Psychoneurocybernauta inc!

Bieda materialna, to bogactwo duchowe, Tak iluzjoniści wyprali tobie głowę.

  • Principia Discordia

    Naprzód rycerze Chrystusa,
    Naprzód kapłani Buddy,
    Naprzód owoce Islamu,
    Walczcie do upadłego,
    Toczcie małe potyczki,
    Jednoczcie się
    pod ostrzałem
    Ku Wielkiej Chwale
    Dys-kor-dii.
    Je, je, je, Je, je, je, je, Buuuuuuuuum!
  • Ralph Waldo Emmerson

    Religia jednego wieku staje się literacką rozrywką następnych.
  • Aleister Crowley

    Czyn wole swą, niechaj będzie całym Prawem.

    Nie masz żadnego prawa prócz czynienia twej woli. Czyn ja i nikt inny nie powie nie.

    Każdy mężczyzna i każda kobieta jest gwiazdą.

    Nie ma boga prócz człowieka.

    Człowiek ma prawo żyć wedle swych własnych praw
    żyć tak jak tego chce
    pracować tak jak chce
    bawić się tak jak chce
    odpoczywać tak jak chce
    umrzeć kiedy i jak chce

    Człowiek ma prawo jeść to co chce: pić to co chce: mieszkać tam gdzie chce: podróżować po powierzchni Ziemi tam gdzie tylko chce.

    Człowiek ma prawo myśleć co chce
    mówić co chce: pisać co chce: rysować, malować, rzeźbić, ryć, odlewać, budować co chce: ubierać się jak chce

    Człowiek ma prawo kochać jak chce

    Człowiek ma prawo zabijać tych, którzy uniemożliwiają mu korzystanie z tych praw

    niewolnicy będą służyć

    Miłość jest prawem, miłość podług woli.
  • Terence McKenna

    Skoro już w XIX wieku zgodziliśmy się przyznać, że człowiek pochodzi od małpy, najwyższy czas pogodzić się z faktem, że były to naćpane małpy.
  • Anarchizm metodologiczny

    Anarchizm metodologiczny - jest programem (a właciwie antyprogramem), zgodnie z którym należy z wielką ostrożnością podchodzić do każdej dyrektywy metodologicznej, (w tym do samego anarchizmu) bowiem zaistnieć może sytuacja, w której lepiej jest z anarchizmu zrezygnować (aby nie hamować rozwoju wiedzy) niż go utrzymywać.
    Paul Feyerabend
  • Lustro Rady dotyczące obecności i świadomości

    Aby przejąć władzę nad królestwem, musi się obalić króla; nie wystarczy pokonać kilku dworzan ani podbić kilku wiosek.

    Jeśli więc nie wiemy, jak utrzymywać obecność bez rozproszenia, a zamiast tego pozwalamy sobie zatracić się w rozproszeniu i iluzji, nigdy nie uwolnimy się z niekończącej się transmigracji.

    Jeśli zaś nasz umysł nie rozprasza się i nie zapomina, lecz uzyskuje samokontrolę i utrzymuje obecność swojego prawdziwego Stanu, nie warunkując się iluzją, wtedy staje się esencją wszystkich nauk i korzeniem wszystkich ścieżek.

    Namkhai Norbu Rinpocze
  • Strony

Archiwum kategorii ‘psychologia’

TEDTalks: Jill Bolte Taylor – My stroke of insight

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu marzec 9, 2009

Fenomenalne wystąpienie Dr Jill Bolte Taylor, zajmującej się zawodowo badaniami nad mózgiem. Przeżyła ona przerażające, a zarazem niezwykle fascynujące doświadczenie związane z pewną dysfunkcją w mózgu. Dr Taylor opowiada w jaki sposób wyglądały kolejne etapy tego doświadczenia, jak ‘przełączały’ się jej półkule mózgowe, gdzie np. raz ‘istniała’ jako czysta logika, by po chwili poczuć, że jest małym punktem świadomości, połączonym w jedność z całym wszechświatem. To po prostu trzeba obejrzeć!


Opublikowany w psychologia | Zostaw Komentarz »

Eksperyment – Das Experiment (2001)

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu marzec 1, 2009

reżyseria Oliver Hirschbiegel
scenariusz Mario Giordano , Oliver Hirschbiegel
zdjęcia Rainer Klausmann
muzyka Alexander Bubenheim
czas trwania: 119

Człowiek człowiekowi wilkiem (kino)

“W gromadzie ludzi nasila się okrucieństwo,  chociaż żadna pojedyncza osoba nie jest okrutna ze swej natury”
George Savile

Psychologia społeczna z definicji “bada procesy psychologiczne pojawiające się, gdy ludzie przebywają ze sobą, co powoduje, że są podatni na wpływ społeczny” (E. Aronson “Psychologia Społeczna. Serce i umysł”).
Składa się z różnych twierdzeń i teorii, które nie są rezultatem pracy naukowców na uczelniach, ale wynikiem obserwacji codzienego życia. Laik słuchając o paradygmacie grupy minimalnej czy teorii dysonansu poznawczego, doskonale wie o czym mowa. Dowiaduje się tylko, że to zjawisko ma swoją teoretyczną nazwę. Między innymi dlatego film “Eksperyment” dobrze się ogląda, a jednocześnie zaskakuje ilość i trafność obserwacji na temat zachowania człowieka jako części grupy.

Fabuła filmu jest oparta na faktach. Dwadzieścia lat temu Phillip Zimbardo pracownik Uniwersytetu Stanforda przeprowadził badanie, w którym połowa osób odgrywała role więźniów, a druga połowa role strażników. Eksperyment miał trwać 14 dni. Przerwano go po 6. Procedura badawcza posłużyła za podstawę scenariusza filmu Olivera Hirschebiegela.
Niemcy, rok 2000. W gazecie ukazuje się ogłoszenie o badaniu, którego uczestnicy zarobią 4000 marek. Ze zgłaszających się osób zostaje wybrana tylko część. Połowa chętnych zostaje ubrana w koszulę z numerem. Odtąd ich tożsamość określa liczba: 84, 38, 69. Reszta osób badanych zakłada mundury, bierze pałki, kajdanki i klucze do cel. Sytuacja nie jest spokojna – więźniowie śmieją się i żartują, a strażnicy patrzą na to z pobłażaniem.
Jednak nieubłaganie toczący się proces rozwoju grup kończy beztroskę. Z chwilą, w której stają się widoczni liderzy w obu grupach – nr 77 i strażnik Berus, pojawia się także wrogość. Wykształcają się dwie obce sobie zbiorowości, a “gra” staje się rzeczywistością. Zanika granica między rolą a “ja” osób biorących udział w badaniu. Zapominają oni o wartościach, pojęciach, liczy się solidarność z grupą własną i coraz silniejsza niechęć do grupy obcej.
Agresja i przemoc zaczyna się już 2 dnia, a mimo to eksperymentatorzy kontynuują badanie.
Widz z rosnącym niepokojem obserwuje wypadki, które mogą doprowadzić tylko do jednego – tragedii.

Zbiorowość – zarówno strażników jak i więźniów – nie jest homogeniczna. Pojawiają się osoby, które pełnią konkretne role w grupach. 77 jest liderem-buntownikiem, 38 szara eminencją, a 69 kozłem ofiarnym. Głównym bohaterem opowieści jest właśnie nonkonformistyczny więzień nr 77 – Tarek Fahd dziennikarz, który postanawia zrobić reportaż o eksperymencie. Tak długo jak wierzy, że wszystko jest grą udaje mu się być twardym i nie podlegać naciskom grupy. Równowagę pozwala mu utrzymać również świadomość, że na zewnątrz czeka na niego kobieta. Dzięki niej potrafi określić swoją tożsamość i zachować dystans do roli więźnia. Jednak tylko do czasu….

Ciekawa jest postać “przeciwnika” 77, początkowo nieakceptowanego przez swoją grupę strażnika Berusa. Najpierw nieśmiało, a potem stanowczo proponuje coraz drastyczniejsze rozwiązania. Mundur, który nosi daje mu poczucie anonimowości i zwalnia od odpowiedzialności za czyny. Berus z każdą chwilą staje się bardziej agresywny i dąży do poniżenia swoich ofiar. Początkowa rywalizacja o wpływy i posłuch między 77 i Berusem niezauważalnie staje się walką na śmierć i życie…

W porównaniu z oryginalnym badaniem, film Hirshebiegela jest mocniejszy, brutalniejszy. Reżyser postawił swoich bohaterów w o wiele bardziej ekstremalnej sytuacji, niż ta, która miała miejsce naprawdę; jest powiększającą soczewką a nie zwykłym szkiełkiem laboratoryjnym. Z jednej strony jest to dobry zabieg – dzięki temu “Eksperyment” zyskuje na wyrazistości i sile przekazu. Z drugiej jednak niepotrzebnie fałszuje rzeczywistość, czyni ją sztuczną i mniej prawdopodobną. Naturalna reakcja widza to myśl “to przecież tylko film”, zamiast “tak się dzieje naprawdę”.

Przekaz filmu wzmacnia również jego forma. Zdjęcia często kręcone z ręki, przeplatane biało-czarny ujęciami z ukrytej kamery 77 oraz z kamer zamontowanych przez eksperymentatorów nadają obrazowi reporterski charakter. Na czas projekcji stwarzają iluzję rzeczywistości, która bardzo sugestywnie oddziałuje na widza.
Tempo filmu rośnie wraz z rozwoje akcji – co ma również odbicie w formie – ogniskując uwagę patrzących. Szybka, nieco nerwowa muzyka oraz niepokojący dźwięk, który przypomina trochę wibrowanie powietrza, pojawiający się w tle wprowadza zagrożenie. Jednak forma nie przerasta treści, pozostaje z nią w doskonałej równowadze, dzięki czemu “Eksperyment” ogląda się dobrze.

Gra aktorska jest dopasowana do napięcia, tempa akcji i nastroju sceny. Początkową oszczędność zastępuje nerwowość, a także nieco zbyt wyrazista gestykulacja, mimika oraz przesadna ekspresja emocji. Widzimy przemianę zwykłych obywateli w zastraszone, małe zwierzątka z jednej strony i krwiożercze bestie z drugiej.
Najbardziej z obsady podobał mi się występ Moritza Bleibtreu, którego postać przez cały film pozostaje trochę nieodgadniona, tajemnicza. 77 to nonkonformista, ale też bardzo wrażliwy mężczyzna, co Bleibtreu raczej sugeruje niż pokazuje otwarcie.

“Eksperyment” to film, warto zobaczyć. To, co się wydarzyło podczas badań profesora Zimbardo dzieje się każdego dnia. Zamiast więźniów i strażników są inne grupy społeczne – w szkole, w pracy, w dzielnicy, w której się mieszka. Przemoc – zarówno symboliczna jak i “zwykła” – dotyka nas każdego dnia. Tyle tylko, że oprawcy nie noszą munduru, a ofiary koszuli. Zasada jednak pozostaje ta sama.
Ekstremalna sytuacja więziennego badania obnażyła “najbrzydszą, najprymitywniejszą, chorobliwą stronę natury człowieka” – jak pisze w swoim raporcie Zimbardo – na codzień złagodzoną przez normy społeczne. Ale nabardziej przerażające jest to, że w eskperymencie wzieli udział zwykli, przeciętni ludzie, tacy jak ja i ty.

Polecam film zarówno studentom psychologii społecznej jak i widzom, którzy lubią mocne, dobre kino, które nie pozostawia obojętnym i trzyma za gardło jeszcze długo po opuszczeniu sali.

Opublikowany w psychologia | Otagowane: | Zostaw Komentarz »

Stanford Prison Experiment

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu luty 28, 2009


Stanfordzki eksperyment więzienny (Stanford Prison Experiment-SPE) badał psychologiczne efekty symulacji życia więziennego. Przeprowadziła go grupa psychologów uniwersytetu Stanford pod przewodnictwem Philipa Zimbardo w 1971 roku. Podczas selekcji kandydatów kierowano się ich dobrą kondycją psycho-fizyczną oraz brakiem kryminalnej przeszłości. 24 wybranych studentów losowo podzielono na więźniów i strażników. Eksperymentalne więzienie skonstruowano w piwnicy wydziału psychologii w Stanford.

Przyczyny eksperymentu wg Zimbardo

1. Skonfrontowanie tezy o radykalnej zmianie zachowania (skłonności do ogromnego okrucieństwa) zwyczajnych ludzi, kiedy stają się anonimowi i mogą traktować innych przedmiotowo.
2. Zbadanie wpływu otoczenia, autorytetu, solidarności grupowej oraz konkretnej sytuacji na działania jednostek (eksperyment Milgrama)

Wnioski Zimbardo

Amerykański psycholog tym samym udowodnił, że ludzie zdrowi psychicznie w specyficznych warunkach wcielają się w role oprawców i ofiar. Powodów takich zachowań upatruje on nie w zaburzeniach ludzkiej psychiki lecz we wpływie otoczenia na jednostkę. Przez następne lata uczestnicy byli obserwowani – eksperyment nie wpłynął negatywnie na ich życie. Ze względu na to, że po tym wydarzeniu poddani zostali terapii – na której to dokładnie im wytłumaczono czego byli uczestnikami i świadkami. Jednostki wyselekcjonowane do eksperymentu były w pełni zdrowe psychicznie, a eksperyment odbył się w jednym miejscu, dzięki czemu, badani po jego zakończeniu, wyszli ze swoich ról, zdjęli mundury i wrócili do normalnego życia. Starania eksperymentatorów sprawiły, że nie czuli oni winy ani wstydu.

Jednym z wniosków było też spostrzeżenie, że odgrywanie ról społecznych może wpływać na kształtowanie się osobowości jednostki, w szczególności w sytuacji, gdy nie ma ona możliwości zrzucenia schematu roli, lub gdy rola społeczna nie pozwala jej na margines swobody postępowania. Zaplanowany na dwa tygodnie eksperyment przerwany został już po sześciu dniach ze względu na brutalne zachowania osób, które przyjęły role strażników.

Późniejsze spostrzeżenia

Po wydarzeniach znęcania się nad więźniami podczas drugiej wojny w Iraku Zimbardo przypomniał o wyniku swojego eksperymentu wskazując na warunki więzienne jako szczególnie sprzyjające przemocy.

Podkreślał, że incydentom takim jak wydarzenia w więzieniu Abu Ghraib nie są winni żołnierze, lecz system, który sprawia że:

* strażnikami są najniżej postawieni ludzie w armii (niedoświadczeni, słabo wyedukowani zawodowo),
* więźniów nadzorują ludzie przez długi czas przebywający w izolacji w podobnych warunkach (rzadko opuszczają mury więzienia, nie mają innych obowiązków),
* zarówno więźniowie jak i strażnicy narażeni są na stres (odległość od domu, warunki wojenne)
* strażnicy z braku innych zajęć wymyślają wyrafinowane tortury,
* więźniowie najpierw byli przesłuchiwani przez agentów CIA, którzy jako pierwsi dopuscili się aktów przemocy, co widzieli żołnierze – w wyniku tego włączył się u nich mechanizm obniżenia moralnych barier, i poziom przemocy szybko wzrósł,
* zachowania agresywne przejawiają także kobiety, ze względu na fakt, iż stanowią one niewielki procent żołnierzy w armii (muszą wykazać swoją przydatność, udowodnić innym, że są równie odporne, wytrzymałe i brutalne),
* wcześniejsze badania Zimbardo potwierdzają także, że jeśli kobietom zapewni się anonimowość, są zdolne do zadawania ogromnego bólu.

Zimbardo w wypowiedziach na temat tego incydentu sugerował też, że zarówno żołnierzom jak i więźniom, potrzebna będzie opieka terapeutyczna, taka jak ta, którą zapewnił uczestnikom swojego eksperymentu, by nie doszło do tragedii i samobójstw, życia w potępieniu przez opinię społeczną, w poczuciu winy za czyny, których to dopuścić może się każdy w takich specyficznych warunkach.

Eksperyment Zimbardo był kilka razy powtarzany. W 2005 roku zrobił to polski reżyser Artur Żmijewski. Jego eksperyment miał dużo łagodniejszy przebieg niż eksperyment Zimbardo. Zakończył się ”okrągłym stołem” więźniów i strażników, którzy w ten sposób zbuntowali się przeciwko artyście i wszyscy zrezygnowali z dalszego udziału. Zapisem eksperymentu jest film Powtórzenie pokazywany na Biennale Sztuki w Wenecji.

Na podstawie eksperymentu reżyser niemiecki Oliver Hirschbiegel nakręcił w 2001 film Eksperyment.

Zimbardo shows how most evil comes from hierarchy

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=Z0jYx8nwjFQ]

http://www.prisonexp.org/polish/indexp.htm

Procedura degradacji powstała po części w celu upokorzenia więźniów, a częściowo aby upewnić się, iż nie przynoszą oni do naszego więzienia żadnych zarazków. Była ona podobna do tej, którą Danny Lyons uchwycił na tych zdjęciach z teksańskiego więzienia.

Rozważ psychologiczne konsekwencje rozbierania, odwszawiania i golenia głów więźniów i wojskowych. Jaka transformacja zachodzi w ludziach, gdy doświadczają takich przeżyć?

Akt ostatecznego buntu

Byliśmy świadkami ostatecznego aktu buntu. Nowoprzyjęty więzień nr 416 był naszym więźniem “zastępczym”. W odróżnieniu od innych więźniów, którzy doświadczyli stopniowego narastania nadużyć strażników, jego przerażenie było nagłe i ogromne, ponieważ dołączył do eksperymentu w jego późniejszej fazie. Starsi stażem więźniowie powiedzieli mu, że wyjście było niemożliwe, że to było prawdziwe więzienie.

Więzień nr 416 zdecydował się na strajk głodowy, by wymusić jego zwolnienie. Po kilku nieudanych próbach zmuszenia nr 416 do jedzenia, strażnicy wtrącili go do izolatki na trzy godziny, mimo że ich własne zasady mówiły, że dopuszczalny czas uwięzienia w izolatce to jedna godzina. Mimo to nr 416 odmówił.

To powinno było uczynić go bohaterem w oczach współwięźniów. Zamiast tego, zaczęto go postrzegać jako sprawcę kłopotów. Główny strażnik postanowił wykorzystać to uczucie dając więźniom wybór. Mogli oni pomóc nr 416 wyjść z izolatki rezygnując z własnego koca, mogli też zatrzymać koc i pozwolić mu tam zostać całą noc.

Jak myślicie, co wybrali? Większość zdecydowała się zatrzymać swoje koce i pozwolić swojemu współwięźniowi cierpieć w izolatce całą noc. (Zainterweniowaliśmy później i nr 416 wrócił do swojej celi).


Opublikowany w psychologia | Otagowane: | Zostaw Komentarz »

Eksperyment Milgrama

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu luty 27, 2009

Eksperyment Milgrama — eksperyment psychologiczny, zaprojektowany i przeprowadzony w pierwotnej wersji przez psychologa społecznego Stanleya Milgrama. Eksperyment badał posłuszeństwo wobec autorytetów. Przeprowadzony był w 1961 i 1962 roku. Pierwsze publikacje na jego temat pojawiły się w 1963 roku. W ciągu następnych kilku lat przeprowadzano serie kolejnych doświadczeń opartych o pomysł Milgrama.

Metoda badawcza

Ochotnicy zgłaszali się do laboratorium po przeczytaniu w prasie ogłoszenia. Byli pewni, że biorą udział w badaniu “wpływu kar na pamięć”. Dostawali pieniądze za uczestniczenie w doświadczeniu (4,5 dolara, które dzisiaj warte byłyby ok. 30 $). Mówiono im wyraźnie, że otrzymują pieniądze za samo przyjście do laboratorium i zatrzymają je bez względu na to, co się dalej stanie.

W pierwszym (najsłynniejszym) eksperymencie przebadano 40 osób w wieku od 20 do 50 lat. Piętnaście z nich było robotnikami, 16 przedstawicielami handlowymi lub przedsiębiorcami, 9 reprezentowało wolne zawody. Każdy z badanych był testowany indywidualnie.

Gdy badany wchodził do laboratorium, widział obecną już w pomieszczeniu inną “osobę badaną”. W rzeczywistości był to pomocnik eksperymentatora – czterdziestosiedmioletni mężczyzna z nadwagą, sprawiający miłe wrażenie (księgowy). Jego zadaniem było granie osoby badanej.

Następowało sfingowane losowanie ról, w którym prawdziwej osobie badanej przypadała rola “nauczyciela”, a pomocnikowi eksperymentatora – rola “ucznia”.

Nauczyciel dowiadywał się, że jego zadanie polegać będzie na czytaniu uczniowi listy par słów (np. “miły-dzień”, “niebieska-skrzynka” itp.), a następnie sprawdzaniu, jak wiele z tych par uczeń zapamiętał. Faza sprawdzająca polegać miała na tym, że nauczyciel czyta pierwsze słowo z pary, następnie cztery słowa-propozycje, z których uczeń ma wybrać słowo prawidłowe (przyciskając jeden z czterech guzików).

Jeśli uczeń odpowie prawidłowo, nauczyciel czyta kolejne słowo, gdy uczeń odpowie źle – nauczyciel stosuje karę w postaci wstrząsu elektrycznego.

Nauczyciel otrzymywał na początku jeden próbny wstrząs elektryczny o napięciu 45 V, który był odczuwany jako dość bolesny.

Następnie ucznia przeprowadzano do sąsiedniego pokoju, oddzielonego od laboratorium szybą. Tam przywiązywany był do krzesła przez pomocnika eksperymentatora oraz nauczyciela. Przeguby ucznia podłączane były do elektrod, po uprzednim posmarowaniu nadgarstków maścią “w celu uniknięcia poparzeń i pęcherzy”. W trakcie przypinania “nauczyciel” słyszał jak “uczeń” zadaje pytanie “eksperymentatorowi” czy to może być niebezpieczne, ponieważ ma kłopoty z sercem – “Wstrząsy mogą być bolesne, ale nie powodują uszkodzenia tkanek” – odpowiadał eksperymentator.

Następnie nauczyciel wracał do pomieszczenia eksperymentatora i siadał przed aparatem, przy pomocy którego miał stosować elektrowstrząsy (“kary”). Czytał listę słów (lista była bardzo długa oraz trudna do zapamiętania) i rozpoczynał “fazę sprawdzającą” (głos ucznia słyszał przez interkom). Jeśli uczeń popełniał błąd, otrzymywał “za karę” wstrząs elektryczny.

Reguła była taka, że przy kolejnych błędach zwiększano siłę wstrząsu. Początkową dawką było 15 woltów. Każdy kolejny wstrząs był rzekomo silniejszy o 15 V. Ostatnią dawką miało być 450 V – przed nauczycielem było 30 przełączników. Pod przełącznikami widniały napisy, przedstawione w tabeli.

Cytat:
Miałem okazję obserwowania jednego z badanych – dojrzałego i zrównoważonego biznesmena, wchodzącego z uśmiechem i pewnością siebie do laboratorium. Po 20 minutach ten sam człowiek był trzęsącym się i wiercącym, jąkającym się nerwowo wrakiem na granicy załamania psychicznego. Bez przerwy wyłamywał sobie palce i pociągał się za ucho. W pewnym momencie przyłożył obie pięści do czoła ze słowami: “Boże niech się to wreszcie skończy”. A jednak reagował na każde słowo badacza i posłusznie ulegał jego poleceniom aż do samego końca
S. Milgram

Interpretacja

Dlaczego tak wiele osób zastosowało najsilniejszy szok?

Pierwsza odpowiedź jaka się nasuwa to, że większość ludzi (niemal 2/3) ma poważne zaburzenia i jest ukrytymi psychopatami lub sadystami. Prawdopodobnie tak właśnie myśleli psychiatrzy i studenci, którzy mieli przewidywać wyniki tego eksperymentu: Do końca skali mogą dojść jedynie osoby poważnie zaburzone – a takich ludzi jest ok. 1%.

Ta interpretacja jest jednak niesłuszna, na co wskazuje kilka faktów:

* Badani po eksperymencie twierdzili, że było to jedno z najgorszych zdarzeń, jakie im się przytrafiło. Nikt nie czerpał przyjemności z udziału w eksperymencie.
* Badani oszukiwali eksperymentatora, wtedy gdy myśleli, że tego nie widzi. Na przykład zamiast zaaplikowania wstrząsu 300 V wymierzali 15 V. Gdyby badani byli sadystami należałoby oczekiwać oszukiwania w drugą stronę.
* Milgram sprawdzał jakie cechy osobowości posiadają ludzie aplikujący najsilniejsze wstrząsy w porównaniu z tymi, którzy przerywali badanie w pewnym momencie. Okazało się, że nie wykrył żadnych istotnych różnic w cechach osobowości. Jest to szalenie zaskakujący wynik i konieczny do zinterpretowania.

Prawdopodobnie testy osobowości nie kłamią i rzeczywiście nie ma różnic między tymi, którzy aplikują najsilniejszy szok a tymi, którzy wycofywali się z badania. Milgram twierdził, że wszyscy, niezależnie od tego jak się zachowują, przeżywają olbrzymią presję na podporządkowanie się autorytetowi – ich przeżycia są więc podobne. Na dowód tego twierdzenia przytaczał m.in. fakt, że ani jedna osoba z tych, które przerwały eksperyment, nie weszła do sali ucznia, aby udzielić mu pomocy i odpiąć od krzesła, do którego był przywiązany.

Nikt z badanych nie zawiadomił władz uniwersytetu o tym, że w laboratorium człowiek rażony jest prądem.

Wynik eksperymentu interpretuje się więc jako objaw skłonności ludzi do podporządkowania się autorytetom, która jest u ludzi olbrzymia (w niektórych wariantach badania nawet 93% osób stosowało najsilniejsze szoki).

Sytuacja ma tu znacznie większy wpływ na zachowanie ludzi niż osobowość, pragnienia, przeżycia, motywy, postawy i wartości. O tym, że zachowaniem badanych kieruje autorytet, świadczą mutacje podstawowej wersji eksperymentu.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Milgrama
http://www.stanleymilgram.com/
http://www.jewishcurrents.org/2004-jan-dimow.htm

Milgram Experiment (Derren Brown)


Opublikowany w psychologia | Otagowane: , | Zostaw Komentarz »

Przeznaczenie DNA?

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu styczeń 29, 2009

Naukowa opowieść o działaniu naszego DNA.

Dan Winter odkrył że fale harmoniczne pokrywają się z mechanicznymi falami naszego DNA które niejako “piszą” książkę z naszego DNA. Nasi genetycy znają litery i potrafią nawet czytać słowa, ale jest im bardzo daleko do czytania całego zdania i poznania kontekstu. Przez co nie wiedzą jak to się dzieje że jedno DNA się degeneruje a drugie ewoluuje.

- Odkrył też że kiedy wszystko jest ok, kiedy następuje harmoniczne sprzężenie fal, następuje wewnętrzna implozja w DNA naszej energii, dzięki to której możemy niejako osiągnąć wiele naszych celów. Następuje to poprzez samo osadzanie się torsyjnych pól magnetycznych które przez to że są samo-podobne jak fraktal zaczynają implodować.

- Konkretnie pole torsyjne zaczyna wewnętrznie się jednoczyć w jedno spójne centrum

Wtedy dzieje się coś cudownego dzięki geometrii fraktalnej, pole zaczyna zapadać się samo w siebie i niejako “wystrzeliwuje” szybciej od światła – poza czas. jest to mechanizm czysto biologiczny i nie potrzebujemy ciężkiego sprzętu aby … osiągnąć to co chcemy. Nawet podróżować w czasie.
Ten mechanizm jest odwzorowany w tej geometrii dwunastościanu (“stelażu” wszechświata)

- Pole magnetyczne ziemi jest ścisłe połączone z polem magnetycznym człowieka z energia która tworzymy żyjąc.

- Serce zaczyna proces samoosadzania się:

O dziwo to takie samo magnetyczne serce ma słońce i ziemia.

- Cały proces odbywa się dzięki temu że nasze DNA jest zbudowane ścisłe według matematycznych reguł Złotego Podziału, co dotyczy także fal magnetycznych i wirowych pól torsyjnych.

http://goldenmean.info/

http://prawda2.info/viewtopic.php?t=5054

Lista odtwarzania:
http://www.youtube.com/view_play_list?p=192600B522EA25FD

Opublikowany w biologia, psychologia | Zostaw Komentarz »

Homo Sapiens – istota nie zawsze odpowiedzialna

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu listopad 21, 2008

Ludzie i zwierzęta – łączy nas wiele. Ale czy to, co powinno nas różnić, rzeczywiście nas różni?

Druga z czterech podstawowych zasad osiągnięcia wewnętrznej harmonii, spokoju i szczęścia, rodzi największą polemikę wśród osób, którym ten temat prezentuję. Zasadą tą jest przyjęcie pełnej odpowiedzialności za własne myśli, słowa, czyny. Chciałby zatem rozwinąć ten temat głębiej.

Mówiąc krótko i przechodząc do sedna – człowiek, który wypiera się własnej odpowiedzialności za to, co myśli, mówi i czyni niczym nie różni się od zwykłego zwierzęcia. Owszem patrząc technicznie osobnik taki jest trochę bardziej zaawansowanym zwierzęciem, gdyż jeździ samochodem zamiast biegać na łapach, ale jego reakcje na zewnętrzne bodźce są dokładnie takie same jak u zwierząt.

Jak często zdarza się nam przeklinać i wymachiwać rękami, gdy ktoś zajeżdża nam drogę? Czy nie mówimy wówczas “Ale ten baran mnie zdenerwował” lub czegoś podobnego? Czy złościmy się i cierpimy, gdy nie dostaniemy tego, co uważamy że powinniśmy dostać od drugiej osoby? A gdy w następstwie zrobimy coś nieżyczliwego wobec tej osoby, to czy nie usprawiedliwiamy się słowami “Sam się o to prosiłeś”? Czy zdarza nam się uciekać do kłamstwa, podstępu, manipulacji, aby zdobyć coś, na czym nam bardzo zależy? Być może uzasadniamy to słowami “Oszukano mnie i wyzyskano tak wiele razy, teraz czas bym się odkuł”?

Każdy z powyższych przykładów przedstawia zwykłą zwierzęcą reakcję na bodziec, która pozbawiona jest życzliwości zarówno wobec nas samych jak i innych osób. Tego typu słowa uzasadnienia świadczą o całkowitym wyparciu się własnej odpowiedzialności.

Dlaczego mielibyśmy zachowywać się inaczej niż zwierzęta?

Możliwość wyboru pomiędzy bodźcem a reakcją jest jedną z cech, która odróżnia nas od zwierząt. Czy tego chcemy, czy też nie, czy się do tego przyznajemy, czy też nie, my i tylko my ponosimy pełną odpowiedzialność za wszystkie wybory jakich dokonujemy pomiędzy bodźcem, a reakcją na bodziec. Ponadto jako ludzkie istoty obdarzeni zostaliśmy wyobraźnią (możemy tworzyć w umyśle coś z poza naszej rzeczywistości), sumieniem (wewnętrznym głosem, który podpowiada nam co jest dobre a co złe), oraz wolną wolą (zdolnością do działania niezależnego od wszelkich innych wpływów).

W odróżnieniu od nas zwierzęta pozbawione są tych wszystkich darów. Są one jedynie zaprogramowanym przez instynkt i/lub trening żywym “robotem”. W odróżnieniu od ludzi nie mają one wpływu na swój instynkt, ani na trening swej osobowości. Nie mogą one zmieniać własnego wewnętrznego programu. Na wszystkie zewnętrzne i wewnętrzne bodźce odpowiadają natychmiastową zaprogramowaną wcześniej reakcją.

Jeśli będziemy żyli jak zwierzęta, opierając się na instynktach, uwarunkowaniach, pozbawionych refleksji reakcjach czy nie staniemy się do nich podobni? Czy już nie jesteśmy do nich podobni? Czy naprawdę chcemy być niczym zwierzęta?

Dlaczego warto podejmować odpowiedzialność?

Faktem jest, że jeżeli przez całe lata odpowiedzialność za naszą niedolę składaliśmy na karb okoliczności zewnętrznych, zachowania innych osób, lub pewnych niewidzialnych sił, zaakceptowanie, że za wszystko co się dzieje z nami jesteśmy odpowiedzialni tylko i wyłącznie my sami, może przyjść nam z trudnością. Z obserwacji i doświadczeń wiem że rzeczywiście stanowi to problem.

Przyjęcie pełnej odpowiedzialności za własne myśli, słowa, czyny wymaga odwagi. Jeśli chcemy być naprawdę życzliwi wobec samych siebie i innych zawsze powinniśmy być prawdomówni, i z odwagą przyznawać się (przede wszystkim przed samym sobą) do swojej odpowiedzialności za wszystko co dotyczy naszych myśli, słów, czynów, zarówno tych przeszłych jak i obecnych.

Jeżeli szczerze i z głębi serca nie wypowiemy na głos “To kim jestem dzisiaj zawdzięczam tylko i wyłącznie moim wczorajszym wyborom” nie będziemy mogli też powiedzieć “Pragnę wybrać coś innego. Chcę dokonać zmiany”.

Choć nie można zaprzeczyć istnienia czynników zewnętrznych, które często mocno na nas wpływają, decyzję czy chcemy ulec tym siłom, bądź nie, zawsze podejmujemy my i tylko my. Nikt nie może nas do niczego zmusić, jeśli ostatecznie nie wyrazimy na to zgody! Mało tego – nikt nie może nas nawet zranić bez naszej zgody! Nikt nie może nam zabrać szacunku wobec samych siebie, jeśli sami tego szacunku się nie pozbawimy!

Zasady i wartości jakimi kierujemy się w naszym życiu bardzo pomagają nam w podejmowaniu naszej pełnej i świadomej odpowiedzialności. Bardzo głęboko zapadły w mym sercu te oto słowa Radhanatha Swamiego: “Jeśli nie mamy zasad, wartości, idei dla których jesteśmy w stanie z pełną odpowiedzialnością poświęcić, a nawet oddać nasze własne życie, tak naprawdę nie mamy po co żyć”.Dlaczego nie mamy poco żyć? Bo życie bez zasad i wartości jest życiem zwierząt, które wypełnione jest tylko 4 czynnościami: jedzeniem, spaniem, obroną i sexem.

Co budzi kontrowersje?

Zamiast sami przyjąć pełną odpowiedzialność zrzucamy ją często na barki takich oto sił:

1) Działanie bliżej nieokreślonych sił: “Posprzątałem pokój bo musiałem.”
2) Nasz stan, diagnoza lekarska, problemy osobiste lub psychiczne: “Piję, bo jestem alkoholikiem”
3) Cudze działania: “Uderzyłem synka, bo wybiegł na ulicę”
4) Polecenia zwierzchników: “Okłamałem klienta, bo szef mi kazał”
5) Nacisk grupy: “Zacząłem palić, bo wszyscy moi koledzy palili”
6) Polityka instytucji, zasady i regulaminy: “Za to wykroczenie muszę cię zawiesić w prawach ucznia, bo tak nakazuje procedura przyjęta w naszej szkole”
7) Role wynikające z podziału na płeć, pozycję społeczną lub wiek: “Nie cierpię chodzić do pracy, ale chodzę, bo jestem mężem i ojcem”
8) Niepohamowane impulsy: “Owładnęła mną przemożna chęć żeby zjeść batona”

Największe kontrowersje budzi punkt 6. Wiele osób twierdzi że nie ma niczego złego w składaniu odpowiedzialności za własne czyny na bardzki regulaminów, bądź systemów prawnych i politycznych którym podlegamy.

Moja odpowiedź brzmi – To czy jest w tym coś złego czy też nie, uzależnione jest od wewnętrznego nastawienia danej osoby.

Jedna z czytelniczek mojego artykułu zamieszczonego na pewnejzaprzyjaźnionej stronie w komentarzu napisała:

“(…)Jeśli zaś chodzi o branie odpowiedzialności i możliwość nieposłuszeństwa, fakt brzmi nieźle. Tylko czy takie działania przyniosą brak cierpienia? Gdy wyleją nas z pracy za nie trzymanie się regulaminu, kodeksu itd. Co by było gdyby sędzia na procesie podejmował decyzję w oparciu tylko o własne przekonania? Człowiek nie koniecznie widzi obiektywnie, i co wtedy?(…)”

Świetny przykład do polemiki. Prawo jest przecież największym znanym nam regulaminem a Sędzia Sądu powinien być stróżem tego regulaminu. Moja odpowiedź była następująca.

Jeżeli Sędzia nie baczyłby na literę prawa i wydawałby wyroki w oparciu o swoje osobiste przekonania, prawdopodobnie wyleciałby z pracy. Sędzia świadomie spędził kilka lat na studiach prawnych. Na mocy jego własnych przeszłych wyborów prawo stało się jego religią, jego systemem wartości. Więc jeśli taki sędzia wygłasza wyrok na mocy prawa, podejmuje on zarazem pełną odpowiedzialność za ten wyrok, bo on i prawo są w tym momencie jednym. Sędzia z racji swego zawodu jest reprezentantem prawa i podejmuje pełną odpowiedzialność za to co orzeka.

Co zaś, jeżeli wewnętrzny system wartości naszego przykładowego Sędziego kłuci się z prawem? Co, jeżeli uważa on, że prawo jest złe i niesprawiedliwe? Oznacza to, że nadszedł czas aby nasz bohater podejmując pełną odpowiedzialność zaczął poważnie rozważać zmianę wykonywanego zawodu. Oczywiście nie musi tego robić z dnia na dzień. Ponieważ jest on głową rodziny jego świadomą odpowiedzialnością jest również czynienie wysiłków w celu zapewnienia godnego bytu żonie i dzieciom. Pełna odpowiedzialność wyglądać by mogła następująco: “Chcę w życiu robić to, co jest całkowicie zgodnie z moim wewnętrznym systemem zasad i wartości i utrzymać przy tym moją rodzinę. Z powodów ekonomicznych zatem będę pracował jako Sędzia do czasu, aż znajdę inną pracę w której będę mógł się bardziej spełniać i realizować. A może nawet założę własny interes?”

Co to znaczy być odpowiedzialnym?

Wierzę że człowiek odpowiedzialny dokonując swych wyborów zawsze kieruje się tym, co jest życzliwe wobec niego oraz innych osób. Człowiek odpowiedzialny nie stosuje agresji, kieruje się wartościami, obserwuje rzeczywistość i wie czego ona wymaga. Człowiek odpowiedzialny pracuje nad tym, nad czym ma kontrolę – czyli nad sobą. Nie usiłuje on zmieniać drugiej osoby, ale koncentruje się na swoich własnych wadach. Stara się dawać innym to, co najbardziej życzliwe i wartościowe. Inni odczuwając siłę jego przykładu, być może poczują inspirację by odwzajemnić się w podobny sposób.

Człowiek odpowiedzialny szybko dostrzega swoje błędy, rozumie je, poprawia i wynosi z nich naukę. Dzięki temu każda tak zwana “porażka” stać się może sukcesem. Czy nie prawdą jest że ciężkie doświadczenia po to są, by hartować nasz charakter i rozwijać wewnętrzną siłę? Czy to nie dzięki nim stajemy się mądrzejsi i wiemy jak działać w przyszłości oraz jaką radą służyć innym? Człowiek odpowiedzialny jest zatem wdzięczny za wszelkie tzw. przeszkody, trudności i niepowodzenia.

Jak zwiększyć poczucie własnej odpowiedzialność?

Oto kilka wartościowych rad zaczerpniętych z książki “7 Nawyków Skutecznego Działania” Stephena Coveya. Jeżeli nie żyjesz jeszcze zgodnie z nimi to spróbuj przynajmniej przestrzegać ich przez kolejnych 30 dni. Zaobserwuj co się stanie i jakie zmiany zaistnieją w tobie i otaczającym cię środowisku.

1) Podejmuj zobowiązania i wywiązuj się z nich.
2) Bądź latarnią a nie sędzią.
3) Bądź wzorem a nie krytykiem.
4) Bądź częścią rozwiązania a nie częścią problemu.
5) Nie dyskutuj nad własnymi słabościami, ani też nad słabościami innych.
6) Jeśli popełnisz błąd dostrzeż go jak najszybciej, napraw i wyciągnij z niego naukę.
7) Nie popadaj w obwiniający, oskarżający nastrój.
8) Pracuj nad tym, nad czym masz kontrolę.
9) Pracuj nad sobą.
10) Spójrz na wady innych ze współczuciem, nie z oskarżeniem.
11) Nie ma znaczenia to, czego inni nie robią, ani co powinni robić. Liczy się twoja samodzielna reakcja na tą sytuację i to, co ty chcesz robić.
12) Jeżeli zorientujesz się że widzisz problem na zewnątrz natychmiast zmień sposób myślenia. To takie myślenie jest problemem.

Zdaniem Coveya ćwiczenie odpowiedzialności jest tak naprawdę ćwiczeniem wolności. Robiąc to będziemy zauważać jak zwiększa się ona stopniowo. Ci, którzy tego nie robią, stwierdzają że zanika. Pozostaje im wtedy odgrywanie życiowych ról ze scenariuszy napisanych przez rodziców, kolegów, społeczeństwo.

Samuel Johnson powiedział: “Fontanna zadowolenia wytryska z umysłu; a ten co posiadł tak małą wiedzę o ludzkiej naturze, że szuka szczęścia przez zmianę czegoś innego niż własnych skłonności, zmarnuje życie na bezowocnych wysiłkach i pomnoży żal, którego chciał się pozbyć”.

http://www.celzycia.com/homo-sapiens-istota-nie-zawsze-odpowiedzialna.html

Opublikowany w NLP, psychologia | Otagowane: | Zostaw Komentarz »

Derren Brown

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu listopad 10, 2008

Derren Brown (ur. 27 lutego 1971) – osobowość telewizyjna, showman lubiący określać swój zawód jako “psychologiczny iluzjonista”. Urodził się w Croydon, w południowym Londynie, gdzie uczęszczał do szkoły, w której jego ojciec był instruktorem pływania. Studiował prawo i filologię germańską na uniwersytecie w Bristolu, gdzie w 1996 rozpoczął serię występów jako hipnotyzer sceniczny.

Brown zaraz na początku emisji programu “Trick of the Mind” (“Umysłowa sztuczka”) oświadczył, że swoje rezultaty osiągnął przy użyciu połączenia “magii, sugestii, psychologii, mylnego skierowania myśli i umiejętności przyciągania uwagi otoczenia”. Dzięki tym umiejętnościom i wprawie Brown przedstawił się jako ktoś, kto jest w stanie coś przepowiedzieć, a także wpływać na ludzkie myśli przy użyciu subtelnej sugestii, manipulować ich decyzje przy użyciu różnych procesów oraz odczytywać szczegółowe znaki psychiki ludzi oraz języka ciała w taki sposób, aby dowiedzieć się o czym faktycznie myśli dana osoba.

Derren Brown to tzw. mentalist – osoba, która za pomocą hipnozy, narzędzi wywierania wpływu, sztuczek i tricków mentalnych wywołuje u ludzi określone reakcje psychiczne.

http://www.derrenbrown.co.uk/

Rosyjska Ruletka – Scena finałowa

Wypadek samochodowy

dziewczyna uwierzyła, że naprawdę brała udział w wypadku samochodowym i nie żyje

Pierwsza osoba która odwróci wzrok przegrywa.

Metro

Darren czyni, że ludzie w metrze zapominają na jakiej stacji mają wyjść.

Na ulicy

Jak na ulicy wziaść od kogoś portfel klucze tak poprostu prosząc oto naturalnie?

Kontrola ciała

Jak kontrolować ciało ludzkie?

Medium

Seans spirytystyczny? Przemieszczanie materii.

Kolejny seans

A Sceptical History Of Spirit Mediums


Opublikowany w NLP, magia, psychologia | Otagowane: | Zostaw Komentarz »

Czym jest świat?

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu listopad 3, 2008

Holograficzny świat udowadnia, że fizyczny świat w który wierzymy jest faktycznie iluzją. Pola energii są dekodowane przez nasz mózg w obrazy 3D, aby dać iluzję fizycznego świata.

Opublikowany w psychologia | Otagowane: , | Zostaw Komentarz »

Książeczka dla dzieci… o MARIHUANIE!

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu październik 22, 2008

Książeczka dla dzieci… o MARIHUANIE!

more about “Książeczka dla dzieci… o MARIHUANIE!“, posted with vodpod

Opublikowany w biografie, psychologia | Otagowane: , | Zostaw Komentarz »

Lets learn how to speak Polish

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu październik 19, 2008

I really was not expecting all the comments I have received for this video.
I thought it would be a small joke that a few of my Polish friends and I would watch and laugh at. By no means was this video trying to portray the Polish people in a negative way!!

I am of Polish heritage, and though I live in America Ive be exposed to Polish culture all my life. I sincerely hope that you enjoy this video for what its worth, and not overcomplicated it. It is a touch of comic relief and nothing else.

Jest tylko kilka prostych fraz które musisz znać:
“cześć”
“siema”
“gdzie jest ubikacja”
“zdejmij spodnie i daj mi twoje pieniądze, albo cię zabiję”
“ty jesteś głupi”
“spadaj”

Opublikowany w psychologia | Otagowane: | Zostaw Komentarz »