyrania. Gdy to rząd obawia się obywateli, mamy do czynienia z wolnością.
  • Margaret Thatcher

    Unia Europejska jest skazana na niepowodzenie, gdyż jest czymś szalonym, utopijnym projektem, pomnikiem pychy lewicowych intelektualistów.
  • Włodzimierz Lenin

    Socjalizm to nic innego jak państwowy monopol kapitalistyczny stworzony dla korzyści wszystkich ludzi.
  • Ralph Waldo Emmerson

    Religia jednego wieku staje się literacką rozrywką następnych.
  • Soren Kierkegaard

    Są dwa sposoby w jakie człowiek może dać się ogłupić. Pierwszy to uwierzyć w rzeczy nieprawdziwe. Drugi, to nie wierzyć w prawdziwe.
  • Ayn Rand

    Jako że nie istnieje taki byt, jak “społeczeństwo”, ponieważ społeczeństwo to pewna liczba indywidualnych jednostek, zatem idea, że “społeczny interes” jest ważniejszy od interesu jednostek, oznacza jedno: że interes i prawa niektórych jednostek zyskuje przewagę nad interesem i prawami pozostałych.
  • Terence McKenna

    Skoro już w XIX wieku zgodziliśmy się przyznać, że człowiek pochodzi od małpy, najwyższy czas pogodzić się z faktem, że były to naćpane małpy.
  • Aleister Crowley

    Czyn wole swą, niechaj będzie całym Prawem.

    Nie masz żadnego prawa prócz czynienia twej woli. Czyn ja i nikt inny nie powie nie.

    Każdy mężczyzna i każda kobieta jest gwiazdą.

    Nie ma boga prócz człowieka.

    Człowiek ma prawo żyć wedle swych własnych praw
    żyć tak jak tego chce
    pracować tak jak chce
    bawić się tak jak chce
    odpoczywać tak jak chce
    umrzeć kiedy i jak chce

    Człowiek ma prawo jeść to co chce: pić to co chce: mieszkać tam gdzie chce: podróżować po powierzchni Ziemi tam gdzie tylko chce.

    Człowiek ma prawo myśleć co chce
    mówić co chce: pisać co chce: rysować, malować, rzeźbić, ryć, odlewać, budować co chce: ubierać się jak chce

    Człowiek ma prawo kochać jak chce

    Człowiek ma prawo zabijać tych, którzy uniemożliwiają mu korzystanie z tych praw

    niewolnicy będą służyć

    Miłość jest prawem, miłość podług woli.
  • Anarchizm metodologiczny

    Anarchizm metodologiczny - jest programem (a właciwie antyprogramem), zgodnie z którym należy z wielką ostrożnością podchodzić do każdej dyrektywy metodologicznej, (w tym do samego anarchizmu) bowiem zaistnieć może sytuacja, w której lepiej jest z anarchizmu zrezygnować (aby nie hamować rozwoju wiedzy) niż go utrzymywać.
    Paul Feyerabend
  • Strony

‚O senatorze doskonałym’ (1593) Wawrzyniec Goślicki, Hamlet (1599) Williama Szekspira i konstytucja USA (1787)

Posted by psychoneurocybernauta w dniu 25 października 2016

Angielski przekład De optimo senatore z 1598 r.

Angielski przekład De optimo senatore z 1598 r.

„To właśnie przedstawienie ustroju Rzeczypospolitej zwracało uwagę zagranicznych czytelników szukających nie tylko informacji, ale także przykładów rozwiązań ustrojowych zgodnych z modelem proponowanym dla ich własnej ojczyzny.

Według obowiązującej w Polsce szesnastowiecznej teorii państwa, Rzeczpospolita miała ustrój mieszany składający się z trzech części: króla, senatu i izby poselskiej reprezentującej stan szlachecki. Władza była podzielona między owe trzy stany w sposób zapewniający równowagę. W opinii Goślickiego – obrońcy senatu, dążenia izby niższej do zapewnienia sobie większego udziału we władzy stanowiły zagrożenie dla tej równowagi.

W obliczu narastających tendencji absolutystycznych w królestwach Europy Zachodniej argumenty o zrównoważeniu i zagwarantowaniu kompetencji w państwie, zwłaszcza poddanych w stosunku do monarchy, zwracały uwagę i zapewne przemawiały do sił i stronnictw broniących się przed zawłaszczaniem coraz to większej części władzy przez panującego.

Goślickiego słusznie zalicza się do kręgu przedstawicieli tzw. szesnastowiecznego republikanizmu. Ponadto, w przededniu pierwszej realnej elekcji, oczy zachodnich obserwatorów pilnie śledziły wydarzenia w Polsce, a traktat Goślickiego oceniał elekcyjność tronu jako lepszy system od dziedziczności. Z tych to względów zapewne dzieło jego stanowiło atrakcyjną lekturę w szerokich kręgach czytelniczych w Anglii, gdzie panowała moda na zagraniczne specula o tematyce politycznej. Czytano je przede wszystkim w środowisku prawniczym i administracyjnym, ale ponadto w kręgach uniwersyteckich, dworskich i wśród literatów.

Bezpodstawnie się twierdzi, jakoby oba te „wydania” zostały „skonfiskowane”, a nawet „spalone na stosie” przez „elżbietańską cenzurę”. Tymczasem źródła wskazują, że 6 marca 1598 r. The Counsellor został zgodnie z wymogami ówczesnych przepisów regulujących prawa do drukowania i sprzedaży książek w Anglii wpisany do rejestru Stationers’ Company (cechu księgarzy) za zezwoleniem urzędnika cechowego oraz biskupa Londynu reprezentującego władze kościoła anglikańskiego.

W dokumentacji Stationers’ Company brak jakichkolwiek przesłanek pozwalających na postawienie hipotezy o urzędowym nakazie zniszczenia całego nakładu. Natomiast przekład De optimo senatore „ocenzurowano” jeszcze na etapie rękopisu ogdenowskiego, opuszczając bardzo istotne fragmenty, w których Goślicki występuje w obronie pozycji senatorów duchownych (czyli katolickich biskupów w polskim senacie), opowiadając się stanowczo za pierwszoplanową rolą Kościoła katolickiego w rządzeniu państwem.

Pominięto również wypowiedź Goślickiego preferującą monarchię elekcyjną i krytykę sukcesji dziedzicznej. Nie było więc żadnych powodów, aby nakład The Counsellor konfiskować. W samym zaś wydaniu znajduje się pewna osobliwość świadcząca bardzo wyraźnie o urzędowym poparciu, zapewne także i finansowym, udzielonym przez bliżej nieznane czynniki rządowe.

Zamiast dedykacji któremuś z miejscowych notabli (zazwyczaj komplementowany w dedykacji mecenas finansował wydanie albo w inny sposób odwdzięczał się autorowi lub drukarzowi) dołączono przekład pierwotnej dedykacji z 1568 r. Zygmuntowi Augustowi… nieżyjącemu wówczas od ćwierćwiecza!

Warto zaznaczyć, że w ogdenowskim rękopisie nie ma żadnej dedykacji. Co więcej, na karcie tytułowej pojawił się dopisek:

„To the honour of the Polonian Empyre” (Ku chwale Rzeczypospolitej Polskiej).

Najwyraźniej wydanie The Counsellor miało spełnić pewną rolę jako wyraz grzecznościowy w relacjach dyplomatycznych między Anglią a Polską i klucza do jego powstania należy szukać w ówczesnych wydarzeniach politycznych.

Paweł Działyński herbu Ogończyk (ur. 1560, zm. 1609) – ambasador Rzeczypospolitej w Republice Zjednoczonych Prowincji w 1597 roku, ambasador Rzeczypospolitej w Królestwie Anglii w 1597 roku.

Syn Pawła Działyńskiego, kasztelana słońskiego i dobrzyńskiego i Krystyny z Kostków, wnuk Mikołaja, brat Michała.

Był dworzaninem królewskim, sekretarzem i starostą bobrownickim i radziejowskim.
Posłował do Elżbiety I Angielskiej w roku 1597 z ostrą notą dyplomatyczną od króla Zygmunta.

