Wolni z wolnymi, równi z równymi i zacni z zacnymi.

Rex regnat et non gubernat

  • Thomas Jefferson

    Kiedy obywatele obawiają się swojego rządu, jest to tyrania. Gdy to rząd obawia się obywateli, mamy do czynienia z wolnością.
  • Margaret Thatcher

    Unia Europejska jest skazana na niepowodzenie, gdyż jest czymś szalonym, utopijnym projektem, pomnikiem pychy lewicowych intelektualistów.
  • Włodzimierz Lenin

    Socjalizm to nic innego jak państwowy monopol kapitalistyczny stworzony dla korzyści wszystkich ludzi.
  • Ralph Waldo Emmerson

    Religia jednego wieku staje się literacką rozrywką następnych.
  • Soren Kierkegaard

    Są dwa sposoby w jakie człowiek może dać się ogłupić. Pierwszy to uwierzyć w rzeczy nieprawdziwe. Drugi, to nie wierzyć w prawdziwe.
  • Ayn Rand

    Jako że nie istnieje taki byt, jak “społeczeństwo”, ponieważ społeczeństwo to pewna liczba indywidualnych jednostek, zatem idea, że “społeczny interes” jest ważniejszy od interesu jednostek, oznacza jedno: że interes i prawa niektórych jednostek zyskuje przewagę nad interesem i prawami pozostałych.
  • Terence McKenna

    Skoro już w XIX wieku zgodziliśmy się przyznać, że człowiek pochodzi od małpy, najwyższy czas pogodzić się z faktem, że były to naćpane małpy.
  • Aleister Crowley

    Czyn wole swą, niechaj będzie całym Prawem.

    Nie masz żadnego prawa prócz czynienia twej woli. Czyn ja i nikt inny nie powie nie.

    Każdy mężczyzna i każda kobieta jest gwiazdą.

    Nie ma boga prócz człowieka.

    Człowiek ma prawo żyć wedle swych własnych praw
    żyć tak jak tego chce
    pracować tak jak chce
    bawić się tak jak chce
    odpoczywać tak jak chce
    umrzeć kiedy i jak chce

    Człowiek ma prawo jeść to co chce: pić to co chce: mieszkać tam gdzie chce: podróżować po powierzchni Ziemi tam gdzie tylko chce.

    Człowiek ma prawo myśleć co chce
    mówić co chce: pisać co chce: rysować, malować, rzeźbić, ryć, odlewać, budować co chce: ubierać się jak chce

    Człowiek ma prawo kochać jak chce

    Człowiek ma prawo zabijać tych, którzy uniemożliwiają mu korzystanie z tych praw

    niewolnicy będą służyć

    Miłość jest prawem, miłość podług woli.
  • Anarchizm metodologiczny

    Anarchizm metodologiczny - jest programem (a właciwie antyprogramem), zgodnie z którym należy z wielką ostrożnością podchodzić do każdej dyrektywy metodologicznej, (w tym do samego anarchizmu) bowiem zaistnieć może sytuacja, w której lepiej jest z anarchizmu zrezygnować (aby nie hamować rozwoju wiedzy) niż go utrzymywać.
    Paul Feyerabend
  • Strony

„Płockie Orlęta” – bohaterscy obrońcy Ojczyzny w Bitwie 1920 roku.

Posted by psychoneurocybernauta w dniu 18 sierpnia 2012

Płock jest drugim po Lwowie miastem, które za swą bohaterską postawę w wojnie obronnej 1920 r. otrzymało od marszałka Piłsudskiego odznaczenie wojskowe – Krzyż Walecznych.

10 kwietnia 1921 r. odwiedzając miasto marszałek Piłsudski odznaczył także jego obrońców, nadając im Krzyże Virtuti Militari i Krzyże Walecznych.

Pośmiertnie odznaczony został wówczas najmłodszy z obrońców Płocka, który poległ podczas walk o miasto – 14-letni harcerz Antolek Gradowski. Odznaczenia otrzymali wtedy także jego koledzy Józef Kaczmarski i Tadeusz Jeziorowski – obaj zginęli we wrześniu 1939 r. Podczas wizyty w 1921 r. płoccy radni wręczyli marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu tytuł pierwszego Honorowego Obywatela Miasta Płocka.

Sowieci opracowali plan zdobycia Warszawy. Wcześniej zaś miano okrążyć i rozbić Polaków.

Armia bolszewicka, chcąc przedostać się na tyły wojsk polskich, postanowiła zaatakować Płock. Natrzeć nań miał III Korpus Kawalerii Gaja Bżyszkiana wraz z 3. dywizją strzelców z bolszewickiej 4. Armii. Osławieni swym okrucieństwem „Czerwoni Kozacy” Gaj-Chana mieli za zadanie błyskawicznie uderzyć na miasto i zająć je z marszu, a następnie wyjść na tyły polskich wojsk znajdujących się pod Warszawą.

Jeszcze 2 sierpnia 1920 r. powołano do życia Straż Obywatelską, a ludność i wojsko, na rozkaz dowódcy garnizonu, płk. Zapaśnika, zajęły się fortyfikowaniem przyczółka mostowego dla ochrony przeprawy przez Wisłę.
Do miasta wciąż dochodziły nowe wieści o zbliżających się oddziałach bolszewickich. 10 sierpnia ogłoszono stan oblężenia, a w nocy 10/11 władze w panice władze je opuściły. Tymczasowe kierownictwo przejęła SO.

Zagrożenie miasta było już od dawna ewidentne, toteż przygotowania do obrony rozpoczęto na początku lipca. 15 lipca 1920 r. ogłoszono w Płocku stan wyjątkowy. Rozpoczęto sypanie umocnień – wałów ochronnych na lewym brzegu Wisły.

18 sierpnia 1920 r. o godzinie 14 rozpoczęła się dramatyczna walka o Płock. Bolszewicy natarli niemal jednocześnie z dwóch stron. Kawkor uderzył przez rogatki Dobrzyńskie i Bielskie opanowując niemal całą północno – zachodnią część miasta. Zajęte zostały gmachy seminarium, magistratu, „Jagiellonki” i „Stanisławówki”, a także mnóstwo budynków prywatnych. Uderzając dalej impetem przebili się zagarniając także szpital PCK.

W mieście zapanował chaos. Polscy żołnierze wpadli w panikę. Jak relacjonuje por. Achmatowicz:

„[…]w mieście panuje straszliwy popłoch, wszystko dąży do mostu. Ostrzeliwując się wpadam na plac obok parku i kościoła, a dalej mała przestrzeń dzieli nas od mostu, stwarza to wielki popłoch. Kozacy […] są już na placu i z koni strzelają do nas. Skuteczny ogień karabinów maszynowych Kozaków czyni straszne spustoszenie wśród koni i ludzi. Panika doprowadziła do tego, że poszczególne grupy żołnierzy strzelają omyłkowo do swoich […] nie ma żadnego oddziału który by stawił opór bolszewikom. Rozgrywają się straszne sceny […]”.

Bogaty Płock padł łupem żądnych mordu i grabieży sołdatów. W mieście działy się straszne sceny, łupiono domy i sklepy, mordowano cywilów. To właśnie podczas tego ataku doszło do pamiętnej w dziejach zbrodni na pacjentach i załodze szpitala.

„Kto stał na drodze brał w łeb szablą albo w brzuch bagnetem. Jeńców w mieście nie brano w ogóle […] Brano za to gwałtem kobiety. […] Gdy w ręce rosyjskie wpadł szpital wojskowy, ponad stu rannych padło ofiarą mordu, pielęgniarki zaś, które nie ukryły się gwałcono i kaleczono”.

Podczas gdy w mieście panował chaos, a całe niemal dowództwo znajdowało się na lewym brzegu Wisły, inicjatywę przejęła ludność cywilna wraz z luźnymi, rozbitymi grupami żołnierzy, policjantów i żandarmów. Fakt, iż czerwona konnica zajęta była rabunkiem skwapliwie wykorzystali obrońcy z mjr. Mościckim, który wraz z grupą żandarmów zorganizował obronę na przedmieściu. Walkę podjęło wojsko wespół z cywilami. Ludność ruszyła na barykady.

Na ulicach Płocka postawiono 34 barykady, z czego 12 otoczonych zasiekami. Wszystkie one stanowiły samodzielne zapory i walczyły w odosobnieniu. Łączność pomiędzy nimi oraz transport meldunków zapewniali harcerze – dzieci, zaś kobiety zajmowały się opatrywaniem rannych. Na barykadach walczyło łącznie około 400 ludzi, czyli na jedną przypadało niewiele ponad 10 cywilów wyposażonych w erkaemy. Szczęściem, sowiecka artyleria nie mogła w pełni rozwinąć swojego ognia na barykady, aby nie razić swoich żołnierzy.

Nie tylko jednak wojskowi wykazywali się bohaterstwem, także ludność cywilna z zapałem broniła miasta.

„[…]Wielką pomoc i wsparcie obrońcom okazała ludność cywilna, tym kobiety i dzieci […] Niektórzy walczyli na pierwszej linii z bronią w ręku, jak np. członkowie Straży Obywatelskiej lub nieznany z nazwiska starszy mężczyzna w al. Kilińskiego, który zbierał młodszych i na czele takiego improwizowanego oddziału robił wypady na bolszewików […]”

Także małe dzieci, harcerze wspomagali obrońców.

„[…] Tadzio Jeziorowski, uczeń klasy drugiej, mąż który sobie liczy już lat 11 […] działa w mieście; przez 5 godzin, oblewając się potem z przemęczenia, pod kulami, bez najmniejszej trwogi, owszem z zacietrzewieniem i zapałem pędzi od barykad do arsenału, od arsenału do barykad i roznosi amunicję. Ponieważ magazyn w Płocku posiadał karabiny wszelkiego typu: rosyjskiego, austriackiego i francuskiego, jakie kto chce, więc było sztuką rozeznać się w kalibrze naboi. Smyk Jeziorowski […] rozpoznaje mig wszelkie zawiłości w tej mierze i ani razu się nie myli […]”.

Również kobiety stojące w pierwszym szeregu, nieraz chwytające za broń i razem z małymi dziewczynkami, harcerkami, pomagające rannym, wykazywały się ogromną odwagą.

Przykłady można mnożyć. Wśród nich znajdujemy też takie jak historia czternastoletniego Józefa Kaczmarskiego, łącznika w I sekcji 2. plutonu 1. kompanii 6. ppl. Był on trzykrotnie ranny. Gdy  zdjęty litością bolszewicki sanitariusz zaczął go opatrywać, na uwagę sołdata, iż należałoby raczej dobić „szkodnika” odparł: „być może, że on i szkodnik, ale bohater”. Niewiele starszy był młody obrońca opisywany przez publicystę „Czasu”:

„Piętnastoletni chłopczyk Zawadzki zaatakowany przez galopujących Kozaków schował się do jednej z bram i stąd strzelał aż do ostatniego naboju, dopóki nie zakłuto [sic] go bagnetami”.

Miesięcznik „Żak” w artykule z 1921r pt. „Mali obrońcy Płocka” B. Popławski wymienia jeszcze trzech innych najmłodszych obrońców Płocka 1920r. Są to: Piotruś Stefański, Kazik Sieradzki i Staś Wasiak – wszyscy byli uczniami IV oddziału

Obrońcy Płocka 1920 rok
ANTOLEK GRADOWSKI lat 14, Zginał 18 sierpnia 1920r. w okopach koło „Stanisławówki”
JÓZEF KACZMARSKI lat 14, Został ciężko ranny, postrzelony w twarz i klatkę piersiowa i cięty szabla w głowę i rękę. Cudem uratowany, zamordowany przez Niemców w czasie II wojny światowej.
TADEUSZ ZYGMUNT JEZIOROWSKI- lat 11, Wykazał się wielka odwagą w obronie Płocka w 1920r. przenosząc amunicje wielokrotnie na barykadę z magazynu, 4 września 1939r. zginał śmiercią lotnika

Na wielkie uznanie zasłużyło płockie duchowieństwo, które nie opuściło swych placówek, niosąc posługę potrzebującym. W dniu 7 lipca 1920r biskupi polscy wystosowali list do Narodu Polskiego, w którym apelowali o pomoc materialną dla armii i wstępowanie w jej szeregi. Obok biskupa płockiego Antoniego Nowowiejskiego aktywnie działali i mobilizowali do walki w swych diecezjach biskup podlaski Henryk Przezdziecki, lubelski Marian Fulman, kujawsko-kaliski Stanisław Zdzitowski. Odezwę do narodu z Częstochowy wystosował kardynał Aleksander Kakowski.

Około 3 w nocy nadciągnęła odsiecz w sile 1. baonu 102 Pułku Strzelców Podhalańskich oraz 2 kompanii Sułeckiego Pułku Strzelców i 2 kompanii Kowieńskiego Pułku Piechoty. O świcie 19 sierpnia od strony Radziwia, przez most, Polacy rozpoczęli kontrnatarcie. W tym jednak momencie bolszewicy na nowo rozpoczęli ostrzał polskich pozycji wytaczając swe działa. Polacy, mimo długotrwałych bojów, nie dawali za wygraną. Polski silny ostrzał artyleryjski i podjęty o godzinie 9 potężny atak stopniowo spychały bolszewików coraz dalej, aż około godziny 11, po ponad 21 godzinach nieustannej walki, Płock był wolny od wroga.

Straty własne były znaczne. Wyniosły one 200-300 zabitych, w tym ok. 100 cywilów, 300-400 rannych i 300-350 zabranych do niewoli, z czego większość została później rozstrzelana. Najmłodszym poległym był 14-letni harcerz Antolek Gradowski Straty wroga były prawdopodobnie mniejsze. Wynosiły około 240 zabitych, 100 jeńców i około 10 zagarniętych kaemów. W Płocku ponad 800 domów było zniszczonych, mury rozbite, słupy powywracane, a całe niemal miasto rozszabrowane.

Bohaterska obrona Płocka, będąca w tej wojnie jedynie krótkim i niewiele znaczącym epizodem, pokazała jednak społeczeństwu ofiarność i duch walki mieszkańców. Ochotnicze, przeważnie słabo wyszkolone i wyposażone oddziały ze zgrupowania Dolnej Wisły wraz z cywilnymi mieszkańcami toczyły boje z przeważającym liczebnie i wojskowo przeciwnikiem. To nie czerwonoarmiści, nie Kawkor był dramatycznym położeniu, ale właśnie obrońcy, „Płockie Orlęta”. Długa linia obrony, zaskoczenie, przewaga bolszewików, tak w liczbie, doświadczeniu, jak i w ciężkim sprzęcie, a także słaba łączność i nieujednolicenie dowództwa w Płocku, wpływały na to, iż płocczanie byli w bardzo trudnej sytuacji. Jednakże niezwykły wprost heroizm i odwaga bohaterskich obrońców miasta i ojczyzny, tak wojskowych, jak i cywilnych, zniwelowały przewagę wschodnich najeźdźców.

Uhonorowanie „Płockich Orląt”

10 kwietnia 1921 roku, w uznaniu zasług, miasto Płock zostało odznaczone przez Naczelnika Państwa, marszałka Józefa Piłsudskiego Krzyżem Walecznych. Wypowiedział on wówczas znamienne słowa: „Za zachowanie męstwa i siły woli w ciężkich i nadzwyczajnych okolicznościach, w jakich znalazło się miasto, za męstwo i waleczność – mianuję miasto Płock – Kawalerem Krzyża Walecznych”.

Dostojnego Gościa, ubranego w mundur Marszałka Polski, z gwiazdą Legii Honorowej przy boku, po płockiej stronie mostu powitali: wojewoda Sołtan, starosta Podwiński, prezydent Michalski, oraz reprezentanci miejscowych instytucji, związków, cechów a także licznie zebrani mieszkańcy. Prezydent Płocka, na srebrnej tacy, przykrytej haftowanym obrusem, podał chleb i sól, oraz powiedział „Witam Cię, Panie Naczelniku Państwa w imieniu prastarego miasta i sercem całym witać Cię będzie ludność tego grodu. -Dziękuje serdecznie- odpowiada Naczelnik, odbierając chleb, sól oraz bukiet bzów białych wręczony przez p. Marcelinę Rościszewską”

Wobec gen. Tadeusza Rozwadowskiego, gen. Władysława Sikorskiego i płk. Bolesława Wieniawy – Długoszowskiego Marszałek udekorował także 15 osób Krzyżem Virtuti Militari, a 64 osoby Krzyżem Walecznych. Znalazł się wśród nich także 11-letni uczeń i harcerz Tadeusz Zygmunt Jeziorowski. Ponadto 50 osób wyróżniono również ustanowioną rozkazem gen. Rozwadowskiego odznaką „Za obronę Płocka”.

Zbigniew Jeziorowski, bratanek dzielnego Tadzia, do dziś przechowuje skrzętnie pamiątki po stryju: odręcznie zapisaną ołówkiem kartkę, którą zostawił z wiadomością rodzicom w domu przy ul. Misjonarskiej 1, by się nie martwili, bo z własnej woli wyszedł na ulicę. Odręcznie napisany przez stryja życiorys. A także list do rodziców z czasów, kiedy był w szkole lotniczej w Dęblinie. Pisał do nich po tym, jak w 1933 r. miał okazję przelecieć samolotem nad rodzinnym Cierszewem, podziwiając łany zbóż: „Tak pięknie wszystko wyrosło, że chyba z Bogiem rozmawiało”.

– Cała nasza rodzina była patriotyczna, Tadzio wzorował się na swoim starszym bracie Zbigniewie, który później, w czasie II wojny zasłynął jako lotnik w Anglii – mówi Zbigniew Jeziorowski.

Na cmentarzu garnizonowym przy ul. Norbertańskiej w Płocku znajdują się pojedyncze mogiły żołnierzy obrońców miasta. Dotychczas nie wiadomo dokładnie, ilu ich było. Na cmentarzu Kobylińskiego znajduje się grób 14-letniego harcerza Antolka Gradowskiego. W kościele farnym św. Bartłomieja znajduje się tablica ku czci poległych w walkach. Przy katedrze, po lewej stronie znajduje się kopiec usypany z ziemi z płockich barykad. Na pl. Obrońców Warszawy stoi pomnik Marszałka Piłsudskiego. Zaś przy ul. abp. Antoniego Juliana Nowowiejskiego, który wzywał mieszkańców do stawania w obronie miasta, płocczanie postawili mu pomnik. Mogiła Tatarów walczących po polskiej stronie w bitwie warszawskiej znajduje się w Trzepowie. Pomnik Poległych ustawiono też w Niegłosach pod Trzepowem.

 

Epilogiem obrony Płocka była wizyta Marszałka Józefa Piłsudskiego 10 IV 1921 r.

O godz. 10.35 przyjechał samochód z Piłsudskim. Po powitaniu Marszałek udał się do katedry na spotkanie z biskupem Julianem Antonim Nowowiejskim, a następnie na mszę. Po niej odbyła się dekoracja herbu miasta Krzyżem Walecznych. Marszałek przypiął order do specjalnie przygotowanej poduszki z herbem miasta. Po przemówieniach wiceprezesa Rady Miejskiej Romana Lutyńskiego i prezesa Sądu Okręgowego Tadeusza Świeckiego Marszałek udekorował odznaczeniami komendantkę Służby Narodowej Kobiet Marcelinę Rościszewską, Tadeusza Świeckiego oraz uczniów II Gimnazjum w Płocku: Józefa Kaczmarskiego i Tadeusza Jeziorkowskiego.

Krótkie zeznanie z napadu bolszewickiego w dniu 18 i 19 sierpnia 1920 r. na moją osobę i mieszkanie.

Skradziono mi w gotówce wraz z portfelem 1200 marek. Wraz z portfelem zabrano mi paszport niemiecki i dowody osobiste innego rodzaju jak: nominację kapelana policji państwowej w m. Płocku, dokumenty podróży itd. Zabrano mi 8 koszul i 6 p. [par] kalesonów, 2 prześcieradła, 3 ręczniki, 18 chusteczek do nosa, szelki, 3 pary skarpetek, 3 pary rękawiczek zimowych i letnie, lornetkę, brauning duży, brzytew, scyzoryk, 3 grzebienie, 2 p. [pary] nożyczek, ołówki, stalówki i wiele innych drobnych rzeczy, które obliczyć mi jest trudno na razie.

Wszystkie papiery ze stoła i z szufladek wyrzucano i podeptano: przytem stoliczki 2 rozbito, chociaż nic w nich nie było ukrytego.
Więcej ucierpiałem moralnie, bo mi dokuczano w sposób straszny. 2 razy wyprowadzono mnie na cmentarz przy kościele parafialnym i pokazywano mi trupy naszych żołnierzy zamordowanych, przy tym jakiś komisarz przystawił mi rewolwer do głowy i wygrażał mi, że gdy nie powiem, gdzie jest schowane złoto, broń i polskie [polscy] żołnierze, to w tej chwili zabiją mnie. 2 razy rozbierano mnie z ubrania niby w celu dokonania rewizji. – 3 razy kazano mi stanąć przy ścianie do rozstrzelania. Kiedy już byłem całkowicie okradziony w mieszkaniu powalono mnie na ziemię i 4 żołdaków pomiędzy nimi komisarz znęcali się nade mną, a skoro widziałem, że śmierć już nieunikniona, gdyż starałem się tłumaczyć, że złota nie mam, bo jestem człowiekiem młodym i dopiero 2 lata księdzem, więc nie zdążyłbym nawet przy usilnych staraniach teraz podczas wojny złota nazbierać, przystawiano mi karabin do piersi i [jeden z nich – K.B.] kopnął mnie nogą; wreszcie prosiłem owego komisarza, aby mi pozwolił się przygotować na śmierć i wyspowiadać, wówczas wyciągnął kinżał [kindżał] kozacki i wymierzył mi w usta prosto.

To się działo mniej więcej w środę. W czwartek przygwożdżono mnie pomimo okropnych strzałów do otomany w mieszkaniu moim. Skąd nie wolno mi było się ruszyć pomimo usilnych próśb, aby mi pozwolono zejść do suteryny [sutereny].
Od godziny 6 rano w czwartek do czasu wypędzenia ich z miasta stale bez przerwy partiami od 5 do 8-miu przychodzili do mnie, plądrowali mieszkanie już zupełnie zniszczone, szykanowali, ze mnie drwili, stale powtarzając oddaj złoto, broń, dlaczego strzelasz do nas, gdzie twoi towarzysze księża, gdzie ich złoto, gdzie ich broń itd.

Wreszcie przyszedł jakiś oficer kozacki z 7-mia [siedmioma] żołdakami i znalazłszy mapę w mieszkaniu kolegi mego ks. Lipki z oznaczonym frontem szpilkami, wytrząsał się nade mną, przystawił mi rewolwer do głowy, wreszcie mapę zerwawszy, przygroził mi, że on się ze mną załatwi niedługo. – Po cmentarzu i w stronę magistratu prowadzono mnie wśród największych strzałów.

Ks. Fr. Gomor wikariusz parafii płockiej Płock, dn. 25 VIII 1920 r.

JÓZEF JEZIOROWSKI
Urodzony 15 września 1900 roku w Biskupcach, gmina Chałupia, powiat Sieradz, województwo Łódzkie.  Uczęszczał do Szkoły Handlowej we Włocławku. W latach 1915-1916 działał czynnie w Polskiej Organizacji Wojskowej pod pseudonimem „Piorun-Masłowski”.
W 1918 roku zgłosił się na ochotnika do 2 pułku ułanów w Siedlcach, z którym wyruszył do Lwowa I na Kresy Wschodnie walczyć z bolszewikami I Ukraińcami. Za udział w wojnie, w której uczestniczył do 1921 roku, otrzymał 19 marca 1919 roku odznakę honorową „Orlęta” z rąk dowódcy Armii „Wschód” we Lwowie.
W trakcie dalszej służby wojskowej uczęszczał na kursy dokształtające przy dowództwie Okręgu Korpusu nr 1, gdzie w czerwcu 1923 roku zdał egzamin maturalny. Po otrzymaniu świadectwa maturalnego w 1924 roku podjął studia na Politechnice Warszawskiej. W 1925 roku wziął urlop na Politechnice ponieważ został zakwalifikowany do Szkoły Pilotów w Ławicy. W tym roku zakończył służbę wojskową. Dnia 5 listopada 1928 roku awansował na stopień podporucznika rezerwy ze starszeństwem od 1925 roku.
Po śmierci ojca przerwał studia I zajął się gospodarstwem rodzinnym w Cierszewie. W 1936 roku został odznaczony „Krzyżem Niepodległości”.
Zmarł 3 grudnia 1938 roku. Pochowany na cmentarzu katolickim w Płocku.

TADEUSZ JEZIOROWSKI

Józef Piłsudski dekoruje Krzyżem Walecznych Tadeusza Jeziorowskiego, obrońcę Płocka Źródło: Rzeczpospolita fot. Raf

Urodzony 15 października 1908 roku w Gostomii, województwo mazowieckie.  W 1918 roku rozpoczął naukę w gimnazjum im. Stanisława Małachowskiego w Płocku. Jako harcerz o pseudonimie „Biszkopt” brał udział w obronie Płocka przed najazdem bolszewików w sierpniu 1920 roku.> Wykazał się wielkim męstwem I odwagą za co został odznaczony 10 kwietnia 1921 roku Krzyżem Walecznych przez naczelnika Państwa I Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego.
W trakcie nauki w gimnazjum wstąpił do 2 Korpusu Kadetów w Modlinie. Następnie przeniósł się do Korpusu Lwowskiego, gdzie w 1929 roku zdał maturę. W tym samym roku otrzymał medal za wojnę „Polska Swemu Obrońcy”.
Po maturze wstąpił do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie, którą ukończył w 1931 roku. W chwili wybuchu wojny, w stopniu porucznika-pilota, pełnił funkcję oficera taktyczno-operacyjnego 161 Eskadry Myśliwskiej 3 Dywizjonu 6 Pułku Lotnictwa we Lwowie, przydzielony do Armii „Łódź”.
Zginął 4 września1939 roku zestrzelony podczas ataku niemieckich Messerschmittów-109 na lotnisko polowe w Widzewie- Zdziary.
Za wojnę obronną 1939 roku odznaczony po śmierci Krzyżem Virtuti Militari. Pochowany na cmentarzu wojskowym Łódź-Doły.

ZBIGNIEW ANTONI JEZIOROWSKI
Urodzony 2 stycznia 1917 roku w Śniedzianowie, powiat Sierpc, województwo mazowieckie.  Uczęszczał do gimnazjum im. Władysława Jagiełły w Płocku, gdzie w maju 1939 roku przystąpił do egzaminu maturalnego. Po maturze wstąpił do Szkoły Pilotów w Stanisławowie koło Lwowa. W czasie II wojny światowej służył w stopniu kaprala w 304 Dywizjonie lotnictwa bombowego Avro „Anson” Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.
W dniu 2 stycznia 1943 roku pełniąc funkcję dowódcy samolotu, wyruszył wraz z załogą na lot ćwiczebny, z którego już nie powrócił. Zginął w morzu śmiercią lotnika w rejonie Solway Firh Cumberland, Dumfries.
Nigdy nie odnaleziono członków zaginionej załogi.

http://blogmedia24.pl/node/51011

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: