Psychoneurocybernauta inc!

Bieda materialna, to bogactwo duchowe, Tak iluzjoniści wyprali tobie głowę.

  • Thomas Jefferson

    Kiedy obywatele obawiają się swojego rządu, jest to tyrania. Gdy to rząd obawia się obywateli, mamy do czynienia z wolnością.
  • Margaret Thatcher

    Unia Europejska jest skazana na niepowodzenie, gdyż jest czymś szalonym, utopijnym projektem, pomnikiem pychy lewicowych intelektualistów.
  • Włodzimierz Lenin

    Socjalizm to nic innego jak państwowy monopol kapitalistyczny stworzony dla korzyści wszystkich ludzi.
  • Ralph Waldo Emmerson

    Religia jednego wieku staje się literacką rozrywką następnych.
  • Soren Kierkegaard

    Są dwa sposoby w jakie człowiek może dać się ogłupić. Pierwszy to uwierzyć w rzeczy nieprawdziwe. Drugi, to nie wierzyć w prawdziwe.
  • Ayn Rand

    Jako że nie istnieje taki byt, jak “społeczeństwo”, ponieważ społeczeństwo to pewna liczba indywidualnych jednostek, zatem idea, że “społeczny interes” jest ważniejszy od interesu jednostek, oznacza jedno: że interes i prawa niektórych jednostek zyskuje przewagę nad interesem i prawami pozostałych.
  • Terence McKenna

    Skoro już w XIX wieku zgodziliśmy się przyznać, że człowiek pochodzi od małpy, najwyższy czas pogodzić się z faktem, że były to naćpane małpy.
  • Aleister Crowley

    Czyn wole swą, niechaj będzie całym Prawem.

    Nie masz żadnego prawa prócz czynienia twej woli. Czyn ja i nikt inny nie powie nie.

    Każdy mężczyzna i każda kobieta jest gwiazdą.

    Nie ma boga prócz człowieka.

    Człowiek ma prawo żyć wedle swych własnych praw
    żyć tak jak tego chce
    pracować tak jak chce
    bawić się tak jak chce
    odpoczywać tak jak chce
    umrzeć kiedy i jak chce

    Człowiek ma prawo jeść to co chce: pić to co chce: mieszkać tam gdzie chce: podróżować po powierzchni Ziemi tam gdzie tylko chce.

    Człowiek ma prawo myśleć co chce
    mówić co chce: pisać co chce: rysować, malować, rzeźbić, ryć, odlewać, budować co chce: ubierać się jak chce

    Człowiek ma prawo kochać jak chce

    Człowiek ma prawo zabijać tych, którzy uniemożliwiają mu korzystanie z tych praw

    niewolnicy będą służyć

    Miłość jest prawem, miłość podług woli.
  • Principia Discordia

    Naprzód rycerze Chrystusa,
    Naprzód kapłani Buddy,
    Naprzód owoce Islamu,
    Walczcie do upadłego,
    Toczcie małe potyczki,
    Jednoczcie się
    pod ostrzałem
    Ku Wielkiej Chwale
    Dys-kor-dii.
    Je, je, je, Je, je, je, je, Buuuuuuuuum!
  • Anarchizm metodologiczny

    Anarchizm metodologiczny - jest programem (a właciwie antyprogramem), zgodnie z którym należy z wielką ostrożnością podchodzić do każdej dyrektywy metodologicznej, (w tym do samego anarchizmu) bowiem zaistnieć może sytuacja, w której lepiej jest z anarchizmu zrezygnować (aby nie hamować rozwoju wiedzy) niż go utrzymywać.
    Paul Feyerabend
  • Strony

Ukraińcy to w rzeczywistości Rusini

Posted by psychoneurocybernauta w dniu 26 Wrzesień 2016

ukraine-_camporum_desertorum_1648-_beauplan

Ukraine. Camporum Desertorum 1648. Beauplan

Mychajło Hruszewski  (ukr. Михайло Грушевський 1866 w Chełmie 1934 w Kisłowodsku) – ukraiński historyk i polityk. Przewodniczący Ukraińskiej Centralnej Rady, która to funkcja od 22 stycznia 1918 odpowiadała głowie państwa Ukraińskiej Republiki Ludowej. Długoletni (1897-1913) przewodniczący Towarzystwa Naukowego im. Szewczenki we Lwowie. Wolnomularz. (Ludwik Hass, Ambicje, rachuby, rzeczywistość: wolnomularstwo w Europie Środkowo-Wschodniej 1905-1928)

Polaków nie kochał. Był ukraińskim patriotą, ale pod koniec życia poparł bolszewików, którzy go najpewniej wykończyli. Dziś uważa się go za jednego z kluczowych historyków Ukrainy i Rosji

z12092212qSkala oporu społecznego na Ukrainie przeciw przymusowej kolektywizacji i krach gospodarczy z nią związany, wymusiły na władzach sowieckich w 1930 spowolnienie tempa likwidacji prywatnego rolnictwa, będąc jednocześnie jedną z przesłanek rozszerzenia terroru wobec ukraińskich elit społecznych i byłych działaczy politycznych okresu Ukraińskiej Republiki Ludowej – socjalistów i niebolszewickich socjaldemokratów, którzy mogli być potencjalnymi przywódcami oporu społecznego. Po zakończeniu procesu pokazowego Związku Wyzwolenia Ukrainy GPU rozpoczęło zatem jesienią 1930 przygotowania do następnego procesu pokazowego, tym razem tzw. Ukraińskiego Centrum Narodowego, również mistyfikacji GPU. Celem UCN, podobnie jak wcześniej ZWU miało być obalenie władzy sowieckiej na Ukrainie i wprowadzenie ustroju kapitalistycznego. Środkami do tego miały być: zbrojne powstanie kułackie i obca (polska) interwencja zbrojna. Aresztowania mające stanowić przygotowania do procesu rozpoczęły się na początku roku 1931.

Na przywódcę Ukraińskiego Centrum Narodowego OGPU wytypowało Mychajła Hruszewskiego. Hruszewski został aresztowany 21 marca 1931 roku w Moskwie, nakaz aresztowania wystawił osobiście zastępca szefa OGPU ZSRR Gienrich Jagoda. Hruszewski, przewieziony do Charkowa podczas przesłuchania 28 marca 1931 przyznał, że należał do organizacji kontrrewolucyjnej i potępił wszystkie próby walki z władzą sowiecką. Przewieziony do Moskwy 3 kwietnia 1931 na pierwszym przesłuchaniu prowadzonym przez Jakowa Agranowa potwierdził swoje wcześniejsze zeznania na temat istnienia „konspiracyjnej ukraińskiej organizacji nacjonalistycznej” z sobą na czele. Jednak uwolniony z aresztu i przesłuchiwany 15 kwietnia z wolnej stopy odwołał wszystkie swoje wcześniejsze zeznania. Agranow był zmuszony napisać w raporcie do Jagody, że nie było żadnej powstańczej organizacji na której czele staliby bliscy współpracownicy Hruszewskiego oraz że nie było żadnych powstańczych tendencji w środowisku jego przyjaciół politycznych. W konsekwencji OGPU było zmuszone zrezygnować z publicznego procesu, a na przywódcę Ukraińskiego Centrum Narodowego wytypowano Matwija Jaworskiego, również aresztowanego ukraińskiego historyka, który w przeciwieństwie do Hruszewskiego nie odwołał wcześniejszych zeznań.

Hruszewskiego wprawdzie zwolniono, ale bolszewicy odsunęli go od badań i administracyjnie przenieśli do Moskwy. Tu jego stan zdrowia stale się pogarszał. Zmarł w końcu 1934 podczas operacji w sanatorium w Kisłowodsku, u progu wielkiego terroru w ZSRR.

Владимир Бонифатьевич Антонович

Hruszewski był uczniem prof. Wołodymyra Antonowycza, polskiego szlachcica ze środkowej Ukrainy, który zerwał z polskością. Choć miał tytuł „profiessora rossijskoj istorii”, to w rzeczywistości był nestorem ukraińskiego ruchu narodowego. Antonowycz był przeciwnikiem zbliżenia Rosjan z Ukraińcami. Twierdził, że opiera się ono na przemocy ze strony Rosji. Udowadniał antropologiczne i kulturowe różnice między Rosjanami i Ukraińcami, a także Ukraińcami i Polakami.

W okresie przed powstaniem styczniowym Antonowycz był działaczem polskiego Związku Trojnickiego na Uniwersytecie Kijowskim. Był odbierany przez studentów polskich jako jeden z głównych liderów tego ruchu, mimo tego odmówił udziału w powstaniu styczniowym. Oficjalnym zerwaniem ze szlachtą i polskością był jego artykuł „Moja spowiedź” (Moja ispowied), opublikowany w 1862 w rosyjskojęzycznym czasopiśmie ukraińskim „Osnowa”.

 

Związek Trojnicki – konspiracyjna organizacja polskiej młodzieży studenckiej, założona w 1857 na uniwersytecie w Kijowie przez Narcyza Jankowskiego.

250px-5-narcyz-jankowski-wic499ziony-w-1861

Powstała po przegranej przez Imperium Rosyjskie wojnie krymskiej, na fali liberalizacji, która zaczęła obejmować imperium rosyjskie. Jej nazwa nawiązywała do 3 prowincji zabranych: Wołynia, Podola i Ukrainy. Głosiła potrzebę przeprowadzenia uwłaszczenia chłopów i odbudowy państwa polskiego w granicach z 1772.

Narcyz Jankowski właściciel ziemski z Ukrainy, sprzedał tam wszystko i grosz poświęcił na na dobro młodzieży, książki, oświatę i cele dobroczynne. Był cały uczuciem tylko, w rozumowania się nie wdawał mówiąc: ,,Bagnet nas gniecie, chwytajmy za bagnet i kosę i wypędzajmy wrogów…”. Oto cała istota jego. Jako wojskowy i kawalerzysta wprowadził między młodzież warszawską tradycję dawną szlachecką, niejako kozacką. Uczył się i innych historii Polski, wojen naszych, jeździć konno robić bronią, strzelać do celu i od razu chciał tworzyć sprzysiężenie zbrojne i zaraz powstanie(…..) W życiu prywatnym jak najpoczciwsza dusza.

 

30 lipca 1860 został aresztowany przez policję austriacką (przed powstaniem styczniowym) na granicznej stacji kolejowej Szczakowa. Austriacy zarzucali Jankowskiemu organizowanie w Galicji tajnego spisku. W styczniu 1861 został wydany władzom carskim. Osadzono go w Cytadeli w X Pawilonie. Podczas śledztwa nie podjął współpracy, odmawiał wyjaśnień i nikogo nie wydał. Wyparł się nawet swojego nazwiska, twierdził, że nazywa się Malek-Adel (wódz Saracenów z okresu wypraw krzyżowych). Brutalne metody śledcze spowodowały, że myśli mu się poplątały, pozostała jedna tylko, do potęgi natężona, by nikogo nie wskazać.

Z zesłania wrócił po 20 latach. Zamieszkał w Kijowie pod opieką swojego brata Leonarda. Zmarł 17 kwietnia 1910 w kijowskim zakładzie dla umysłowo chorych. Po jego śmierci R.Rogiński napisał w Dzienniku Kijowskim:

(…)Kiedyś, kiedyś gdy naród wzniesie Wam spiżowe pomniki, Twe imię Narcyzie, będzie wypisane złotemi głoskami w pierwszym szeregu – boś cierpiał za miliony(….).

ІСТОРІЯ УКРАЇНИ-РУСИ

800px-d086d181d182d0bed180d196d18fd0a3d0bad180d0b0d197d0bdd0b8d0a0d183d181d0b82

Михайло Грушевський ІСТОРІЯ УКРАЇНИ-РУСИ

W przeciwieństwie do wielkich dzieł historycznych z tego okresu o historii południowo-zachodniej Rosji, Hruszczewski w eseju wysunął tezę, że ukraińscy i rosyjsanie są nie tylko różne, ale także narody o różnej etno-genezie i historii państwa. Pomysł zaczepnoł od  Wołodymyra Antonowycza używajacego hybrydowego terminu „Ukraina-Ruś” Hruszczewski starał się wykazać ciągłość nowego etnotopominu „Ukraina” od tradycyjnej nazwy Rosji .

Jak oświadczył Ołeksandr Barwinśkyj  o wyborze takich słownych konstrukcji Hruszczewski poinformować swojego nauczyciela Włodzimierz Antonowicz ze względu na fakt, że pojęcie „Ukraina” w tym czasie nie jest szczególnie popularne wśród galicyjskich Rusinów.

christening_r

«День крещения Киевской Руси — Украины»

«… этот праздник отмечаем в день Святого Владимира — одного из основателей и покровителей нашей государственности. Для нас этот день фиксирует и означает несколько принципиальных понятий. Это — преемственность тысячелетней истории Украины, нашей нации и государства. Это — неделимость Украинского народа и его единство вокруг идеи сильного государства и веры. Это — соборность всех украинцев и всех украинских земель вокруг родной государственной и духовной столицы — Киева. Это — большое присутствие Киева в мировой истории и его цивилизационное влияние на соседние земли и народы. Это — единство нашего государственного и духовного начала…»[Виктор Ющенко]

Termin „Ukraina-Ruś” stał się popularny wśród ukraińskiej nacjonalistycznej historiografii. W niepodległej Ukrainie promowany jest przez prezydenta Wiktora Juszczenkę , z którego inicjatywy powstało święto Chrzt Rusi Kijowskiej – Ukrainy . Zgodnie z uczonym Peter Shcheglov, oświadczenia te są próbą wrzucić do przeszłości nowoczesnej nomenklatury państwa narodowego для обособления и сужения географии событий, имеющих принципиальное и объединяющее значение для всего восточнославянского мира.

«Я анализировал учебники для средней и высшей школы. Очень неутешительная картина. Они неимоверно идеологизированы. В ранних исторических периодах всё объявляется украинским — начиная от Триполья и до Киевской Руси. И эти глупости вводят в учебники, и дети, естественно, уже впитывают эту мифологию. К примеру, что Киевскую Русь создали украинцы. Для более позднего периода, после Богдана Хмельницкого — линия сплошного негатива. Так подаётся, что это была какая-то чёрная дыра в истории Украины»[Академик Петр Толочко: „Нельзя отдать на растерзание Ющенко нашу общую историю”].

Uważa również, że nie należy mieszać Słowian wschodniej Rusi i rusinów ze wzólczesnymi Ukraińcami czy z  Białorusinami:

«Нет ничего обидного в том, что во времена Киевской Руси никакой Украины не было. России-то тоже не было, если кому-то от этого легче! Как я говорю, русичам и в страшном сне не могло привидеться, что кто-то из них будет украинцем, кто-то белорусом, а кто-то русским. Они были просто русичи. Древние русичи. И смешно, когда у нас говорят, что Владимир Мономах украинец, а его сын Юрий Долгорукий и внук Андрей Боголюбский — это москали чистокровные. Нелепость!»[Академик Петр Толочко: „Нельзя отдать на растерзание Ющенко нашу общую историю„]

Oprócz Historii Ukrainy-Rusi, Hruszewski jest również autorem 5-tomowej Historii literatury ukraińskiej, Zarysu historii narodu ukraińskiego i Ilustrowanej historii Ukrainy. Był także redaktorem serii Źródła do historii Ukrainy-Rusi (ukr. Джерела до історії України-Руси), wydanej w 11 tomach (1895-1924) przez Towarzystwo Naukowe im. Szewczenki we Lwowie.

W swoich pierwszych pracach opisywał historię przez pryzmat zagadnień społecznych, jednak w późniejszym okresie zmienił punkt widzenia na państwowo-narodowy. Uważa się go za twórcę pierwszej pełnej koncepcji historii Ukrainy od czasów najdawniejszych do współczesności. W polityce był konsekwentnym wyznawcą ukraińskiego narodnictwa i federalizmu. Ukrainę widział jako państwo demokratyczne, stanowiące fundament bytu narodu ukraińskiego, ale szanujące prawa mniejszości.

John Armstrong w monografii Ukrainian Nationalism 1939-1945 przedstawił pogląd, że pierwszych śladów tworzenia się ideologii nacjonalizmu ukraińskiego należy się doszukiwać w twórczości pisarzy ukraińskich:Tarasa Szewczenki, Iwana Franki, Mykoły Kostomarowa i w szczególności Mychajła Hruszewskiego, który być może bardziej niż ktokolwiek inny zasługuje na tytuł ojca ukraińskiego nacjonalizmu[4].

„In 1950 he enrolled at Columbia University, where he received his Ph.D. in public law and government and the Certificate of the Russian Institute in 1953. Research for his dissertation on Ukrainian nationalism during World War II involved interviews with Ukrainians, Germans and other participants, as well as analysis of German documents. This was published in 1955 as Ukrainian Nationalism, with subsequent editions in 1963 and 1990.” Memorial resolution for Professor Emeritus John Armstrong – 1/18/2011

Kazimierz Sochaniewicz w referacie Stan, organizacja i postulaty badań nad historją ziem południowo-ruskich wygłoszonym na IV Powszechnym Zjeździe Historyków Polskich (Poznań 1925) określił dokonane przez Hruszewskiego publikacje źródeł jako pozostające pod widocznym wpływem Aleksandra Jabłonowskiego a zarówno im, jak i jego opracowaniom, podobnie jak całej historiografii ukraińskiej, zarzucił brak obiektywizmu naukowego.

Z definicją Ukrainy przedstawioną przez Hruszewskiego nie zgodził się w pracy The Origin of Russia (1954) Henryk Paszkiewicz, który przedstawił pogląd, że używanie terminu Ukraina w odniesieniu do wieków IX-XIV (czyli czasów Rusi Kijowskiej) jest błędem, gdyż pojęcia Ukraina i Ruś nie pokrywały się ze sobą ani w czasie, ani w przestrzeni, nie mogą zatem być traktowane równorzędnie.

„Do jakich błędnych rezultatów prowadzi fałszywe użycie terminu ukraina, wskazuje choćby tytuł wielotomowego dzieła M. Hruszewskiego – Historia Ukrainy-Rusi. Oba pojęcia: Ukraina i Ruś, nie pokrywały się ze sobą ani w czasie, ani w przestrzeni, nie mogą więc być traktowane równorzędnie. Uczony powyższy omawia obszernie dzieje południowo-wschodniej Europy w czasach, kiedy słowo „ukraina” oznaczało terytorium pograniczne. Można by więc z tytułu (który raczej powinien brzmieć Historia ukraińskiej Rusi) domyślać się, że autorowi szło o historię kresowych ziem Rusi.” Henryk Paszkiewicz, Początki Rusi, Kraków 1996

Skąd Pochodzi i Co Oznacza Nazwa Ukraina?

Bardzo często autorzy ukraińscy  opisując wydarzenia dotyczące okresu IX-XIV wieku nieustannie używają terminu „Ukraina” dla oznaczenia rozległego terytorium południowo-wschodniej Europy, a ludność tego kraju nazywają „narodem ukraińskim”. Jednak analizując dawne teksty źródłowe można stwierdzić, że  wówczas w  języku słowiańskim ukraina oznaczała jedynie ziemię pograniczną, kresową, poszczególnych państw. Stąd i Kijów, i Polska, i Halicz, i Psków, i Połock, i Moskwa, i inne księstwa miały swoją ukrainę, czyli że był to rzeczownik pospolity, nie zaś własny. W tym kontekście ukraina to jak podaje Zygmunt Gloger: „każda ziemia na kraju czyli na krańcu, u granicy, u kraju państwa położona.” Termin  ukraina, jeśli chodzi o część południową wschodniej Europy , po XIII wieku na długo znika ze źródeł. Imieniem własnym staje się dopiero na przełomie XVI—XVII stulecia; oznaczać będzie wtedy jedynie województwa kijowskie, bracławskie, czernihowskie, które to ziemie w XVII wieku stanowiły kresy państwa polsko-litewskiego. Jednak nawet wtedy nazwa „Ukraina” nie stała się urzędową a jedynie nazwą o charakterze topograficzno-geograficznym i nie oznaczała  nic więcej jak tylko część ziem ówczesnej Rzeczypospolitej jak Mazowsze czy Pokucie. Tak więc wbrew temu co nieraz twierdzi ukraińska propaganda, historycznie ani Podole, ani Wołyń, ani ziemia halicko-lwowska, ani tym bardziej przemyska  nigdy mianem Ukrainy nie były objęte.  Przyjmując za punkt wyjścia trafny pogląd sformułowany przez D. Doroszenkę (Narys istoriji Ukrajiny – 1932 r.)  o tym, że – „rozstrzygające znaczenie dla nazwania tak lub inaczej jakiegoś narodu musi mieć to jak on sam siebie nazywa i jak chce być nazywany”, oraz analizując źródła historyczne  można stwierdzić, że aż do przełomu XVI-XVII stulecia  nie istniała Ukraina jako imię własne czy pojęcie geograficzne  i nie istniał  naród ukraiński. Naród ten uformował się w czasach daleko późniejszych. Ponadto faktem jest, że żadna część  ludności obrządku wschodniego zamieszkała na omawianych terenach nigdy, przez cały ciąg dziejów (aż do  XX w.) nie nazywała siebie, ani nie była określana przez sąsiadów mianem  ukraińskiej. Źródła uważają ją stale za Ruś, albo określają nazwami grodów (Haliczanie, Włodzimiercy itp.).  Określenie „naród ukraiński”  zostało po raz pierwszy wprowadzone  do historiografii  dopiero na przełomie XIX i XX wieku  przez ukraińskiego historyka, wolnomularza, polityka i „wychowańca rosyjskiej szkoły antypolskiej” M. Hruszewskiego. Wbrew prawdzie historycznej a wyłącznie ze względów  politycznych  ujął on w jedną całość historyczną rozproszone i różnorodne dzieje tej grupy ludów słowiańskich, które zostały podbite przez  Rurykowiczów  i nazwał obszary środkowego Podnieprza, Wołynia, Podola i halickiego Podkarpacia „Ukrainą”, zaś różnorodne ludy je zamieszkujące  — „narodem ukraińskim” . Jak  zauważał  w 1922 r.  Franciszek Rawita-Gawroński: „Znikła już z prasy prastara Ruś, a zjawiła się hałaśliwa i niespokojna, jakaś neokozacka „Ukraina”, jako nomenklatura agitacyjna.”   Podobnie pisał dr Ludwik Kolankowski w „Świecie słowiańskim” w 1908 r:  „Terminologię „ukraiński”, „naród ukraiński” zamiast naród „ruski”, uważamy za bardzo niefortunną. Brzmi ona nieco kompromitująco, jest bowiem rodzajem zrezygnowania z wielkiej przeszłości ruskiego państwa, pewnem zacieśnieniem tradycyi historycznej i nieodpowiada poczuciu istotnemu szerokich mas ludowych.”  Nie oznacza to, że dzisiejszym Ukraińcom odmawia się prawa do jakiejkolwiek części politycznego czy kulturalnego dziedzictwa dawnej Rusi. Oznacza jedynie to, że należy posługiwać się terminami współczesnymi danej epoce i nie przenosić dzisiejszych pojęć na czasy, kiedy te pojęcia nie istniały, lub kiedy zawierały treść odmienną od dzisiejszej.

Wiele interesujących informacji na temat pierwotnego znaczenia terminu ukraina można znaleźć w znakomitej pracy prof. Henryka Paszkiewicza pt. „Początki Rusi”. Jak pisze prof. Paszkiewicz,  często niektórzy historycy, opisując wydarzenia dotyczące okresu IX-XIV wieku nieustannie używają terminu „Ukraina” dla oznaczenia rozległego terytorium południowo-wschodniej Europy, a ludność tego kraju nazywają narodem ukraińskim. Co więcej badacze ci twierdzą, że Ukraina jako nazwa kraju ma za sobą starą tradycję, gdyż pojawia ona przykładowo w źródłach z XII wieku. Tymczasem rzuca się w oczy fakt, iż wśród tysięcy zapisek kronikarskich omawianej epoki,  pochodzących od „Ukraińców”, słowo ukraina pojawia się zaledwie kilka razy. Do tego wszystkiego w tych kilku przypadkach nie znajduje potwierdzenia teza o istnieniu „Ukrainy” jako imienia pewnego, ściśle określonego terytorium. Kroniki te były pisane przez ludzi pochodzących z Kijowa, Perejasławia, Halicza, Wołynia,  a więc z ziem pozostających w najściślejszycm związaku z poruszanym tematem. Jakie więc informacje na ten temat można znaleźć w ówczesnych źródłach ?

Gdy w 1187 r.  zmarł książę południowego Perejasławia, Włodzimierz, syn Gleba, wówczas to ” po nim też ukraina wielce bolała.”  W 1189 r. mieszkańcy Halicza powołali na tron przebywającego w Smoleńsku księcia. Ten zgodził się i „przyjechał ku ukrainie halickiej”.  W 1213 r. książę Daniło odebrał Polakom szereg położonych w rejonie rzeki Bug grodów „i całą ukrainę”.   Wspomniani historycy na podstawie powyższych wzmianek kronikarskich przyjmują, że Ukraina w XII-XIII wieku obejmowała ziemie od Perejasławia na wschodzie po rejony Dniestru (ziemia halicka) i Bugu na zachodzie. Jednak tak rozumujący badacze nie uwzględniają innych wzmianek kronikarskich. W 1271 r. rycerze Zakonu inflanckiego zagarnęli „z ukrainy kilka pskowskich wsi”.  W 1280 r. książę Lew chciał przyłączyć część polskiego terytorium „grody ukrainy”. W1348 r. Andrzej, syn wielkiego księcia Litwy Olgierda, książę połocki, wyruszywszy z wojskami „ze swojej ukrainy”, złupił szereg wsi pskowskich.  Słowo ukraina występuje też szereg razy pod koniec XV i w XVI w. przy omawianiu ziem należących do Wielkiego Księstwa Moskiewskiego. Gdyby „Ukraina” była pojęciem geograficznym, obejmowałaby nie tylko ziemie  od Perejasławia do Dniestru i Bugu, ale również i Połock, i Psków, i Polskę, i państwo moskiewskie. Tego rodzaju interpretacja słowa ukraina jest więc, oczywiście, błędna. Że słowo to nie zawierało również treści etnicznej, wskazuje fakt, że Kronika halicko-wołyńska pod rokiem 1268 mówi o „ukraińskich Polakach” (lachowie ukrainianie), co by dowodziło, że Polacy uchodzili za Ukraińców. A to jest znowu nonsens. W istocie termin  „lachowie ukrainianie” oznaczał bowiem Polaków zamieszkałych na pograniczu swego państwa, zaś samo słowo „ukrainianin” oznaczało mieszkańca pogranicznych miejscowości. Jest to najstarszy tekst w którym występuje słowo „ukraiński” w odniesieniu do ludności danego terenu i jak widać dotyczy on Polaków, nie zaś członków narodu ukraińskiego. Analizując teksty źródłowe, w których występuje interesujący nas wyraz, a zwłaszcza tereny, z którymi był on wiązany, widać więc, że w języku słowiańskim ukraina oznaczała ziemię pograniczną, kresową, poszczególnych państw. Stąd i Kijów, i Polska, i Halicz, i Psków, i Połock, i Moskwa, i inne księstwa miały swoją ukrainę, czyli że był to rzeczownik pospolity, nie zaś własny. W tym kontekście ukraina to jak podaje Zygmunt Gloger: „każda ziemia na kraju czyli na krańcu, u granicy, u kraju państwa położona.”

Hipoteza o istnieniu „Ukrainy” jako nazwy jednego, ściśle określonego terytorium i o narodzie ukraińskim, na tej ziemi zamieszkałym, automatycznie upada. W zgodzie z powyższym pozostaje fakt, że słowo ukraina, jeśli chodzi o część południową wschodniej Europy, po XIII wieku na długo znika ze źródeł. Imieniem własnym staje się dopiero na przełomie XVI—XVII stulecia; oznaczać będzie województwa kijowskie, bracławskie, czernihowskie, które to ziemie w XVII wieku stanowiły kresy państwa polsko-litewskiego. Jednak nawet wtedy nazwa „Ukraina” nie stała się urzędową a jedynie nazwą o charakterze topograficzno-geograficznym i nie oznaczała  nic więcej jak tylko część ziem ówczesnej Rzeczypospolitej jak Mazowsze czy Pokucie. Tak więc wbrew temu co nieraz twierdzi ukraińska propaganda, historycznie ani Podole, ani Wołyń, ani ziemia halicko-lwowska, ani tym bardziej  ziemia przemyska nigdy mianem  Ukrainy  nie były objęte.

 

1756340419-001

Kronika halicko-wołyńska pod rokiem 1213 mówi iż książe Daniło odebrał Polakom szeregu grodów położonych w rejonie rzeki Bug „i całą ukrainę” – tłumaczenie i redakcja O.P Lichaczewoj.

1756340419-002

Kronika halicko-wołyńska pod rokiem 1280 mówi, iż książę Lew chciał przyłączyć część polskiego terytorium „grody ukrainy”.

1756340419-003

Kronika halicko-wołyńska pod rokiem 1282 mówi, iż polski książę Lestko zdobył wieś Wohyń „na Ukrainicy”. Ukrainica – nazwa granicznego rejonu w zachodniej części środkowego biegu rzeki Bug

 

1756340419-004

Kronika halicko-wołyńska pod rokiem 1268 mówi o „ukraińskich Polakach” – „lachowie ukrainianie”.

 

Potwierdzenie tego można znaleźć także analizując dawne mapy. Kazimierz Skórewicz w swoim cennym opracowaniu „Terytorium Ukrainy w świetle kartografii”  przybliża  ten problem, stwierdzając, że w pierwszym okresie, trwającym niemal do połowy XVI stulecia, kartografia nie zna zupełnie nazwy „Ukraina”; kraj oznaczony później tą nazwą stanowi na mapach białą plamę, co pozostaje w związku z tym, że w omawianym okresie przedstawiał on niezaludnione niemal i niezagospodarowane stepy.

Jak pisze dalej tenże autor:

W miarę zaludniania się południowo – wschodnich rubieży ówczesnego państwa polskiego zjawia się nazwa „Ukraina”, nie oznaczająca bynajmniej jakiejkolwiek odrębności narodowościowej lub politycznej tych ziem, ale jako określenie świeżo zaludnionej i zagospodarowanej dzielnicy, nie posiadającej dotąd innej nazwy, jak tylko „Dzikie Pola”. W dalszym rozwoju ustala się nazwa „Ukraina” na oznaczenie obszarów nad Bohem i Dnieprem. Dlatego też w kartografii, począwszy od mapy le Vasseur’a de Beauplan nazwa „Ukraina” stosowana jest stale dla oznaczenia tych właśnie ziem. Nigdy natomiast nazwa „Ukraina” nie była używana dla oznaczenia np. Ziemi Czerwieńskiej.

W wieku XVIII znika z map napis „Ukraina”, co pozostaje w związku z tendencjami imperialistycznymi państwa rosyjskiego. Na mapach rosyjskich, a następnie również i na mapach wydawanych na zachodzie Europy, zaczęto włączać ziemię ukraińskie do ziem rosyjskich. Dopiero w najnowszej kartografii znowu stosowana jest nazwa „Ukraina”. Jednakowoż i tu momenty polityczne spowodowały nowe odchylenie od nomenklaturyhistorycznej. Nazwę „Ukraina” rozciągnięto również na obszary Ziemi Czerwieńskiej, która — jak wspomniano — nigdy w skład Ukrainy nie wchodziła.

W konkluzji stwierdzić trzeba, iż stosowanie nazwy „Ukraina” jest właściwe i zgodne z prawdą historyczną jedynie dla oznaczenia obszarów nad Bohem i Dnieprem. Położona na zachód od Ukrainy Ziemia Czerwieńska posiada odrębną historię; stanowiła ona od czasów piastowskich istotną i nieodłączną część terytorium polskiego, gdy tymczasem Ukraina do XVI wieku przedstawiała pustynię, położoną na pograniczu między Polską, Moskwą a Siedmiogrodem.

 

Zestawienie Zbioru Map:

1.      Mapa Środkowej Europy w/g kardynała Mikołaja z Kuzy z drugiej połowy XV wieku. – Mapa ta nie zna terminu „Ukraina”.

2.      Mapa Polski Wacława Grodeckiego z 1557 r. – Mapa ta nie zna terminu „Ukraina”.

3.      Mapa środkowej i wschodniej Europy z  atlasu Gerarda Mercatora z 1630 r. – Mapa ta nie zna terminu „Ukraina”.

4.      Mapa Księstwa Litewskiego Tomasza Makowskiego z 1613 r. – Mapa ta nie zna terminu „Ukraina”.

5.      Mapa Rosji Hesselo Gerardo z 1613 r. – Mapa ta nie zna terminu „Ukraina”.

6.      Mapa Polski du Val’a. – Mapa ta nie zna terminu „Ukraina”.

7.      Mapa Dzikich Pól vulgo Ukrainy le Vasseur’a de Beauplan z 1648 r. – Termin „Ukraina” znajduje się jedynie w tytule jako jednoznaczny z pojęciem „Dzikich Pól”.

8.      Mapa Polski le Vasseur’a de Beauplan z 1651 r. – Napisem „Ukraina” objęto pas między Bohem a Dnieprem.

9.      Mapa Ukrainy z atlasu Fr. Getkanta (1638-1639). – Nazwą „Okraina” oznaczono obszary nad Donem.

10.  Mapa Polski Guillaume de l’Isle z początku XVIII w. – Nazwa „Ukraina” znajduje się jedynie w tytule mapy.

11.  Mapa Polski J. Senex’a z początków XVIII wieku. – „Ukraina” obejmuje obszary nad Bohem i Dnieprem.

12.  Mapa Polski Sansona z 1688 r. – „Ukraina” obejmuje obszary nad Bohem i Dnieprem.

13.  Mapa Rosji Megdena i Brussa z 1699 r. – „Ukraina” obejmuje obszary nad Bohem i Dnieprem.

14.  Mapa Królestwa Polskiego i Księstwa Litewskiego z XVII w. – „Ukraina” obejmuje obszary nad Bohem i Dnieprem.

15.  Mapa Rosji Izaaka Massy z 1633 r. – „Ukraina” obejmuje obszary nad Bohem i Dnieprem.

16.  Mapa Ukrainy M. Seuttera z XVIII w. – „Ukraina” obejmuje obszary nad Bohem i Dnieprem.

17.  Mapa południowej części Rosji I. Nieleniewa z 1779 r. – Nazwę „Ukraina” przeniesiono w granice Państwa Polskiego.

18.  Mapa południowej części Rosji I. Nieleniewa z 1782 r. – Na mapie skasowano nazwę „Ukraina”.

 

1756340419-005

Fragment mapy generalnej „Dzikich Pól” /Camporum Desertorum/ inaczej /vulgo/ „Ukrainy” z przyległymi prowincjami. Wilhelm Le Vasseur de Beauplan 1648 r. Jest to pierwsza mapa używająca w ogóle terminu „Ukraina”, z tym że nie znajduje się on na samej mapie a jedynie w jej tytule jako jednoznaczny z pojęciem „Dzikich Pól„.

Dzikie Pola (łac. Loca Deserta, ros. Дикое поле; ukr. Дике Поле)

1024px-beauplan_poland_xvii_map

Dzikie Pola oraz ziemie ruskie I Rzeczypospolitej na mapie Beauplana z 1648

 

„loca deserta” należy rozumieć jako miejsca jeszcze nie osadzone przy już istniejących osadach. [w:] Studia nad pograniczem polsko-ruskim w XV-XVI wieku. 1962; nihil aliud quam loca deserta et solo adaequata; cupientes illa loca deserta habitabilia et hominum nobis; takich miejsc w historii osadnictwa było wiele.

 

„Rychło ziemie zamieszkane przez Kozaków stały się upragnionym schronieniem dla tych wszystkich, którzy usiłowali zerwać z siebie krępujące ich więzy: dla chłopów pańszczyźnianych uciekających od panów, dla ubogiej szlachty szukającej sposobów łatwego wzbogacenia się, a także dla zwykłych przestępców umykających nad Dniepr przed wyrokami sądowymi grożącymi im na ziemi ojczystej. Władysław Serczyk, Na dalekiej Ukrainie: Dzieje Kozaczyzny do 1648 roku, Kraków 1984,

Po raz pierwszy w sposób urzędowy nazwa „Ukraina” pojawia się w 1589 r. i to nie jako nazwa polityczna a jedynie jako imię pospolite – o czym pisze Zygmunt Gloger w swojej „Geografii Historycznej Ziem Dawnej Polski”:

Nazwa   u k r a i n y ,  stosowana do ziem Kijowskich od czasu ostatecznego ich wcielenia (roku 1471) do Litwy, nie miała nigdy charakteru oficjalnego i oznaczała  jedynie tyle, co „ugranicze”, południowy kraniec, kraj Wielkiego księstwa Litewskiego od strony „ordyńców”. Urzędownie po raz pierwszy została ona użytą w 20 lat po wcieleniu Kijowszczyzny do Korony w tytule głośnej ustawy z r. 1589 „Porządek z strony Niżowców i Ukrainy”, chociaż i tu jak tylko imię pospolite, a nie nazwa polityczna, urzędowa prowincji. Wereszczyński, biskup kijowski, za Zygmunta III pierwszy chyba (w znanej swej przestrodze Rzeczypospolitej) używa nazwy „Ukraina” w nieco ściślejszym znaczeniu. A.Jabłonowski powiada, że od owych czasów pod nazwą Ukrainy, w rozległem tej nazwy znaczeniu, poczęto w głębi Korony i Litwy rozumieć szeroki, prawie bezbrzeżny obszar ziem, roztaczający się za Słuczą i Murachwą, to jest granicami przyrodzonymi Wołynia i Podola na dorzeczu Dniepru i Bohu aż do szlaku „murawskiego” i „pól oczakowskich”, a który aktem unii 1569 r. przyłączono do Korony. Obszar nie tylko stepowy, ale obejmujący i Polesie naddnieprowe, urzędownie rozpadający się na dwa województwa: Kijowskie i Bracławskie.

Z kolei Stender-Petersen pisze:

… pod rządami tzw. hetmanów kraj położony po obu brzegach rzeki Dniepr, później tylko ten po jej wschodniej stronie, był nazywany „Krajem Hetmańskim” (Hetmanszczyna). Nazwa „Kraj Kozaków” (Kozaczyna) narodziła się w okresie rozkwitu Kozaków. Wszystkie nazwy tego rodzaju były mniej lub bardziej sztuczne i zawsze prowizoryczne. Nazwa „Ukraina” triumfowała stopniowo nad wszystkimi rywalkami. Imię to także było sztuczne.

Ten sam autor zauważa rzecz charakterystyczną, iż przez długi czas, gdy kraj sam był bez nazwy, Wielkorusowie nazywali Małorusów według ich cechy charakterystycznej: kitki włosów opadającej z gładko wygolonej czaszki „chochoł” (liczba mnoga „chochły”). Małorusowie  zaś nazywali swoich sąsiadów Wielkorusów „kacapy” (capy) z powodu ich długich bród, albo „moskali” (Moskale). Warto podkreślić, że obie nazwy „Mała Ruś” (Małoruś) i Wielka Ruś (Wielikoruś) były także tworami sztucznymi, obcymi ludności, która zamieszkiwała te tereny  i powstały one w Konstantynopolu w związku z podziałem w owym czasie  dawnej, jednej metropolii ruskiej (kijowskiej).

Jak widać nawet wtedy gdy termin „Ukraina” staje się imieniem własnym, posiada on jedynie znaczenie geograficzne, a nie polityczno-państwowe, nie można bowiem nazywać koszów  kozackich państwem ukraińskim. Do jakich błędnych rezultatów prowadzi fałszywe użycie terminu ukraina, wskazuje choćby tytuł wielotomowego dzieła M. Hruszewśkiego — Historia Ukrainy-Rusi. Oba pojęcia: Ukraina i Ruś (patrz: „Znaczenie terminu „Ruś”), nie pokrywały się ze sobą ani w czasie, ani w przestrzeni, nie mogą więc być traktowane równorzędnie. Uczony powyższy omawia obszernie dzieje południowo-wschodniej Europy w czasach, kiedy słowo ukraina oznaczało terytorium pograniczne. Nie oznacza to, że dzisiejszym Ukraińcom odmawia się prawa do jakiejkolwiek części politycznego czy kulturalnego dziedzictwa dawnej Rusi. Oznacza jedynie to, że należyposługiwać się terminami współczesnymi danej epoce i nie przenosić dzisiejszych pojęć na czasy, kiedy te pojęcia nie istniały, lub kiedy zawierały treść odmienną od dzisiejszej.

Przyjmując za punkt wyjścia trafny pogląd sformułowany przez D. Doroszenkę „Narys istoriji Ukrajiny – 1932 r.” o tym że – „rozstrzygające znaczenie dla nazwania tak lub inaczej jakiegoś narodu musi mieć to jak on sam siebie nazywa i jak chce być nazywany”, oraz analizując żródła historyczne można stwierdzić, że aż do przełomu XVI-XVII stulecia nie istniała Ukraina jako imię własne czy pojęcie geograficzne i nie istniał naród ukraiński. Naród ten uformował się w czasach daleko późniejszych. Ponadto faktem jest, że żadna część ludności obrządku wschodniego zamieszkała na omawianych terenach nigdy, przez cały ciąg dziejów (aż do  XX w.) nie nazywała siebie, ani nie była określana przez sąsiadów mianem  ukraińskiej. Źródła uważają ją stale za Ruś, albo określają nazwami grodów (Haliczanie, Włodzimiercy itp.). Tak więc używanie terminów Ukrainiec czy ukraiński w odniesieniu do omawianego wyżej okresu dziejów jest zabiegiem ahistorycznym i dużym nadużyciem.

Najprawdopodobniej po raz pierwszy z programem odrębności ukraińskiej wystąpił w 1795 r. Jan Potocki, polski hrabia i polityk. Z kolei jego rodzony brat Seweryn Potocki pracował długie lata nad wcieleniem w życie tej koncepcji. Jak się przypuszcza działali oni na tym polu z inspiracji masonerii, gdyż obaj bracia byli wolnomularzami. Natomiast określenie „naród ukraiński” zostało po raz pierwszy wprowadzone do historiografii dopiero na przełomie XIX i XX wieku przez ukraińskiego historyka, wolnomularza, polityka i „wychowańca rosyjskiej szkoły antypolskiej”  Mychajłę Hruszewskiego. Do tego czasu ludność wyznania grekokatolickiego nazywała siebie i była nazywana Rusinami. Objęcie katedry historii Wschodu przez Hruszewskiego we Lwowie stało się okresem przełomowym w życiu, polityce i historji ruskiej w tzw. Galicji Wschodniej.  Hruszewski w swojej „Historii Ukrainy-Rusi” wyrażał między innymi fałszywy pogląd, że „Ukraina” była wyraźnie zarysowaną jednostką historyczną, narodową i geograficzną, która wykazywała ciągłość rozwoju od czasów Wielkiego Księstwa Kijowskiego. Jednak jak pokazują wcześniejsze rozważania dotyczące znaczenia terminów „Ruś” i „Ukraina” był to pogląd nieprawdziwy. Warto przytoczyć w tym miejscu bardzo słuszne spostrzeżenia jakie na ten temat uczynił  Franciszek Rawita-Gawroński  /”Kozaczyzna ukrainna w Rzeczypospolitej Polskiej do końca XVIII w.” – Warszawa 1922 r./:

W najnowszych czasach, zaledwie od kilkunastu lat, poczęła się popularyzować dla obszarów Rusi nazwa „Ukraina”, a dla ludności, zamieszkującej je — „naród ukraiński”. I jedna i druga nomenklatura są szowinistycznym wybrykiem  historyka lwowskiego uniwersytetu Michajła Hruszewskiego, który, ująwszy w  całość historyczną rozproszone i różnorodne dzieje tej grupy narodów słowiańskich, które, podbite przez Rurykowiczów, nadały obszarom zdobytym nazwę Ruś, a ludności – Rusinów, nazwał obszary środkowego Podnieprza, Wołynia, Podola i halickiego Podkarpacia”Ukrainą”, a różnorodne gałęzie pnia słowiańskiego zamieszkujące je — „narodem ukraińskim”. Była to z jego strony pewnego rodzaju licentia poetica wbrew historji, prawdzie i logice, która nie miała za sobą innego poparcia — oprócz względów politycznych. (…) Pominiemy to, że w tern samem znaczeniu były ukrainy litewskie, moskiewskie i inne. Nonsensem jest zatem przenoszenie pojęcia cząstki na całość kraju. Nazwa Ukrainy, I odnośnie do ziem Ruskich wyjaśniła się i ustaliła, a następnie modyfikowała się już za czasów Rzptej polskiej, do której większość Ziem Ruskich — z wyjątkiem W. X. Moskiewskiego — należała. Za Aleksandra — powiada Czacki —  większą część późniejszej Kijowszczyzny, Bracławszczyzny i Podola nazywano „pustą krainą”. Przed panowaniem Zygmunta I nie znajdował on wzmianki o Ukrainie. Nazwa ta pojawiła się dopiero w ścisłymokreśleniu za Stefana Batorego. W konstytucji 1580 roku użyto po raz pierwszy tej nomenklatury, odnosząc ją do pogranicza czyli „Ukrainy ruskiej, Kijowskiej, Wołyńskiej i Podolskiej”, które zamieszkiwał nie jakiś „naród ukraiński”, ale gdzie włóczyli się „ludzie swawolni” (…) Objęcie katedry historji Wschodu przez Hruszewskiego we Lwowie stało się okresem przełomowym w życiu, polityce i historji ruskiej w tzw. Galicji Wschodniej. Z rozrzuconych cząstek narodu ruskiego między trzy państwa, Rosję, Polskę i Austro-Węgry stworzył on historyczną całość książkową, opowiedziawszy po kolei historję trzech państw powyższych. Co do Austrji — …

Dmytro Doncow (1883 – 1973) natomiast dał nacjonalistyczną ideologię .Wszystko po to aby przeciwstawić ich Rosji.

Dla mnie wielkim przeżyciem była historia Dmytro Doncowa, jednego z przywódców ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, wybitnego publicysty i redaktora lwowskiego „Wistnyka” stojącego na stanowisku dosyć faszyzującym. Wiadomo, że problem ukraiński był w II RP zaogniony. Doncow w chwili wybuchu wojny siedział w Berezie, zamknięty przez premiera Sławoj-Składkowskiego. Został uwolniony przez Niemców, którzy rychło wywieźli go do Berlina i próbowali przeciągnąć na swoją stronę. Ale parę miesięcy później – na początku 1940 roku – Doncow zdołał przedostać się do polskiej ambasady w Bukareszcie. Pracowałem tam wtedy. Pamiętam zaskoczenie: przychodzę z rana do ambasady i widzę… czekającego Doncowa. Pytam, o co chodzi. On mówi: przyszedłem wziąć polski paszport.

Jerzy Giedroyc  „Tygodnik Powszechny” 1998.

Dmytro Doncow był twórcą doktryny, której główne tezy ogłosił w książce Nacjonalizm (1926). Zdecydowanie odrzucił w niej uniwersalizm, intelektualizm,humanitaryzm, liberalizm, demokratyzm i pacyfizm. Jego zdaniem nowa epoka miała opierać się na takich założeniach jak: „instynkt”, „wola”, „autorytet”, „wodzostwo”. Doktryna opierała się na darwinizmie społecznym zakładającym że naród jest gatunkiem, który walczy o miejsce dla siebie tępiąc inne gatunki. W walce dochodzi do eliminacji słabszych kosztem silniejszych. Naród jako gatunek był dla niego wartością najwyższą, ważniejszą od Boga. Tomasz Stryjek określa poglądy Doncowa wyrażone w Nacjonaliźmie jako woluntarystyczną filozofię jednostki i narodu.

Tomasz Stryjek, Czy Polsce potrzebna jest upowska Norymberga? Nad książkami Wiktora Poliszczuka, w: „Więź” 4/2000, Warszawa 2000.

Na czele narodu ukraińskiego miał stać „wódz nacji”, mający do dyspozycji tzw. „mniejszość inicjatywną”, której obowiązkiem było stosowanie „twórczej przemocy” wobec pozostałej masy narodu ukraińskiego. Według Doncowa, o państwo ukraińskie należało walczyć przy pomocy wszystkich bez wyjątku środków.

Określenie „rasa” czy „nacja” (naród) w pismach Doncowa jest jednak tożsame z definicją Ludwika Gumplowicza, tzn. jest określeniem socjologicznym, nie zaś definicją rasistowską, zgodnie z tezami Houstona Chamberlaina. Stąd określanie Doncowa jako „rasisty” jest nadużyciem semantycznym.

Sformułowane w 1926 tezy Nacjonalizmu Doncowa wprowadziła w 1929 do swego programu powstała wówczas Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. On sam nie był nigdy związany organizacyjnie z OUN, a już w 1938 ewoluował w kierunku poglądów konserwatywnych.

Bogumił Grott określił założenia Nacjonalizmu jako bliskie narodowemu socjalizmowi i mające charakter faszystowski, a ich przyjęcie przez OUN za motyw usprawiedliwienia eksterminacji Polaków, Żydów i Ukraińców niepodzielajacych poglądów OUN w czasie II wojny światowej i genezę dokonanych wówczas czystek etnicznych (rzeź wołyńska, czystka etniczna w Małopolsce Wschodniej).

Ośrodek niepodległości Ukrainy Doncow zawsze wiązał z Naddnieprzem i tradycją Rusi Kijowskiej oraz państwa kozackiego, nigdy zaś z peryferyjnymi obszarami Rusi Halickiej i Włodzimierskiej, których terytoria w okresie międzywojennym należały do Polski. W latach trzydziestych stawka na Niemcy, jednoznacznie występująca w formułowanych przez Doncowa analizach sytuacji międzynarodowej, naturalnie prowadziła do porzucenia przez niego orientacji na Polskę, przyczyną tej zmiany były jednak przede wszystkim względy praktyczne, nie zaś uczucie nienawiści do narodu polskiego.

Tomasz Stryjek, Czy Polsce potrzebna jest upowska Norymberga, Więź, nr 4/2000, Warszawa 2000.

 

„Zasady ideologii ukraińskiego nacjonalizmu, przedstawione przez Doncowa w jego głównym dziele, wprowadzała w życie założona w 1929 r. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, a potem jej bojówki – UPA. Zasady te były bliskie nazizmowi i miały charakter faszystowski”

Bogumił Grott, Ukraiński nacjonalizm a polska polityka wobec Ukrainy i Ukraińców, [w:] Biuletyn IPN, nr. 7-8, lipiec-sierpień 2010 r., s. 38.

„Filozofia ta świetnie nadawała się do konstrukcji państwa totalitarnego i była używana do usprawiedliwiania, a nawet zachęcania do wszelkiej eksterminacji. Taką też rolę spełniła w stosunku do zamieszkujących południowo-wschodnie Kresy II Rzeczypospolitej Polaków, Żydów, a nawet i mających inne poglądy Ukraińców.”

tamże s. 36, wersja elektroniczna.

Darwinizm społeczny Dmytro Doncowa

Dmytro Doncow w swojej doktrynie uznawał poszczególne „nacje” (narody) za odrębne gatunki, co zgodnie z darwinizmem społecznym powodowało przyjęcie poglądu, że „nacje (narody) pozostają ze sobą w permanentnej wrogości, w stanie ciągłych wojen o byt i przestrzeń”. W wydanej w 1926 roku książce „Nacionalizm” Doncow odwoływał się wprost do teorii Karola Darwina:

Kto wyobraża sobie narodowości jako odrębne gatunki, które, jak i w świecie organicznym zdane są na wieczną konkurencję między sobą – ten jasno widzi, że nawet dwie spośród nich nie zmieszczą się na jednym skrawku ziemi pod słońcem (…). Teoria Darwina tłumaczy postęp zwycięstwem silniejszego nad słabszym w ciągłej walce o istnienie[7].

Jarosław Tomasiewicz: Ukraiński ruch narodowy. Między faszyzmem a nacjonalkomunizmem..

Określenie „rasa” czy „nacja” (naród) w pismach Doncowa jest jednak tożsame z definicją Ludwika Gumplowicza, tzn. jest określeniem socjologicznym, nie zaś definicją rasistowską, zgodnie z tezami Houstona Chamberlaina. Stąd określanie Doncowa jako „rasisty” jest nadużyciem semantycznym.

Ekspansjonizm

Z darwinizmem społecznym wiąże się ekspansjonizm terytorialny, który miał być dowodem żywotności narodu i jego zdolności do przetrwania. Nacjonaliści ukraińscy nie definiowali granic planowanej ekspansji, która miała być logicznym wynikiem ich siły narodowej. Był to maksymalny cel strategiczny tego ruchu; znalazł swoje odzwierciedlenie w Uchwale I Kongresu Nacjonalistów Ukraińskich (pkt 7):

(…) Na drodze do własnego samourzeczywistnienia w formie największej intensywności znaczenia historycznego, nacja zwiększa liczebnie swe siły biofizyczne na jednocześnie poszerzanej bazie terytorialnej (…). Nacja znajduje się stale w stanie własnego rozrostu

Wiktor Poliszczuk, Doktryna D. Doncowa – tekst i analiza

Ustrój gospodarczy

Ustrój miał być oparty na własności prywatnej (choć przewidywano ograniczenie prawa obrotu ziemią i dopuszczano nacjonalizację niektórych zakładów). Nacjonaliści postrzegali przyszłe państwo jako tradycyjne społeczeństwo agrarne, w którym problemy społeczne rozwiąże reforma rolna, tworząca silny stan chłopski. Poglądy nacjonalistów na sprawy gospodarcze z czasem jednak ewoluowały.

Posted in Bez kategorii | Leave a Comment »

Ukrainische Hilfspolizei / Ukraińska Policja Pomocnicza

Posted by psychoneurocybernauta w dniu 24 Wrzesień 2016

Ukraińska Policja Pomocnicza (niem. Ukrainische Hilfspolizei, ukr. Українська поліція допоміжна) – ukraińska kolaboracyjna formacja policyjna na terenie Generalnego Gubernatorstwa podczas II wojny światowej.

220px-ukrainian_shuma_1942

Ein Bataillon der Ukrainischen Hilfspolizei 1942

Formacja została powołana zarządzeniem Hansa Franka z dnia 17 grudnia 1939. W Dystrykcie Galicja utworzona rozporządzeniem władz Generalnego Gubernatorstwa z dnia 18 sierpnia 1941 w miejsce ukraińskiej milicji.

Policja współpracowała z niemieckimi formacjami policyjnymi – posterunki UPP podlegały komendantom dystryktów Ordnungspolizei. Pełniła ona pomocnicze funkcje w:

  • utrzymywaniu ładu i porządku wśród ludności cywilnej
  • kontrolowaniu ruchu ludności
  • ściąganiu kontyngentów
  • ściganiu szmuglerów
  • poborze ludzi do wyjazdu na roboty przymusowe do Niemiec
  • ochronie obiektów, linii kolejowych i kwater niemieckich funkcjonariuszy
  • zwalczaniu partyzantki sowieckiej i polskiej konspiracji
  • tropieniu ukrywających się Żydów
  • egzekucjach i pacyfikacjach, pilnowaniu obozów jenieckich, karnych i gett, udział w likwidacji gett.
  • Ukraińska Policja Pomocnicza obsadzała posterunki na terenach z przewagą ludności ukraińskiej. Jej liczebność wynosiła około 6 tysięcy funkcjonariuszy.

bemont

Składała się niemal w całości z Ukraińców (w tym byłych funkcjonariuszy Policji Państwowej), a działała w rejonach z przewagą ludności ukraińskiej. W dystrykcie lubelskim obsadzała około 40 posterunków (w Landkreis Hrubieszow: Busno, Czerniczyn, Dołhobyczów, Dubienka, Grabowiec, Hołubie, Hostynne, Hrubieszów, Kryłów, Lubycza Królewska, Łuszczów, Mieniany, Mircze, Modryń, Moniatycze, Poturzyn, Sahryń, Szczepiatyń, Szychowice, Uchanie, Telatyn, Tuczapy, Werbkowice; w Landkreis Bilgoraj: Aleksandrów, Biłgoraj, Biszcza, Bukowina, Cieplice, Dzików, Frampol, Księżpol, Kuryłówka, Łuków, Obsza, Obżanka, Potok Górny, Tarnogród; w Landkreis Chelm: Chełm, Rakołupy, Wyryki; w Landkreis Zamosc: Jacznia, Łaszczów), a w dystrykcie krakowskim około 20 (m. in. Bircza, Jawornik Ruski, Komańcza, Kuźmina, Medyka, Olszany, Wojtkowa). Mniejsze posterunki liczyły 5-7 funkcjonariuszy, większe do ponad 20 policjantów. Posterunki umieszczano zazwyczaj w budynkach murowanych, o wzmocnionych oknach i drzwiach. Otaczano je okopami ze schronami i stanowiskami broni maszynowej, oraz zasiekami.

Kadry dla UPP szkolono na kursach w Zakopanem i Chełmie oraz w szkołach policyjnych w Krakowie i Lublinie. W lecie 1941 szkoły zlikwidowano, a w ich miejsce utworzono 1 października 1941 we Lwowie Centralną Szkołę Ukraińskiej Policji Pomocniczej. Przeprowadzono również dwa kursy oficerskie w szkole oficerskiejPolicji Polskiej Generalnego Gubernatorstwa w Nowym Sączu.

Duża część funkcjonariuszy policji ukraińskiej była równocześnie członkami Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Po sierpniu 1944 roku część dezerterów z pomocniczej policji ukraińskiej zasiliła szeregi Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Ukraińska Policja Pomocnicza umundurowana była w mundury SS, Wehrmachtu oraz pozostałych służb militarnych III Rzeszy[potrzebny przypis]. Na czapkach tych formacji widniał okrągły znak z żółtym tryzubem na niebieskim tle[potrzebny przypis].

Udział w Holocauście

Niemcy wykorzystywali również Ukraińską Policję Pomocniczą do organizowania i bezpośredniego udziału w egzekucjach ludności żydowskiej. Pełniła ona tę funkcję nie tylko na ziemiach ukraińskich, ale także polskich, białoruskich i litewskich. Ukraińscy policjanci byli strażnikami w obozach koncentracyjnych[5], a także czynnie uczestniczyli w likwidacji gett żydowskich.

W latach 1941 – 1943 Niemcy z powszechnym udziałem policji ukraińskiej dokonali likwidacji ludności żydowskiej. Policja ukraińska uczestniczyła we wszystkich czynnościach procesu zagłady.

Według szacunków profesora Stefana Possony’ego, bazującego na dokumentach izraelskiego Instytutu Jad Waszem, w różnych akcjach antyżydowskich (masowych egzekucjach, deportacjach itp.) wzięło udział około jedenastu tysięcy Ukraińców[8], którzy w służbie niemieckiej i przy udziale jednostek niemieckich wymordowali na samym tylko Wołyniu i Małopolsce Wschodniej 450.000 Żydów.

Pacyfikacje wsi i prześladowania Polaków

Od początku działalności Ukraińska Policja stała się jednym z narzędzi terroru okupacyjnego. 5 marca 1940 roku Hans Frank odnosząc się do problemu polskiego ruchu oporu powiedział:

W rozwiązaniu tych problemów przyjdzie wam z pomocą 600 tys. Ukraińców, wrogów Polski od kolebki. Będziemy świadomie przyciągać tych Ukraińców i angażować ich do policji oraz służb publicznych. Mamy pod ręką sokoły, które nie będą oszczędzać Polaków.

Ukraińska Policja Pomocnicza wzięła udział w aresztowaniach polskiej inteligencji w Stanisławowie. Następnie wzięła udział w przewiezieniu zatrzymanych na miejsce kaźni do Czarnego Lasu, gdzie Gestapo z Hansem Krügerem na czele dokonało egzekucji około 200 osób, głównie nauczycieli w sierpniu 1941 r.

We Lwowie na przełomie lutego i marca 1944 ukraińscy policjanci dokonali szeregu zabójstw Polaków, aby zdobyć polskie dokumenty umożliwiające im ucieczkę i nowe życie na Zachodzie. Dopiero odwetowa akcja Nieszpory przeprowadzona przez AK powstrzymała mordy.

Marcus Wendel (19 January 2014). „Schutzmannschaft Bataillone”

Schutzmannschaft Battalion 118

118 Batalion Schutzmannschaft (SchutzmannschaftsBtl 118) – batalion policyjny, sformowany na wiosnę 1942 w Kijowie z byłych żołnierzy Kurenia Bukowińskiego (wcześniej wcielonych do 3. kompanii 115. batalionu Schutzmannschaft) oraz z byłych żołnierzy sowieckich, werbowanych w obozach jenieckich. Część służących w batalionie (wśród nich Grigorij Wasiura) brała udział w zbrodniach w Babim Jarze. Ochotnikom wstępującym do jednostki obiecywano służbę naUkrainie w rejonie Kijowa.

Dowódcą batalionu był Sturmbannführer Erich Körner, jego zastępcą Konstanty Smowski. Szefem sztabu był Emil Zass, jego zastępcą Grigorij Wasiura. W praktyce, z powodu złego stanu zdrowia Körnera, dowództwo operacyjne należało do Wasiury.

Kureń Bukowiński, Буковинський курінь – ukraińska jednostka utworzona przez OUN-M w końcu lipca 1941 z uczestników przeciwbolszewickiego powstania naBukowinie.

Po trzech tygodniach funkcjonowania władzy ukraińskiej na Bukowinie została ona zajęta przez Rumunię. Władze rumuńskie zlikwidowały wszystkie działające organizacje ukraińskie i rozpoczęły represje. Działacze ukraińscy wyruszyli więc do Kijowa przez Horodenkę, Kamieniec Podolski, Bar, Żmerynkę i Winnicę. Po drodze organizowano grupy tworzące administrację ukraińską i organizujące życie społeczne (np. kpt. Petro Zachwałynskyj dowodził policją Kijowa, Orest Masykewycz został burmistrzem Mikołajewa). Dowódcą kurenia był Petro Wojnowskyj.

Pod koniec 1941 Kureń Bukowiński został połączony z Kureniem Kijowskim, a następnie zlikwidowany przez władze niemieckie. Jego działaczy wcielono do 115batalionu policyjnego (część również do 109 i 118).

Kureń ten najprawdopodobniej wziął udział w rozstrzeliwaniach Żydów w Babim Jarze; następnie jego członkowie w szeregach batalionów policyjnych dokonali wielu masakr cywilów na terenie obecnej Białorusi

OUM-M

OUN-M (Melnykowcy) – nazwa frakcji (później niezależnej organizacji) Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, powstałej ostatecznie w lipcu 1940 w Krakowie. Nazwa pochodzi od nazwiska przywódcy Andrija Melnyka.

We wrześniu 1939 r. tzw. Krajowy Prowid (Zarząd Krajowy) OUN pod kierownictwem Lwa Rebeta odmówił jednak kategorycznie wykonania polecenia zarządu zagranicznego OUN (pod kierownictwem Andrija Melnyka) wszczęcia powstania antypolskiego, jako dywersji na rzecz Niemiec.

Rebet uważał, że wobec paktu Ribbentrop-Mołotow będzie to działanie wyłącznie w interesie ZSRR, którego uważał za głównego przeciwnika Ukrainy. Decyzja Rebeta podjęta w zastępstwie Bandery (Stepan Bandera został po wybuchu wojny wypuszczony 13 września 1939 z więzienia w Brześciu nad Bugiem (gdzie odbywał wyrok dożywotniego więzienia za zorganizowanie zabójstwa ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego) – zaaprobował następnie decyzję Rebeta) była podstawą rozłamu w OUN na frakcję OUN-M (Andrij Melnyk, Omelan Senyk) i OUN-B (Stepan Bandera, Łew Rebet, Jarosław Stećko – banderowcy).

Bandera po krótkim pobycie w Rzymie przybył do Krakowa. Doprowadził do zwołania w dniach 9 i 10 lutego 1940 roku krajowej konferencji OUN, gdzie zażądano ustąpienia ze stanowiska Melnyka. Kiedy to nie nastąpiło, banderowcy zwołali w Krakowie osobny II Wielki Kongres OUN, co doprowadziło w lipcu 1940 do rozłamu na dwie frakcje:

OUN–R (OUN-B), tzw. frakcja rewolucyjna (banderowcy)
OUN–M, frakcja melnykowska (melnykowcy)

Rozłam w Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

Zwolennicy Melnyka stali na dotychczasowych pozycjach ideologicznych, zaś pod względem politycznym zamierzali pozostawać lojalnymi sojusznikami Trzeciej Rzeszy.

Oddziały zbrojne OUN-M zaczęto formować w marcu 1943, a na naradzie aktywu w maju 1943 w Ławrze Poczajowskiej uchwalono powołanie „Wojskowych Oddziałów”. Utworzono tzw. „bazy”, tj. jedną w postaci dwóch sotni w powiecie krzemienieckim (M. Danyluka Błakytnego i M. Nedzwećkiego Chrona), drugą w powiecie włodzimierskim (jedna sotnia O. Biłego Arijca) i trzecią o charakterze rajdowym (Wołyncia).

Żywot melnykowskich formacji zbrojnych był krótki, bowiem po nieudanych próbach przeciągnięcia melnykowców do szeregów OUN Bandery, oddziały Melnyka zostały rozbite przez banderowców pod dowództwem Iwana Kłymyszyna „Kruka” i Petra Olijnyka „Eneja” 7 lipca 1943, a grupa Wołyncia rozbrojona w sierpniu 1943. Kadrę dowódczą melnykowców banderowcy zamknęli w obozie o zaostrzonym rygorze i tych, którzy odmówili podporządkowania się OUN Bandery, po pewnym czasie rozstrzelali. Pozostali działacze poukrywali się, a siatka organizacyjna zanikła.

Jesienią 1943 melnykowcy zaczęli odtwarzać organizację i w tym czasie doszli do porozumienia z Niemcami, tworząc u ich boku Wołyński Legion, przemianowany później na Ukraiński Legion Samoobrony.

Oprócz tego w Bieszczadach w 1944 utworzono oddział im. hetmana Pawła Połubotka

2nd Ukrainian Battalion of FFI

In the spring of 1944 due to the Soviet counteroffensive Battalion 118 and Battalion 115 (Ukrainian only) were merged together around East Prussia into a single battalion with up to 600 men. In August 1944, all of them were transported by train to Besançon in France to form the 30th Waffen Grenadier Division of the SS along with other Ukrainian formations. While in the village of Valderharn, some members made contact with the French partisans from FFI and one night the majority deserted to join them. They named themselves the 2nd Ukrainian „Taras Shevchenko” battalion of the French Forces of the Interior (le 2e bataillon ukrainien des Forces françaises de l’intérieur, Groupement Frontière, Sous-région D. However, the French after the war wanted to send them back to Russia in accordance with their international agreements, therefore many of the former volunteers continued service in the French Foreign Legion to avoid repatriation.

Atrocities and war crimes

Due to participation in a series of pacification actions, some members of Schutzmannschaft Battalion 118 have been later accused of committing most brutal atrocities and war crimes during World War II. The Khatyn massacre occurred in Khatyn, a village in Belarus, in the Lahojsk district, Minsk Voblast. On March 22, 1943, the population of the village was massacred by Battalion 118.

In an article on the Khatyn massacre, Lund University historian Per Anders Rudling, relying on KGB interrogation reports released in 2008, wrote that the Schutzmannschaft Battalion 118 filled a farmer’s barn with civilians, set it on fire, and used a machine gun to kill the civilians who tried to escape the flames:

“One witness stated that Volodymyr Katriuk was a particularly active participant in the atrocity: he reportedly lay behind the stationary machine gun, firing rounds on anyone attempting to escape the flames”.

A Soviet Union war-crimes trial in 1973 heard that three members of the Schutzmannschaft Battalion 118 killed a group of Belarusian loggers earlier that day, suspecting they were part of a popular uprising. „I saw how Ivankiv was firing with a machine-gun upon the people who were running for cover in the forest, and how Katriuk and Meleshko were shooting the people lying on the road,” the witness said. The Schutzmannschaft Battalion 118 was chiefly responsible for the creation of German „dead zones”. The dead zone policy involved exterminating communities suspected, or capable of aiding theSoviet partisans who had launched ambushes against Nazi forces in Belarus.

buk_impr1

buk_impr4

buk_impr5

buk_impr2

Українська допоміжна поліція


Ukrainische Wachmannschaft eines Torfwerks

Украї́нська допоміжна́ полі́ція — назва поліції порядку, створеної німецькою окупаційною владою вГенеральній губернії. Діяла вже з кінця 1939 (поширена назва — Украї́нська полі́ція) у громадах з більшістю українського населення.

У Дистрикті Галичина була створена розпорядженням уряду Генеральної губернії від 18 серпня 1941, замість української народної міліції. При кінці німецької окупації чисельність всієї Української допоміжної поліції (УДП) у Генеральній губернії становила трохи більше 5 000 осіб (у тому числі 120 старшин), плановане її число у Галичині (6 000) ніколи не було досягнуто через брак охочих служити в ній. Поліція була призначена для утримування ладу й порядку серед місцевого населення, але її повноваження були обмежені діями інших загонів місцевої поліції: зондердінсту (з фольксдойчерів), кримінальної (кріпо), охорони залізниць (баншуц), охорони підприємств (веркшуц).

Українська допоміжна поліція (як і польська поліція) підлягала комендантові німецької поліції порядку (Орднунґсполіцай — ОРПО) при уряді Генеральної губернії в Кракові та в дистриктах. В осідках округ було утворено окружні, а в повітах — повітові команди, які підлягали окружним чи повітовим станицям ОРПО. Крайової команди не було. Найвищим рангом старшиною української допоміжної поліції був майорВолодимир Пітулей, окружний комендант у Львові (а його заступником — сотник Л. Огоновський). У Львові діяла Поліційна школа (українським комендантом її був сотник І. Козак), яка за три роки свого існування перешколила всіх поліцаїв і кандидатів до служби.

Престиж Української допоміжної поліції завдяки німецьким окупантам був низький. Її озброєння було цілком недостатнє; одна рушниця на двох поліцаїв і 10 набоїв на одну рушницю; оплата старшин і поліцаїв була низька[1], а забезпечення родин майже не було.

Андрій Кордан, котрий з осені 1941 року по весну 1944 року служив в різних відділках Української допоміжної поліції, а потім разом з понад 70 товаришами по зброї під командуванням заступника повітового коменданта поліції з міста Рава-Руська Івана Шпонтака перейшли до УПА, де створили основу сотні «Залізняка», про свою поліцейську службу згадував так:

На початках, у перші дні служби, ми не мали визначеної зброї. Кожний озброювався, як хотів. Зброї було багато, тому що большевицька арміякидала її, тікаючи чи здаючись німцям у полон. «…» Першою службовою зброєю були австрійські кріси, так звані «манліхери». Комендант виділив під розписку кожному з нас по одному такому крісу та десть штук набоїв. У разі використання набою треба було письмово звітувати про те, на що і де використав його. У той же час ми отримали інструкції щодо нашої служби. Був наказ конфіскувати всі військові речі, які залишились по большевиках, а головне — зброю та амуніцію. Конфісковане слід було відправляти до повітової команди, бо якщо німецьке гестапо, що мало необмежені права, знаходило присвоєну військову річ, її власникам загрожувала смертна кара.

Андрій Кордан «Козак» «Один набій з набійниці. Спомини вояка УПА з куреня Залізняка». Упорядник — Микола Дубас.. — Торонто-Львів, 2006.

Posted in Bez kategorii | Leave a Comment »

WYCIECZKA NA KRESY POŁUDNIOWO-WSCHODNIE – LISTOPAD 2016 (plan)

Posted by psychoneurocybernauta w dniu 24 Wrzesień 2016

Olesko > Podhorce > Brody > Poczajów > Krzemieniec > Wiśniowiec > Podkamień

Olesko

Olesko położone jest 23 km na północ od Złoczowa, 72 km od Lwowa, 5 km od Podhorców przy szosie kijowskiej, nad jednym z ramion Styru, zwanym Liberią.

Olesko leży około 70 km na wschód od Lwowa.

Po drodze zatrzymaliśmy się w Olesku celem zwiedzenia zamku, w którym 17 sierpnia 1629r. urodził się Jan III Sobieski i Michał Korybut Wiśniowiecki w 1640r.

Zamek zlokalizowany jest na wzgórzu. Został zbudowany w XIV wieku. Był wielokrotnie niszczony przez Tatarów, a jego właścicielami byli Sienieńscy, Kamienieccy, Herburtowie, Daniłowicze, Sobiescy i Rzewuscy.

W dwusetną rocznicę bitwy wiedeńskiej zamek został wykupiony przez władze galicyjskie i starannie odnowiony. Później był kilkakrotnie niszczony i odbudowywany. Po drugiej wojnie światowej, ponownie odbudowany w latach 1961-65. Od roku 1975 mieści się w zamku filia lwowskiej galerii obrazów. Ekspozycja obejmuje dzieła malarstwa, rzeźby, ikony, gobeliny, różnorakie sprzęty pochodzące z kościołów, dworów i cerkwii, opustoszałych po II Wojnie. Najcenniejszą pozycją jest obraz „Bitwa pod Wiedniem” pędzla Altomontego.
Przy drodze do Brodów stoi monumentalne kuriozum minionej epoki – gigantyczny pomnik armii konnej Budionnego, która właśnie w tym miejscu została zatrzymana przez Polaków w marszu na Lwów w sierpniu 1920r.

Podhorce

Na podstawie Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich to: wieś w powiecie złoczowskim, położona 8 km na południowy-wschód od sądu powiatowego w Olesku, 17 km na północny-wschód od sądu powiatowego, stacji kolejowej i urzędu poczty i telegrafu w Złoczowie i około 17 km od Brodów.

Niedaleko Oleska leżą Podhorce.

Hetman Stanisław Koniecpolski (właściciel Brodów) zakupił w 1637r zakupił Podhorce i okoliczne wsie i wybudował pałac, mający stanowić letnią rezydencję. Prace wykończeniowe i dekoracyjne trwały dwadzieścia lat. Później jego wnuk, w 1682r., zapisał dobra Sobieskim. W kilkadziesiąt lat później, w 1720 roku, Konstanty Sobieski sprzedał zamek wraz z dobrami Rzewuskim, którzy rezydencję przebudowali i nadali jej obecny kształt. We wnętrzach zamku mieściła się galeria malarstwa licząca ponad pięćset obrazów, głównie kopie wielkich malarzy lub dzieła malarzy miejscowych, osób panujących i wybitnych osobistości Rzeczypospolitej. W. Rzewuski zatrudniał nadwornego malarza Sz. Czechowicza, który pozostawił ponad sto dzieł. Ostatnim właścicielem z Rzewuskich był Leon Rzewuski, który w 1685r. sprzedał dobra z pałacem księciu Sanguszce. Ostatni właściciciel Podhorców, książę Sanguszko, w obliczu II Wojny Światowej, wywiózł główne dzieła z Podhorców i Gumnisk i poprzez Rumunię ulokował je w Brazylii, w Sao Paolo. Część zbiorów podhoreckich znajduje się w Tarnowie, w muzeum.

Najcięższe czasy dla Podhorców przypadły na II Wojnę Światową i lata władzy sowieckiej. Po wojnie w pałacu urządzono szpital dla osób chorych na płuca. Sale podzielono na małe salki. W latach 50-tych wybuchł pożar, który zniszczył wspaniałe stropy sal. W jego murach kręcono wielokrotnie filmy, między innymi „Potop”. Obecnie pałac należy do Lwowskiej Galerii Sztuki. Wewnątrz jest zupełnie zdewastowany. Obok zamku, w parku, znajduje się kościół zamkowy, p.w. św. Józefa, później parafialny, ufundowany w latach 1752-66 przez Rzewuskich i pełniący funkcję swoistego mauzoleum rodu.

Brody

Miasto prywatne założone w 1584 pod nazwą Lubicz przez Stanisława Żółkiewskiego. Do pierwszego rozbioru w 1772 województwo ruskie, ziemia lwowska, powiat brodzki Rzeczypospolitej.

Walki o stary brodzki kościół p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego. Walka o kościół rzymsko-katolicki trwała kilka miesięcy. Ludzie modlili się na ulicy i wysłuchiwali mszy św. W deszczu i śniegu. Jednakże kościół rzymsko-katolicki przekazano na cerkiew greko-katolicką i od tej pory, czyli od 1992r. czynna jest tam cerkiew po pewnych zmianach zewnętrznych i wewnętrznych.

Przez dłuższy czas kościoła rzymsko-katolickiego nie było. Msze św. odprawiały się pod gołym niebem, wreszcie ustawiono barak – kaplicę, w której odprawiane są msze św. obok tej kaplicy jest budowany od kilku lat kościół rzymsko-katolicki, w tym roku został pokryty blachą.

  • Pałac Potockich w Brodach
  • Zamek w Brodach
  • Wielka Synagoga w Brodach
  • Kościół parafialny, wybudowany w stylu renesansowym z 1596 roku
  • Klasztor dominikanów (Czerwony Klasztor) z XVII wieku
  • Cerkiew św. Jura z 1625 r. z ikonostasem
  • Pozostałości wałów miejskich z XVII wieku
  • Cerkiew Bogurodzicy z 1600 roku
  • Budynek „Sokoła”
  • Pałac Tyszkiewiczów
  • „Hotel Bristol”
  • „Hotel Ewropa”
  • Cmentarz żydowski

Poczajów

herb oraz prawa miejskie nadane przez króla Stanisława Augusta w roku 1778; do 1939 w granicach II Rzeczypospolitej (województwo wołyńskie, powiat krzemieniecki)

Poczajów położony jest na grzbiecie wyniosłego wzgórza opodal Podkamienia, między Brodami a Krzemieńcem

Ławra Poczajowska przedstawia się okazale, kapie od złota. Na teren Ławry kobiety wpuszczane są jedynie w spódnicach (nie spodniach) i w chustkach na głowie. Monastyr w Poczajowie jest ośrodkiem kultu maryjnego, miejsce święte prawosławia. Jego początki sięgają XIV wieku, kiedy to w pieczarach zamieszkiwali prawosławni mnisi. Wówczas również wystawiono cerkiew i klasztor. Najświętsza Bogurodzica, która pozostawiła tu ślad swojej stopy, objawiła się na szczycie góry w słupie ognia. W tym miejscu powstało źródło, którego woda uzdrawia przybywających pielgrzymów. W 1597r. szlachcianka Anna z Kozińskich Hojska, przekazała klasztorowi cudowną ikonę Bogurodzicy. Ikona słynąca cudami przyciągała pielgrzymów z całej Rzeczypospolitej z Poczajowa, jako do ruskiej Częstochowy. Przez około 100 lat monastyr był zajęty przez grekokatolików. Od 1832r. po powstaniu listopadowym, władze carskie skasowały zakon bazylianów, a klasztor przeszedł w ręce zakonników prawosławnych. Unia brzeska została zniesiona dekretem carskim, a grekokatolików siłą wcielono do prawosławia. Monastyr jest żywym ośrodkiem religijnym prawosławia do dnia dzisiejszego.

Ławra Poczajowska

Z Poczajowa, po zrobieniu kilku zdjęć, i przy nie najlepszej pogodzie, wyruszyliśmy do Krzemieńca.

Krzemieniec

Krzemieniec, Krzemieniec Wołyński (ukr. Крем’янець (Kremjaneć), Кременець (Kremeneć), łac. Cremenecia) –miasto wydzielone z rejonu na Ukrainie, w obwodzie tarnopolskim, siedziba rejonu krzemienieckiego, u podnóża Wzgórz Krzemienieckich na Wołyniu.

Był miastem królewskim Korony Królestwa Polskiego.

W drodze do Krzemieńca mijaliśmy głównie pola leżące odłogiem, gdzieniegdzie leżały wsie zaniedbane, bez nowych domów, ze starymi drzewami owocowymi, bez nowych nasadzeń. Tych wsi było bardzo niewiele, polskie wsie zniknęły w czasie II wojny światowej, wymordowane przez bandy UPA, po tych wsiach nie zostały nawet kominy, ani drzewa owocowe.

Krzemieniec pięknie położony w długim jarze Gór Krzemienieckich, dzięki pięknym widokom ziemia krzemieniecka była nazwana Wołyńską Szwajcarią, a Krzemieniec Atenami Wołynia. Otoczony jest kilkoma wzniesieniami: najważniejsza jest Góra Bony z ruinami dawnego zamku, zwana też Górą Zamkową. W 1536r. zamek wraz z miastem otrzymała królowa Bona, była ona fundatorką pierwszej krzemienieckiej fary.

Charakterystyczną budowlą Krzemieńca jest barokowy zespół kościoła i klasztoru jezuitów wzniesiony przez Wiśniowieckich w latach 1720-40. Po kasacie zakonu jezuitów w 1773r. obiekty klasztorne przekazano Komisji Edukacji Narodowej (KEN). Z nią związane są początki najpierw gimnazjum (1805), a później liceum (1818). Założycielem tych szkół był Tadeusz Czacki, wspierany przez H. Kołłątaja i A. Czartoryskiego. Była to wzorowa szkoła średnia, mająca w założeniu twórców stać się zalążkiem przyszłego uniwersytetu. T. Czacki czuwał nad wychowaniem młodzieży i obyczajami.

Starannie dobrane grono profesorskie stanowili: J.Lelewel, A.Feliński, E.Słowacki, J.Korzeniowski. Liceum zamknięto w 1831r. po powstaniu listopadowym, a bogata biblioteka i zbiory uczelni stały się zaczątkiem Uniwersytetu Kijowskiego. W 1922r. na rozkaz Piłsudskiego Liceum Krzemienieckie wznowiło działalność, która trwała do 1939r. Krzemieniec związany jest również z naszym poetą Juliuszem Słowackim, który tu urodził się 4 IX 1809r., mieszkał i uczęszczał do Liceum Krzemienieckiego. Jego ojciec był profesorem w tym liceum. W dworku J.Słowackiego obecnie znajduje się muzeum a na terenie pomnik J. Słowackiego. Dworek Słowackiego – jego muzeum jest pięknie odnowione i wewnątrz ciekawie wyposażone (przez polską stronę rządową).

W Krzemieńcu jeszcze mieszka dużo Polaków i stan zabytków polskich jest w znacznie lepszym stanie aniżeli w innych miejscowościach dawnych Kresów Polski.

  • zamek w Krzemieńcu
  • zespół klasztorny oo. jezuitów
  • klasztor jezuitów – Liceum Krzemienieckie jest najbardziej charakterystyczną budowlą Krzemieńca, która powstała w latach 1731–1753[19] według projektu architekta – jezuity Pawła Giżyckiego z fundacji książąt Wiśniowieckich.
  • kościół pw. św. Ignacego Loyoli i św. Stanisława. Po kasacji zakonu jezuitów w 1773 r. kościół zamieniono w parafialny, a następnie w 1832 roku w cerkiew prawosławną, kiedy to został odebrany katolikom, którzy odzyskali go w 1920 roku w czasach II Rzeczypospolitej.
  • katolicki kościół pw. św. Stanisława Biskupa z lat 1853–1857 został wybudowany na wzór kościoła św. Katarzyny w Sankt Petersburgu. Wewnątrz znajduje się pomnik Juliusza Słowackiego. Do jego zachowania w czasach sowieckich przyczynili się miejscowi Polacy, przekonując Rosjan, że chodzi tu o upamiętnienie „rewolucyjnego poety”. Po roku 1946 budowla używana była jako sala sportowa. Obecnie kościół zamieniono na cerkiew Przemienienia Pańskiego jako własność Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego
  • kościół, który jako fara został przekazany franciszkanom w początkach XVII w., ufundowała w roku 1538 królowa Bona Sforza. Franciszkanów sprowadził biskup łucki Marcin Szyszkowski. Istniejącą dziś świątynię ufundowali w 1606 Książęta Wiśniowieccy i Zbarascy – oni sfinansowali też budowę klasztoru. Kościół znacznie przebudowano i powiększono w połowie XVII w. Wówczas też powstała dzwonnica. W roku 1832 w ramach represji po upadku powstania listopadowego, klasztor zamknięto, a świątynię przekazano wiernym prawosławnym. Obecnie sobór pw. św. Mikołaja
  • żeński monaster Objawienia Pańskiego stoi przy ulicy Szewczenki (do 1939 Szerokiej). Jest on kontynuatorem tradycji prawosławnego klasztoru założonego w 1636, który w XVIII w. został przejęty przez jezuitów, następnie przekazany bazylianom. W 1805[22] Tadeusz Czacki doprowadził do przeniesienia zakonników do budynków osiemnastowiecznego klasztoru reformatów (ufundowany w 1750 przez Stanisława Potockiego, wojewodę poznańskiego), zaś dawny obiekt klasztorny włączył do kompleksu budynków Liceum Krzemienieckiego. Bazylianie działali w Krzemieńcu do 1832, gdy w ramach represji po powstaniu listopadowym decyzją władz carskich budynek został przejęty na katedrę przez Rosyjski Kościół Prawosławny i przebudowany w stylu bizantyjskim. W czasach II Rzeczypospolitej rezydował tutaj prawosławny biskup wołyński
  • Bliźniaki Krzemienieckie – dwie złączone kamienice z przełomu XVII i XVIII wieku, znajdują się w centralnym punkcie miasta.
  • cmentarze
  • synagoga

Podkamień

Podkamień leży 5 km od Załoziec, w pobliżu Poczajowa, między Brodami a Krzemieńcem.

Z Krzemieńca wyruszyliśmy do Podkamienia, naszej podolskiej Częstochowy. Podkamień położony jest na południowy-wschód od Brodów. W granicach Rzeczypospolitej znalazł się w XIV wieku. Podkamień nazwę swą wywodzi od olbrzymiej samotnie stojącej skały, wznoszącej się u stóp zespołu klasztornego, a cała góra została nazwana Świętą Górą Różańcową.

Już na przełomie XVI i XVII wieku istniał tu zamek Cetnerów oraz kaplica z cudownym obrazem Matki Boskiej Podkamieńskiej (jest to kopia obrazu Matki Boskiej Śnieżnej, Santa Maria Maggiore), dzięki któremu miejscowość stała się jednym z największych sanktuariów maryjnych na Rusi Czerwonej. Świętym wizerunkiem opiekowali się dominikanie, dla których Baltazar Cetner wybudował w latach 1612-95 ufortyfikowany klasztor, kościół ukończono dopiero w drugiej połowie XVIII wieku. Klasztor i kościół był kilkakrotnie napadany przez Tatarów i całkowicie niszczony, ostatnio w 1519r., latem klasztor i kościół zrównano z ziemią. Pomocy w odbudowie kościoła i klasztoru udzieliła rodzina Sobieskich. Król Jan III odnosił się do tego miejsca z wielkim pietyzmem. Najważniejszą datą w historii Podkamienia jest rok koronacji obrazu Matki Bożej w 1727r. Świątynia ostateczny kształt otrzymała pod koniec XVIIIw., stąd jej styl barokowy. Po rozbiorach Polski dominikanie pozostali w Podkamieniu, ale klasztor pozbawiono majątku. W czasie I wojny światowej uległ on całkowitemu zniszczeniu. Wraz z kościołem spalono bezcenną bibliotekę (5 tysięcy tomów, w tym liczne rękopisy) oraz obrazy Sz. Czechowicza: „Madonna” i „Święta Katarzyna”.

Lata międzywojenne były dla Podkamienia okresem stabilizacji i ożywienia działalności kaznodziejskiej i pedagogicznej (szkoła podstawowa). Wybuch II wojny światowej był tragiczny dla klasztoru, mieszkańców Podkamienia, uciekinierów z Wołynia i okolicy. 12 III 1944r. duży oddział UPA wzmocniony siłami „Ukrainische Hilfspolizei” wtargnął podstępnie do klasztoru i wymordował ok. 300 Polaków, łącznie z miasteczkiem zginęło ok. 800-900 osób. Gdy ziemie zagarnął Związek Radziecki dominikanie musieli natychmiast opuścić klasztor, powstała w nim spółdzielnia rzemieślnicza, a później szpital psychiatryczny. Obecnie klasztor został przekazany greko-katolickim mnichom. W podobnym stanie ruiny znajduje się klasztor. Obecny stan kościoła i klasztoru przywołał tragiczne wspomnienia z II wojny światowej – rzeź Polaków. Polski zabytek jest w stanie opuszczenia i całkowitej degradacji. Dookoła czarnoziem leży odłogiem, okolica robi wrażenie wymarłej, drogi są w stanie katastrofalnym, trzęsie i kurzy się za samochodem.

Wiśniowiec

Miasto liczy około 3400 mieszkańców. osiedle typu miejskiego leżące w obwodzie tarnopolskim Ukrainy, w rejonie zbaraskim, dawna siedziba magnaterii polskiej.

  • pałac Wiśniowieckich z 1720 r. przebudowany przez Mniszchów w XIX wieku
  • park pałacowy o powierzchni 8 ha, obecnie park krajobrazowy objęty ochroną[1].
  • cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego (Wozniesieńska) z 1530 r.[3]
  • drewniana cerkiew pw. św. Michała z 1726 r., przebudowana w XIX wieku[1].
  • klasztor oo. karmelitów bosych[4], obecnie mieści się w nim internat[1].
  • kościół klasztorny pw. św. Michała Archanioła z 1740 r. – spalony w 1944 roku przez UPA, ruiny wysadzono w czasach sowieckich. Obecnie nie ma po nim śladu[1][5].

Posted in Bez kategorii | Leave a Comment »

Podkamień/Pidkamin (rejon brodzki)

Posted by psychoneurocybernauta w dniu 24 Wrzesień 2016

Z Krzemieńca wyruszyliśmy do Podkamienia, naszej podolskiej Częstochowy. Podkamień położony jest na południowy-wschód od Brodów. W granicach Rzeczypospolitej znalazł się w XIV wieku. Podkamień nazwę swą wywodzi od olbrzymiej samotnie stojącej skały, wznoszącej się u stóp zespołu klasztornego, a cała góra została nazwana Świętą Górą Różańcową.

Podkamień (ukr. Підкамінь) – osiedle typu miejskiego na Ukrainie, w obwodzie lwowskim, w rejonie brodzkim, do 1945 w Polsce, w województwie tarnopolskim, w powiecie brodzkim, siedziba gminy Podkamień.110px-pol_podkamiec584_coa

Podkamień leży 5 km od Załoziec, w pobliżu Poczajowa, między Brodami a Krzemieńcem.

1024px-pidkamin27_10

Enter a caption

Miejscowość leży u stóp Góry Różańcowej, na której szczycie kościół i klasztor dominikanów. Klasztor założył św. Jacek Odrowąż w XIII w. w ramach misji okupionej męczeńską krwią braci, którzy zginęli z rąk Tatarów, według innej wersji klasztor powstał w 1464 r., i również zniszczyli go Tatarzy. Obok ruin kościoła znajdowała się drewniana kapliczka zbudowana wokół cudownego śladu Matki Boskiej odbitego na skale.

Miasteczko oraz zamek na miejscu dzisiejszego klasztoru zbudowane zostały przez Piotra z Zabokruk Cebrowskiego, który później, pod wpływem legend o poprzednim przebywaniu tam dominikanów przekazał im wzgórze oraz fundusz, na który składały się dobra Popowce i Niemacz oraz pewne służebności z klucza podkamienieckiego. 15 sierpnia 1464arcybiskup lwowski Grzegorz z Sanoka, poświęcił murowany klasztor i kościół. Po ruinie, do której doprowadził najazd księcia moskiewskiego Wasyla do spółki z carem perekopskim w 1519 Podkamień dostał się w ręce Marcina Kamienieckiego, który dominikanów usunął. Według rękopisów zakonnych, Kamieniecki miał kazać utopić w stawie dwóch zakonników upominających się o fundusz. Dopiero Baltazar Cetner ponownie sprowadził tu dominikanów i w roku 1612 gdy kapituła generalna w Rzymie potwierdziła prowincję ruską dominikanów, przyczynił się do budowy klasztoru, oddając mnichom zapis funduszu Cebrowskiego, zgubiony przez Tatarów pod Sokalem.

Dominikanie pod Diabelskim Kamieniem

Prawdziwa „złota jesień” przywitała nas na pograniczu pasm Miodoborów i Woroniaków. Miejsce to zwane od wieków Podkamieniem zachwyca urozmaiconą rzeźbą terenu wraz z ostańcami skalnymi. Na kilku wzniesieniach w tej okolicy rozłożyły się zabudowania klasztorne dominikanów wraz z kaplicami.

Wpodkamien1zgórza Woroniaków jaki i cała okolica są pasem granicznym podkamienmiedzy Wołyniem i Podolem w obrębie Wyżyny Wołyńsko – Podolskiej. Jednym z najwyższych wzniesień Woroniaków jest Góra Różańcowa (430 m) trawiaste wzniesienie w okolicach miejscowości Podkamień, to tu osiadł klasztor. Widok spod niego otwiera niezwykle szeroką panoramę na całą okolicę. U podnóża, miejscowość Podkamień o nieregularnym układzie uliczek, dostosowanym do rzeźby terenu. Przy dobrej widoczności z dal błyszczą się też kopuły Ławry Poczajowskiej położonej w wołyńskiej części Woroniaków.

Na sąsiednim Górze Różańcowej wzgórzu wznosi się potężna samotna skała. To od tego 17 metrowego pomnika przyrody pochodzi nazwa miejscowości. Skała owiana jest licznymi legendami i obecnie zwana jest Diabelskim Kamieniem. Ciekawa jest geologiczna geneza tegoż pomnika. Stanowi on erozyjny ostaniec, fragment dawnej rafy koralowej, pochodzącej z Morza Sarmackiego. Dzisiejsze Miodobory w postaci wału wzgórz ciągnącego się przez blisko 400 km aż do Dniestru są pozostałością owej rafy. Wzgórze wraz z Diabelskim Kamieniem jest najdalej na północ wysuniętym wzniesieniem Miodoborów i łączy się tu z pasem Woroniaków. U podnóża skały „rozsypały się” kamienne krzyże z XVII wieku, pozostałości kozackiego cmentarza.

Diabelski Kamień od czasów pogańskich był miejscem kultu. W XII wieku za czasów księstwa Halicko-Wołyński na skale wzniesiono obronny monastyr. W XIII wieku Podkamień wszedł w skład tworzonej przez kniazia Daniła Romanowicza Halickiego sieci punktów obronnych na rubieżach księstwa. Podobnie jak inne konstrukcje z tego czasu i tu świątynia wraz z zapleczem obronnym była drewniana.

Cerkiew na skale tworzyła kompleks wraz z jaskiniami położonymi w pobliskich wzgórzach. Według badań z dwóch pieczar większa pełniła funkcję podziemnej cerkwi, podczas gdy mniejsza celi przeznaczonej dla mnichów. W późniejszych czasach stanowiły one miejsce schronienia (dla) kozaków, a także karpackich zbójników. Obie do dziś można odwiedzać.

podkamien2Właściwa historia miejscowości zaczęła się jednak wraz z pojawieniem się misji dominikańskiej. Od XIII podejmowano próby stworzenia tu klasztoru dominikańskiego, jednak kolejne najazdy tatarskie w przeciągu dwóch stuleci wciąż pustoszyły to miejsce. Także w XV wieku wraz z fundacją miejscowości Podkamień właściciel dóbr Piotr Cebrowski wzniósł klasztor wraz z kościołem. Kolejny napad tatarski w 1519 roku położył kres zarówno klasztorowi jak też rozwijającemu się miastu. Dopiero po przejęciu w II połowie XVI wieku terenów przez Cetnarów, udało się na stałe osadzić tu zakonników. Jednak i tym razem najazdy przeszkodziły w budowie świątyni. podkamienPierwszą próbę podjęto w 1612 roku i z przerwami budowa trwała do 1695 roku. Górę Różańcową otoczono umocnieniami ziemnymi, które przetrwały min. oblężenie tureckie w 1672 roku. Współczesna zabudowa klasztorna oraz zewnętrzne fortyfikacje pochodzą już z XVIII wieku. Najpierw w latach 1702-04 otoczono klasztor murem wyposażonym w baszty. Niezwykły system umocnień – fortyfikacje o narysie kleszczowym, wyposażone w kazamaty powstały 1746 roku według projektu inżyniera wojskowego Chrystiana Dahlkego.

Od momentu rozbiorów dalsze losy klasztoru to powolne niszczenie dziedzictwa dominikanów, choć zakonnicy przebywali tu do końca II wojny światowej. Podczas I wojny światowej pożar strawił min. cenną bibliotekę klasztorną i galerią obrazów. Jednak najwięcej zniszczeń przyniosła II wojna i czasy sowieckie. W marcu 1944 roku oddział SS „Galizien” wraz z bojówkami UPA zaatakował klasztor, w którym schroniła się okoliczna ludność i uciekinierzy z Wołynia. Łącznie przez 5 dni życie straciło ok. 600 Polaków w tym zakonnicy z klasztoru. Po wojnie władze radzieckie utworzyły w klasztorze więzienie polityczne, następnie szpital dla nerwowo chorych kobiet. Od 1997 roku podominikański kościół i część budynków klasztornych należy do greckokatolickiego zgromadzenia zakonnego, Studytów. Obecnie trwają prace remontowe w kościele.

podkamien6Mimo zniszczeń podominikański zespół klasztorny w Podkamieniu pozostaje obiektem o wysokiej wartości artystycznej i stanowi wyjątkowe dziedzictwo polskie na Kresach. Najważniejszym obiektem zespołu jest dawny kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Jak już wspomniano główny zrąb kościoła pochodzi z XVII wieku, natomiast w XVIII podwyższono wieżę według projektu najsłynniejszego w owym czasie na Kresach jezuickiego artysty Pawła Giżyckiego (autor kościoła pojezuickiego w Krzemieńcu). Zresztą na tym architekcie nie kończy się grono wybitnych artystów działających w Podkamieniu. Na ścianach i sklepieniach kościoła zachowały się resztki polichromii wykonanych ok. 1766 przez lwowskiego malarza Stanisława Stoińskiego. Do najlepiej zachowanych należy przedstawienie Nawiedzenia Elżbiety przez Marię. Jeszcze większą wartość ma południowa kaplica św. Dominika, której wnętrze i tambur kopuły pokrywa dekoracja stiukowa. Bogatą dekorację z przeważającymi motywami roślinnymi, głównie bardzo plastycznymi kiściami owoców wykonał Włoch Giovanni Battista Falconi ok. 1648 roku. Wysokiej klasy dekoracja jest jednym z najlepszych dzieł artysty działającego na terenie południowo-wschodniej i centralnej Rzeczypospolitej. Także nie zachowane wyposażenie wykonane przez czołowych rzeźbiarzy lwowskich: Piotra Polejowskiego, Sebastiana Festingera i Antoniego Osińskiego było cennym zabytkiem sztuki.

podkamien7Warto jeszcze wspomnieć o cudownym obrazie Matki Bożej Podkamieńskiej bo to on stanowiąc główny cel pielgrzymek, spowodował rozwój klasztoru. Obraz namalowany we Lwowie w 1612 roku przez nieznanego malarza przywieźli prawdopodobnie dominikanie sprowadzeni przez Cetnara. Jest to wierna kopia Matki Bożej Różańcowej z kościoła Santa Maggiore w Rzymie. Przed cudownym obrazem modlili się m.in. królowie Michał Korybut Wiśniowiecki i Jan III Sobieski. W 1727 roku obraz koronowano, od tego czasu Podkamień stał jednym z najważniejszych ośrodków kultu na Rusi zwanym często Podolską Częstochową. Po zawierusze wojennej obraz od 1957 roku przechowywany jest w kościele dominikańskim pw. Św. Wojciecha we Wrocławiu.

Przed kościołem na dziedzińcu zespołu wznoszą siępodkamien jeszcze dwa godne uwagi obiekty. Pierwszy to kolumna koryncka zwieńczona figurą Matki Bożej, ufundowana przez Stanisława Ledóchowskiego w 1719 roku, jako upamiętnienie konfederacji tarnogrodzkiej. Drugi to kaplica pw. Św. Jana Nepomucena z budowana w 1772 roku.
Do tej pory na terenie zespołu wyremontowano jedynie oratorium, gdzie odprawiane są nabożeństwa. Po prawej stronie po wejściu warto zwrócić uwagę na krucyfiks pochodzący prawdopodobnie z pierwotnego wyposażenia. Eksploatowane pomieszczenie ma też dolną cerkiew, w piwnicy. Dla miłośników militariów na pewno interesujący będzie cały system umocnień klasztoru wraz z basztami i kurtynami muru.

podkamien3Na kilku wzgórzach w okolicy rozłożyły się trzy kaplice wzbogacające krajobraz wokół klasztoru. U podnóża Góry Różańcowej wzniesiono kaplicę przy skale, na której odkryto rzekomy ślad stopy Matki Boskiej. Po przekazaniu kaplicy pod koniec XVIII wieku grekokatolikom skałę przechowywano w skarbcu klasztornym. Kaplica wzniesiona sumptem wymienionego wcześniej Ledóchowskiego jest ciekawym dziełem architektonicznym wykonanym według projektu Antonia Castellego w latach 1739-41. Jednak najbardziej uwagę przykuwa brama z bogatą dekoracją m.in. figurą świętego Onufrego, pochodząca być może z dekoracji wystawionej na koronację obrazu Matki Bożej. Kolejne kaplice w okolicy to: kaplica św. Judy Tadeusza u stóp Diabelskiego Kamienia oraz św. Rocha na południowy – zachód od klasztoru. Ta ostatnia jest najmniejsza i najbardziej zniszczona. Nieopodal Góry Różańcowej znajduje się też niewielki cmentarz rzymskokatolicki. To tyle zabytków Podkarmienia, ale nie koniec uroków miejsca wspaniale położonego wśród pagórków i zachęcającego do spaceru umożliwiającego odkrycie kolejnych widoków na klasztor.

 

Informacje praktyczne:
Do Podkarmienia położonego pomiędzy Poczajowem a Brodami najwygodniej jest dojechać od strony tych ostatnich, jednak najlepszy widok na zespół jest od południa z drogi z Załoźców. Ze względu na remont wejście do kościoła wymaga negocjacji z pilnującym założenia – po lewej stronie w przejściu bramnym.

Tekst i zdjęcia: Ewa Perlińska

Zniszczenie klasztoru OO Dominikanów w Podkamieniu.

Obrazy artykułów: nowosciil.jpg

Obrazy artykułów: nowos1.jpg Obrazy artykułów: nowos2.jpg
Skarbiec Biblioteka klasztoru

 

Wojna krwawem znamieniem przewaliła się po ludziach i po dziełach rąk ludzkich. Szeroką falą płynąc po miastach i wsiach, pozostawiała po sobie. tylko ruiny i zgliszcza, wandalską ręką nie szczędząc niczego. I codziennie dochodzą świeże wiadomości i codziennie obraca się nowa karta wskazująca, że człowiek chcąc stanąć na dawnem stanowisku swojej kultury, musi wziąć się do silnej i gorącej pracy. A Galicya wschodnia przez tyle lat teren ustawicznych walk.

pidkamin_abbey
Ci, którzy znają Podkamień, z bólem czytają opis zniszczenia, jakie wojna hojną dłonią ze sobą przyniosła. Pierwszy pocisk wpadł do biblioteki klasztornej, która w jednej chwili stanęła w ogniu, przez szybkość uniemożliwiając wprost ratunek; pożar pochłonął bogate zbiory w starożytnych książkach, inkunabułach, spłonęło archiwum klasztorne, około pięćset tomów samych rękopisów. Następnie ogień objął galeryę, obrazów, w której ze 152 portretów uratować zdołano zaledwie siedm. Armatnie pociski zaczęły uderzać w sam kościół. Runęła prześliczna sygnaturka, zawaliła się ściana jednej z kaplic bocznych, spłonęły wiązania dachu, stopniało miedziane pokrycie. Od wybuchu bomb i granatów popękały sklepienia nawy bocznej i głównej, budowane kosztem królewskim; poczem dym buchnął do wnętrza kościoła i czarną sadzą pokrył piękne freski Stroińskiego. Kościół wprawdzie nie spłonął, ale jaki smutny widok pozostał. Austryacy rozpoczęli restauracyę pokrywając dachy kościelne i klasztorne słomą i papą. Lecz w maju 1916 r. wskutek zniszczenia gromochronów, piorun uderzył w kościół i runęła wieża razem z miedzianym szczytem i sygnaturką. Teraz pokryty deskami, które nie chronili od deszczu i innych opadów, tak, że na sklepieniach woda czasami stoi na wysokość łokcia i sącząc się do wnętrza obficie zalewa posadzkę kościoła.

Obecne ustawiczne deszcze każą bez przerwy myśleć o tem, jaka będzie przyszłość Podkamienia wobec prowizorycznych jedynie naprawek, które ochrony żadnej stanowić nie mogą. Starania wszelkie, celem uzyskania potrzebnych fanduszów rozpływaj, się bez rezultatów, przez to stosunki pogarszają się z każdym dniem, postępując stopniowo coraz większem zniszczeniem.

Tak jeden po drugim z naszych cennych i starych miejsc wali się w gruzy. Wojna był dla naszej kultury wyjątkowo nielitościwa każąc wszędzie i wszystko pokrywa bólem i zawsze gorzką świadomością rzeczywistości.

Wobec zupełnej ruiny majątkowej, wskutek nieustannych rekwizycyi i łupieży na jakie klasztor był wystawiony przez cały okres wojny, brakło wszelkich środków, aby uratować przynajmniej kościół i dzieła sztuki od nieuniknionej katastrofy, przez pokrycie dachem jeszcze przed zbliżającą się zimą. Warunki finansowe nie pozwalają na żadne roboty, innych nieodzownych i niecierpiących zwłoki rekonstrukcyi, znacznych wymagających kosztów. To też społeczeństwo powinno z gorącą ofiarą pospieszyć do ratowania ginącej placówki sztuki.

Obrazy artykułów: nowos3.jpg

Enter a caption

Obrazy artykułów: nowos4.jpg
Dornitarz zakonny Wnętrze kościoła

Źródło: „Nowości Ilustrowane” z dnia 16 sierpnia 1919 r. Dziękuję Remkowi Paduchowi za wyszukanie i wskazanie artykułu.

Zbrodnia w Podkamieniu

Według relacji ks. Józefa Burdy o. Marcin Kaproń, który w sobotę, 11 marca 1944 był w gminie w Podkamieniu w sprawie urzędowej, usłyszał od woźnego, że szykuje się napad na klasztor. Po powrocie do zabudowań nakazał on zamknięcie bram. Faktycznie, tego samego dnia pod murami klasztoru pojawił się oddział podający się za partyzantkę radziecką(inne świadectwo – za oddział SS walczący z banderowcami) i zażądał wpuszczenia do klasztoru oraz wsparcia w postaci żywności. Dowodzący obroną klasztoru spuścili posiłek na linach, a na żądanie domniemanych partyzantów sowieckich wysłali do nich delegację, która jedząc go razem z oblegającymi, miała udowodnić, że jedzenie nie jest zatrute. Delegaci zostali wypuszczeni tego samego dnia, rozpoznali oni, że oblegającymi są Ukraińcy z UPA. Sprawiło to, że obrońcy tym bardziej postanowili nie opuszczać klasztoru i w miarę możliwości umocnili jego bramy i okna. W tym czasie wewnątrz murów obiektu przebywało na stałe co najmniej 300 polskich cywilów. Pod osłoną nocy część ludności wymknęła się z klasztoru.

Następnego dnia, 12 marca, wobec kolejnej odmowy otwarcia bram, oblegający zaczęli ostrzeliwać klasztor i rąbać siekierami furtę. Powstrzymały ich jednak strzały z dwóch posiadanych przez Polaków karabinów maszynowych. Wówczas dowództwo ukraińskiego oddziału zażądało opuszczenia budynków przez wszystkich ukrywających się tam Polaków, z wyjątkiem zakonników, obiecując wypuścić ich wolno. Kiedy Polacy zaczęli wychodzić z klasztoru, upowcy otworzyli ogień. Powstało ogólne zamieszanie, w którym napastnicy przedarli się do wnętrza klasztoru.

W dalszym toku wydarzeń zamordowanych zostało ok. 100 Polaków, nie licząc osób ukrywających się poza klasztorem na terenie Podkamienia. Ciała ofiar były porzucane w miejscu zabójstwa lub wrzucane do klasztornej studni. Części osób udało się przetrwać w kryjówce na strychu.

Mienie klasztorne, stanowiące jedno z najbogatszych zbiorów precjozów i dzieł sztuki na ówczesnych Kresach, było przez kilka dni sukcesywnie i pedantycznie łupione, aż do zupełnego jego rozgrabienia, według kapłanów, którzy ocaleli z tej rzezi, skarby zrabowane przez Ukraińców sięgnęły kilku milionów dolarów. Pogromy przeniosły się także na teren miasteczka, gdzie trwały jeszcze przez kilka następnych dni. Bojówki banderowskie penetrowały zabudowania, ogrody i zagajniki, poszukując ukrywających się Polaków. Ewa Siemaszko szacuje, że w miasteczku zginęło więcej ludzi niż w samym klasztorze.

Osoby ocalałe z klasztoru podkamieńskiego (ks. Józef Burda, Paulina Reissowa) podawały liczbę ok. 150 zabitych. Publicysta Jacek Borzęcki relacjonując odsłonięcie pomnika ofiar mordu na portalu Wspólnoty Polskiej, mówił o ponad 120 ofiarach. Wszystkie relacje brały jednak pod uwagę jedynie zabitych w samych zabudowaniach klasztornych. Ewa Siemaszko szacuje całkowitą liczbę zabitych w Podkamieniu na 400–600 osób. H. Różański, H. Komański i Sz. Siekierka podają liczbę ok. 600 zabitych, pisząc zarówno o zamordowanych w samym klasztorze, jak i w czasie próby ucieczki z niego. Ci sami autorzy wskazują na związek między wycofaniem się UPA z Podkamienia a wejściem do miejscowości Armii Czerwonej, które nastąpiło 19 marca. Twierdzą też, że obok oddziału UPA w napadzie na klasztor brała udział 14 Dywizja Grenadierów SS.

Banderowcy przez dwa dni wywozili furami, a ukraińscy esesmani samochodami, zagrabione dobra klasztorne i mienie pomordowanych Polaków. Wnętrza zespołu klasztornego zostały zniszczone. Pogrom przetrwał Obraz Matki Boskiej Podkamieńskiej. Zaopiekował się nim ocalony o. Józef Burda, który przewiózł go w 1946 r. do Polski. Obecnie znajduje się on w kościele Ojców Dominikanów we Wrocławiu.

Ukraińcy z Podkamienia nie wzięli udziału w szturmie na klasztor, a wielu Polaków uratowało życie dzięki udzielonemu przez nich schronieniu. Jedną z osób, które przeżyły atak UPA na Podkamień był Leopold Buczkowski, polski pisarz, malarz i grafik. Był on członkiem samoobrony w klasztorze. W trakcie ataku zginęło jego dwóch braci.

Lista zamordowanych w Podkamieniu przez UPA w 1943- 1945 r.

CZAS ŹYCIA CZAS ZAGłADY: UKRAIŃSKI MORD W PODKAMIENIU 

Nam wojna stała się grobem – Wam odrodzeniem, Gdy chodzicie w blasku dnia – pomyślcie o tych, którzy za was polegli. 

Konsul Generalny RP we Lwowie

Te proste, a jakże wymowne słowa umieszczone na cmentarzu wojskowym w Lichwinie gdzie spoczywają m.in. legioniści I Brygady Legionów Polskich, skłaniają nas dziś, w 92 lata
po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, do chwili refleksji nad tymi, którzy złożyli ofiarę krwi, byśmy mogli dziś cieszyć się trudnym darem wolności

 

Cmentarz i kaplica cmentarna w Podkamieniu 

Około 1787 roku założono w Podkamieniu nowy cmentarz, umiejscowiony z dala od klasztoru i miasteczka na podstawie nowo obowiązujących w Galicji przepisów. W latach 1796-97 na cmentarzu tym wystawiono kaplicę, której wnętrze ozdobiono malowidłami, których wykonanie opłacili Szymon Czarnowski i Piotr Konopka. W tym samym okresie wstawiono też do kaplicy pozytyw organowy wyremontowany przez organmistrza Szyglińskiego. Pierwszy remont kaplicy przeprowadzono w 1861 r. z Obrazy artykułów: cmentarz01.jpginicjatywy przeora o. Dalmacego Ufryjewicza. Kolejny remont wykonano staraniem przeora o. Jędrzeja Górnisiewicza w 1898 roku (21 sierpnia), wtedy też wmurowano na bocznej elewacji kamienne epitafium ku czci o. Sadoka Barącza o następującej treści:

 

„Tu pochowane jest ciało ś.p. kapłana Sadoka Barącza Ś(więtej) T(eologii) Magistra i literata. Wzorowego zakonnika Dominikanina. Urodził się w Stanisławowie r. 1814, umarł w Podkamieniu 2 V 1892. Przeżył lat 78, a z tych 54 w Zakonie. Wieczna mu pamięć.”

W 1905 roku podjęto kolejny remont, przerwany z braku funduszy i kontynuowany następnie przez hr. Alberta Cetnera. Prace murarskie przeprowadzili Wincenty i Antoni Krukowie. Efektem zaangażowania się w remont kaplicy hr. Cetnera był długoletni spór i proces z klasztorem o prawo własności.

Kaplica i cmentarz znajdują się na pd. zach. od klasztoru. Kaplica jest murowana z kamienia i cegły, otynkowana, zwrócona frontem do głównego wejścia na cmentarz. Złożona jest z nawy, do której przylegają przedsionek od wsch. I część prezbiterialna od zach. Nawa nakryta jest kopułą, w ścianach umiejscowionych jest 6 prostokątnych okien. W prezbiterium znajduje się okrągły otwór okienny (oculus). Pierwotnie w kaplicy byłyObrazy artykułów: cmentarz02.jpgtrzy ołtarze, ale już w 1829 odnotowano tylko jeden (środkowy). Pod kaplicą znajduje się grobowiec z szczątkami rodziny Cetnerów. Na fasadzie nad wejściem umieszczono po remoncie w 1909 r. stylizowane litery A i C (Albert Cetner).

Stan zachowania nagrobków jest różny od niezłego do całkowitej ruiny. Większość ma już zatarte inskrypcje.

Do ciekawszych nagrobków należy zaliczyć:

  • rodziny Grossów – wysoki kamienny nagrobek zwieńczony figurą anioła;
  • rodziny Prokosch – kamienny pomnik zwieńczony rzeźbą płaczącego anioła;
  • Juzefa Bóczkowskiego – kamienny nagrobek zwieńczony figurą Matki Boskiej Podkamieńskiej;
  • Wincentego Buczkowskiego – kamienny nagrobek zwieńczony figurą świętej;
  • Paula Prawdy – nagrobek w kształcie złamanej kolumny oplecionej girlandą winorośli;
  • Dinsbir Józefa i Alberta – kamienny nagrobek zwieńczony figurą dziecka;
  • Marcyanny z Saryuszów Zaleskich Siarkiewicz – nagrobek z kolumną, zwieńczoną figurą Niepokalanej;
  • Piątkowskiego Donata – grób żołnierza powstania listopadowego, zwieńczony krzyżem żeliwnym, w dolnej kondygnacji steli znajduje się otwarta księga inskrypcyjna;
  • Michała Śliskiego – nagrobek w kształcie trzykondygnacyjnej steli z płaskorzeźbionymi girlandami, zgaszonymi pochodniami życia oraz ornamentem serca i kotwicy;
  • Józefa Skrzyszeskiego – nagrobek w kształcie steli zwieńczonej wielkim wazonem oplecionym draperią;
  • Jana Kopaczka – nagrobek z figurą aniołka z wieńcem w dłoni;
  • Alojzego Jana Raychela – nagrobek burmistrza Podkamienia w kształcie ozdobnej steli;
  • Kawalkowskich Bolesława i Marylci – nagrobek zwieńczony dwoma figurkami dzieci;Źródła:
    1. Krasny Piotr, Kościół p.w. Wniebowzięcia Najśw. Panny Marii i Podwyższenia Krzyża Św. oraz klasztor OO. Dominikanów wraz z założeniem pielgrzymkowym w Podkamieniu, [w:] Materiały do dziejów sztuki sakralnej na ziemiach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej, red. J. K. Ostrowski, cz. 1, Kościoły i klasztory rzymskokatolickie dawnego województwa ruskiego, t. 13 , Kraków 2005.
    2. Hauser Zbigniew, Podróże po cmentarzach Ukrainy. Tom II, Kraków 2006.

Obrazy artykułów: cmentarz03.jpg

о”

Matka Boża Podkamieńska

mb_podkamiec584ska_w_koc59bciele_pw-_c59bw-_wojciecha_we_wrocc582awiu_dscf0170

W kościele znajdował się łaskami słynący obraz Matki Bożej Podkamieńskiej, namalowany na wzór obrazu Matki Bożej Śnieżnej Salus Populi Romani.

virgin_salus_populi_romani

Obraz Matki Boskiej Śnieżnej z bazyliki Santa Maria Maggiore w Rzymie

Gdy w 1648 Podkamień zajęły wojska Chmielnickiego, zakonnicy wraz z obrazem schronili się w Brodach. Wobec stałego zagrożenia najazdami tatarskimi i zawieruchami historii w XVIII w. ukończono ostatecznie budowę kościoła w stylu barokowym i otoczono całość silnymi umocnieniami. Miejsce to odwiedzali królowie Polski: Michał Korybut Wiśniowiecki i Jan III Sobieski.

Po rozbiorach Podkamień utracił swoją świetność. W 1892 zmarł tutaj przeor klasztoru dominikanów Sadok Barącz.

W czasach rzezi ludności polskiej na Wołyniu w warownych murach klasztoru schroniła się przed atakami UPA ludność polska, w tym żołnierze AK. W dniach 12-16 marca 1944 klasztor został zaatakowany, doszczętnie rozgrabiony i zniszczony przez oddział UPA. W klasztorze i poza jego obrębem zabito w tym czasie 400-600 osób, w całej okolicy blisko 2 tysiące ludzi. Obraz jednak uratowano.

wrocc582aw2c_koc59bcic3b3c582_pw-_c59bw-_wojciecha2c_oc582tarz_mb_podkamiec584skiej_dscf0164

Wrocław, kościół p.w. św. Wojciecha, 1226, XVIII, 1945

Po wojnie obraz Matki Boskiej z Podkamienia drogą z Krzemieńca przez Lwów, Kraków trafił ostatecznie, w 1959 doWrocławia (dominikański kościół pw. św. Wojciecha), nowi właściciele usunęli kamień z odciskiem stopy Matki Boskiej, a kaplicę zamieniono na cerkiew greckokatolicką.

Ukraińskie władze przekazały ostatecznie klasztor greckokatolickiemu zgromadzeniu zakonnemu, Studytom. W obecnej kaplicy znajduje się obraz Matki Boskiej Śnieżnej, kopia obrazu z bazyliki Santa Maria Maggiore. Niedaleko klasztoru znajduje się zabytkowy prawosławny kozacki cmentarz, odnowiony w 2008 r. przez Stowarzyszenie Magurycz.

Związek Rycerzy Chrystusowych pod wezwaniem świętego Dominika
– Związek Rekolekcyjny

Organizacja powstała w pałacu w Pełkiniach. 2 sierpnia 1922 r. został opracowany projekt jej statutu; inspiratorem tego dzieła był ks. Kazimierz Lutosławski.

Nowa organizacja miała być przeznaczona przede wszystkim dla ziemian, którzy żyjąc w świecie zobowiązywali się do doskonałego naśladowania Chrystusa oraz krzewienia i umacniania Jego królestwa na ziemi. Związek miał być agregowany do III Zakonu św. Dominika. Dominikanie mieli też sprawować opiekę duchową nad organizacją. Jan był w latach 1922-1926, a więc aż do swego wstąpienia do seminarium duchownego, prezesem Związku Rekolekcyjnego.
Członkowie Związku nazywali siebie „braćmi” i „rycerzami Chrystusa”. Oto kilka przykładowych zasad, jakimi powinni się kierować, zapisanych we wspomnianym statucie:

▪ Rycerz Chrystusowy, pomny na wezwanie Chrystusa, zawsze przyznaje się do Pana i do swego katolicyzmu przed ludźmi i swój obyczaj katolicki uprawia bez względu na otoczenie.
▪ Rycerz Chrystusowy stara się modlitwą i rozwagą poznać wolę Bożą i zawsze bez zastrzeżeń a z zapałem całą moc własnej woli wkłada w możliwie doskonałe wykonanie woli Bożej, tak jak ją poznał.
▪ Rycerz Chrystusowy w koniecznej walce zachowuje zawsze miarę miłości bliźniego, nie wykluczając od niej nigdy wrogów i przeciwników.
▪ Raz do roku odprawi rycerz Chrystusowy zamknięte rekolekcje.

rekolekcje_podkamien

Związek Rekolekcyjny organizował zamknięte rekolekcje dla akademików. Dziś ten rodzaj działalności nie wydaje się niczym odkrywczym ani oryginalnym, jednak w tamtych czasach było to działanie prekursorskie i awangardowe. Członkowie Związku zobowiązywali się sami do uczestniczenia przynajmniej raz w roku w rekolekcjach zamkniętych. Zapraszano jednak także innych studentów, spoza „Rycerzy”, na przykład odrodzeniowców lub osoby nigdzie nie zrzeszone.

Na początku do prowadzenia rekolekcji zapraszano księży diecezjalnych, później już niemal wyłącznie dominikanów. Odbywały się one najpierw, od 1923 roku, w Kochawinie (diec. lwowska), później także w klasztorach dominikańskich w Podkamieniu (Wołyń) lub w Jarosławiu. Zachowała się notatka pisana ręką o. Michała, w której wylicza liczbę sesji rekolekcyjnych od 1923 do 1936 roku oraz prowadzących ojców lub księży. Odbyło się dwadzieścia kilka sesji rekolekcyjnych. Prowadzili je m.in. ks. Korniłowicz, ks. Lutosławski oraz dominikanie: Jacek Woroniecki, Romuald Kostecki i sam o. Michał, gdy był już kapłanem. Klasztory dominikańskie nie były budowane jako domy rekolekcyjne, nie mogły więc niestety przyjąć zbyt wielu rekolektantów ani zapewnić zbyt dobrych warunków pobytu.

msze_chorowe

Enter a caption

Zaproszenie na msze chórowe

mapaplan

Podkamień – plan miasteczka z 1936

Zabytki

Znane osoby związane z Podkamieniem

  • o. Sadok Wincenty Barącz OP, dominikański historyk ormiańskiego pochodzenia, od 1855 – w klasztorze w Podkamieniu, gdzie objął funkcję przeora. Potem wielokrotnie był tam subprzeorem. Tu zmarł 2 kwietnia 1892 i został pochowany.
  • Paweł Giżycki – polski architekt baroku, malarz, dekorator, jezuita; dekoracja przebudowywanych wież kościoła dominikanów w Podkamieniu (1760).
  • Ignacy Iwicki SJ, profesor Akademii Połockiej, po wypędzeniu jezuitów z granic państwa rosyjskiego i zamknięciu tego uniwersytetu, był duszpasterzem w Podkamieniu (1821-1822) w Małopolsce Wschodniej.
  • Leopold Buczkowski, mieszkał w Podkamieniu od 1914 r. wybitny polski pisarz, malarz, grafik. Po studiach w latach 30. powrócił on do Podkamienia, gdzie prowadził warsztat rzeźbiarsko-kamieniarski ojca. Po napadzie ukraińskich nacjonalistów, wyjechał do Warszawy wraz z żoną.
  • Franciszek Żaba urodził się w Podkamieniu w 1906, polski inżynier, oficer Armii Krajowej.

 

http://www.podkamien.pl/

zwiedzanie Klasztoru

zwiedzanie Kamieńca-Podolskiego, miasta wpisanego na listę światowego dziedzictwa kultury Unesco: starowka z murami miejskimi, ratuszem, cerkwią ormiańską, katedrą św. Piotra i Pawła, minaretem, kościołem Trynitarzy, twierdza ze Starym i Nowym Zamkiem. Przejazd przez Skałę-Podolską, gdzie niegdyś przebiegała granica polsko-sowiecka na Zbruczu, i Buczacz – ufundowany przez starostę kaniowskiego Mikołaja Potockiego, do Tarnopola. Spacer po mieście.

Posted in Bez kategorii | Leave a Comment »

Zaręczenie Wzajemne Obojga Narodów

Posted by psychoneurocybernauta w dniu 24 Wrzesień 2016

Zaręczenie Wzajemne Obojga Narodów – szczegółowe przepisy wykonawcze do Konstytucji 3 maja, uchwalone przez Sejm Czteroletni 20 października 1791.

Były wyjaśnieniem niesformułowanych w Konstytucji 3 maja przepisów, dotyczących stanu unii polsko-litewskiej.

Zaręczenie odwoływało się do związku Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Powoływało wspólny zarząd nad wojskiem i skarbem. Komisja Wojskowa Obojga Narodów i Komisja Skarbowa Obojga Narodów miały się składać z równej liczby przedstawicieli Korony i Litwy. Zobowiązano się do takiej samej liczby ministrów i urzędników na Litwie jak i w Koronie, z takimi samymi tytułami i uprawnieniami. Zapewniono alternatę Korony i Litwy w kierownictwie Komisji Skarbowej i Wojskowej, kasa skarbowa Wielkiego Księstwa Litewskiego pozostawać miała na Litwie. Sprawy sądowe Komisji Skarbowej dotyczące obywateli Wielkiego Księstwa Litewskiego i spraw litewskich rozpatrywane miały być przez osobny sąd skarbowy powołany dla Wielkiego Księstwa Litewskiego. W zakończeniu wszystkie wymienione postanowienia i gwarancje dla Wielkiego Księstwa Litewskiego uznano artykułami aktu unii tychże Narodów.

zarc499czenie_wzajemne_20_october_1791_warsaw

Zaręczenie weszło w skład pacta conventa i zobowiązywało Stanisława Augusta Poniatowskiego i każdego następnego monarchę Rzeczypospolitej, tym samym było traktowane jako trwalsze niż postanowienia Konstytucji mogącej być rewidowaną co 25 lat wedle jej artykułu VI.

Dawniejsi historycy jak Stanisław Kutrzeba, Oskar Halecki czy Bogusław Leśnodorski byli zdania, że ustawodawstwo Sejmu Czteroletniego, w tym Zaręczenie Wzajemne, kładło kres istniejącej od 1569 r. unii realnej między Koroną Królestwa Polskiego i Wielkim Księstwem Litewskim tworząc państwo unitarne zwane Rzeczpospolitą Polską. Pogląd ten jest kwestionowany przez nowszych badaczy jak Juliusz Bardach (Konstytucja 3 maja i Zaręczenie Wzajemne Obojga Narodów w: O Rzeczpospolitą Obojga Narodów Warszawa 1998, seria Dzieje narodu i państwa polskiego), Stanisław Grodziski, Jerzy Michalski czy Jerzy Malec.

Posted in Bez kategorii | Leave a Comment »

Polish–Lithuanian Commonwealth 1569–1795

Posted by psychoneurocybernauta w dniu 24 Wrzesień 2016

1024px-polish-lithuanian_commonwealth_at_its_maximum_extent-svg

Rzeczpospolita, w XVIII wieku oficjalnie określana również jako Rzeczpospolita Polska (lit. Respublika, biał. Рэч Паспалітая, ukr. Річ Посполита, ros. Речь Посполитая, rus. Рѣчь Посполита, łac. Res Publica), także: Rzeczpospolita Obojga Narodów, Rzeczpospolita Królestwa Polskiego (łac. Res publica regni Polonici), Polska, Królestwo Polskie – państwo złożone z Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego istniejące w latach 1569–1795 na mocyunii lubelskiej. Korona i Litwa stanowiły dla szlachty jedną całość, pomimo dzielących je różnic regionalnych, sprzecznych interesów i odrębności ustrojowych.

800px-coat_of_arms_of_stanislaus_augustus_as_king_of_poland-svg

Polish-Lithuanian coat of arms under Stanislaus II August. Ciołek coat of arms is placed in the middle of the shield.

Ustrój Rzeczypospolitej można scharakteryzować jako elekcyjną monarchię o porządku mieszanym lub parlamentarnym, Rzeczpospolita może być przez to określana państwem mieszanym (politeja) lub państwem wolnym (libera respublica). Według współczesnych myślicieli politycznych m.in. Piotra Skargi, Andrzeja Frycza Modrzewskiego ustrój Rzeczypospolitej nosił cechy monarchii mieszanej (monarchia mixta), łącząc w sobie elementy monarchizmu, arystokracji i demokracji, czemu dawali wyraz także autorzy anonimowi. Według współczesnego kronikarza Świętosława Orzelskiego: w innych państwach król bywa dziedziczny, ale w Polsce król pochodzi z wolnej i warunkami obwarowanej elekcji, tak, że gdyby należycie sprawował wszystkie obowiązki, władza jego bardzo by się mało różniła od władzy dożyweneckiego.

potega_rzeczypospolitej_u_zenitu_zlota_wolnosc_elekcja_1573

The Royal Election of 1573.

Jeśli nie brać pod uwagę Carstwa Rosyjskiego, było to największe państwo leżące na kontynencie europejskim. W 1634 osiągnęło maksymalny zasięg terytorialny wynoszący wraz z całymi Inflantami 990 000 km². Liczba ludności wzrastała w l. 1569-1650 od ok. 7,5-8 mln do 11 mln, potem lata wojen i klęsk naturalnych spowodowały znaczny spadek ludności, jednak do 1771 zaludnienie wzrosło do 12-14 mln. Charakterystyczna dla Rzeczypospolitej była bardzo duża (8-10% społeczeństwa) liczebność stanu szlacheckiego i jego wysokie uprzywilejowanie. Na tle Europy wyróżniała się także organizacja państwa – zdecentralizowanego, z monarchą o ograniczonych kompetencjach.

Rzeczpospolita Obojga Narodów zawierała w sobie tradycje 3 państw uformowanych w średniowieczu: Królestwa Polskiego, Wielkiego Księstwa Litewskiego i państwa zakonu krzyżackiego. Każde z nich wniosło inne tradycje polityczne, inne instytucje i inny dorobek cywilizacyjny.

kolacz_krolewski_painting

The Troelfth Cake

Wojny z sąsiadami, powstania i rebelie kozackie, załamanie się popytu na eksportowane w dużej ilości zboże doprowadziły do kryzysu gospodarczego państwa. Po nim nastąpił także kryzys polityczny, prowadzący w efekcie do anarchii i rozkładu instytucji władzy. W XVIII wieku Rzeczpospolita wpadła w orbitę wpływów rosyjskich, a następnie została zlikwidowana na skutek trzech rozbiorów w 1772, 1793 i 1795 roku.

Od końca XVII w. narastać zaczęły problemy wewnętrzne. Anarchia, słabość władzy centralnej i paraliż instytucji państwowych sprawiły, że w czasach saskich Rzeczpospolita istniała jako zbiór autonomicznych państewek magnackich. Utrzymywany przez część szlachty i magnatów ustrój demokracji szlacheckiej, gdy we wszystkich państwach ościennych funkcjonowała sprawna monarchia absolutna, doprowadził do upadku kraju. Całkowicie zdestabilizowane państwo otoczone przez mocne systemy władzy było europejskim ewenementem i w wyniku intryg zaczęło wchodzić w orbitę wpływów silnej monarchii rosyjskiej. W 1772 doszło do jego pierwszego rozbioru, dokonanego przez Rosję, Prusy i Austrię.

Próbę radykalnej reformy Rzeczypospolitej podjęto za czasów Stanisława Augusta Poniatowskiego. Od 1788 do 1792 obradował Sejm Wielki, który w 1791 uchwalił Konstytucję 3 Maja. Ustawa zasadnicza likwidowała unię i tworzyła formalnie jednolite państwo . Polskę. Reforma nie powiodła się i konstytucja została odwołana po wojnie z Rosją. Przez kolejne lata Rzeczpospolita funkcjonowała jako nieformalny protektorat tego państwa. Jej ostateczna likwidacja nastąpiła w 1795 wraz z trzecim rozbiorem.

550px-polish-lithuanian_commonwealth_28orthographic_projection29-svg

Do końca XVIII wieku szlachta w Polsce cieszyła się licznymi przywilejami: m.in. wyłącznego prawa własności ziemskiej, wolności od podatków z ziem folwarcznych, wolności od ceł przywozowych za towary nabyte za granicą na własny użytek, prawa do nabywania po niskiej cenie soli.

Od 1613 roku upowszechniło się deklarowanie przez poszczególne województwa i ziemie wysokości podatków, jakie skłonne były oddać do skarbu publicznego. Od sejmu 1631 roku sejmiki ziemskie zaczęły także decydować o rodzajach podatków. Było to de facto wprowadzenie systemu repartycji, który upowszechnił się za panowania Jana II Kazimierza Wazy.

Do 1629 roku głównym źródłem dochodów Rzeczypospolitej był pobór łanowy, płacony przez poddanych z dóbr królewskich, duchownych i szlacheckich. W 1629 roku wprowadzono nowy podatek: podymne. W 1656 roku na niektóre miasta królewskie nałożono akcyzę. W 1662 uchwalono jednorazowo pogłówne jakosubisium charitativum. Sejmiki uchwalały różne lokalne podatki np. rogowe, chałupowe, płużne i młynarskie. Czopowe było podatkiem od produkcji i sprzedaży napojów alkoholowych, po 1613 roku upowszechniło się deklarowanie go przez poszczególne województwa. Lokalny charakter tego podatku potwierdzono w 1658 roku. Hiberna była obowiązkiem żywienia i kwaterowania wojska w czasie leży zimowych.

Przemysł i handel

Przyłączenie Gdańska i opanowanie całego biegu Wisły wpłynęło decydująco na model gospodarki Rzeczypospolitej, choć dotyczyły głównie Mazowsza i Kujaw, w mniejszym stopniu Małopolski i ziem nadbużańskich. Związanie polskiej gospodarki z eksportem przede wszystkim zboża i drewna, wpłynęło na wykształcenie się folwarku i spadek znaczenia miast w dorzeczu Wisły, które zostały wykluczone z wymiany towarowej przez Gdańsk.

System folwarczno-pańszczyźniany, oparty był na wykorzystaniu pracy odrobkowej przypisanych do ziemi chłopów. Typowa szlachecka posiadłość ziemska zawierała wielkopowierzchniowy folwark, w którym uprawiano przede wszystkim przeznaczone na eksport zboże. System ten dobrze prosperował u zarania państwa, w okresie doskonałej koniunktury w handlu zbożem, ale pod koniec XVII wieku wraz ze spadkiem cen towarów rolnych sytuacja zaczęła się pogarszać. Straty były coraz większe, a szlachta starała się je rekompensować poprzez zwiększanie obciążenia pańszczyźnianego chłopów. Doprowadziło to do powszechnego w tym okresie w Europie Środkowej procesu refeudalizacji.

Rzeczpospolita była największym producentem zboża w Europie, przy tym jednak większość plonów trafiała na rynek wewnętrzny. Szacowane roczne spożycie zboża w Koronie i Prusach wynosiło 113 000 ton (226 000 łasztów). Produkcja wynosiła w XVII wieku około 120 000 ton rocznie, z czego 6% eksportowano, 19% przypadało na ludność miejską, natomiast reszta na mieszkańców wsi. Eksport zaspokajał około 2% zapotrzebowania Europy Zachodniej i zapewniał wyżywienie około 750 000 osób, ale ziarno importowane stanowiło tam margines zaopatrzenia, którego brak wywoływał natychmiast głód. Znaczenie handlu zbożem rosło jeszcze bardziej w latach nieurodzaju (np. lata 90. XVI wieku i 20. XVII), kiedy kraje południowej Europy zmuszone były do jego importu na masową skalę.

Zboże eksportowano przede wszystkim drogą wodną. Wpierw rzekami do Gdańska, a następnie morzem do portów innych państw Europy. Żegluga możliwa była na Wiśle, Pilicy, Bugu, Sanie, Nidzie, Wieprzu i Niemnie. Oprócz Gdańska skupiającego 80% handlu korzystano także z pośrednictwa innych portów, przede wszystkim Rygi, Elbląga i leżącego poza granicami Rzeczypospolitej Szczecina. Transportem morskim zajmowali się głównie armatorzy holenderscy i flandryjscy, a do głównych portów docelowych należały Antwerpia i Amsterdam. Na okręty gdańskie przypadało do 10% przewożonego towaru.

Choć sprzedaż zboża decydowała o obliczu polskiej gospodarki, to jednak w rzeczywistości miał ona znikomy, 9-procentowy, udział w polskim eksporcie. Na Ukrainie, oprócz zboża, rozwijała się hodowla. Region puszcz litewsko-ruskich eksportował przede wszystkim towary leśne (wosk, futra itd.), w dorzeczach Dźwiny i Niemna rozwinął się handel i produkcja lnu, konopi, ziarna oraz popiołu. Na południu Rzeczypospolitej, od Podola, poprzez Małopolskę do Śląska, i dalej w głąb Niemiec, przebiegał szlak, którym przepędzano bydło, jego odnoga odchodziła w kierunku Mazowsza, do Prus. Wielkopolska w mniejszym stopniu niż okoliczne ziemie handlowała z Gdańskiem, bliskie kontakty handlowe łączyły ją ze Śląskiem i ze Szczecinem, do którego towar spławiano Wartą i Odrą.

Wielkopolska była też jednym z nielicznych polskich regionów z dobrze rozwiniętym przemysłem tkackim, gospodarka przemysłowa rozwijała się także w Gdańsku, Prusach Królewskich i w Małopolsce, w regionie Biecza i Tarnowa. Ważnym ośrodkiem metalurgicznym było Zagłębie Staropolskie, która rozwijała się także na granicy ze Śląskiem m.in. w Samsonowie. Duża rolę odgrywało także kopalnictwo soli, srebra i ołowiu. Na przełomie XVI i XVII wieku przez komory celne Rzeczypospolitej przewożono ok. 300 różnych towarów.

Skupienie się szlachty na rolnictwie i jej dominacja nad stanem mieszczańskim zaowocowała stosunkowo powolnym tempem urbanizacji, a tym samym ograniczeniem rozwoju rzemiosła i przemysłu. Skala zjawiska zwiększyła się zwłaszcza po licznych wojnach w drugiej połowie XVII wieku, kiedy rozwój polskich ośrodków miejskich zaczął wyraźnie odstawać od rozwoju ośrodków zachodniej Europy. W Rzeczypospolitej istniały wprawdzie liczne miasta (ok. 900 w poł. XVII w.), w większości lokowane naprawach magdeburskich, jednak ich rola handlowa i produkcyjna malała. Najważniejszym ośrodkiem handlowym był Gdańsk, przez długi czas największe miasto kraju. Duże znaczenie odgrywały także stolice (Kraków i Warszawa) oraz m.in. Toruń, Poznań, Lublin z organizowanymi w nim jarmarkami. W momencie upadku państwa w miastach mieszkało około 10% populacji. Do największych miast Królestwa Polskiego, liczących ponad 10 tys. mieszkańców należały (wg hierarchii wielkości ok. 1500 r.):Gdańsk, Kraków, Lwów, Toruń, Elbląg, Poznań, Lublin, Warszawa.

Rzeczpospolita importowała przyprawy, dobra luksusowe, ubiory, ryby, alkohol i produkty przemysłowe takie jak stal czy narzędzia. Początkowo bilans handlowy państwa był dodatni, ale w efekcie upadku miast i zniesienia ograniczeń importu towarów przez szlachtę w początkach XVII wieku stał się ujemny.

Wraz z wielkimi odkryciami geograficznymi na znaczeniu straciły tradycyjne połączenia handlowe przecinające Rzeczpospolitą, takie jak bursztynowy szlak. Mimo to państwo pozostało ważnym łącznikiem pomiędzy krajami bliskiego wschodu i Europą Zachodnią. Przykładowo pochodzące z Persji kobierce na zachodzie nazywano mylnie „polskimi”, ponieważ to właśnie z Korony były one sprowadzane.

Zboże płaci......i zboże nie płaci. Dwie anonimowe grafiki ilustrujące załamanie się koniunktury na zboże w drugiej połowie XVII w.

Dwie anonimowe grafiki ilustrujące załamanie się koniunktury na zboże w drugiej połowie XVII w.

W gospodarce Rzeczypospolitej dominował system folwarczno-pańszczyźniany oparty na wykorzystaniu pracy odrobkowej przypisanych do ziemi chłopów. Typowa szlachecka posiadłość ziemska zawierała wielkopowierzchniowy folwark w którym uprawiano przede wszystkim przeznaczone na eksport zboża. System ten dobrze prosperował u zarania państwa, w okresie doskonałej koniunktury w handlu zbożem. Sytuacja zaczęła się pogarszać pod koniec XVII w. wraz ze spadkiem cen towarów rolnych. Straty były coraz większe, a szlachta starała się je rekompensować poprzez zwiększanie obciążenia pańszczyźnianego chłopów. Doprowadziło to do powszechnego w tym okresie w Europie środkowej procesu refeudalizacji.

Skupienie się szlachty na rolnictwie i jej dominacja nad stanem mieszczańskim zaowocowała stosunkowo powolnym tempem urbanizacji, a tym samym ograniczeniem rozwoju rzemiosła i przemysłu. Skala zjawiska zwiększyła się zwłaszcza po licznych wojnach w połowie XVII wieku, kiedy rozwój polskich ośrodków miejskich zaczął wyraźnie odstawać od rozwoju ośrodków zachodniej Europy. W Rzeczypospolitej istniały wprawdzie liczne miasta, w większości lokowane na prawach magdeburskich, jednak ich rola handlowa i produkcyjna malała. Najważniejszym ośrodkiem handlowym był Gdańsk, przez długi czas największe miasto kraju. Duże znaczenie odgrywały także stolice (Kraków i Warszawa) oraz m.in. Lublin z organizowanymi w nim jarmarkami. W momencie upadku państwa w miastach mieszkało około 10% populacji.

Rzeczpospolita była największym producentem zboża w Europie, przy tym jednak większość plonów trafiała na rynek wewnętrzny. Szacowane roczne spożycie zboża w Koronie i Prusach wynosiło 113 000 ton (226 000 łasztów). Produkcja wynosiła w XVII wieku około 120 000 ton rocznie, z czego 6%eksportowano, 19% przypadało na ludność miejską, natomiast reszta na mieszkańców wsi. Eksport zaspokajał około 2% zapotrzebowania Europy zachodniej i zapewniał wyżywienie około 750 000 osób. Liczba to tylko pozornie niewielka, pamiętać bowiem trzeba, że właśnie ziarno importowane stanowiło tam ów margines zaopatrzenia, którego brak wywoływał natychmiast głód. Znaczenie handlu zbożem rosło jeszcze bardziej w latach nieurodzaju (np. lata 90. XVI wieku i 20. XVII), kiedy kraje południowej Europy zmuszone były do jego importu na masową skalę.

Zboże eksportowano przede wszystkim drogą wodną. Wpierw rzekami do Gdańska, a następnie morzem do portów innych państw Europy. Żegluga możliwa była na Wiśle, Pilicy, Bugu, Sanie, Nidzie,Wieprzu i Niemenie. Oprócz Gdańska skupiającego 80% handlu korzystano także z pośrednictwa innych portów, przede wszystkim Rygi, Elbląga i leżącego poza granicami Rzeczypospolitej Szczecina. Transportem morskim zajmowali się głównie armatorzy holenderscy i flandryjscy, a do głównych portów docelowych należały Antwerpia i Amsterdam. Na okręty gdańskie przypadało do 10% przewożonego towaru.

Oprócz zboża drogą morską eksportowano także m.in. drewno i smołę. Pozostałe towary przewożono szlakami lądowymi. Handlowano przede wszystkim z krajami Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Sprzedawano m.in. skóry, futra, konopie, bawełnę i len. Poprzez Śląsk sprzedawano w dużych ilościachbydło.

Rzeczpospolita importowała przyprawy, dobra luksusowe, ubiory, ryby, alkohol i produkty przemysłowe takie jak stal czy narzędzia. Początkowo bilans handlowy państwa był dodatni, ale w efekcie upadku miast i zniesienia ograniczeń importu towarów przez szlachtę w początkach XVII wieku stał się ujemny.

Wraz z wielkimi odkryciami geograficznymi na znaczeniu straciły tradycyjne połączenia handlowe przecinające Rzeczpospolitą, takie jak bursztynowy szlak. Mimo to państwo pozostało ważnym łącznikiem pomiędzy krajami bliskiego wschodu i Europą Zachodnią. Przykładowo pochodzące z Persji kobierce na zachodzie nazywano mylnie „polskimi”, ponieważ to właśnie z Korony były one sprowadzane.

Walutami Rzeczypospolitej były złoty polski i grosz. Gdańsk posiadał przywilej zezwalający na bicie własnej monety

Bugiem do Gdańska,
czyli handel zbożem w dawnej Rzeczpospolitej

Rzeczpospolita spichlerzem Europy

Polinów, prócz hodowli koni, szeroko słynął również z uprawy zbóż. Jak podaje „Inwentarz dworu mielnickiego”, już w końcu XV w. majątek ów dostarczał 20 stogów żyta (co na ówczesne czasy stanowiło liczbę bardzo pokaźną). Po udanych żniwach ziarno trzeba było jednak gdzieś sprzedać. Największy obrót zbożem odbywał się na rynku krajowym (targi i jarmarki), dużą jednak część sprzedawano na rynki zachodniej Europy.

gdansk_2

Rzeczpospolita była onegdaj największym producentem zboża w Europie. Jak pisze XIX-wieczny historyk – Tadeusz Korzon – Polska zwana była do połowy XVII w. „śpichrzem Europy”, gdyż przy rozwijającej się uprawie na szeroką skalę wysyłała coraz więcej produktów gospodarstwa rolnego do miast hanzeatyckich, Anglii, Holandii, a czasem także Francji, Hiszpanii, Włoch. Znaczenie handlu zbożem rosło przede wszystkim w latach nieurodzaju (np. lata 90. XVI w. i 20. XVII w.), kiedy kraje południowej Europy zmuszone były do jego importu na masową skalę. Wywóz zbóż z Rzeczpospolitej sięgnął swego maksimum w liczbie 128.000 łasztów w roku 1648 (łaszt to stosowana od XIV do XIX dawna jednostka miary objętości – równowartość ok. 2 ton – w zależności od gatunku zboża). Doliczając zaś spław Wielkopolski Wartą i Odrą a z Litwy Niemnem do Królewca i Dźwiną do Rygi, Cellarjusz w „Descriptio Poloniae” oznacza ogólną sumę rocznego wywozu zbóż na astronomiczną sumę 365.000 łasztów (a więc przeszło 700.000 ton).

Europejski popyt na zboże i jego olbrzymi eksport z Polski zapewniał krajowi stały rozwój gospodarczy, szlachcie polskiej zaś pokaźne majątki, pozostając również nie bez znaczenia na rozwój miast. Przyczyniał się także do ożywienia kultury: dzięki kupcom na ziemie polskie docierały echa nowych prądów w nauce i sztuce. Przywozili je także synowie szlacheccy, którzy dzięki zamożności rodziców mogli kształcić się poza granicami kraju. Wiek XVI – „złoty wiek” – czas pokoju, szybkiego rozwoju gospodarczego, rozkwitu kulturalnego i stabilności wewnętrznej, Polska w dużej mierze zawdzięcza właśnie eksportowi zboża.

W ówczesnych czasach, głównie ze względu na stan traktów drogowych, najbardziej dogodnym sposobem transportu była droga wodna. Rzeki takie jak Wisła, San, Bug, Narew, Warta, Pilica, Niemen i Dźwina, stanowiły podstawowe arterie komunikacyjne Rzeczypospolitej. Już w wieku XV napotykamy ustawy o spławności rzek polskich, a starostowie pilnują tak traktów wodnych jako i lądowych i mają obowiązek udzielać pomocy kupcom przewożącym towary. Wszystkie główne dopływy Wisły: Narew, Pilica, Bug, Wieprz, Wisłoka, Dunajec i San należały do żeglugowych. Wszystkie też miały własne porty (zwane palami) oraz magazyny i stocznie. Głównym portem docelowym był Gdańsk (80% polskiego handlu), mniejszą rolę odgrywały Szczecin (leżący wówczas poza granicami Rzeczypospolitej) i Ryga.

Sezon żeglugowy trwał od marca do listopada. Zboże spławiało wiele grup społecznych: magnaci, szlachta, duchowieństwo, mieszczaństwo, a nawet zamożniejsi chłopi pomorscy. Organizacją zajmowali się głównie kupcy – samodzielnie lub wykorzystując swoich pośredników w terenie – z tego sposobu korzystała najczęściej szlachta, magnateria zaś organizowała własną wysyłkę zboża. Koszt spławu zboża na początku XVII wieku kształtował się między 6 a 50% ceny tego towaru i był mniejsze niż w przypadku jego przewozu drogą lądową.

W Gdańsku ładowano towary na większe statki morskie i wysyłano do wielu krajów: do Holandii, Anglii, Szwecji, Niemiec, Francji a nawet Hiszpanii. Transportem morskim do portów innych państw Europy zajmowali się główniearmatorzy holenderscy i flandryjscy. Do głównych portów docelowych należały Antwerpia i Amsterdam. Prawdopodobnie ilość polskiego zboża magazynowanego co roku w Amsterdamie wystarczała na wyżywienie 500.000 – 1.000.000 (tak, tak, miliona!) osób zachodniej Europy. Sam Gdańsk niemal nie posiadał własnej floty i na jego okręty przypadało zaledwie 2-10% przewożonego towaru.

Z Polinowa do Gdańska

Szlachta podlaska powszechnie spławiała zboże Bugiem, a dalej Wisłą. Właściciel Polinowa zawierał umowę sprzedaży z przedstawicielem gdańskich kupców zbożowych, tzw. faktorem, na dostawę określonej ilości zboża i innych towarów. W kontrakcie tym określano m.in. rozmiary dostawy, cenę (uwzględniającą wielkość zadatku wcześniej pobranego przez szlachcica, wynoszącego 20-30% wartości kontraktu), kary związane ze złamaniem umowy, termin (kontrakt zawierano na czas kilku miesięcy, roku a nawet dłuższy). Szlachta była zwolniona z płacenia ceł – mogła wywozić towary bez ograniczeń oraz (także bez płacenia cła) przywozić towary na potrzeby swojego folwarku, co było niezwykle opłacalne (cła rzeczne wynosiły około 4% dla zboża i około 5% dla towarów leśnych).

Zanim towar znalazł się na rzece, chłopi musieli go przy pomocy wozów dostarczyć na przystań. Wykorzystywano tutaj jedną z obowiązkowych robocizn chłopskich, tzw. przewóz. Transport rzeczny ziarna odbywał się na własnych statkach: tratwach z bali, na pokładzie których przewożono towar oraz łodziach: komięgach i szkutach. Szkuty potrafiły osiągać znaczne rozmiary: większe wymagały 16-18-20 ludzi do obsługi i zabierały 54 łaszty zboża (a więc ok. 100 ton). Często kilku sąsiadów wiozło zboże na jednej łodzi. Załogę łodzi stanowili zawodowi flisacy lub (częściej stosowana przez właścicielu folwarków) czeladź folwarczna. To rozwiązanie było korzystniejsze. Własnych poddanych wynagradzano tylko żywnością na czas drogi, czasem skromnymi podarkami. Flisaka należało opłacić zaś pewną sumą pieniędzy (15-20 złotych) oraz zapewnić mu wyżywienie. Najważniejszym z nich był kierownik spławu (szyper), któremu podlegali: pilot (retman), sternicy oraz, stanowiący personel podstawowy, flisacy (oryle).

Dokument starostwa łosickiego podaje, iż dzierżawca Polinowa „…korzystał ze wszystkich „pożytków”, jako też ze skuty hospodarskiej dla dostawy zboża do Gdańska…”. Spław odbywał się dwa razy w ciągu roku: wczesną wiosną i po żniwach. Trwał najczęściej kilka tygodni (zależny był od warunków klimatycznych, m.in. poziomu wody w rzece). Właściciele ładunku mogli płynąć ze zbożem rzeką lub jechać konno wzdłuż brzegu. Interesujące jest to, że tylko część komięg i szkut wracała do miejsc, z których wypłynęła. Było to związane z faktem nieopłacalności ich powrotu. Gdy dotarły do Gdańska lub Torunia były rozbierane, a drewno pozyskane w ten sposób sprzedawano. Ewentualny powrót w górę rzeki był znacznie dłuższy (kilkanaście tygodni).

Oczywiście drogą rzeczna płynęły też inne towary. Długosz w XV w. pisze, iż oprócz zbóż Polska spławiała Wisłą rozmaitego rodzaju dobra: drzewo dębowe, drzewo cisowe na opał i budowę statków, smołę, popiół, jesiony, płótna, terpentynę, żywicę, wosk, miód, ołów i żelazo. Narwią i Wisłą na wody morskie spławiano z puszczy Białowieskiej maszty dla floty hiszpańskiej i portugalskiej.

Znad morza na Polinów

Na statkach powracających z morskich portów, szlachta przywoziła m.in. takie towary jak: alkohol (głównie wina), owoce, korzenie, śledzie, stal, narzędzia i mnóstwo towarów „luksusowych”. Płynęły więc w górę Wisły: damascenki, turkusy, kobierce, altembasy ze Wschodu, aksamity, jedwabie z Włoch, piękne sukna z Flandrii, wyroby płócienne i bawełniane z Holandii oraz Niemiec, wino z Węgier i wysp greckich.

Początkowo bilans handlowy państwa był dodatni, ale w efekcie upadku miast i zniesienia ograniczeń importu towarów przez szlachtę w początkach XVII w. stał się ujemny. Piotr Zbylitowski w „Schadzce ziemiańskiej” narzeka na ogrom pieniędzy wysyłanych za granicę:

„Na wino, na korzenie: dopieroż bławaty,
Aksamity, hatłasy, złotogłów, szarłaty.
Kiedyby te pieniądze doma zachowano,
Co ich przez rok do cudzej ziemie wywieziono:
Pewnieby znaczne były, nie takby niszczały
Rzeczy nasze, nie takby i stany drobniały”.
Biskup Warmiński Marcin Kromer w wieku XVI, dając ogólny rzut oka na handel w Polsce, pisze:

„Niemało też krąży u nas cudzoziemskiej monety, która drogą handlową przychodzi, bo też wielkie są jak nigdy stosunki Polski z innymi krajami co do handlu rozmaitych przedmiotów.
Zamiana towarów także jest niemała. Wywożą zaś od nas przede wszystkiem żyto, pszenicę, jęczmień, owies i inne zboża, len, chmiel, skóry wołowe, wyroby białoskórnicze, miód, wosk, bursztyn, smołę, popiół, drzewo towarne, deski i inne przedmioty do budowli okrętów i ozdoby domów potrzebne; toż piwo i pewną trawę przydatną do farbowania wełny i jedwabiu. Wołów, skopów i koni naszych potrzebują nie tylko sąsiednie lecz i dalsze narody, mianowicie koni, które już to dla swej chyżości, wytrzymałości w pracy i w znoszeniu niewygód, już dla łatwości wyjeżdżania, w najdalsze strony świata są poszukiwane.
Przywożą zaś zewsząd: tkaniny jedwabne i złote, nawet cieńsze wyroby z wełny i lnu, kobierce, obicia i insze ozdoby ścian, ludzi i koni, ku czemu Polska nie posiada dosyć doskonałych rękodzielniczych wyrobów, lubo surowych materjałów nawet inszym narodom dostarcza. Do dalszych przywozowych towarów należą: perły, drogie kamienie i futra sobole, rysie, kunie, morskich myszy, lisie, niedźwiedzie i inszych zwierząt, których mnogość dostarczają lasy Północy i Wschodu; dalej przychodzą: wizina, śledzie i insze usolone albo zasuszone na wietrze ryby morskie; toż miedź, mosiądz i stal w stanie surowym lub wyrobionym. Wołów dostarczają bogate pastwiska Wołoszczyzny, Mołdawii i Bessarabii a koni Węgry. Wina przywożą z Węgier i Morawy, a lubo w mniejszej ilości, z Austryi, Recyi, Sławonii, Włoch, z wyspy Krety i Grecyi. Do Gdańska na okrętach przywożą wino reńskie, francuskie, hiszpańskie, kanaryjskie i kretańskie. Z daleka od Wschodu i Zachodu przybywają tu wespół z winem i futrami, ze złotymi i jedwabnymi wyroby, wonności, przysmaki i rozmaite stołowe przyprawy.
Tak więc stosunki przywozowego i wywozowego handlu Polacy utrzymują z mieszkańcami odnogi Winickiej i oceanu Niemieckiego, z Pomorzem, Mechelburgiem, Holzacją, Danją, Fryzją, Holandją, Brabancją i inszymi Belgijskimi narody, z Francją, Inflantami, Moskwą, Szwecją, Norwegją, Anglją, Szkocją, a nawet Hiszpanją i Portugalją; przez morze Czarne odbywa się handel z narodami tureckich posiadłości; lądowy z Niemcy, Morawą, Śląskiem, Czechami, Węgry, Włochami, Multany, Moskwą, Armenją i Turcją”.

Spław zboża wg staropolskich pamiętnikarzy

Jak podaje Zygmunt Gloger w „Encyklopedii Staropolskiej”, nawiązując do słów znanego XVII-wiecznego pamiętnikarza:

„Jan Chryzostom Pasek walczył długo pod Czarnieckim, a osiadłszy w Smogorzewie, opisuje, jak w r 1670 puścił się Wisłą na flis i zboże swoje w Gdańsku zręcznie sprzedał, współzawodnicząc z Piegłowskim, starostą ujskim i z Opackim, cześnikiem ziemi warszawskiej. W r. 1671 chodził Pasek raz wtóry do Gdańska i zboże swoje sprzedał „panu Wandernemu, poczciwemu bardzo kupcowi”. Z wyrażenia tego nie widać, aby szlachta polska miała kupców w takiej pogardzie, jak utrzymują niektórzy. O podróżach swoich ze zbożem szkutami Wisłą do Gdańska wspomina jeszcze Pasek w latach 1675, 1677, 1680, 1681, 1683. W r. 1685, dowiedziawszy się o nieurodzaju i drożyźnie jarzyny w Wielkopolsce, Pasek naładował „dubas” jęczmieniem i grochem, i poszedłszy sam sprzedał Wielkopolanom w maju, a uskarża się tylko, że „gdybym był tygodniem trochę pośpieszył, póko nie tak nawieziono, wziąłbym był za korzec drugie tyle. W tymże roku chodził jeszcze na flis ze zbożem do Gdańska, a w następnym również z czworgiem statków naładowanych pszenicą, powrócił zaś do domu lądem, jak to nieraz zwykł czynić”.

„Jeszcze za czasów saskich nawet możni panowie nieraz udawali się ze zbożem do Gdańska, posiadając całe floty swoich szkut na Wiśle, Narwi i Bugu, jak to czytaliśmy w rękopiśmiennym pamiętniku Wiktoryna Kuczyńskiego, kasztelana podlaskiego. Podług wyliczenia współczesnego, które mamy, poszło z Polski do Holandyi od 16 czerwca do 21 listopada 1710 r. pszenicy łasztów 3286 i korcy 36; żyta ł. 6432 i kor. 22; jęczmienia ł. 562 i kor. 5; słodu łasz. 33 i kor. 6; tatarki ł. 125; grochu ł. 28 i kor. 54; jagieł łasz. 27 i kor. 43; kaszy tatarczanej łasz. 5 i kor. 57; kaszy jęczmiennej łasz. 13 i kor 20; owsa przywieziono do Gdańska w tymże czasie łasz. 1097 i kor. 24, ale do Holandyi nie wyprawiono z tego nic.
Bug był głównym traktem handlowym pomiędzy Wołyniem i Europą. Z pamiętników Wiktoryna Kuczyńskiego, kasztelana podlaskiego, (nie ogłoszonych dotąd drukiem, a przechowywanych przez rodzinę w Korczewie na Podlasiu) widzimy, że Wołyń w XVII i XVIII wieku spławiał swoje zboże Bugiem i Wisłą do Gdańska. Spław ten odbywał się zwykle w porze wiosennej, z powodu najwyższego stanu wody. W r. 1720 „statki z Wołynia, które się opóźniły, obeschły w Kamieńczyku i w Mężeninie, pożyczyły żyto okolicznym mieszkańcom, a tym sposobem ludzie ubodzy uniknęli głodu, gdyż wcale już żyta nie było na Podlasiu, z powodu zeszłorocznego zapalenia i nieurodzaju.
W sześć lat później, t. j. roku 1726, tamże imć pan Wiktoryn Kuczyński zapisuje znowu, że z nastaniem suchej wiosny, statki wołyńskie ze zbożem „oschły” na Bugu. W r. 1729 po głębokich śniegach „wielka woda na Bugu przystąpiła i spichrze ze zbożem pozabierała”. Każdy szlachcic możniejszy miał wówczas na Bugu własne statki, na których zboże swoje spławiał do Gdańska. Niektórzy jeździli tam sami sprzedawać swoje ziarno, więc i kasztelan podlaski, mimo że się już dorobił znacznej fortuny, niejednokrotnie tak czynił. Każda szkuta albo kilka szkut razem żeglujących do Gdańska miały swojego przywódcę, który nazywał się „szyprem”. Kuczyński narzeka na starych szyprów, iż wchodzili w konszachty z kupcami i doradza, „aby jednych i tych samych szyprów długo nie posyłać, bo się popsują”. Po sprzedaniu zboża zaopatrywano się w Gdańsku na rok cały w rozmaite zapasy kolonialne, towary łokciowe, cukier, wódki gdańskie i t. d.
Zbytecznem byłoby dodawać, że tysiące flisów wołyńskich, żeglując przez Podlasie, Mazowsze i Kujawy, a nieraz dla małej wody, zatrzymując się przez czas dłuższy wśród ludu polskiego, przynosiło z powrotem w strony wołyńskie wiele pojęć, wyrażeń, piosnek i ubiorów z nad Wisły. Tak np. rogate czapki (samodziałowe), noszone powszechnie przez lud wołyński do siódmego dziesiątka lat, w wieku XIX, niewątpliwie przyniesione były przez flisów wołyńskich z Mazowsza nad Styr i Horyń”.

Schyłek zbożowego handlu

Sytuacja zaczęła się pogarszać pod koniec XVII w., wraz ze spadkiem cen towarów rolnych. Zrujnowanie handlu zbożem spowodowały również wysokie cła szwedzkie nakładane w okresie wojny. Gloger podsumowuje:

„Kresem pomyślności handlowej i zamożności miast polskich było 12-lecie zwane krwawym potopem, 1648 – 1660. Oprócz Gdańska wszystkie miasta przechodziły przez ręce nieprzyjaciela, palone lub bombardowane i obłożone kontrybucjami. Nadludzkiemi wysileniami – jak się wyraża Korzon – bitnej jeszcze szlachty i bohaterskich wodzów ocalała wtedy Polska, ale jej dobrobyt ekonomiczny poniósł klęskę śmiertelną, zwłaszcza, że przez całe pół wieku snuło się nieprzerwane pasmo wojen”.

Posted in Bez kategorii | Leave a Comment »

Lviv pogrom 1941

Posted by psychoneurocybernauta w dniu 24 Wrzesień 2016

 

Lviv, the ‚Little Paris’

Lviv pogrom (over 200,000 Jews) has not been made by the Germans, but by Ukrainian nationalists OUN whose leader was recently proclaimed national hero „The Ukrainian militia received assistance from the Organization of Ukrainian Nationalists, unorganized ethnic nationalists, as well as from ordinary crowd and even underage youth. At least two members of the OUN-B, Ivan Kovalyshyn and Mykhaylo Pecharsʹkyy, have been identified by Prof. John Paul Himka from several photographs of the pogrom. Holocaust scholar and survivor, Filip Friedman from Lviv, uncovered an official Report of the Reich Security Main Office which documented the massacre as follows: „During the first hours after the departure of the Bolsheviks [i.e. the Soviet Army], the Ukrainian population took praisworthy action against the Jews… About 7,000 Jews were seized and shot by the [Ukrainian] police in retribution for inhuman acts of cruelty [at Brygidki and the other prisons]…” (dated 16 July 1941)” https://en.wikipedia.org/wiki/Lviv_pogroms shame and dishonor worship murderer

evidence: http://www.istpravda.com.ua/columns/2013/02/25/114048/

The Organization of Ukrainian Nationalists (OUN) (Ukrainian: Організація Українських Націоналістів, Orhanizatsiya Ukrayins’kykh Natsionalistiv or ОУН) was a Ukrainian political organization created in 1929 in Vienna and acting in Western Ukraine (at the time interwar Poland). The OUN emerged as a union between the Ukrainian Military Organization, smaller radical right-wing groups, and right-wing Ukrainian nationalists and intellectuals represented by Dmytro Dontsov, Yevhen Konovalets, Mykola Stsyborsky and other figures.

A slogan put forth by the Bandera group and recorded in the July 16, 1941 Einsatzgruppen report stated: „Long live Ukraine without Jews, Poles and Germans; Poles behind the river San, Germans to Berlin, and Jews to the gallows

On 22 January 2010, on the Day of Unity of Ukraine, the then-President of Ukraine Viktor Yushchenko awarded to Bandera the title of Hero of Ukraine (posthumously) for „defending national ideas and battling for an independent Ukrainian state.” A grandson of Bandera, also named Stepan, accepted the award that day from the Ukrainian President during the state ceremony to commemorate the Day of Unity of Ukraine at the National Opera House of Ukraine.

 

The census for the city of Lviv, 1931 years – the second census of dn.9.XII.1931r

According to data from the statistical yearbook from 1931, before World War II, Lviv has a population of approximately 63.5% of Poles, Jews, 24.1%, 7.8% Ukrainians and 3.5% Ruthenian and 0.8% of Germans http://mbc.cyfrowemazowsze.pl/dlibra/docmetadata?id=14189&from=publication

after the genocide of Poles and Jews Lviv is Ukrainian

Nationality in 1959
Ukrainians 60.2%
Russians 27,1%
Jews 6.3%
Poles 3.9%

Society of the Commonwealth of Poland,consisted mainly of Poles, Lithuanians and Ruthenians. In 1618 representatives of these nationalities was approximately consecutively 4.5 million, 0.75 million and 5 million for a total of 11 million inhabitants of the state. [34] Significant minorities were among Latvians, Germans and Żydzi.Podobnie as Kraków, Gdańsk and Toruń, Lviv was a royal town and had great importance for the Republic defense and economic. In the seventeenth century Lviv, numbering 30,000 inhabitants, was the Gdansk’s second largest city and the wealth of the Republic.

In the seventeenth century Lviv, numbering 30,000 inhabitants, was the Gdansk’s second largest city and the wealth of the Republic.

The right composition given in 1444 and favorable location on the merchant trail Baltic and Black increased the wealth of the townspeople and flourishing city, especially after a fire in 1527, which found its expression, among others, built in the Middle Ages impressive defensive structures, sacred and secular, and the development of science, culture and art.

The city inhabited was by the representatives of different nations and religions: Poles, Jews, Russians, Armenians, Italians, Hungarians, Germans, Tatars et al., Who, because of the strong influence of Polish culture generally polonizowali already in the second generation, while maintaining their customs and religion. Lviv was the only city in the world having three (sometimes Catholic) metropolises of different rites: the 1361 Armenian (moved from Lutsk), and after 1630 ormiańskokatolicką since 1412 Latin (transferred from Galich), and in 1807 the Greek-Catholic. Moreover, in the years 1539-1700 there were in Lviv bishopric of the Orthodox rite

made after the genocide of the Ukrainian nacionalistów became a Ukrainian city

————————-

Społeczeństwo Rzeczypospolitej składało się przede wszystkim z Polaków, Litwinów i Rusinów. W 1618 roku przedstawicieli tych narodowości było w przybliżeniu kolejno 4,5 mln, 0,75 mln i 5 mln na łączną liczbę 11 mln mieszkańców państwa. Istotne mniejszości stanowili m.in. Łotysze, Niemcy i Żydzi.

Nigdy nie byłu Ukraińców, była wolność, kazdy kto chciał mógł zostać szlachcicem i Król nie miał nd nim władzy, jak Chmielnicki

Podobnie jak Kraków, Gdańsk czy Toruń, Lwów był miastem królewskim i posiadał dla Rzeczypospolitej wielkie znaczenie obronne i ekonomiczne. W XVII wieku Lwów, liczący 30 tysięcy mieszkańców, był po Gdańsku drugim co do wielkości i bogactwa miastem Rzeczypospolitej.

W XVII wieku Lwów, liczący 30 tysięcy mieszkańców, był po Gdańsku drugim co do wielkości i bogactwa miastem Rzeczypospolitej.

Prawo składu nadane w 1444 i korzystne położenie na kupieckim szlaku bałtyckim i czarnomorskim spowodowały wzrost zasobności mieszczan i bujny rozkwit miasta, zwłaszcza po pożarze w 1527 roku, co znalazło swój wyraz m.in. w budowanych od średniowiecza okazałych budowlach obronnych, sakralnych i świeckich oraz w rozwoju nauki, kultury i sztuki.

Miasto zamieszkane było przez przedstawicieli różnych nacji i religii: Polacy, Żydzi, Rusini, Ormianie, Włosi, Węgrzy, Niemcy, Tatarzy i in., którzy ze względu na silne oddziaływanie kultury polskiej z reguły polonizowali się już w drugim pokoleniu, zachowując przy tym swoje obyczaje i religię. Lwów był jedynym miastem w świecie posiadającym trzy (z czasem katolickie) metropolie różnych obrządków: od 1361 ormiańską (przeniesioną z Łucka), a po 1630 ormiańskokatolicką, od 1412 łacińską (przeniesioną z Halicza), i od 1807 greckokatolicką. Ponadto w latach 1539-1700 istniało we Lwowie biskupstwo obrządku prawosławnego

po dokonanym ludobójstwie dokonanym przez ukraińskich nacionalistów stał sie Ukraińskim miastem

 

Posted in historia, Libertarianizm | Leave a Comment »

Keynes i Kopernik: Rządy psuje psucie monety

Posted by psychoneurocybernauta w dniu 10 Maj 2014

Keynes uważał, że nie ma subtelniejszego ani pewniejszego sposobu obalenia istniejącego porządku społecznego niż psucie monety. Proces ten wykorzystuje wszystkie ukryte siły ekonomii po stronie destrukcji, i czyni to w sposób, którego nawet jeden człowiek na milion nie jest w stanie zrozumieć. Prawie identycznego spostrzeżenia dokonał cztery wieki wcześniej Mikołaj Kopernik.

Senat Stanów Zjednoczonych jest trakcie procesu zatwierdzenia Janet Yellen na prezesa Fed, co ma nastąpić 6 stycznia. Wykorzystajmy moment wytchnienia, aby pomyśleć nad niepokojąco podobnymi spostrzeżeniami dotyczącymi polityki pieniężnej dwóch postaci, które wywarły wielki wpływ na losy świata: Johna Maynarda Keynesa iMikołaja Kopernika.

Jeden z najbardziej znanych cytatów Keynesa pochodzi z książki z 1919 r. pt. „Ekonomiczne konsekwencje pokoju” (The Economic Consequences of the Peace), gdzie w VI rozdziale krytykuje politykę bardzo podobną do tej, jaką Fed prowadził przez ostanie lata i dziesięciolecia. Polityka ta jest moim zdaniem przyczyną politycznej, społecznej i kulturalnej dysforii – ogólnego niezadowolenia społecznego – dokładnie tak jak przewidywał Keynes.

Keynes pisał:

Mówi się, że Lenin twierdził, że najlepszy sposób, aby zniszczyć system kapitalistyczny polega na psuciu pieniądza. Przez ciągły proces inflacji, rządy mogą skonfiskować, w tajemnicy i niepostrzeżenie, istotną część majątku swoich obywateli. Tym sposobem nie tylko skonfiskują, ale konfiskują arbitralnie i choć inflacja doprowadza do zubożenia wielu ludzi, niektórzy dzięki niej się wzbogacają. Wizja takiego arbitralnego przewłaszczenia uderza nie tylko w bezpieczeństwo własności, ale także podważa zaufanie do sprawiedliwości porządku społecznego. Ci, którym inflacja przynosi nadzwyczajne zyski, większe niż to na co zasługują i nawet ponad to czego oczekują, stają się „spekulantami”, których zubożona klasy średnia nienawidzi tak samo jak proletariat. Gdy inflacja postępuje, a realna wartość pieniądza zmienia się gwałtownie z miesiąca na miesiąc, wszystkie zobowiązania i należności między dłużnikami i wierzycielami, które stanowią najgłębszy fundament kapitalizmu, ulegają takiemu rozstrojowi, że prawie przestają mieć znaczenie, a proces zdobywania majątku degeneruje się do hazardu i loterii.

Lenin z pewnością miał rację. Nie ma subtelniejszego ani pewniejszego sposobu obalenia istniejącego porządku społecznego niż psucie monety. Proces ten wykorzystuje wszystkie ukryte siły ekonomii po stronie destrukcji, i czyni to w sposób, którego nawet jeden człowiek na milion nie jest w stanie zrozumieć.

Prawie identycznego spostrzeżenie dokonał cztery wieki wcześniej Mikołaj Kopernik.

Kopernik rozpoczął swoje dzieło “O sposobie bicia monety” (Monetae Cudendae Ratio) tymi słowami:

Choć niezliczone są klęski, wskutek których królestwa, księstwa i rzeczypospolite upadać zwykły, to jednak według mego mniemania cztery są najsilniejsze: niezgoda, śmiertelność, niepłodność ziemi i spodlenie monety. Pierwsze trzy są tak oczywiste, iż nikt im nie przeczy, jednak czwarta, dotycząca monety, uznawaną jest tylko przez nielicznych i to głębiej zastanawiających się wskutek tego, że oddziaływa na upadek państwa nie od razu i gwałtownie, lecz powoli i skrycie.

Podobieństwo spostrzeżeń Kopernika i Keynesa jest uderzające. Nie oznacza to jednak, że Keynes był plagiatorem.

Keynes był ogromnym erudytą. Nie jest wykluczone, że młody Keynes natknął się na dzieło Kopernika (które po raz pierwszy zostało opublikowane w 1826 r.). Pytanie czy Traktat Kopernika mógł zainspirować Keynesa może odpowiedzieć tylko prawdziwy specjalista jak Lord Skidelsky.

Podobieństwo może wszakże wynikać z tego, że „wielkie umysły myślą podobnie”. Ja znalazłem u Keynesa tylko jedno odniesienie do Kopernika.

Keynes (który zasadniczo, choć nie całkowicie był przeciwnikiem standardu złota) był zafascynowany Izaakiem Newtonem, jednym z największych następców Kopernika w nauce. Isaac Newton także uzyskał status wielkiego autorytetu, zarówno za swój wkład w rozwój fizyki jak i kierowanie Mennicą Królewską, gdzie wdrożył zasady nowoczesnego standardu złota. System monetarny Newtona działał tak jak proponował Kopernik – wartość nominalna pieniądza miała być bliska zawartości kruszcu w monecie. Standard złota zapoczątkowany przez Newtona dobrze służył światu przez prawie 200 lat.

Keynes miał wygłosić przemówienie na posiedzeniu Royal Society of London z okazji trzechsetnej rocznicy urodzin Newtona. Uroczystość opóźniła się ze względu na drugą wojnę światową, a Keynes umarł na kilka miesięcy wcześniej. Uwagi Johna Maynarda pt. ”Newton, the Man” przedstawił jego brat Geoffrey. Można więc uznać je za ostatnie słowa Keynesa. Oto krótki ich fragment:

Newton stał się jednym z naszych największych i najskuteczniejszych urzędników państwowych. Odnosił wielkie sukcesy jako inwestor, przetrwał kryzys South Sea Bubble i umarł jako bogaty człowiek. Posiadał w wyjątkowym stopniu prawie każdy talent intelektualny – prawnika, historyka, teologa, nie mniej niż matematyka, fizyka i astronoma.

Kiedy pochylimy się nad tymi dziwacznymi kolekcjami [pism alchemicznych Newtona, które Keynes zbierał] wydaje się, że łatwiej jest zrozumieć tego dziwnego człowieka, którego, gdy wewnątrz ścian tego domu rozwiązywał tyle zagadek natury, diabeł kusił, że może odkryć wszystkie sekrety Boga i Natury przez czystą siłę rozumu Kopernika i Fausta w jednym.

Jeśli chodzi o Kopernika, Monetae Cudendae Ratio został przetłumaczony na angielski kilka razy, jednak te tłumaczenia były trudno dostępne dla studentów ekonomii. W większości były one własnością elity historyków. Nieliczne i intrygujące wzmianki ograniczały się do zbyt krótkich artykułów jak „Treatise On the Minting of Coin and Copernicus views on economics” Leszka Zygnera z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Całość fascynującego i bezcennego eseju Kopernika pozostawała nieuchwytna – do zeszłego miesiąca.

Laissez Faire Books opublikował staranne i świeże tłumaczenie z łaciny na angielski z uwagami wstępnymi, bibliografią i bezcennym aparatem krytycznym autorstwa prof.Geralda Malsbary’ego. Niżej podpisany oraz Charles Kadlec byli współredaktorami, a przedmowę napisał Lewis Lehrman, członek komisji ds. złota powołanej przez prezydenta Ronalda Reagana.

Z uwag wstępnych prof. Malsbary’ego:

Mikołaj Kopernik – astronom jest uosobieniem współczesnego ideału naukowca: rewolucyjny odkrywca nowej, testowalnej teorii naukowej, która wstrząsa naszymi codziennymi przekonaniami. Nie jest jednak szerzej znanym, przynajmniej poza Europą Wschodnią, że Kopernik spędził także około 20 lat nad zagadnieniami ekonomicznymi. Jego traktat „O sposobie bicia monety” (Monetae Cudendae Ratio) po raz pierwszy ukazał się w 1826 r., trzysta lat po jego napisaniu w latach 1525-1526. Warmia, półautonomiczny region między Polską a Prusami, gdzie mieszkał przechodziła polityczną i gospodarczą transformację. Król Polski zasięgał jego opinii jak naprawić zepsuty pieniądz.

Pani Yellen? Bez względu na to czy idziemy za Keynesem czy Kopernikiem, czas powrócić do pryncypiów zdrowego pieniądza – jakim jest na przykład klasyczny standard złota – przywrócić legitymizację rządowi i porządkowi społecznemu.

Artykuł po raz pierwszy ukazał się w Forbesie.

 

Posted in Ekonomia | Otagowane: , , , , | Leave a Comment »

Podatki w starożytnym Rzymie

Posted by psychoneurocybernauta w dniu 7 Maj 2014


Podatki w Rzymie były bardzo starą instytucją. Początkowo nie była to sprawa zbyt uciążliwa, gdyż wynosiły one około 1% wartości przedmiotu opodatkowania. Obciążały one własność obywatela, w tym że do tej kategorii należy zaliczyć także niewolników, których zaliczono do grupy szczególnej (instumentum vocale). W czasie wojny, bądź innych sytuacji wymagających większych nakładów mogły one podskoczyć do 3% wartości dobra podlegającego opodatkowaniu.

Jednym z najstarszych, był opłacany do 167 roku p.n.e. przez obywateli podatek gruntowy. Przywrócił go dopiero cesarz Dioklecjan w III wieku n.e.

Generalnie wyróżniano podatki zwyczajne (tributum ordinarium) i nadzwyczajne (tributum extraordinarium), które nakładano w określonych sytuacjach jak na przykład w celu pokrycia kosztów wojennych. Na ogół płacono w pieniądzu, chociaż w czasie kryzysów decydowano się na pobieranie ich w naturze.

We wszystkich prowincjach pobierany był podatek gruntowy (tributum soli). Poza tym pobierano również podatek osobisty (tributum capitis).

Reformę podatkową przeprowadzono dopiero za czasów Dioklecjana. Dla słabszych, mniej zamożnych warstw społeczeństwa wprowadzono tzw. pogłównie (capitatio). Wartość tej opłaty nie była wszakże dla wszystkich jednakowa. Podstawę dla obliczeń stanowił tzw. caput, który określał wartość pracy jednego kolona. Zależnie od wartości pracy osób uprawiających grunt, caput obejmowało różną ilość głów (capitatio humana) Posiadacze bydła płacili podatek wedle liczby zwierząt (capitatio animalium). Natomiast od biednej ludności plebejskiej pobierano pogłówne w opłacie ustalanej corocznie (capitatio plebeia). Od podatków przysługiwało określonym kategoriom osób zwolnienia np.: wdowy, dzieci.

Podatek gruntowy obliczano w stosunku do wartości gruntu. Podstawę stanowiło iugum, czyli obszar który mógł być utrzymany i obrobiony przez jednego człowieka z zaprzęgiem.

Wśród podatków szczególnych należy wyróżnić podatek spadkowy. Jego wartość została określona 5 procent wartości masy spadkowej. Jednakże i od tego występowały zwolnienia, w szczególności przy dziedziczeniu po najbliższych krewnych i przy małych spadkach do wartości 100.000 sesterców.

Oprócz podatków, skarb państwa czerpał zyski z cła (portorium). Podlegały mu wszelkie rzeczy. Od opłat tego rodzaju wyłączone były jedynie przedmioty potrzebne w czasie podróży i do własnego użytku, przy czym nie mogły być one, wedle oceny urzędnika, przeznaczone do celów handlowych. Aby nie wprowadzać niejasności, istniał prawny obowiązek zdeklarowania tych przedmiotów. Niedopełnienie tego obowiązku, mogło się wiązać z zarekwirowaniem przewożonych rzeczy.

Cło pobierano jako procent wartości towaru, przy czym różnił się on nie tylko w stosunku do pewnego gatunku rzeczy, ale jego wartość mogło być różna w poszczególnych zakątkach państwa.

Kontrybucja

Warto wspomnieć także o kontrybucji (contributio), występującym w okresie wczesnej republiki oraz prawdopodobnie w okresie królewskim rodzaju daniny nakładanej na pokonanych w wojnie przeciwników. Danina ta nie musiała być jedynym obciążeniem finansowym, jakie nakładano na pokonanych, jednak wyodrębnienie jej spośród innych środków majątkowych uzyskiwanych z tytułu zwycięstwa miało istotne znaczenie, jako że jedynym przeznaczeniem contributiobył zwrot ludowi rzymskiemu dodatkowych, specjalnych podatków nałożonych w celu sfinansowania kosztów wojny. Podatki te, zwane tributum nakładano na poszczególne tribus (stąd nazwa podatku) – „rody” (o charakterze plemiennym) rzymskie, proporcjonalnie do ich zamożności i znaczenia, a następnie naczelnicy rozkładali dalej na poszczególne kurie, potem na rody właściwe, wreszcie na poszczególnych obywateli, stosownie do zamożności i znaczenia. Po ewentualnym zwycięstwie pieniądze tak zebrane były w całości zwracane, czemu właśnie służyła instytucja kontrybucji.

W okresie późniejszym, gdy tributum stracił pożyczkowy charakter i stał się zwykłym podatkiem, nazwa „kontrybucja” oznaczała po prostu daninę narzucaną pokonanemu przeciwnikowi.

Posted in Ekonomia, historia, Nauka | Otagowane: , | Leave a Comment »

Siedem kłamstw o wolnym rynku

Posted by psychoneurocybernauta w dniu 5 Maj 2014

Niektóre prawdy są ciągle powtarzane. Czasem miewamy też jednak do czynienia z wiecznymi kłamstwami. Zamieszczam tutaj kilka spośród ostatnio zasłyszanych kłamstw na temat wolnego rynku, choć jest ich oczywiście znacznie więcej.

1) Wolny rynek powoduje niedostatek i wzrost cen. W każdym systemie gospodarczym — socjalistycznym, interwencjonistycznym, wolnorynkowym — ilość danego dobra zwykle będzie niewystarczająca, żeby zaspokoić popyt przy cenie równej zero. Na wolnym rynku, gdzie ludzie wymieniają się prawami do tych dóbr, ceny będą spadania wzrastać lub spadać do poziomu, przy którym wysokość popytu jest równa wysokości podaży, i tym sposobem ceny pomogą radzić sobie z niedostatkiem. Co więcej, wolny rynek, poprzez system zysków i strat, daje przedsiębiorcom zachętę zarówno do dostarczania większej ilości dóbr rzadkich, jak też do odkrywania alternatyw. (Nie cały „handel” przebiega jednak w ten sposób, patrz punkt 4) poniżej).

2) Na wolnym rynku biznes jest uprzywilejowany. Jest to bardzo powszechne mniemanie oparte na myleniu prorynkowości z probiznesowością. Wolny rynek jest jednak wolny dokładnie dlatego, że nie przyjmuje żadnych specjalnych przywilejów dla jakichkolwiek osób czy grup. Takie przewagi z pewnością dzisiaj istnieją i mogłyby istnieć na wolnym rynku — można się wrodzić w bogatą rodzinę, być wytrwalszym czy zasobniejszym — ale są one konsekwencją braku przywilejów w sensie libertariańskim tak długo, jak tylko są one zdobyte bez użycia oszustw i fizycznej przemocy wobec ludzi lub cudzej własności.

3) Przed Obamacare, służba zdrowia [w USA — przyp. tłum.] działała na zasadach wolnorynkowych. W rzeczywistości był to wielce interwencjonistyczny rynek. Podobnie, porażki rynków mieszkaniowych i finansowych nie były wcale rezultatem „polityki wolnorynkowej”, a to samo można powiedzieć w zasadzie o każdym sektorze amerykańskiej gospodarki. Wolny rynek jest wolny od prawnych przywilejów i dyskryminacji, jest tym wszystkim, co dzieje się pod nieobecność agresji i w ramach ściśle określonych „zasad gry” — takich jak, na przykład, prywatna własność, wolność stowarzyszania, rządy prawa. Ponownie, to nie jest probiznesowe, prokonsumenckie, ani projakiekolwiek, jeśli ma to oznaczać używanie siły politycznej do rozmyślnego pomagania jednym kosztem drugich.

4) Wolny rynek wymaga, aby wszystkie wartościowe zasoby były w prywatnym posiadaniu i aby handlowano nimi na rynkach. Nawet, gdyby to było możliwe, a nie jestem co do tego przekonany, to niekoniecznie byłaby to najlepsza droga to poradzenia sobie z tragedią wspólnego pastwiska. Niekiedy alternatywy prywatnej własności zwyczajnie działają lepiej. W rzeczy samej, Elinor Ostrom, która została laureatką Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii za badanie na temat użytkowania wspólnych zasobów, znalazła stosowane przez ludzi na całym świecie od zarania dziejów sposoby na unikanie konfliktów dotyczących np. użytkowania wody i wycinania lasów pozarynkowymi metodami współpracy (a często także bez rządu). Istotnie, często „wymieniamy” przysługi z rodziną, znajomymi, a nawet z obcymi bez potrzeby formalnych rynków i cen rynkowych. I bardzo dobrze.

5) Wolny rynek wzmaga rasizm, homofobię i inne rodzaje bigoterii. Cóż, to prawda że można być rasistą i homofobem na wolnym rynku, można nie życzyć sobie mieszkania w pobliżu jednopłciowej lub międzyrasowej pary, czy też odmawiać komuś zatrudnienia za wygląd, jeśli wyda się on w jakiś sposób odrzucający. Jednak w konsekwencji takich zachowań będzie pewnie trzeba zapłacić więcej za dom, albo wypłacać wyższe pensje pracownikiem, bo jest to rozmyślne zawężenie własnego pola manewru.

Część krytyków wolnego rynku wyśmieje takie tłumaczenie, mówiąc, że te mechanizmy nie zwalczają podszycia rasizmem lub seksizmem. Wiele można na to odpowiedzieć, ale ograniczę się tylko do dwóch kwestii. Po pierwsze, płacenie za uprzedzenia może ich nie wyeliminować, ale będzie je ograniczać (popyt spada ze wzrostem ceny, także popyt na uprzedzenia). Poddawanie się im oznacza zaś straty względem rodzin bardziej tolerancyjnych lub wyrzeczenie się bardziej kompetentnych pracowników. Po drugie, próba zmienienia czyjegoś nastawienia wobec homoseksualizmu i rasizmu przemocą albo groźbą jej użycia jest metodą nieefektywną, która zwykle przynosi więcej szkody niż pożytku, a z czasem prowadzi do narastania komplikacji. Wolny rynek daje powody do korzystania na zawiązywaniu interakcji z innymi, na uczeniu się od innych, którzy mogą bardzo się różnić, mogą działać poza zwykłymi siatkami społecznymi. Legalistyczne rozwiązania powodują namnażanie resentymentów i pogoni za rentą, które podkopują tolerancję niezbędną do wiązania ze sobą różnych ludzi.

6) Wolny rynek popiera wojnę. To prawda, że poza byciem „zdrowiem państwa” i wrogiem wolności, wojna jest korzyścią dla niektórych grup interesu jak choćby firmy produkujące broń. Wojna niszczy jednak wolny rynek w ogólności. Wojna i rządowa interwencja, która tej pierwszej zawsze towarzyszy, ograniczają wolny rynek (wewnętrzny i w kraju, z którym toczy się wojna) i wolne stowarzyszanie, czynią kupno i sprzedaż bardziej kosztownymi, redukują siłę nabywczą, szkodzą gospodarstwom domowym i biznesom, wreszcie naruszają pokój, który jest niezbędny dla rozkwitu wolnego rynku.

7) Wolny rynek jest zawsze wydajny. Prawdziwy świat zamieszkują prawdziwi ludzie, którzy nie mają pełnej informacji, mogą mieć błędne informacje lub mogą po prostu popełniać błędy. „Idealny” system gospodarczy to nie ten, w którym nikt nigdy nie popełnia błędów, ale ten, w którym popełniane przez ludzi pomyłki są naprawiane najefektywniej, jak to tylko możliwe. Konkurencja na wolnym rynku pozwala ocenić, czy koszty są zbyt duże, czy zbyt małe, wypatrywać okazji do obniżenia cen lub zwiększenia zysków, a także zrezygnować z nowej metody konsumpcji lub produkcji. Wolny rynek nie jest idealny, dlatego że zawsze działa perfekcyjnie, ale dlatego, że lepiej niż jakikolwiek znany system koryguje popełniane błędy.

Autor: Sandy Ikeda
Źródło: fee.org
Tłumaczenie: Paweł Bieliński

Posted in anarchokapitalizm, Ekonomia, Libertarianizm, wolny rynek (kapitalizm) | Otagowane: | Leave a Comment »