 Wydarzenie, które przesądziło o szczególnym potraktowaniu The Counsellor, nastąpiło latem 1597 r., gdy do Londynu przybył Paweł Działyński, poseł Zygmunta III i miasta Gdańska, ze skargą na piracką działalność angielskich okrętów nie pozwalających kupcom gdańskim na swobodny handel drogą morską. Chodziło przede wszystkim o zatrzymywanie eksportu polskiego zboża przez Gdańsk.
Elizabeth I, c. 1600, Isaac Oliver

Elizabeth I, c. 1600, Isaac Oliver

Strona angielska argumentowała, że zapobiega dostawom wojennym (drewna okrętowego) swemu wrogowi – Hiszpanii. Tłem incydentu były nieprzyjazne stosunki Anglii z Hiszpanią, zwłaszcza rywalizacja na morzu. 4 sierpnia 1597 r. (25 lipca według starego kalendarza używanego w Anglii) poseł Działyński został przyjęty przez królową angielską Elżbietę Tudor na publicznej audiencji w pałacu w Greenwich i wygłosił mowę, której bezpośredniość zaskoczyła monarchinię. Poczuła się obrażona i dała upust swym emocjom w ostrej ripoście po łacinie, łajając posła za rzekomą zniewagę. Padły m.in. słowa, które – w kontekście popularności w Anglii zwierciadeł władcy – trzeba rozumieć jako pośrednią aluzję do traktatu Goślickiego O doskonałym senatorze:

„Co się ciebie tyczy, wydaje mi się, żeś przeczytał wiele ksiąg, lecz nie dotarłeś do ksiąg o władcach i zupełnie się nie orientujesz, jak należy [postępować w sprawach] między królami”.
 Wieści o incydencie na publicznej audiencji wnet się rozniosły. Wybuchły zamieszki – lud okazał swe niezadowolenie, a władze nie mogły zagwarantować posłowi ani należnej mu nietykalności, ani nawet bezpieczeństwa, o czym mówi zachowane w Bibliotece Kórnickiej sprawozdanie z poselstwa, tzw. Mercurius Sarmaticus:
Jej [Elżbiety] poddani nie powstrzymują się od różnego rodzaju zniewag, którymi napadają posła, lud wrze, żądając kary za obrazę majestatu. Już kupcy z dworca hanzeatyckiego ostrzegają przed trucizną, już właściciel gospody, nie wiadomo dlaczego tracąc zaufanie, żąda od posła, aby ten cotygodniowo regulował wszystkie opłaty za pobyt w gospodzie. Już żaden z Anglików nie odważy się zaprosić posła aż do jego wyjazdu.
 Przedstawiciel władz angielskich poufnie doradza posłowi:
upominam cię jak przyjaciel przyjaciela, byś dłużej w Anglii z powodu tumultu nie pozostawał. Widzisz (tak jest w absolutnej monarchii), cały lud jest dotknięty, kiedy królowa czuje się urażona. Strzeż się, żeby nie wynaleziono jakiegoś pretekstu, aby cię znieważyć lub wyrządzić krzywdę.
Zygmunt III Waza, Marcello Bacciarelli

Zygmunt III Waza, Marcello Bacciarelli

Sprawa jednak nie mogła się zakończyć na królewskiej inwektywie, konflikt nie był w interesie żadnej ze stron, może nawet bardziej Anglikom zależało na dobrych stosunkach z Polską ze względu na zapotrzebowania na polskie zboże, zwłaszcza w latach nieurodzaju i epidemii (a 1597 był właśnie takim rokiem) i z uwagi na to, by nie sprowokować zacieśniania się współpracy między Habsburgami a Zygmuntem Wazą. W następnym roku podjęto działania dyplomatyczne zmierzające do złagodzenia zaistniałej sytuacji i powrotu do negocjacji.

A stained glass representation of Polonius from Shakespeare's Hamlet

A stained glass representation of Polonius from Shakespeare’s Hamlet

Okoliczności te wskazują, że „promocja” angielskiego przekładu dzieła O doskonałym Senatorze była elementem programu koncyliacyjnego.

Czyżby pochwalna wzmianka z 1600 r. w pismach Krzysztofa Warszewickiego – nota bene pozostającego w bliskich kontaktach ze służbami Habsburgów – o tym, że „w Anglii szczególną popularnością wśród czytelników cieszy się książka Goślickiego” była tego świadectwem…

W tym samym czasie, zaledwie cztery dni po audiencji, wybuchł skandal na scenie jednego z podstołecznych teatrów. Skutkiem afery wokół dziś zaginionej sztuki The Isle of Dogs (Wyspa psów – nazwa toponimiczna maleńkiej wysepki u wylotu Tamizy, dzisiaj we wschodnim Londynie, w niewielkiej odległości od pałacu, w którym odbyła się audiencja Działyńskiego) spektakl zdjęto ze sceny, schwytanego twórcę osadzono w Tower, a wszystkie teatry publiczne pozamykano na kilka miesięcy.

Według wybitnego historyka teatru elżbietańskiego E.K. Chambersa przyczyną tak ostrych represji, zapewne głęboko zapadających w zbiorową pamięć londyńskiego środowiska teatralnego, gdyż finansowo uciążliwych dla wszystkich, było satyryczne przedstawienie Zygmunta III. [ E.K. Chambers, The Elizabethan Stage, Oxford 1923]

Niewiele lat później, ale już za panowania nowego monarchy Jakuba I, ukazała się drukiem pełna wersja szekspirowskiego Hamleta, w której po raz pierwszy występuje postać pompatycznego starca, doradcy królewskiego o imieniu Polonius (Poloniusz).

W pierwszym wydaniu dramatu, wcześniejszym zaledwie o kilkanaście miesięcy (1603), postać ta nazywa się Corambis; podobnie zresztą (Corambus) także w niemieckojęzycznej wersji dramatu granej w XVII wieku (prawdopodobnie przez angielskich aktorów) na kontynencie, może nawet w Gdańsku i na dworze Władysława IV.

Piszący w latach 20. XX wieku Chambers nie znał Merkuriusza sarmackiego i ograniczył się do domysłów na podstawie dostępnych mu materiałów angielskich. Jednak w świetle polskich źródeł do afery wokół poselstwa oraz odkrywczych prac prof. J. Limona dotyczących odnalezienia (i odbudowy) XVII-wiecznego teatru angielskiego w Gdańsku, oczywiste skojarzenie imienia postaci z Polską i poselstwem Działyńskiego (a także fakt używania alternatywy w sytuacjach, kiedy taka aluzja byłaby niewskazana) nabiera podstaw dowodowych, logicznie się wiążących także z hipotezą wysuniętą jeszcze w 1904 r. przez szekspirologa I. Gollancza o związku postaci Poloniusza z dziełem Goślickiego.

Hamlet (1605)

Treść sztuki

Za zgodą króla Laertes, syn Poloniusza i brat Ofelii, wyjeżdża do Francji. Przed wyjazdem radzi Ofelii, by nie wierzyła w wyznania miłosne Hamleta, które, nawet jeżeli są prawdziwe, nie doprowadzą do niczego dobrego z powodu różnicy w pochodzeniu. Także Poloniusz zakazuje córce spotykać się z Hamletem, bojąc się o jej dobre imię.

Król i królowa nie wiedzą co jest przyczyną obłędu księcia; przysyłają do niego jego szkolnych przyjaciół, Gildensterna i Rozenkranca. Hamlet jednak domyśla się, iż są oni szpiegami pary królewskiej i udziela na ich pytania wymijających odpowiedzi.

Odpowiedź na powody obłędu Hamleta podsuwa Klaudiuszowi Poloniusz, który wcześniej zakazał Ofelii spotykać się z Hamletem. Teraz doszedł do wniosku, że Hamlet jest nieszczęśliwy z powodu niespełnionego uczucia do dziewczyny. Organizuje spotkanie młodych, któremu przysłuchują się on i Klaudiusz. Według planu Poloniusza Hamlet ma wyznać na tym spotkaniu miłość. Ten jednak zrywa z Ofelią i to w dosyć brutalny sposób.

Królowa spotyka się z synem i próbuje czynić mu wymówki. Ten oskarża ją o zdradę ojca i jego pamięci. W czasie rozmowy zabija ukrytego za kotarą Poloniusza, mając przez chwilę nadzieję, że to Klaudiusz.

W czasie burzliwej rozmowy Hamleta z matką pojawia się Duch przypominając, że Hamlet przysiągł nie mścić się na niej. Ducha widzi tylko Hamlet, co sprawia, że matka bierze rozmowę między Hamletem a duchem za kolejny dowód szaleństwa syna.

Hamlet uspokoiwszy się ukrywa ciało Poloniusza. Zostaje zatrzymany na rozkaz króla i jeszcze tego samego dnia wysłany do Anglii.

Klaudiusz postanawia pozbyć się bratanka. Wysyła z Hamletem Gildensterna i Rozenkranca, dając im list, na podstawie którego Hamlet miał zostać uwięziony i zabity.

Po drodze Hamlet napotyka wojska norweskie pod wodzą Fortynbrasa maszerujące na Polskę. Na statku Hamlet wykrada list Klaudiusza i zmienia jego treść, wydając tym samym wyrok śmierci na Gildensterna i Rozenkranca. Statek atakują piraci. Hamlet zostaje wzięty do niewoli, piraci jednak odstawiają go do Danii.

Do kraju tymczasem z Francji wraca Laertes, syn Poloniusza, brat Ofelii. Wywołuje rebelię i wdziera się do zamku, żądając ukarania zabójcy Poloniusza. Klaudiusz uspokaja Laertesa, obiecując mu zorganizowanie sprawiedliwego procesu. Obiecuje także, iż nie będzie dłużej osłaniał Hamleta.

Kolejnym, po śmierci ojca, ciosem dla Laertesa jest obłęd Ofelii, w jaki popadła po śmierci ojca.

To dopiero na tle obustronnie udokumentowanych wydarzeń historycznych można mówić o odzwierciedleniu w Hamlecie zwierciadła polskiego Senatora opisanego w rozprawie Goślickiego. Same analogie między tekstem dramatu a traktatem nie wystarczają dowodowo, gdyż – jak już wspominaliśmy – wiele było dzieł o podobnej tematyce i stylistyce cieszących się w ówczesnej Anglii ogromną popularnością.

Niemniej w zestawieniu z wydarzeniami z lat 1597–1598 i przełomu stuleci podobieństwa pojęciowe i sformułowania w dramacie i przekładzie Goślickiego nabierają znaczeń doskonale się plasujących w teatralnej satyrze i naświetlających pewne kwestie dziś trudno interpretowalne.

Nie przeszkadza to w przyjęciu tezy o tym, że postać Poloniusza, to zawoalowana satyra na lorda Burghleya – sędziwego męża stanu. Wręcz przeciwnie: skrywanie satyrycznego wizerunku rodzimej osobistości pod płaszczykiem aluzji do spraw pozornie odległych (bo wiążących się bezpośrednio z cudzoziemszczyzną), to stary chwyt satyryków broniących się przed szponami cenzury.

When the word Polonius is introduced for the first time, it is nothing more than a geographic allusion to that guy from Poland.  Transition from Corambis to Polonius

Teresa Bałuk-Ulewiczowa, Wawrzyniec Grzymała Goślicki i jego dzieło „De optimo senatore”

W XVII i XVIII wieku dzieło Goślickiego żyło już w Anglii swoim życiem i było wykorzystywane do celów o jakich nie śniło się biskupowi, a śmiem twierdzić, że pewnie nie raz przewrócił się w swoim grobowcu na wieść o tym, co niektórzy pisarze polityczni wprawiali z jego traktatem. De optimo sentore wykorzystywano na Wyspach w całości lub w częściach, w polemikach politycznych, szczególnie podczas sporów królów z dynastii Stuartów: Jakuba I i Karola I z parlamentem, co doprowadziło do wojny domowej i w efekcie ścięcia tego ostatniego w 1649 roku. Po dzieło biskupa poznańskiego sięgali zwolennicy parlamentu, ale po restauracji Stuartów w 1660 roku, wykorzystywali je także publicyści wychwalający monarchię i potępiający królobójców. Traktat Goślickiego został ponownie wydany w 1733 roku pod tytułem The Accomplished Senator. Jego wydawcą był pisarz, niejaki William Oldisworth, co przyczyniło się do dalszego spopularyzowania dzieła naszego biskupa-uczonego.

14718664_259013507830300_2590151306411793637_n

Angielski przekład traktatu Goślickiego z 1733 r.,

W okresie międzywojennym pojawiła się teoria, dzięki której narodziła się piękna, acz raczej nieprawdziwa legenda. Otóż, zdaniem pierwszego ambasadora Rzeczpospolitej w Stanach Zjednoczonych Tytusa Filipowicza, dzieło Goślickiego miało zainspirować Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych, a zwłaszcza Thomasa Jeffersona do napisania Deklaracji Niepodległości i konstytucji USA.

Byłby więc Goślicki trzecim Polakiem, obok Tadeusza Kościuszki i Kazimierza Pułaskiego, który walnie przyczynił się do powstania Stanów Zjednoczonych. Filipowicz wysunął tę hipotezę po raz pierwszy w 1932 roku, później jeszcze kilkakrotnie powtórzył ją na łamach prasy.

Amerykanie przyjęli te rewelacje z życzliwym uśmiechem, ale raczej nie uwierzyli w nie. Prawdą jest, że nie ma żadnych dowodów, śladów, czy chociażby poszlak wskazujących na to, aby Jefferson lub inni spośród Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych, korzystali z De optimo senatore. Jefferson, jeden z sygnatariuszy Deklaracji, a w przyszłości trzeci prezydent USA, był człowiekiem wszechstronnie wykształconym i jako taki mógł oczywiście czytać angielski przekład traktatu Goślickiego, a nawet mieć go w swej bibliotece, ale to jeszcze nie dowodzi, że opierał się na nim podczas pracy nad wiekopomnymi dokumentami stanowiącymi fundament amerykańskiej państwowości.

 De optimo senatore

Król winien być namiestnikiem Bożym i sługą, którego celem ma być szczęśliwe życie obywateli. Miał być wybierany przez senatorów, mianowanych przez króla spośród najcnotliwszych obywateli. Król, tak jak i mąż stanu, muszą znać dogłębnie aktualną sytuację w państwie i na świecie, filozofię, historię, ekonomię, retorykę. Winni kochać ojczyznę ponad wszystko, wyróżniać się rozsądkiem, sprawiedliwością, męstwem, umiarkowaniem, powagą, pobożnością, dobrodusznością i szlachetnością.

Goślicki opowiedział się za monarchią mieszaną, w której szczególną rolę przypisywał senatowi utrzymującemu równowagę między królem a narodem [populus – szlachta] i skupiającemu osoby doskonałe cnotą. Szczególna pozycja Senatorów ma gwarantować w kraju rządy podporządkowane Rozumowi i cnocie. Z tego powodu, król powinien w każdej sprawie zasięgać rady senatorów po to, by uniknąć kierowania się namiętnościami przy sprawowaniu rządów. Młodym ludziom zalecał służbę ojczyźnie na polu bitwy, starszym – w parlamencie. Do polityki dopuszczał również kapłanów. Podkreślał rolę zgodnego z prawem naturalnym, niezmiennego i powszechnie przestrzeganego prawa stanowionego. Opowiadał się za publiczną edukacją. Wyznawał zasadę urząd jest nagrodą za cnotę. Wykazał się imponującą wiedzą z zakresu filozofii i historii starożytnej.

Rozprawę Goślickiego kilkakrotnie wydano w Anglii: w 1598 The Counsellor Exactly Portraited in two books, którego ponowna edycja w 1607 nosiła tytuł A Common Wealth of Good Counsaile. W 1660 niejaki J. G. wydał traktat The Sage Senator, stanowiący zniekształconą przeróbkę wcześniejszego tłumaczenia. Kolejny raz traktat został przetłumaczony i opublikowany przez W. Oldisworthe’a w roku 1773 jako The Accomplished Senator in two books written, którego reprint ukazał się w roku 1992 nakładem American Institute of Polish Culture (Miami). W USA panuje silne przeświadczenie, że treściami traktatu inspirowali się m.in. Thomas Jefferson i Thomas Paine, tworząc konstytucję USA.

Laurentii Grimalii Goslicij De optimo senatore libri duo [books.google.co.uk]

14568225_259011131163871_8683909278447939851_n Wawrzyniec Goślicki herbu Grzymała, znany także jako Laurentius Grimalius, Goslicius, Grimaldius (ur. 1538 lub 1530, zm. 31 października 1607 w Ciążeniu) – biskup poznański od 1601 roku, biskup przemyski od 1591 roku. biskup chełmski od 1590 roku, biskup kamieniecki od 1586 roku, kanclerz Księstwa Siedmiogrodzkiego za czasów Stefana Batorego, sekretarz królewski Zygmunta II Augusta, opat mogilski, kantor płocki w 1578 roku, dziekan kielecki, kanonik krakowski i sandomierski w 1577 roku, pisarz polityczny i mówca.

 O zapomnianym klasyku

Goślicki stworzył, lub może raczej propagował, koncepcję polegającą na próbie połączenia dwóch klasycznych typów ustrojowych. Jak zdecydowana większość współczesnych mu myślicieli nie kwestionował wyższości monarchii. Widział jednak osobę króla jako podległego prawom i ograniczonego nimi. Argumentował, że nie jest on w stanie sprawnie rządzić sam, a jako skuteczne rozwiązanie tej kwestii zaproponował wprowadzenie elementów oligarchii uosabianej przez senat. Tę instytucję rozumiał z kolei jako ciało skupiające obywateli o najwyższych kwalifikacjach moralnych i posiadających cnotę mądrości, pozwalającą kierować się zawsze dobrem obywateli.

Miała to być więc elita, ale nie z urodzenia, lecz z cnót moralnych i obywatelskich. Wbrew bowiem pozorom istnieje w tym układzie jeszcze trzeci czynnik, naród: „Będzie on kolebką senatorów i innych urzędników, różnić się zaś te stany między sobą będą tylko tym, że tamci postawieni na urzędzie i wyróżnieni wiekiem i godnością będą znakomitsi i obdarzeni większym zaszczytem od innych, naród zaś, nie mając urzędu, będzie prowadził życie obywatelskie i posłuszne urzędnikom”.

Ważne jest przy tym uzupełnienie, że tym narodem w sensie dostępu do władzy nie mogą być wszyscy. Odsuwa bowiem Goślicki od tego prawa rzemieślników, kupców oraz chłopów i choć dostrzega pożytek płynący z ich pracy dla państwa, to zauważa, że życie ich i zajęcia nie kształcą w takich ludziach cnoty potrzebnej obywatelom. Naród więc stanowić winny, wyodrębnione według zaproponowanej przez Arystotelesa zasady, grupy: kapłanów, żołnierzy i doradców czy sędziów.

Ta stanowiąca oryginalną kompilację koncepcja bywa według Goślickiego realizowana w praktyce ówczesnych państw: Rzeszy, Francji, Hiszpanii, a nawet w Wenecji. Jego wizja w zakresie porównań wydaje się nieco spłaszczona, na pewno nie uwzględnia wielu niuansów ustrojowych oraz specyfiki w relacjach między poszczególnymi czynnikami w kolejno wymienionych państwach. Tym bardziej jednak warto zatrzymać się na dłużej nad wizją ówczesnego ustroju Polski, zaprezentowaną w „De optimo senatore…”.

Otóż Królestwo Polskie złożone jest również z trzech stanów: króla, arystokracji i narodu, którym jest wyłącznie wywodząca się z rycerstwa szlachta. O specyfice ustroju Polski stanowi jednak według Goślickiego przede wszystkim wielka zależność stanów od siebie: „bo król sam bez ich zgody i rady nic nie może zawyrokować w najważniejszych sprawach państwa – senat zaś podobnie nic nie może bez króla i szlachty”. Taka współzależność i wymóg zgody wszystkich trzech sejmujących stanów na ustanowienie nowego prawa powodują wielkie jego poszanowanie. Wyrazem tego są kaptury (konfederacje), które tak jak nakrycie głowy ochraniają mocą świętej przysięgi prawa i wolności. W obronie tych praw żaden prawy obywatel nie waha się oddać życia przeciw tyranii. Król w tym systemie rządzi trzymając się praw i nie według swej woli, ale uwzględniając rady senatorów. Tylko po takiej konkluzji wypowiada wojny, zawiera traktaty i nie wykracza poza spisane prawa. Takie postępowanie monarchy nie jest oznaką słabości, lecz przeciwnie: zyskuje panującemu powszechny szacunek obywateli. Konkludując stwierdza Goślicki: „Naród tedy jest tu wolny i uważa, iż jest prawdziwa wolność to jest żyć według praw i nic ani nie czynić, ani nie zamyślać przeciwko nim”.

Ustrój taki, bliski antycznym wzorcom, został stworzony nie dzięki znajomości dzieł Platona lub Arystotelesa, ale z samej czystej cnoty obywatelskiej królów i senatorów, którzy służyli za wzór, a nie zajmowali się rozstrzyganiem sporów i sądzeniem. Pojawia się zatem w tym idyllicznym obrazie dychotomia sugerująca rysę, żłobioną przez czynnik narodu (czytaj szlachty), ciążący w stronę mniej stabilnej demokracji.

Postrzega zatem Goślicki Królestwo Polskie jako przykład współistnienia trzech typów ustrojów: monarchii, arystokracji i elementów demokracji. Właśnie w kontekście owego wymieszania tych trzech elementów przedstawia państwo polskie jako monarchię mieszaną. Jej sprawne funkcjonowanie zależy bowiem od współdziałania w nadrzędnych dla wszystkich ramach prawa i od zgody między monarchą, senatem – uosabiającym pierwiastek arystokratyczny – a szlacheckim narodem. Ku takiej właśnie ogólnej interpretacyjnej koncepcji ustrojowej państwa Jagiellonów – jako monarchii konstytucyjnej z istotnym czynnikiem arystokratycznym oraz kulturą polityczną autentycznie opartą na systemie cnót chrześcijańskich – coraz częściej skłaniają się badacze dziejów staropolskich.

Rolę stabilizatora i gwaranta trwałości takiego systemu widział jednak Goślicki głównie w senatorskiej elicie, stanowiącej dzięki swej dojrzałości zaporę przed zakusami monarchów i nadmiernymi żądaniami szlachty. Destabilizację tego trialistycznego układu i wykreowanie zamiast arystokratycznego senatu, działającej czynnikami pozasystemowymi (pozaustrojowymi) oligarchii magnackiej uważa się dziś coraz częściej za istotny czynnik destrukcji ustroju mieszanego I Rzeczpospolitej.

Można zatem postulować dziś, że autorowi nie chodziło o destabilizację układu instytucji ustrojowych reprezentujących króla, szlachtę i możnowładztwo poprzez wzmocnienie senatu. Celem było uczynienie z senatu faktycznego amortyzatora wszelkich napięć politycznych, mogących pojawić się w systemie monarchii mieszanej.

I wreszcie, by zatoczyć krąg i niejako spiąć początkowy wątek biograficzny Goślickiego z późniejszymi rozważaniami, warto zauważyć, że i życie autora „De optimo senatore…” pełne było takich właśnie momentów, w których jako senatorowi przyszło mu pełnić rolę mediatora i amortyzatora różnego rodzaju napięć w polityce wewnętrznej, międzynarodowej oraz stosunkach wyznaniowych.

O zapomnianym klasyku [polityka.pl]

O DOSKONAŁYM SENATORZE

O DOSKONAŁYM SENATORZE

O DOSKONAŁYM SENATORZE

WAWRZYŃCA GRZYMAŁY GOŚLICKIEGO
O DOSKONAŁYM SENATORZE KSIĘGI DWIE
W których dostojników obowiązki, szczęśliwy żywot obywateli, a Rzeczpospolitych powodzenie i dobrobyt są wystawione.
Dzieło prawie złote, Najwyższych filozofów i ustawodawców nauką wypełnione, a dla wszystkich pragnących dobrze Rzeczpospolitą kierować nie tylko pożyteczne, lecz wprost konieczne.
Z dodatkiem bogatego skorowidza wszelkich rzeczy godnych zapamiętania w tymże dziele zawartych
Za przywilejem, Wenecja u Jordana Zilletta, MDLXVIII
* * *
NAJJAŚNIEJSZEMU I NAJMOŻNIEJSZEMU KSIĄŻĘCIU I PANU, PANU ZYGMUNTOWI AUGUSTOWI,
Królowi Polskiemu, Wielkiemu Książęciu Litewskiemu, Ruskiemu, Pruskiemu, Panu na Mazowszu, Żmudzi, Inflanciech, &tc., Panu swemu Najłaskawszemu
Nie masz, Najświatlejszy Królu, człowieka takiego, który byłby nieświadom, że za najszczęśliwsze te należy mieć państwa, w których obywatele szczęśliwy i spokojny wiodą żywot; zaś z drugiej strony za najsmutniejsze – te, w których zbyt wątła opieka sprzyja ich spokojowi i zapewnia im bytowanie niezakłócone. Albowiem ani Rzeczpospolita nie może być szczęśliwa bez szczęścia obywateli, ani też obywatel zażywać nie może szczęścia w Rzeczypospolitej, która szczęścia nie zna. Lecz zaiste, co do spraw, które by się najistotniej do tworzenia szczęścia państwa i obywateli przyczyniały, wielka bywała wśród uczonych rozbieżność zdań. Jedni zatem twierdzili, że powinniśmy się w tym kierować raczej prawa ustawami i przepisami; inni zaś właściwszą w tej mierze uważali naukę obywatelską. Z kolei niektórzy sądzili, że pewne przychylne oddziaływanie samego nieba, pod którym żyjemy czyni nas pod tym względem podatniejszymi. Inni wreszcie uznali to za rzecz dobrych królów: jeśli bowiem obywatel przykład z nich biorąc i cnoty ich naśladując, w ten sposób zupełnie się do nich upodobnia.
Ze wszelkich innych, to tych ostatnich zdanie ja także podzielam, uznając je za najsłuszniejsze, doprowadzony do takiej opinii wieloma przykładami, lecz przede wszystkim, Królu Auguście, Twoim przykładem. Nie sądzę bowiem, aby skądinąd brał się ów pokój, owo szczęście naszej Rzeczypospolitej i naszego Królestwa, jak właśnie z wspaniałego blasku Twoich cnot i Twojej mądrości; blasku takiego, że ku sobie przyciąga oczy wszystkich ludzi i obywateli, i roznieca w nich chęć naśladowania. Przeto zwracają się ku Tobie obywatele w pełni pilni i baczni, aby Twą wolę w każdym Twym królewskim poleceniu dokładnie poznać.
Czują bowiem, że pod takimi – najlepszymi – rządami panuje sprawiedliwość oraz łaskawość tak, że uważają się nie tyle zmuszeni, ile raczej zachęceni do miłości względem Ciebie. Wszakże wielkość Twego autorytetu jest taka, że jesteś nie tylko kierownikiem państwa i prawodawcą, lecz – co w wolnej Rzeczypospolitej największą jest sprawą – także i sędzią oceniającym cnoty, zasługi i godność swych obywateli; królestwa zaś sprawiedliwość taka – że sprawiedliwszego nigdzie na ziemi nie najdziesz. Nie przypadło Ci to panowanie, jak to się często gdzie indziej zdarza – przez dziedzictwo, z racji krwi, czy też przez podbój, lecz przez tę samą, która i przodków Twych zawsze zdobiła, sławę niezmiennej i doskonałej cnoty oraz mądrości: za sprawą jednomyślnego wszystkich Polaków przyzwolenia.
Bowiem ród Jagiellonów był – jeśli prawdę ma się rzec – najpłodniejszą macierzą królów, do tego stopnia, że ościenne a prawe narody, szukając dla siebie silnego władcy, od niej właśnie domagali się królów. Gdybyż to latorośl ich dłużej kwitnęła na Węgrzech i w Czechach, nie dotarłby, wskutek ich miecza, władca turecki w swej mocy tam, gdzie go mamy obecnie sposobność oglądać.
Te zaś cnoty osobiste, chociaż wszystkie wspaniałe w sobie i godne podziwu, dopiero przez to nabierają głębokiej powagi i znaczenia, że przy sprawowaniu władzy i przy właściwym sterowaniu państwem, rady Ci udziela Senat, znakomity i cieszący się sławą swej szlachetności i roztropności, a powołany przez Ciebie podług Twego najlepszego sądu i oceny. Zdajemy sobie sprawę, że to właśnie jego umiarowi i mądrości zawdzięczamy niezmącony, powszechny pokój panujący w naszej Rzeczypospolitej, oraz jej sławę. Pomijam inne urzędy, które nie tylko ozdabiają i uświetniają szczęście Rzeczypospolitej, ale wręcz ją poszerzają, tak że o Polsce mówi się, że jest mieszkaniem wolności i siedzibą prawdziwej i sprawiedliwej władzy. A któż nie widzi, że Ty właśnie jesteś twórcą i sprawcą tego wszystkiego? Ja zaś, gdy to wszystko od lat chłopięcych zacząłem podziwiać, a w miarę postępu wieku i dojrzewania rozumu pojąłem, że to rzeczy pokrywające się z nauką starożytnych filozofów a z ustawami i zwyczajami dawnych, dobrze kierowanych rzeczpospolitych zgodne, uznałem, że może zdołałbym na piśmie ocalić te sprawy, wysiłkiem własnego umysłu, jak też i zebrawszy prace napisane przez innych na ten temat – dla pamięci, dla potomnych i dla ludzkiego pożytku, a Tobie przede wszystkim, z tej racji, że byłeś powodem powstania tego dzieła, ofiarować.
Nie po to, abym Ciebie miał w czymkolwiek pouczać (gdyż najwyższa Twa mądrość żadnych pouczeń nie potrzebuje), lecz abyś, czytając te słowa, mógł się zabawić oglądaniem własnych cnót; abyś się mógł ucieszyć, że taką władzę sprawujesz, co do której sprawiedliwości świadczą zarówno rzecz sama w sobie, jak również i nie do zlekceważenia sądy starożytnych. Zdaję sobie sprawę, iż temat o Doskonałym Senatorze, to przedsięwzięcie wielkie i rozmaitymi pułapkami najeżone. Jednak mam nadzieję, ze wytłumaczy mnie tu, podejmującego się niejako nie w pełni sprawnymi siłami tak trudnego zadania, nie haniebne, jak sądzę, pragnienie uczciwej sławy oraz ogólny pożytek ludzki. Nie wątpię zaś, że Ty, przy tej łaskawości, która u tak miłościwego Pana, a zarazem u każdego z rodu Jagiellonów, jest cnotą wrodzoną, przychylny będziesz mej pracy.
* * *
Wawrzyńca Grzymały Goślickiego
O DOSKONAŁYM SENATORZE
Księga Pierwsza
Ci, co się bez reszty poświęcają naukom, które przynoszą nie tylko prywatną przyjemność, lecz przede wszystkim owoc publicznej użyteczności w sobie zawierają, ci – moim zdaniem – mądrości doskonałej, prawdziwie pochwały godnej poszukują. Albowiem mądremu przystoi taka zwłaszcza mądrość, za sprawą której będzie on mógł drugim ludziom służyć. Ze wszystkich zaś dziedzin nauki, żadna – w mojej opinii – żadna milsza, żadna użyteczniejsza, żadna przedniejsza, niż wiedza o państwie i społeczeństwie. Ona jest przewodniczką prowadzącą do ludzkiego szczęścia, ona wychowawczynią Rzeczypospolitej oraz życia społecznego. Ja zaś, wieloma przykładami wszystko to sprawdziwszy, a niemałym doświadczeniem rzeczy potwierdziwszy, gdym to poznał za prawdę, gdym się w tym gatunku mądrości rozsmakował, który uczy o rządzeniu Rzeczpospolitą, opierając się nie na błądzącej opinii, przypadkowości czy ślepym losie, lecz na logicznym rozumowaniu i uzasadnionym sądzie, wtedym zapragnął wystąpić z tym, co o Doskonałym Senatorze, o jego urzędzie, cnocie i godności przemyślałem, a owoc mojej pilności przedstawić zarówno tym, którzy będą rządzić Rzeczpospolitą, jak i owym, którzy w tymże rodzaju nauki się kochają. Uznałem więc, że należy pilnie rzecz tę wydobyć z bogactwa i zasobów nauki o państwie i społeczeństwie, przeglądając wszystkie arkana filozofów, aby niczego tu nie przytoczyć, co by nie było zabarwione mądrością filozofów czy roztropnością senatorów. Uznałem zaś, że najpełniej może się to urzeczywistnić w osobie Senatora, gdyż przypuszczałbym, że to właśnie on, na skutek swej dojrzałości wieku, uprawiać może cnoty godne męża najdoskonalszego; wiedząc ponadto, że piastuje on godność na takim szczeblu, do którego zwykli się zwracać obywatele o bezpieczeństwo i spokój, zaś Rzeczpospolita o zbawienne rady.
Nie stwarzam ja bynajmniej takiej podobizny Senatora, jaka się mieści tylko w przestrzeni myśli, a której obraz znajduje się w niebie, na ziemi zaś ledwo cień jej się spotyka; nie stwarzam takiej podobizny, jaką utrwalił Plato w swojej Rzeczypospolitej a Cycero w Mówcy. Metoda naszego wykładu mieści się cała pośrodku i nie odstępuje od ludzkiego zwyczaju i praktyki. To wszystko zatem, co z sal uczelni, co z kancelarii państw, z nauki o społeczeństwie, czy ze zwyczajów sądowych, a wreszcie ze skarbca historii i doświadczenia można było wyciągnąć o Senatorze, zostało w tej książce zebrane. Także i to, co Plato każe uczynić w kwestii konstytucji dobrego państwa, to też uznaliśmy za słuszne przy opisie Senatora Doskonałego: abyśmy, zwoławszy wszystkie ludy, narody, społeczności i rzeczpospolite, zgromadziwszy ich niejako na pokaz swych Senatorów, wystawili te cnoty, te obyczaje, te prawa i te obowiązki, które by powszechną znalazły aprobatę, nadając je naszemu Senatorowi.
Z drugiej zaś strony, ponieważ na skutek rozmaitości Rzeczpospolitych obejrzeliśmy też różnych Senatorów i różne ich cnoty i obowiązki, dlatego opisaliśmy kształt Rzeczypospolitej najsprawiedliwszy a powszechny: taki, w którym autorytet i władzę Króla i władzę Ludu łagodzi i miarkuje rada oraz roztropność Senatora. Na pierwszym więc miejscu uznaliśmy za stosowne omówić formy i rodzaje Rzeczpospolitych, traktując o ich szczęściu, o szczęśliwym życiu obywateli, oraz o wychowaniu i naukach Senatora: w jaki sposób ma on poznawać Rzeczpospolitą, którą ma rządzić i jaka ma przyświecać zasada jego cnotom, którymi pouczon, niechaj i żywot wieźć uczciwy, i na tak wspaniałej godności swej wyżyny wspiąć się usiłuje. Cnoty zaś jego i obowiązki w taki sposób zostały opisane, żeby wszelkie ich poznanie służyło senatorom na pożytek nie tylko w naszej, ale także i w innych rzeczpospolitych.
A skoro od Platona wiemy, że wówczas by rzeczpospolite były szczęśliwe, gdyby rządy w nich objęli filozofowie, lub też gdyby ci, którzy rządzą przystąpili bez reszty do nauki i poznawania mądrości, stąd też u mędrca oraz w tejże mądrości obywatelskiej o państwie dopatrywać się będziemy pierwszych zasad dla naszego Senatora Doskonałego.
Ze wszystkich stworzeń, które kulę ziemską zamieszkują, na czołowym miejscu stoi człowiek. On bowiem jedyny, ze wszystkich rodzajów i gatunków stworzenia, nie tylko uczynion jest mieszkańcem i niejako obywatelem ziemi, lecz także i jej panem i władcą. W dostojeństwie swej godności i wielmożności ustępuje on tylko Bogu Najwyższemu, panującemu nad niebem i ziemią, który człowieka do siebie przywołał na swego towarzysza w rządzeniu tym wszechświatem, niby wspólną Rzeczpospolitą bogów i ludzi, i rozumem go ozdobił, ażeby za przyczyną boskiej rady i rozsądku roztropnie, po bożemu i sprawiedliwie szerokich tego świata włości doglądał. Albowiem rozum i rozsądek są przyczyną wspólnoty między Nim a ludźmi; udoskonalenie się zaś w ludziach rozumu upodabnia ich do Boga, czyni z nich niejako bogów-śmiertelników. Stąd też uważamy się za powiązanych z Bogiem węzłami pokrewieństwa, rodu czy pochodzenia.
Bez Boga żaden rozum nie jest dobry; boskie nasienie w ciałach ludzkich zasiano, a jeśli dobry rolnik zadba o nie, wyda owoc podobny swemu przyrodzeniu i zalążkom, jeśli zaś zły – to nie inaczej przepadnie, niż gdyby je zasiano w glebie nieurodzajnej, która zamiast plonów ciernie rodzi. Człowiek więc, który pozna siebie, będzie wiedział, że wszystko ma od Boga, a rozum swój i umysł uzna nieomal za podobiznę świętości, postępując zatem i myśląc zawsze godnie, podług tak wielkiego Bożego dobrodziejstwa.
Jeśli więc z Bogiem jesteśmy spowinowaceni i z Jegośmy wyszli rodu i szczepu, to też z konieczności wspólnie z Bogiem musimy posiadać władzę panowania i rozporządzania tymże światem, niby miastem czy Rzeczpospolitą. Skoro więc z Niego się wywodzimy, jako że On wszystkiego jest Stwórcą, Architektem i wszystkiego Rodzicem, zatem wszelkich naszych rad, praw i przepisów w rządzeniu u Boga należy szukać, aby było wiadomo, że Boży ten świat podlega rządom i kierownictwu za sprawą Bożego skinienia i wedle Bożej woli i mądrości. Albowiem tak, jak nad trzodą zwierzyny nie potrafią rządzić czy czuwać bydlęta bez człowieka-pasterza, tak też i ludzie nie mogą bez pomocy od Boga sprawować rządów nad ludźmi. A jeśli się kiedykolwiek zdarzy, żeby kto usiłował rządzić bez Boga, czyli wbrew Bożej woli, bez Bożej mądrości i roztropności, wtedy nie tylko cała Rzeczpospolita, lecz także życie poszczególnych ludzi bywa z konieczności liche i nieszczęśliwe; próżno by kto nad Rzeczpospolitą czuwał, jeśli Boga nie ma za opiekuna i obrońcę swego. Taki stąd wniosek, że wszelką mądrość i cnotę od Boga ludzie otrzymali, i z tej to przyczyny za przodków naszych publicznie stawiano świątynie cnocie, wierze, zgodzie, mądrości i pokojowi.
W jaki zaś sposób szukać Bożych rad w rządzeniu państwem? Czy we wszystkich sprawach, wielkich i małych, winniśmy do Boga zanosić modły? Owszem: właśnie tak należy czynić, o wszystko prosić Boga, lecz baczyć trzeba, aby modlitwa nasza nie rozmijała się ze zdrowym rozsądkiem. Głupcy czyli ci, którzy nie posługują się rozumem, nie powinni wznosić rąk do nieba, napełniając powietrze swym zawodzeniem; nie należy bowiem natrętnie bębnić Bogu w uszy, jak gdyby wtedy przychylniej to wszystko wysłuchać miał, a przepisów na sprawiedliwe i dobre rządy rychlej udzielić. Pan Bóg zresztą obecny jest wśród mądrych; z mądrymi przebywa, jak to Naso pięknie mówi:
Bóg jest w nas; to Jego rozgrzewam się ruchem; Rozumu blask – Mądrości Świętej miga duchem.
Mądrość Boża bierze w posiadanie i zamieszkuje w duszy mędrców; a tak, jak ją oni czczą, tak i ona ich czci. Nie żył taki, który był mężem dobrym i mądrym, a bez Boga; który bez Boga był przewidujący i czujny, pełen dobrej rady; albowiem upodabnia się mędrzec do Boga już poprzez samą cnotę swą, która pochodzi z prawdziwego rozumu. Przeto godzi się nie tyle – jak niektórzy sądzą – abyśmy byli obeznani z sprawami ludzkimi i ziemskimi, lecz, na ile nas tylko stać, abyśmy się raczej wyzwalali od tego, co śmiertelne i abyśmy żyli podług tego, co w nas najlepsze. A cóż zatem jest w człowieku najlepsze?
Zaiste, nic innego, jak rozum: za jegoż bowiem dobrodziejstwem człowiek Boga poznaje, cnoty ćwiczy, poznaje dobro a zła unika. Rozum czyni człowieka doskonałym i całkowitym, mądrym, wielkodusznym, sprawiedliwym i odważnym. Wystarczająco stąd jasno wynika, że światem ma rządzić umysł ludzki, ale rozum Boży. Zatem rządzący musi tak postępować, aby zawsze szedł za Bożym rozumem jako za swym przewodnikiem w rządzeniu; a wszystkie rady, prawa i ustawy, wszelkie wreszcie swe zamysły od Boga jako od wyroczni swej brał. W ten sposób zawsze roztropnie, sprawiedliwie i po Bożemu będzie rządzić. Wszakże ta rada, która w Bogu, jest zarówno bogiem, jak i najwyższym prawem; tak i rada mędrca, ponieważ jest doskonałą, też bogiem i prawem się nazywa. Stąd Lakończycy tych mężów, których uważali za wybitnych pod względem sławy swojej mądrości i sprawiedliwości, boskimi zwali, jak to Homer opisuje o Hektorze: Pewnie nie człek śmiertelny dał mu istnienie, Aleć z Bożego rodu nasienie?
Kto słucha rozumu, a we wszystkich swych słowach i czynach rozum ma za przewodnika, uchodzi za boga wśród ludzi; takiego należy uznać za jedynego króla, pana i władcę świata. Ten wie, co należy robić, i jakiej trzeba rady, co o czym myśleć. Sam też rozpozna dobro, które pochodzi z rozumu i rady Boskiej. Ponieważ więc pan i rządca ów w społeczności ludzkiej i towarzystwie zamieszkać ma, a społeczność ta tkwi częściowo w wspólnocie całego świata, częściowo zaś w poszczególnych państwach, musi on blask swego rozumu, swojej umiejętności i rady obrócić ku wspomożeniu tegoż społeczeństwa, towarzystwa i ludzkiego zrzeszenia. W tej mierze przekazujemy dwie Rzeczypospolite czyli państwa pod jego władzę: jedną, którą zamieszkują równocześnie Bóg i ludzie, a której granic nie wyznaczają kresy Afryki, Azji, ani Europy, lecz promienie słońca; drugą zaś, którą przydziela nam nasze pochodzenie – z Greków na przykład, z Rzymian, z Niemców, Francuzów, Hiszpanów, Polaków, Litwinów, Rusinów czy innych. W pierwszej Rzeczypospolitej rządy swe niechaj umieści w dziedzinie ducha i umysłu, na wszystko tam bacząc i za pomocą rozumu i myśli badając jej porządek i właściwości, zarówno w tym świecie, który Grecy nazywają „makrokosmosem” a my wszechświatem, jak i w tym, w którym żyjemy, oddychamy i poznajemy, czyli w świecie człowieka, w greckim „mikrokosmosie” – świecie mniejszym. A ponieważ duch wyzwala się spod zależności wobec praw ciała, kierując się według własnej natury i powinności, krzewi on tę umiejętność umysłu, która potrafi zarówno wybierać dobro, jak i odrzucać zło, uznaje cnoty, namiętności odtrąca, podporządkowuje sobie chuci i rządzi sobą – cóż bardziej boskiego można by znaleźć czy wymyślić, jak właśnie taki rząd i takie samo-opanowanie?
A człowiek, gdy niebu i ziemi, morzom i wszelkich rzeczy naturze się przypatrzy i pozna skąd się one wywodzą i jaki ich początek, a jaki koniec i cel mają, co w nich wiecznego, co zaś śmiertelnego; gdy pozna gwiazd właściwości, gdzie słońce wschodzi i kędy zapada, dalej gdy pozna bieg księżyca, jaki jest zmierzch i kres wszystkich rzeczy, jaka jest moc oraz właściwości pierwiastków, zwierząt i roślin – to wszystko, zaprawdę, mówię, gdy zrozumie, pojmie nieomalże istotę samego Najwyższego Boga, kierującego tymi wszystkimi rzeczami i panującego nad nimi. W takąż mądrość przyobleczon, takim poznaniem i pojęciem przyrody ozdobion, na Boga, pytam, czyż nie słusznie nosić może miano nie tylko obywatela i mieszkańca danej miejscowości i państwa, lecz zaiste władcy całego wszechświata, jednej niejako Rzeczypospolitej? Sokrates spytany, którego z państw poczuwa się obywatelem, odparł, że uważa się za obywatela świata: miał się bowiem za mieszkańca i obywatela, a niemalże też i pana, całej Ziemi. A cóż więc Diogenes, jak o tym donosi Laertius, czyż nie był on „kosmopolitą”? Rzeczpospolita owa nie podlega tyranii, nie jest zależna od jakichkolwiek praw przez kogokolwiek wymyślonych, nie jest otoczona mocnymi murami, lecz umieszczona w szerokiej przestrzeni tego wszechświata, a kieruje się według ruchu i porządku naturalnego, obwarowana zaś jest granicą z pierwiastków.
Obywatele jej boskie noszą miano filozofów, rządzą sami sobą i posiadają ducha nieugiętego na wszelki nieprzychylnej fortuny podmuch. A z państwa tego żadna wroga siła ich nie przepędzi, żaden miecz nie odstraszy, żadna pożoga czy burza nie wypłoszy, nie wygoni. Zawsze niezwyciężeni, odważni, błogosławieni i wolni, bez lęku żyją, od wszelkich groźnych utrapień bezpieczni. Demetriusz syn Antygona, zdobywszy Megarę, w którym to mieście działał filozof Stylpo, kazał go przyprowadzić do siebie i spytał go, czy nie utracił czegoś ze swoich rzeczy, obiecując, że mu wszystko zwróci, o co się upomni. Ten zaś odparł, że nigdy nie widział, aby kto uszczknął czegokolwiek z mocy filozofii, a o resztę dóbr się nie troszczył, uważając, że w równej mierze i na tych samych prawach należą one do niego, jak i do oblęgających.
Lecz ponieważ wszelki sposób uprawiania filozofii oparty jest po części na rozmyślaniu, po części zaś tkwi w działaniu, toteż skutkiem tego dwojaki stąd wypływa sposób rządzenia Rzeczpospolitymi. Pierwszy więc sposób jest dla tych, którzy całą swoją pracę obracają wyłącznie ku prawdziwemu poznaniu nauki i nie pragną poza to wykraczać, w tejże przystani bawiąc, samym rozmyślaniem niejako na wodzach umysłu opanowując zasoby i włości tego świata. Ci, wzgardziwszy życiem społecznym, przystają do życia samotnego, wędrując po świecie bez ustawy, bez dachu nad głową, bez rodu i szczepu, jak to o nich śpiewa Homer. Należy ich nakłaniać, najpierw prośbą, a później (jeśli prośba nie poskutkuje) – wedle Platona – nawet i przymusem, aby stanowisko to porzucili i zwrócili się ku Rzeczypospolitej i temu sposobowi bytowania, który jest ludzki i obywatelski, a który polega, jakeśmy wyżej powiedzieli – na działaniu. Albowiem poznanie przyrody i rozmyślanie nad nią pozostaje bezużyteczne, jeśli stąd nie wynika żadna działalność dotycząca rzeczy, które mogłyby się przyczynić do zabezpieczenia ludzkiego bytu. Wszakże któż jest tak pilny w badaniu i poznawaniu przyrody iż, pogrążywszy się w sprawach nauki, gdyby mu jakiś posłaniec oznajmił, że zagraża zagłada jego współobywatelom, przyjaciołom, znajomym, krewnym, samej nawet ojczyźnie, jeśli nie pośpieszy im natychmiast z pomocą? Któż by wtedy nie przedłożył ponad wszystkie gwiazdy, pierwiastki, ponad wszelkie rozmyślania i rozważania o wszechświecie – bezpieczeństwa własnej ojczyzny? Do działania zatem zachęcamy filozofa, i jemu też powierzamy Rzeczpospolitą, nie tę najogólniejszą, której kres wyznaczają granice słońca i pierwiastków, lecz tę, którą określamy naszymi prawami i ustawami i naszym pochodzeniem, a która spojona jest z ludzkiego społeczeństwa i towarzystwa. Wierzymy, że okaże się on takim, iż poznawszy właściwy sposób orientowania w sprawach boskich, także i sprawami ludzkimi tym lepiej, tym mądrzej i sprawiedliwiej pokieruje.
Wykształciwszy i pouczywszy własny umysł rozmyślaniem o sprawach boskich, pożywiwszy się Boga rozumem, mądrością i prawami, sam będzie dla własnej ojczyzny jako drugi bóg. Taką wolą i mądrością przepojony, Solon podjął się rządzenia Ateńczykami, Likurg Spartanami, a Parmenides Eleatem. W takich prawach i zasadach kształcili i pokrzepiali też: Lyzis Pitagorejczyk Epaminundasa z Teb, Plato Diona z Syrakuz, Arystoteles Aleksandra Wielkiego, Perykles Anaksagorasa, książąt italskich Pitagoras, Oktawiana Augusta Agryppa, oraz wielu innych dalsi jeszcze filozofowie. Więc czytamy, że szczęśliwe były ich rzeczpospolite, gdyż władcy albo sami byli filozofami, bądź też filozofów sobie dobierali za przyjaciół i doradców. Właśnie ze względu na tę mądrość, Katona Starszego – wybitnego senatora łączyła głęboka przyjaźń z Atenodorem; Ulissesa zaś, według Homera – z filozofem Charytosem, Pyrrhusa z Artemiuszem, Trajana z Plutarchem, Scypiona z Panetiuszem – mężem pełnym znajomości dobra i zła (jak pisze Plutarch). Wszakże filozofia, przydana człowiekowi, który bawi się próżniactwem i nic nie robi, który żyje ograniczony niejako na swoim ciasnym poletku, niby magicznym kręgiem otoczony, przepasany tylko workiem a podpierający się laską, który wszystko odrzuca, potępia, wszystkim gardzi – taka filozofia niewielki albo też i żadnego nie przyniesie ludziom pożytku: w jednej, że tak powiem, kłodzie zamknięta gnije i razem z nią padnie. Lecz jeśli filozofia trafi na człowieka, a zwłaszcza na władcę społecznego, szlachetnego, utalentowanego i zdolnego do piastowania urzędu, zaiste uczyni zeń męża boskiego, wielkodusznego, mądrego i roztropnego.
Tłum. z łaciny Teresa Bałuk-Ulewiczowa

THE ACCOMPLISHED SENATOR

Book One
(selection)
Three things are particularly necessary in each happy and ideal state – the magistrate, laws, and citizens’ obedience towards them. For without them no state or human community can function properly.
The function of a magistrate is to lead citizens and to recommend to them everything which is just and beneficial, in conformity with laws and reason. Cicero expressed himself beautifully and learnedly on this subject: „For as the laws govern the magistrate, so the magistrate governs the people, and it can truly be said that the magistrate is a speaking law, and the law a silent magistrate.”1 One can judge the political system and condition of the state by evaluating its magistrates. Just as a ship tossed by the waves in a storm at sea usually sinks, unless the sailors save it by their effort and skill, similarly the ship of state sailing across the stormy sea of troubles, rebellions, disturbances, and discords would crash – like a wave against a cliff – if it were not supported by the magistrates’ foresight and prudence. Also, just as our body is ruled by the soul, which in turn is ruled by thought and reason, so each state organism and human community must possess a soul, that is law showing the way to a good and decent life, this law originating from thought and reason, that is from the counsel of a prudent and wise man. For where there are no laws and offices, there can be no God and people, and no state can exist.
For man, law is true reason, which the sage finds within himself, while the common people receive it from magistrates and legal decrees, keeping in mind that one should avoid no less that which is forbidden by written laws than that which is forbidden by reason. Therefore those who surpass others in wisdom and prudence (…), should take their place at the head of the state, because they can render better service to the human community than others. For the state strengthened by their counsels, as if by fortified walls, will repulse attacks of the enemies, resist dangers, enjoy a peaceful and happy life. It is therefore necessary that those people are endowed above all with the virtues capable of securing happiness for the state, that they respect the political system in which they live, and being satisfied with it, they do not introduce any new elements that seem to be contrary to it, and finally that they obtain from the citizens the power of doing what in their opinion brings benefit to the state. For as a result they will govern with greater usefulness and dignity, while the citizens will better obey their commands. The one who wishes to take office and a leading role in the state truly needs immense competence and wisdom. For he has to govern not only his house, family, wife, and children, but also bring the state, which is divided on account of a variety of aims, thoughts, and intentions, to such a unanimity and accord that it becomes a harmonious unity.
Because in the state people who are in authority are divided into three ranks: the king occupying the highest, the senate in the middle, and the citizens the lowest, it is necessary to consider which of them brings the greatest benefit to this state. Great virtue, supreme wisdom, and nearly divine prudence of the monarch usually shines in the state. Just as God is the master and ruler of the world, so the king is the ruler and master of the state. He should rule the state justly and divinely, because he is considered God’s representative in the state. For the same reason the monarch’s prudence and wisdom come not so much from him as much as from God, who instilled them in the king’s mind and heart. In addition, since one man cannot administer all matters of the state with equal prudence and care, for it is rather in the power of God than of man to know thoroughly all these matters which pertain to the faculty of ruling, therefore it is usual for the state to assign wise men to the king so that he could rule better with their assistance. And because they occupy a rank between the king and the citizens, it is not difficult for them to perceive what bears upon the protection of the king’s office and dignity and what on the preservation of the benefits won by the citizens and state. I believe therefore that this intermediary rank of people who are in authority, called optimates and senators, brings more advantage than the other ones to the state. For the king, being alone, cannot see everything and it often happens that either he yields to desires or his emotions disturb his ability of discretion. Also an ignorant crowd without a thought and head (as a proverb says) cannot by any means possess such prudence, while the senate, composed of men distinguished by virtue, prudence, and glory of accomplished deeds is capable from its middle position, as if from an observation point, of caring for the common weal of the state, perceiving those matters which are beneficial, and freeing it from disturbances, rebellions, and dangers.
Translated by Michael J. Mikoś
Note:
1 Cicero, Laws, 3,2,5. Translated by Clinton W. Keyes. London, William Heinemann, 1928, The Loeb Classical Library.
Born into a nobleman’s family near Płock, Goślicki studied at the Cracow Academy from 1556 to 1562 and then in Padua, Bologna, and Rome. His most important work, De optimo senatore libri duo, was published in Venice in 1568. After his return to Poland, Goślicki became a secretary of King Zygmunt August and took part in numerous diplomatic missions. In 1568 he was appointed the Bishop of Kamieniec, in 1590 of Chełm, in 1591 of Przemyśl, and finally in 1601 of Poznań.
De optimo senatore, dedicated to King Zygmunt August, shows the ideal statesman who is well versed in the humanities as well as in economy, politics, and law. This theoretical treatise on the art of ruling postulated the importance of the senate as a body mediating between the monarch’s absolute tendencies and noblemen’s attempts to acquire more power.
Text: Szczucki, Lech (ed.). Filozofia i myśl społeczna XVI wieku. Warszawa: PWN, 1978, 314–315.
O senatorze doskonałym studia Aleksander Stępkowski
==============
De optimo senatore (also The Counsellor and The Accomplished Senator) was a book by Wawrzyniec Grzymała Goślicki published in Venice in 1568, republished in Basel (1593), and then translated into English and published in 1598 and in 1607.
Written in Latin and dedicated to a Polish King Sigismund II Augustus, the book describes the ideal statesman who is well versed in the humanities, as well as in economy, politics, and law. This theoretical treatise on the art of ruling postulated the importance of the senate as a body mediating between the monarch’s absolute tendencies and noblemen’s attempts to acquire more power.
Reklamy

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: