Psychoneurocybernauta inc!

Bieda materialna, to bogactwo duchowe, Tak iluzjoniści wyprali tobie głowę.

  • Principia Discordia

    Naprzód rycerze Chrystusa,
    Naprzód kapłani Buddy,
    Naprzód owoce Islamu,
    Walczcie do upadłego,
    Toczcie małe potyczki,
    Jednoczcie się
    pod ostrzałem
    Ku Wielkiej Chwale
    Dys-kor-dii.
    Je, je, je, Je, je, je, je, Buuuuuuuuum!
  • Ralph Waldo Emmerson

    Religia jednego wieku staje się literacką rozrywką następnych.
  • Aleister Crowley

    Czyn wole swą, niechaj będzie całym Prawem.

    Nie masz żadnego prawa prócz czynienia twej woli. Czyn ja i nikt inny nie powie nie.

    Każdy mężczyzna i każda kobieta jest gwiazdą.

    Nie ma boga prócz człowieka.

    Człowiek ma prawo żyć wedle swych własnych praw
    żyć tak jak tego chce
    pracować tak jak chce
    bawić się tak jak chce
    odpoczywać tak jak chce
    umrzeć kiedy i jak chce

    Człowiek ma prawo jeść to co chce: pić to co chce: mieszkać tam gdzie chce: podróżować po powierzchni Ziemi tam gdzie tylko chce.

    Człowiek ma prawo myśleć co chce
    mówić co chce: pisać co chce: rysować, malować, rzeźbić, ryć, odlewać, budować co chce: ubierać się jak chce

    Człowiek ma prawo kochać jak chce

    Człowiek ma prawo zabijać tych, którzy uniemożliwiają mu korzystanie z tych praw

    niewolnicy będą służyć

    Miłość jest prawem, miłość podług woli.
  • Terence McKenna

    Skoro już w XIX wieku zgodziliśmy się przyznać, że człowiek pochodzi od małpy, najwyższy czas pogodzić się z faktem, że były to naćpane małpy.
  • Anarchizm metodologiczny

    Anarchizm metodologiczny - jest programem (a właciwie antyprogramem), zgodnie z którym należy z wielką ostrożnością podchodzić do każdej dyrektywy metodologicznej, (w tym do samego anarchizmu) bowiem zaistnieć może sytuacja, w której lepiej jest z anarchizmu zrezygnować (aby nie hamować rozwoju wiedzy) niż go utrzymywać.
    Paul Feyerabend
  • Lustro Rady dotyczące obecności i świadomości

    Aby przejąć władzę nad królestwem, musi się obalić króla; nie wystarczy pokonać kilku dworzan ani podbić kilku wiosek.

    Jeśli więc nie wiemy, jak utrzymywać obecność bez rozproszenia, a zamiast tego pozwalamy sobie zatracić się w rozproszeniu i iluzji, nigdy nie uwolnimy się z niekończącej się transmigracji.

    Jeśli zaś nasz umysł nie rozprasza się i nie zapomina, lecz uzyskuje samokontrolę i utrzymuje obecność swojego prawdziwego Stanu, nie warunkując się iluzją, wtedy staje się esencją wszystkich nauk i korzeniem wszystkich ścieżek.

    Namkhai Norbu Rinpocze
  • Strony

Archiwum kategorii ‘Libertarianizm’

Libertarianizm (zwany także libertaryzmem) jest filozofią oraz stylem politycznego myślenia postulującym nieograniczoną swobodę dysponowania własną osobą (samoposiadanie) i własnością, o ile tylko postępowanie to nie ogranicza swobody dysponowania swoją osobą i własnością komuś innemu (wedle zasady: wolność twojej pięści musi być ograniczona bliskością mojego nosa).

Seks narkotyki i okultyzm

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu lipiec 20, 2009

Warto jest pewnie przyjrzeć się bliżej tradycji religijnej, albowiem prawie w każdym plemieniu istnieje jakaś wersja przypowieści o Ogrodzie Eden. Mówi się że nasi przodkowie lub praojcowie żyli w prawdziwym raju.

Nie było własności prywatnej, nie było też zawiści, zazdrości, kradzieży, wojny ani rządu. Był to Złoty wiek” – powiada Don Kichot Cervantesa, podsumowując wątek przewodni mitu greckiego, żydowskiego i chrześcijańskiego.

Lecz wkrótce pojawił się pierwszy grzech, pierwszy błąd, pierwsi transgresja. Od tego czasu błąkamy się w dziczy, a anioł strzeże bram Edenu “z płomiennym mieczem zwróconym w każdą stronę”, żebyśmy już nigdy nie mogli dostać się do tego raju na ziemi.

Psychiatrzy i inni badacze społeczni mają ciekawe teorie dotyczące pochodzenia tego uniwersalnego wzoru mitycznego.

Freudyści twierdzą, że jego podstawa znajduje się w naszych wspomnieniach z wczesnego dzieciństwa, kiedy otrzymywaliśmy, to co chcieliśmy (na nasze zawołanie), i nie mieliśmy frustracji płynących z niezaspokojenia.

Inny psychoanalityk, Otto Rang, podpowiada bardziej sugestywnie, że Eden to nasze zniekształcone wspomnienia z życia łonowego, a “upadek człowieczy” to traumatyczne przywołanie szoku urodzin.

Niektórzy makrsiści i ideolożki Ruchu Wyzwolenia Kobiet wierzą, ze między rewolucją rolniczą sprzed 12 000 lat p.n.e.., a urbanizacją 4000 roku p.n.e. istniał Złoty Wiek braterstwa, siostrzeństwa i socjalizmu.

Z kolei niektórzy etologowie sądzą, że mit ten jest wspomnieniem jeszcze wcześniejszej, bo prehistorycznej społecznej łowieckiej (od 4 000 000 do 1 000 000 p.n.e.), kiedy ludzie żyli z zgodzie ze swymi “instynktami” i nie byli jeszcze poddani gruntownej socjalizacji, która wprowadziła nienaturalne tabu, wpędzając ludzkość w nędzę.

Istniej nawet taka urocza teoria wyłożona przez Theodor,a Lasara z Nowego Jorku, która powiada że tak zwana Wielka Kometa z 8000 pn.e. wyśledzona przez dr. Imamanuela Velikovski’ego doprowadziła ludzkość do szaleństwa, a “złoty wiek” jest naszym szalonym wspomnieniem czasów kiedy byliśmy normalni.

Jednak niezależnie od źródła tej ogólnoludzkiej opowieści, odwołuje się ona do oczywistego faktu psychologicznego:

ludzie potrafią sobie wyobrazić idealny stan szczęścia, ale już trudniej im uznać, że mogliby osobiście osiągnąć ten ideał.

Panuje powszechna świadomość pewnych bram, drzwi bądź barier miedzy pragnieniem a rzeczywistością. Kobiety i mężczyźni czują się prawie niezdolni do osiągnięcia tego, czego pragną.

Ta psychologiczno-duchowa bariera odpowiada całkiem dobrze koncepcji”grzechu pierwotnego” u św Augustyna, grzechu, który “przesłania intelekt” i daje duszy “trwała skłonność do zła”

Odpowiada również Freudowskiemu przekonaniu, że każdy jest neurotykiem.
Co więcej przypomina uderzającą diagnozę dr Wilhelma Riecha, wedle której ludzkość cierpi na “strach przed przyjemnością”, wewnętrzny lęk, który zmusza nas do wypierania “pierwotynych popedów” i obierania sobie “drugorzędnych” celów “zastępczych”, podobnie jak łucznik, który nie potrafi zmierzyć się ze środkiem tarczy i celowo chybia o kilka milimetrów.

Istnieje jednak pogląd mniejszości (…)

Pierwszymi którzy przyjęli że człowiek może żyć w raju “znajdując się nadal w swym ciele”, byli gnostycy w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Pogląd ten nigdy nie wymarł, chociaż tępiły go wszystkie kościoły.
(…)
Wszystkie te wizje mesjanistyczne osiągają swój punkt szczytowy w czasach współczesnych, w rewolucji psychedelicznej, którą rozpętali tacy złowieszczy szamani jak dr nauk społecznych Timothy Leary, dr reologii Alan W. Wattsi sekretarz natury Adonis Huxley. Oczywiście, byli też inni, którzy ich wspierali: poeta Allan Ginsberg, pisarz William S. Burroughs, dr Johm Lilly, prof Humpherey Osmund, dr Houston Smith, pisarz Kek Kesey i wielu innych. Wszystko zależy kogo uznamy za prowodyra tego ruchu.

Miliony naszych obywateli i mozolnie szukana molekularnych tylnych drzwi do “Ogrodu Eden”.

“Zieloni rewolucjoniści” nie wierzą w to, że musimy na zawsze tracić z oka cel. Nieche przyjąć jażma grzechu pierworodnego, wrodzonych neuroz ani nawet teozoficznych koncepcji “strażnika progu” (istoty która pożera głowy ludzi wstępujących na wyższeplany bez zaproszenia).

Nie godzą się na barierę miedzy pragnieniem, a rzeczywistością, o której tak gorzko mówi T.S. Eliot w wierszu The Hollow Men.

Według dość ortodoksyjnego chrześcijańskiego poglądu Eliota, jest pewien “Cień”, który zawsze pada między “ideę a rzeczywistość, “pożądanie a spazm”, ruch a działanie”. Ten “Cień” to oczywiście grzech pierworodny, którego już z definicji nikt nie może odrzucić.

Rewolucja narkotykowa powiada jednak, podobnie jak Budda, ze “To tylko Cień – tylko pozór, iluzja”.

Ideolodzy tej sprawy nadaliby cieniowi status starej taśmy odgrywanej w głośnikach umysłu, zapełnionej lękami społecznymi uprzedzeniami i zastąpić nowym programem, jeśli się zna odpowiednie techniki neurologiczne lub jogicznme

Powiedzą jeszcze z misjonarskim błyskiem w ok, że techniki te wielu zna, może je przekazywać innym i wydatnie wspomagać odpowiednimi substancjami chemicznymi.

Bądźcie realistami, żądajcie niemożliwego!

ten slogan studenckich rewolucjonistów francuskich z 1968 roku jest mantrą przewijającą się przez cały mistycyzm narkotykowy.

Możemy go również znaleźć u dr. Johna Lill’ego który ubiera go w inne słowa:

W krainie umysłu to, co uważa się za prawdę, nią jest lub staje się prawdą w granicach wyznaczonych przez doświadczenie. granice te są z kolei następnymi przekonaniami, które należy przekroczyć. W krainie umysłu nie ma granic… Istnieje w niej wszystko, co można sobie wyobrazić.

Seks narkotyki i okultyzm
Seks, narkotyki i okultyzm stały się narzędziami rewolucji. I choć w dużej mierze była to przegrana rewolucja, wytworzyła wyłom w kosmosie możliwości, udostępniając projektowanie rzeczywistości wedle własnej woli.

http://okultura.pl

Opublikowany w Libertarianizm, teizm | Zostaw Komentarz »

Otagują japońskie dzieci

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu lipiec 10, 2009

Japońscy uczniowie zostaną oznaczeni za pomocą systemu RFID (radio frequency identification). W ten sposób rodzice będą mogli “śledzić” ich drogę do szkoły… Wiadomo. Jak mam komórkę przy sobie to też można mnie namierzyć. W każdym razie to doniesienie pokazuje do czego zdolna jest technologia RFID i do czego będzie wykorzystywana (nie tylko do robienia automatycznego remanentu w sklepie, który zamiast 2 dni zajmie dwie sekundy).

http://prawo.vagla.pl/node/4296

Opublikowany w Libertarianizm | Otagowane: | Zostaw Komentarz »

Przesłanie do neonazistów

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu maj 29, 2009

http://pol.spurious.biz/blog/uploads/picks/follow-your-leader.jpg

Opublikowany w Libertarianizm | Zostaw Komentarz »

Inwigilacja – wraca stary dobry totalitaryzm!

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu maj 7, 2009

Jerzemu Engelkingowi, zastępcy prokuratora generalnego za rządów PiS zarzuciła, że nie licząc się z zasadami demokracji i konstytucji stosował podsłuchy. – Największym szokiem było dla mnie, że po wyłączeniu sprawy mojego męża, podejrzanego o składanie fałszywych zeznań, prokuratorzy Engelking i Barski (prokurator krajowy za rządów PiS) przyjęli zaproszenie na spotkanie od mojego męża – osoby, którą podsłuchiwali i inwigilowali – mówiła Kaczmarek. I przypomniała, że kiedyś Engelking powiedział w jej domu, że 80-90 proc. społeczeństwa powinno być podsłuchiwane, żeby zapobiegać przestępstwom. Na jej pytanie, co z tymi, którzy nie będą podsłuchiwani miał – według niej – odpowiedzieć, że “będą podsłuchiwać”.

http://www.tvn24.pl/12690,1598888,0,1,znamy-krauzego–przyjaznimy-sie-z-kaczynskim,wiadomosc.html

Opublikowany w Libertarianizm | Otagowane: | Zostaw Komentarz »

Partia Piratów

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu maj 6, 2009

1. Wolności/Swobody korzystania z dóbr kultury – Zagwarantowanie przez Konstytucję prawa do nieskrępowanego dostępu i korzystania z dzieł takich jak, np.: książki, muzyka oraz filmy i inne. Niezależnie od formy przekazu.

2. Reforma systemu patentowego – wspieranie innowacyjności zamiast ochrony monopoli.

3. Ochrony nietykalności osobistej i prawa do prywatności obywatela – Zniesienie retencji danych i zagwarantowanie tajemnicy komunikacji.

4. Otwartej administracji państwowej – Zapewnienie każdemu obywatelowi bezproblemowego kontaktu z administracją przy wykorzystaniu otwartych standardów.

5. Otwartości gospodarczej – Stworzenie administracji przyjaznej przedsiębiorcom i obywatelom; uproszczenie przepisów oraz ograniczenie samowoli biurokratów.

6. Bezpłatnego szkolnictwa – Egzekwowanie konstytucyjnego prawa obywatela do darmowej edukacji w szkołach publicznych; m.in. dzięki wprowadzeniu wolnych podręczników.

http://www.partiapiratow.org.pl/node/2

Opublikowany w Libertarianizm | Otagowane: | Zostaw Komentarz »

Powiedzmy Eurodeputowanym aby głosował przeciw restrykcjom w dostępie do Internetu!

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu maj 5, 2009

Przypomnijmy im, że niedługo są wybory i to my będziemy głosować i używać Internetu jako narzędzia do obserwowania ich działań i osądzania tego co robią!

Musisz wiedzieć, że nie jesteś sam: setki organizacji pracują w tej sprawie, tysiące ludzie już skontaktowało się ze swoimi eurodeputowanymi.

Więc, działaj:

1 – E-mail, napisz lub zadzwoń do Twoich Eurodeputowanych – skorzystaj z tego linku, aby uzyskać od nich szczegóły – proponuje szablon pisma, które możesz wysłać. Uwierz, że po otrzymaniu tego pisma, Eurodeputowani poczują sie pod naciskiem opinii publicznej. Zapraszamy do personalizowania treści listu, które uczyni, że Posłowie zasiadający w Euro Parlamencie, wezmą to pod uwagę i podejmą odpowiednie działania.

2. Prześlij tę stronę swoim znajomym aby mogli podjąć działania.

3. Zaglądaj na tę stronę aby być na bieżąco: Dezinformacja to ich podstawowa broń, więc musimy być czujni; Najważniejsze aby ludzie z różnych krajów pokazali naszym Eurodeputowanym, że jesteśmy razem.

Lista Polskich Eurodeputowanych:

http://intereuropa.interia.pl/europarlament/news?inf=512509
http://www.laquadrature.net/wiki/Eurodeputes_PL
lub lista posłów ITRE am138:
http://www.laquadrature.net/wiki/MEPs_ITRE_am138

Opublikowany w Libertarianizm | Otagowane: | Zostaw Komentarz »

Manifest Libertariański

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu maj 1, 2009

My, Polscy Libertarianie wierząc, że dobrobyt wszystkich Polaków da się osiągnąć jedynie poprzez wolność każdego obywatela i liberalizm gospodarczy prezentujemy w niniejszym Manifeście nasze postulaty i przekonania.
Lata komunistycznej dyktatury cofnęły nasz kraj. Rządy po 1989 r. przeprowadziły zdecydowanie niewystarczające zmiany i rzuciły nas w otchłań biurokracji, wysokich podatków i bezsensownej opieki socjalnej. Szansa, którą dostaliśmy została niestety zmarnowana. My pragniemy zaś żyć w kraju mającym szansę na rozwój. Kraju wolności i kapitalizmu. Kraju, w którym państwo nie zabiera nam większości naszych zarobków, a założenie firmy nie ciągnie się w nieskończoność. Kraju wolnym od biurokracji i “opieki” państwa.

Wolność jest niezbywalnym prawem każdego z nas. Na niej właśnie opieramy w dużej mierze nasze poglądy. Uważamy, że wolność każdego człowieka ograniczona może być jedynie przez godność, własność, wolność, zdrowie i życie drugiego człowieka. Uważamy zatem, że każdy może robić to co chce jeśli tylko nie narusza to niczyich praw. Jednocześnie sprzeciwiamy się dyskryminacji we wszelkich jej formach. Wszyscy ludzie są równi bez względu na płeć, wyznanie, kolor skóry, pochodzenie, poglądy czy orientację seksualną.

Postulujemy zdecydowany Liberalizm Gospodarczy. Polityka gospodarcza powinna opierać się na wolnym rynku i konkurencji, bez monopoli, pozwoleń ani innych ograniczeń, gdyż tylko to zapewni nam dobrobyt i stały wzrost gospodarczy. Warto przypomnieć, że jest to jedyny system gospodarczy zapewniający krajom dobrobyt – wystarczy przywołać tutaj kilka przykładów jak USA, Japonia, Wielka Brytania czy Irlandia.

Postulujemy przekształcenie ustroju Polski w zdecentralizowaną Republikę Federalną z województwami jako jednostkami terytorialnymi o szerokiej autonomii. Gminy powinny być zniesione a ich kompetencje przekazane powiatom. Ponadto postulujemy zniesienie urzędu premiera i przekazanie jego kompetencji prezydentowi RP oraz utworzenie urzędu wicepremiera z uprawnieniami na wzór północnoamerykański. Oprócz tego należy radykalnie zmniejszyć liczbę ministerstw. Jest to wyjście, które bardzo usprawni zarządzanie państwem i ograniczy destrukcyjną biurokrację.

Postulujemy przywrócenie kary śmierci za najcięższe przestępstwa oraz przywrócenie obowiązkowej pracy więźniów. Za niedopuszczalną uważamy sytuację, gdy pozbawieni wolności żyją w lepszych warunkach niż niejeden praworządny obywatel.

Jako libertarianie jesteśmy przeciwko opiece socjalnej zapewnianej przez państwo, którą według nas powinni tym zająć się ludzie prywatni, fundacje i kościoły. Taki system istniał przez wiele lat w USA i Imperium Brytyjskim co zapewniało godziwe życie ludziom biedniejszym a obywatele tych krajów znacznie szybciej się bogacili, gdyż z ich dochodów nie zabierano bardzo dużych kwot na opiekę socjalną. Zwalczy to tzw. “szarą strefę” i fałszywe bezrobocie, które ma miejsce gdy ludzie zdolni do pracy nie zamierzają nawet podjąć się jej szukania.

Postulujemy likwidację Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego i zastąpienie ich prywatnymi odpowiednikami. Urynkowienie ubezpieczeń społecznych zapewniłoby znaczący wzrost jakości świadczonych przez nie usług oraz bardzo duże oszczędności zostające w kieszeni każdego z nas.

Rola państwa ograniczona powinna być do “nocnego stróża”, który chroni zdrowie, życie i własność wszystkich jego obywateli. Pociągnie to za sobą także zdecydowaną walkę z biurokracją oraz uproszczenie praw i podatków do niezbędnego minimum. Postulujemy jednocześnie urynkowienie całej służby zdrowia i szkolnictwa, gdyż zapewni to ich niskie ceny i wysoki poziom.

Jasne są także nasze poglądy dotyczące religii. Nie jesteśmy antyklerykalni i zamiast lewicowego ateizmu postulujemy równość wszystkich religii bez faworyzowania którejkolwiek z nich przez państwo. Jesteśmy za eutanazją, gdyż jest ona niczym innym niż samobójczą wolą człowieka, który nie może samemu odebrać sobie życia. Jesteśmy jednak całkowicie przeciwni aborcji, gdyż jest to morderstwo – zbrodnia popełniona na bezbronnym, nienarodzonym jeszcze dziecku.

Nasz stosunek do Unii Europejskiej jest raczej negatywny. W naszej opinii jest ona lewicowa, nie wolnorynkowa i biurokratyczna. Uważamy, że powinna istnieć jedynie jako organizacja paneuropejskiej współpracy gospodarczej, która zapewniałaby w obrębie swych granic nieograniczony przepływ towarów, kapitału i ludności. Nie może ona jednak mieć żadnego prawa do ingerencji w sprawy wewnętrzne któregokolwiek z krajów członkowskich i spoza wspólnoty. Jesteśmy także przeciwko przyjęciu waluty Euro.

Naszych postulatów nie da się spełnić natychmiast. Jest to projekt wymagający wdrażania go przez wiele lat, lecz jego wypełnienie zapewniłoby nam wszystkim dobrobyt i wolność.

Libertarianie Polski, łączmy się! Nie mamy nic do stracenia prócz wysokich podatków!

http://libertarianin.pl/manifest/

Opublikowany w Libertarianizm | Otagowane: | Zostaw Komentarz »

International Drug Policy, Animated Report 2009

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu kwiecień 6, 2009

Łódzkie studio Se-ma-for – we współpracy z Global Drug Policy program OSI – wyprodukowało wyjątkowy film opisujący, w formie raportu, problemy światowe związane z produkcją i handlem narkotyków oraz uzależnieniem oraz łamaniem praw człowieka.


International Drug Policy, Animated Report 2009 to krótka animacja – raport, podsumowująca ostatnie 10 lat polityki narkotykowej na świecie; graficzna ilustracja paradoksów i absurdów światowej polityki narkotykowej różnych kontynentów i państw. W videoklipowym tempie można więc spojrzeć na problem w skali globalnej: która z narodowości dominuje w więzieniach w USA i w jaki sposób karze się tam ciężarne, które miały kontakt z narkotykami; z jakimi kłopotami spotykają się osoby używające heroiny w Rosji; jak drastyczne kary stosują Chiny czy Tajlandia wobec osób, które miały jakikolwiek kontakt z nielegalnymi substancjami; jaki wpływ ma obecna polityka na epidemię HIV czy przemoc związaną z produkcją konopi i koki w krajach Ameryki Łacińskiej lub opium w Afganistanie.

Muzykę do filmu napisał Krzysztof Jaryczewski – były wokalista “Oddziału Zamkniętego”. Technika animacji nawiązuje do stylistyki plakatowej. Film trwa 7 minut i został przygotowany w wersji polsko- i anglojęzycznej. autorkami są Anna Błaszczyk i Paulina Majda.

Opublikowany w Libertarianizm | Zostaw Komentarz »

O karze śmierci w Polsce i gdzie indziej

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu luty 26, 2009

Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski. Wyrok zostanie wykonany”. Dźwięk słów prokuratora sprawił, że dwudziestodziewięcioletni Stanisław Cz*. dosłownie zamarł, sparaliżowany ze strachu. Spytany o to, jakie jest jego ostatnie życzenie, poprosił o zapalenie papierosa.

Kiedy pierwszy szok minął, Stanisław Cz. zaczął walczyć o życie. Więzienni „klawisze” musieli się z nim porządnie siłować, bowiem zdesperowany skazaniec nie tylko wył i bluźnił, ale szarpał się, kopał i gryzł. W starciu z kilkoma (a może nawet kilkunastoma) silnymi mężczyznami nie miał jednak żadnych szans. Tym bardziej, że ci ostatni skuli mu z tyłu ręce kajdankami i ciągnęli go niczym worek ziemniaków.

Do końca życia Stanisławowi Cz. zostały sekundy. Kat – ubrany w czarny garnitur, białą koszulę, czarny krawat, białe skarpetki, czarne lakierki, białe rękawiczki i (być może) czarną maskę na twarzy – założył mu pętlę na szyję – tak, aby jej węzeł znajdował się za jego lewym uchem. Drugi – tak samo ustrojony kat – w ciągu kilku sekund naciągnął kołowrotkiem linę, a następnie nacisnął dźwignię zapadni. Stanisław Cz. runął w głęboką na ok. pół metra (być może głębszą) studnię.

Szarpnięcie, które nastąpiło w momencie, gdy pełne wyprostowanie sznura powstrzymało spadanie ciała, było tak silne, że zerwało mu rdzeń kręgowy. Serce Stanisława Cz. wciąż jednak pracowało. Całe jego ciało drgało w mimowolnych skurczach. Trwało to ze dwadzieścia sekund, potem drgawki ustały. Zebrani w celi prokurator, naczelnik aresztu śledczego, lekarz, asystujący w egzekucji strażnicy więzienni oraz (tych akurat być nie musiało) ksiądz i adwokat w milczeniu patrzyli na jego agonię.

Po dwudziestu minutach, przez które zwłoki Stanisława Cz. zgodnie z zarządzeniem dyrektora Centralnego Zarządu Zakładów Karnych wisiały na sznurze, lekarz więzienny stwierdził zgon. Ciało denata zdjęto z pętli i w więziennym ubraniu złożono w przygotowanej jeszcze za jego życia trumnie. Kat, zgodnie z niepisaną tradycją, zdjął białe rękawiczki i wrzucił je do trumny, na piersi swojej ofiary.

Tak, jeśli wierzyć Jerzemu Andrzejczakowi – autorowi wydanej w latach 90-tych książki „Spowiedź polskiego kata” – wyglądała ostatnia egzekucja w Polsce. Obyła się ona w czwartek 21 kwietnia 1988 r. o godzinie 17.30 w Areszcie Śledczym przy ulicy Montelupich w Krakowie. Człowiekiem, który zawisł na szubienicy, był dwudziestodziewięcioletni Stanisław Cz., skazany na karę śmierci za brutalne zabójstwo kobiety i usiłowanie zabicia jej córek.

Jak pisze Andrzejczak, opętany seksualną obsesją Stanisław Cz. odwiózł swą spodziewającą się dziecka żonę do szpitala, a następnie odwiedził znajomą – czterdziestokilkuletnią nauczycielkę. Po wywabieniu jej z mieszkania wywiózł ją do lasu i tam brutalnie zgwałcił. Gdy kobieta zaczęła uciekać, dogonił ją i 27 razy uderzył w głowę samochodowym kluczem. Następnie wsiadł w auto i wrócił do jej mieszkania, by zabić jej dwie córki, które widziały, jak wychodził z domu z ich matką. Do kolejnego morderstwa na szczęście nie doszło, gdyż dziewczynki zdołały w porę uciec. Swego nowonarodzonego dziecka Stanisław Cz. już nie zobaczył. Tak w każdym razie można przeczytać w książce Andrzejczaka. I – jeśli wierzyć Andrzejczakowi – kat, jak zawsze przy takich okazjach, samotnie poszedł do restauracji wypić dużą wódkę, a później wsiadł do swego służbowego „Poloneza” i wrócił do Warszawy.

Zapewne nikt nie przypuszczał

Stracenie Stanisława Cz. nie było w swoim czasie jakimś szczególnie głośnym wydarzeniem. Zamieszczona na wewnętrznych stronach kilku gazet krótka informacja Polskiej Agencji Prasowej o tym, że został skazany za morderstwo, gwałt i podwójne usiłowanie morderstwa – a także, że Rada Państwa nie skorzystała wobec niego z prawa łaski – to było wszystko, co na ten temat miały do powiedzenia ówczesne polskie media.

Pewnie nikt z tych, którzy dowiedzieli się o jego egzekucji, lub brali w niej udział, nie przypuszczał, że było to ostatnie takie wydarzenie w historii Polski. Historia tak się jednak potoczyła, że mimo iż wyroki śmierci były później okazjonalnie wydawane (ostatni, wydany przez Sąd Wojewódzki w Elblągu na 33-letniego Zbigniewa B. za morderstwo dwóch kobiet zapadł w lutym 1996 r.), kat nigdy już nie spełnił swojej powinności.

Część wyroków śmierci została zamieniona na karę 25 lat więzienia w drodze amnestii z grudnia 1989 r., późniejsze „kaesy” zostały uchylone przez sądy apelacyjne i odesłane do ponownego rozpatrzenia przez sądy I instancji. Prezydenci Wojciech Jaruzelski, Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski nigdy nie musieli decydować o tym, czy darować życie skazanemu na śmierć mordercy, czy też odmówić skorzystania z prawa łaski i zgodzić się na egzekucję. Wreszcie, uchwalony w czerwcu 1997 r. nowy kodeks karny – który wszedł w życie 1 września 1998 r. – w sposób ostateczny usunął karę śmierci z polskiego systemu prawnego. Cele śmierci w polskich więzieniach zostały albo zamurowane, albo zamienione na magazyny lub jeszcze inne pomieszczenia. Zawód kata nieodwołalnie odszedł w Polsce do historii.

Rząd przeciwko Europejskiemu Dniu Przeciwko Karze Śmierci

A przynajmniej wydaje się, że odszedł. Choć (w momencie pisania tego artykułu) od ostatniej egzekucji minęło już przeszło 19 lat, to temat p.t. „wieszać, czy nie wieszać?” wciąż w Polsce powraca. Ostatnio powrócił w związku z inicjatywą Unii Europejskiej w sprawie ustanowienia Europejskiego Dnia przeciwko Karze Śmierci, którą to inicjatywę Polska – jako jedyne państwo członkowskie tej organizacji – skutecznie zablokowała (mogła to zrobić, gdyż w tej kwestii potrzebna była jednomyślność).

Po fiasku Europejskiego Dnia przeciwko Karze Śmierci jako idei unijnej pomysł ten przejęła Rada Europy, która uchwaliła, że dzień ten będzie obchodzony 10 października. Rząd polski od tej uchwały zdecydowanie jednak się odciął. “Polska traktuje przyjęte decyzje za nieważne i niebyłe, a ich polityczne i prawne konsekwencje obciążają tych, którzy za tymi decyzjami głosowali” – napisała szefowa MSZ Anna Fotyga w rządowym oświadczeniu. Tak więc oficjalnych obchodów Europejskiego Dnia przeciwko Karze Śmierci w Polsce nie było. Dzień ten był jednak uroczyście obchodzony przez niektóre organizacje pozarządowe. Helsińska Fundacja Praw Człowieka zbierała pod siedzibą przedstawicielstwa Unii Europejskiej w Warszawie podpisy w kwestii zniesienia kary śmierci w krajach poza Unią Europejską. Członkowie polskiej Amnesty International zbierali w Łodzi i w Lublinie podpisy pod petycją na rzecz przyjęcia przez ONZ ogólnoświatowego moratorium na wykonywanie kary śmierci. Stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita i Ruch na rzecz Demokracji zorganizowały pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie protest przeciw stanowisku polskiego rządu w sprawie ustanowienia Europejskiego Dnia przeciwko Karze Śmierci. Jedno z haseł tego protestu głosiło: “Polski rząd łaknie krwi. My mówimy nie”.

Polacy za wieszaniem?

Sprzeciwiając się idei ustanowienia Europejskiego Dnia przeciwko Karze Śmierci polski rząd liczył zapewne na to, że uda mu się w ten sposób zdobyć dodatkowe głosy w wyznaczonych na 21 października przyspieszonych wyborach parlamentarnych. Polacy – jak wskazywały do niedawna wszelkie badania opinii społecznej – w dużej większości są zwolennikami istnienia i stosowania kary śmierci wobec (jeśli nie wszystkich, to przynajmniej niektórych) morderców. Ale… we wrześniu 2007 r. w „Rzeczypospolitej” opublikowany został sondaż GfK Polonia, w którym spośród 500 respondentów, którym zadano pytania “czy jest Pan/Pani za przywróceniem kary śmierci?” 29% odpowiedziało “zdecydowanie nie” 23% “raczej nie” 22% “raczej tak” 24% “zdecydowanie tak” i 2 % “nie wiem, trudno powiedzieć”. Jak widać 52 % pytanych opowiedziało się przeciwko karze śmierci – w tym 29 % w sposób zdecydowany.

Oczywiście, kwestia implikacji tego sondażu w skali makro-społecznej jest rzeczą dyskusyjną. Niektórzy eksperci od badań opinii publicznej uznali, że wynik wspomnianego sondażu jest wyrazem tego, że opinia społeczeństwa w kwestii kary śmierci naprawdę zaczyna się zmieniać – upodabniając się do tej, jaka przeważa w społeczeństwach „starych” państw Unii Europejskiej. Inni z kolei podeszli do jego wyników sceptycznie, uważając, że sondaż ten został przeprowadzony na zbyt małej grupie respondentów. Jaki naprawdę jest stosunek Polaków do kary śmierci i czy stosunek ten się zmienia – pokażą zapewne kolejne badania.

O karze śmierci, argumentach za i przeciw niej można by rozprawiać bardzo długo. Z drugiej jednak strony, trudno byłoby na jej temat powiedzieć coś istotnie nowego: argumenty zarówno zwolenników jak i przeciwników tej kary znane są od bardzo dawna i w gruncie rzeczy nie zmieniają się od pokoleń, jeśli nie od wieków.

Zamiast więc debatować na temat tego, czy kara śmierci może być uzasadniona z etycznego punktu widzenia, czy odstrasza – lub też nie odstrasza – od popełniania zbrodni, wskażmy pewne ciekawostki, które – można się założyć – są nieznane w większości zarówno zwolennikom, jak i przeciwnikom prawa państwa do zabijania ludzi majestacie prawa.

Kara śmierci za nieróbstwo

Nie trzeba być znawcą historii, by wiedzieć, że w dawnych czasach pozbawianiem życia w majestacie prawa szafowano naprawdę hojnie. Najbardziej skrajnym tego przykładem było ustawodawstwo Drakona – ateńskiego prawodawcy z VII wieku p.n.e., które przewidywało karę śmierci jako jedyny rodzaj kary za wszelkie wymienione w nim przestępstwa – z taką m.in. „zbrodnią” jak nieróbstwo włącznie.

Wiemy też chyba o tym, że kilkaset lat temu śmiercią – i to w sposób okrutny (spalenie na stosie, łamanie kołem, wbicie na pal, ćwiartowanie, rozerwanie końmi) karano m.in. za takie sprawy, jak bluźnierstwo, herezja, odstępstwo od wiary, uprawianie czarów, seks pozamałżeński czy homoseksualizm – czyli za czyny w ogóle nie uznawane obecnie za przestępstwa. Karę śmierci stosowano też za przestępstwa pospolite, takie jak choćby kradzież. Jeszcze w pierwszych dziesięcioleciach XIX w. komuś, kto ukradł przedmiot o wartości powyżej 5 szylingów ze sklepu, groziła w Anglii szubienica.

(Kiedyś) naprawdę kara główna

Liczba egzekucji w niektórych krajach była niegdyś olbrzymia. Np. w liczącym ok. 100 000 mieszkańców niemieckim Księstwie Ansbach między rokiem 1575 a 1603 stracono 474 osoby. Choć może się to komuś wydawać, że to niewiele, to wystarczy dokonać ekstrapolacji, by obliczyć, że gdyby kara śmierci była z podobną częstotliwością stosowana w dzisiejszej, liczącej ok. 38 milionów mieszkańców Polsce, to w każdym roku odbywałoby się ok. 6211 egzekucji. – znacznie więcej, niż w nadzwyczaj szafujących karą śmierci – i liczących poza tym ok. 1, 2 mld ludności – Chinach.

Drakońskie prawa

Jeszcze w czasach całkiem nie tak zamierzchłych kara śmierci była przewidziana i niekiedy nawet stosowana za wiele czynów, za które obecnie nie byliby skłonni dopuszczać tej kary jej najwięksi zwolennicy (mówimy tu oczywiście o zwolennikach kary śmierci w Polsce i generalnie w państwach tzw. Zachodnich – nie w Chinach, Korei Północnej czy Iranie). Niezwykle szerokie było zwłaszcza ujęcie kary śmierci w ustawodawstwie odnoszącym się do stanów zagrożenia państwa. Jak pisze Marek Zubik (zob. Monika Mitera & Marek Zubik „Kara śmierci w świetle współczesnych systemów prawnych”) uchwalona w dniu 23 maja 1924 r. Ustawa o Powszechnym Obowiązku Wojskowym przewidywała, że na obszarze obowiązywania stanu wojennego kara śmierci musi być wymierzana za każde przestępstwo, za które w postępowaniu zwyczajnym można było orzec karę wyższą, niż rok więzienia. Tylko w wyjątkowych przypadkach – gdy zachodziły nadzwyczajne okoliczności łagodzące – sąd mógł skazać sprawcę takiego przestępstwa na dożywocie. Tak więc w przedwojennym ustawodawstwie stanu wojennego kara śmierci groziła za 145 przestępstw i to w formie kary bezwzględnie oznaczonej.

W czasach stosunkowo niedawnych, bo w okresie stanu wojennego w Polsce, kara śmierci mogła być wymierzona w postępowaniu doraźnym za 86 rodzajów przestępstw – np. takie, jak publiczne wyszydzanie ustroju państwa. Jak doskonale wiadomo, z możliwości orzekania kary śmierci za takie przestępstwa wówczas nie skorzystano – i pewnie nie miano nawet takiego zamiaru – ale warto wspomnieć o tym, że potencjalnie istniała taka możliwość.

Chiny i Iran

W obecnych czasach wciąż są na świecie kraje, gdzie egzekucje są zjawiskiem codziennym. Największą ich liczbę wykonuje się w Chinach: według danych Amnesty International w roku 2004 w kraju tym skazano na karę śmierci 4015 osób, z których 2468 stracono; przypuszcza się przy tym, że prawdziwa liczba egzekucji może być znacznie wyższa. Chiński kodeks karny przewiduje karę śmierci za takie przestępstwa, jak hazard, rozpowszechnianie pornografii, spekulację, kradzież mienia państwowego, przemyt, fałszowanie pieniędzy, kradzież lub rozpowszechnianie dokumentów państwowych w Internecie, niepłacenie podatku VAT, kradzież krowy czy zabicie tygrysa. Jednak państwem, które wykonuje najwięcej egzekucji w stosunku do liczby swojej ludności jest Iran – w roku 2006 stracono tam 182 osoby.

Historia i tradycja stosowania kary śmierci jest – co tu dużo mówić – niezwykle bogata. Jednak historia niestosowania tej kary i odstępowania od niej jest również całkiem imponująca.

Tendencje abolicjonistyczne

Kary śmierci była nieznana niektórym dawnym ustawodawstwom. Nie przewidywała jej (ani też kar okaleczających ) tzw. Ruska Prawda – spisany w okresie panowania Jarosława Mądrego (978 – 1054) zbiór praw Rusi Kijowskiej, obowiązujący – z późniejszymi uzupełnieniami – do momentu wydania ogólnorosyjskiego zbioru praw przez Iwana III w roku 1498.

W Europie Zachodniej pierwsze zaniechało stosowania kary śmierci San Marino: ostatnia egzekucja miała tam miejsce w roku 1468 (całkowite usunięcie kary śmierci z prawodawstwa nastąpiło w tym kraju w roku 1865). W niektórych krajach europejskich ostatnie egzekucje odbyły się znacznie później – lecz również bardzo dawno temu: w Księstwie Lichtenstein w roku 1785, w Islandii w 1830 i w Monaco w roku 1847.

Okresem szczególnego nasilenia tendencji abolicjonistycznych była druga połowa XIX w. Karę śmierci zniesiono wówczas w Toskanii (1853 r.), Grecji (1862 r.), Kolumbii (1863 r.), Rumunii (1864 r.), San Marino (1864 r.), Wenezueli (1864 r.), Portugalii (1867 r.), Holandii (1870 r.), Kostaryce (1880 r.), Brazylii (1891 r.), Nikaragui (1893 r.) Włoszech (1889 r.), amerykańskich stanach Michigan ( tam już w 1846 r.), Rhode Island (1852 r.), Wisconsin (1853 r.), Minnesota, Dakota Północna i Południowa, Kansas (1907 r.), a także w niektórych kantonach Szwajcarii – w Neuchâtel w roku1854 ,w Zürichu – w 1869 ., w Genewie i Tessin – w 1871., a w Bazylei-Mieście – w roku 1872.

Zadecydował jeden głos

Również w Polsce niewiele brakowało do tego, by kara śmierci została zniesiona jeszcze w okresie przedwojennym: Komisja Kodyfikacyjna pracująca nad projektem Kodeksu Karnego (który został uchwalony 11 lipca 1932 r. jako rozporządzenie prezydenta RP) umieściła ją w nim przewagą jednego głosu. Czynnikiem, który – jak się zdaje – zadecydował o utrzymaniu kary śmierci był nacisk opinii publicznej. Tak więc kara śmierci istniała w polskim ustawodawstwie przez cały okres II Rzeczypospolitej, a kat (wiadomo o nim, że miał na nazwisko Maciejewski – jak w piosence ulicznej Stnisława Grzesiuka) miał ręce pełne roboty.

Warto przeczytać

Okresem największego nasilenia stosowania kary śmierci Polsce (pomijając nie mające nic wspólnego ze sprawiedliwością wymierzanie przez władze niemieckie w okresie okupacji) były lata 1945 – 1953. Zainteresowanych tym, za co groziła wówczas kara śmierci odsyłam do artykułu o Włodzimierzu Ostapowiczu – sędzim, który przypuszczalnie wydał największą liczbę wyroków śmierci w historii Polski. Dodam przy tym, że w zawartej w tym tekście „wyliczance” przestępstw zagrożonych najwyższym wymiarem kary nie uwzględniłem przestępstw typowo wojennych i wojskowych, ujętych w Kodeksie Karnym Wojska Polskiego z 23 września 1944 r. Jako ciekawostkę wspomnę tylko, że art. 162 tego kodeksu przewidywał karę śmierci (i to jako jedyny możliwy rodzaj kary) dla dowódcy ginącego okrętu wojennego lub samolotu, który opuszcza go bez wypełnienia do końca swoich obowiązków służbowych, jak również dla członków załogi takiego okrętu lub samolotu opuszczających go bez wyraźnego rozkazu dowódcy. Już sam tylko ten przepis daje wyobrażenie o tym, jak drakońskim prawem był ów kodeks.

Kara śmierci w kodeksie karnym z 1969 r.

1 stycznia 1970 r. – tj. w momencie wejścia w życie uchwalonego 19 kwietnia 1969 r. kodeksu karnego horrendalna poprzednio liczba przestępstw zagrożonych karą śmierci w Polsce uległa poważnemu zmniejszeniu. Niemniej jednak, liczba ta pozostała całkiem spora. Według kodeksu karnego z 1969 r. karą śmierci zagrożone były:

* Zdrada Ojczyzny (art. 122 k.k. – definiowana jako branie udziału przez polskiego obywatela w działalności obcego państwa lub zagranicznej organizacji mającej na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części terytorium, obalenie przemocą ustroju lub osłabienie mocy obronnej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, albo działanie przez obywatela polskiego na rzecz obcego wywiadu, o ile godziło ono w podstawy bezpieczeństwa lub obronności PRL)
* Podjęcie w porozumieniu z innymi osobami działalności zmierzającej do pozbawienia państwa polskiego niepodległości, oderwania części terytorium, obalenia przemocą ustroju lub osłabienia jego mocy obronnej (art. 123)
* Branie udziału w obcym wywiadzie lub udzielanie mu wiadomości (art. 124)
* Dokonanie „w celu wrogim Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej” gwałtownego zamachu na życie funkcjonariusza publicznego lub działacza politycznego, (art. 126)
* Działanie w celu osłabienia władzy ludowej, wywołania zaburzeń lub nastrojów powszechnego niezadowolenia albo poważnych zakłóceń w funkcjonowaniu gospodarki narodowej mające postać: 1) niszczenia, uszkadzania lub czynienia niezdatnymi do użytku zakładów lub urządzeń albo innego mienia o poważnym znaczeniu dla Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej; 2) Uniemożliwienia lub utrudnienia prawidłowego funkcjonowania zakładów, urządzeń albo instytucji o poważnym znaczeniu dla PRL (art. 127)
* Kierowanie działalnością przestępczą mającą na celu zagarnięcie mienia społecznego wielkiej wartości lub organizowanie takiej działalności (art. 134)
* Umyślne zabójstwo (art. 148 §1)
* Rozbój, którego sprawca posługuje się bronią palną lub innym niebezpiecznym narzędziem albo działa wspólnie z osobą, która taką bronią lub takim narzędziem się posługuje (art. 210).

W części wojskowej kodeks karny przewidywał karę śmierci dla żołnierza, który w sytuacji bojowej nie wykonuje lub odmawia wykonania rozkazu, albo wykonuje rozkaz niezgodnie z jego treścią (art. 310).

Karę śmierci przewidywały też ustawy inne, niż kodeks karny. Przewidywał ją – i to jako jedyny możliwy wymiar kary – art. 1 Dekretu z dnia 31 sierpnia 1944 r. o wymiarze kary dla faszystowsko–hitlerowskich zbrodniarzy, winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego (za branie w czasie II wojny światowej udziału w dokonywaniu zabójstw osób spośród ludności cywilnej albo osób wojskowych lub jeńców wojennych). Według ustawy z dnia 21 listopada 1967 r. o Powszechnym Obowiązku Obronnym PRL karę śmierci można było dostać m.in. za:

* Przyjęcie bez zgodny właściwego organu obowiązków w obcym wojsku lub obcej organizacji wojskowej w czasie mobilizacji lub wojny (art. 237.2)
* Przyjęcie, wbrew zakazom prawa międzynarodowego obowiązków w wojskowej służbie najemnej w czasie wojny (art. 238.1)
* Prowadzenie, wbrew przepisom ustawy lub zakazom prawa międzynarodowego zaciągu obywateli polskich lub cudzoziemców przebywających na terytorium PRL do służby wojskowej w obcym wojsku, obcej organizacji wojskowej lub zakazanej przez prawo międzynarodowe wojskowej służby najemnej, albo opłacanie, organizowanie, szkolenie lub wykorzystywanie takiej służby – jeśli działalność taka miała miejsce w czasie mobilizacji lub wojny (art. 238.2)
* Niezgłoszenie się – w celu dłuższego lub trwałego uchylenia się od służby wojskowej – przez powołanego do takiej służby do wojska w czasie wojny

Warto też wspomnieć, że karą śmierci – zgodnie z przepisami części ogólnej kodeksu karnego – zagrożone były: sprawstwo kierownicze, podżeganie i pomocnictwo do wszystkich wspomnianych powyżej przestępstw.

W zasadzie dla najgorszych morderców (choć nie zawsze)

W praktyce po przełomie politycznym w październiku 1956 r. karę śmierci stosowano prawie wyłącznie wobec morderców, szczególnie seryjnych i sprawców zabójstw zbiorowych, a także tych, którzy dokonali zbrodni w sposób szczególnie okrutny. Od tej reguły były jednak wyjątki: w roku 1965 powieszono – po procesie przeprowadzonym w trybie doraźnym – Stanisława Wawrzeckiego, dyrektora Miejskiego Handlu Mięsem Warszawa Praga, głównego oskarżonego w sprawie tzw. afery mięsnej. Wyrok śmierci zapadł też w podobnej sprawie, zwanej aferą skórzaną (przed Sądem Wojewódzkim w Kielcach), lecz w tym przypadku skazanego uratowało od szubienicy ułaskawienie go przez Radę Państwa.

Skazani zaocznie

Ponadto, w okresie stanu wojennego lub wkrótce po jego zniesieniu na karę śmierci za Zdradę Ojczyzny skazano w trybie zaocznym byłego pułkownika sztabu generalnego WP Ryszarda Kuklińskiego, a także ambasadorów PRL w Japonii – Zdzisława Rurarza i w USA – Romualda Spasowskiego Wyroki te nie zostały oczywiście wykonane, a płk Kukliński został całkowicie zrehabilitowany i oczyszczony z zarzutów.

Jak to naprawdę wyglądało?

O stosowaniu kary śmierci w Polsce po 1956 r. wiemy bez porównania więcej, niż o wymierzaniu tej kary w czasach stalinowskich.Jeśli chodzi o ten wcześniejszy okres, to nie wiadomo nawet, ile osób zostało wówczas straconych (minimalną liczbę zabitych wówczas w majestacie „ludowego” prawa szacuje się na 2000, maksymalne szacunki sięgają pięciu, a nawet sześciu tysięcy).

Odnośnie czasów po 1956 r. wiadomo, ile było wyroków śmierci(*), kto został stracony i za jaką zbrodnię. Mimo to, praktykę stosowania kary śmierci w tym okresie otacza wciąż wiele tajemnic. Przede wszystkim – niewiele wiadomo na temat tego, co naprawdę działo się podczas egzekucji. Sporządzane przy okazji każdego wieszania czy rozstrzeliwania (kara śmierci przez rozstrzelanie przewidziana była dla żołnierzy) protokoły do dziś pozostają „tajne, specjalnego znaczenia”. Z informacji, które odpowiednio dociekliwym ludziom udało się wydobyć od wtajemniczonych w te sprawy wynika jednak, że dla ludzi, którzy byli świadkami egzekucji, udział w tych wydarzeniach był zazwyczaj wyjątkowo szokującym przeżyciem.

Stanisław Podemski w swojej książce „Pitawal PRL-u” przytacza dwie wypowiedzi – strażnika więziennego i byłego pracownika więziennej gazety:

„Byłem pięć razy przy tym. Upłynęły dziesięciolecia, a mi się śnią nadal ci ludzie. Dlaczego, niech pan powie?”

„Byłem raz tego świadkiem. Żałuję. Upiłem się po tym i powiedziałem sobie: nigdy więcej”.

Ostatnie życzenie: spotkanie z Jaruzelskim

Wyobrażenie o okrucieństwie wykonywania kary śmierci daje końcowa scena z „Krótkiego filmu o zabijaniu” Krzysztofa Kieślowskiego. Z drugiej jednak strony wiadomo o tym, że nie wszystkie egzekucje wyglądały tak, jak na tym filmie. Niejaki Tadeusz Wencel, gdy na początku 1983 r. wieszano go w Poznaniu za uduszenie kolegi z celi więzienia we Wronkach – gdzie odsiadywał karę 25 lat pozbawiania wolności za wcześniejsze zabójstwo – przy zakładaniu stryczka spokojnym głosem zapytał kata: „ile dostanie pan za moją bezcenną głowę?”, a wcześniej – spytany o to, jakie jest jego ostatnie życzenie – zażądał… spotkania w ważnych sprawach państwowych z I sekretarzem KC PZPR gen. Wojciechem Jaruzelskim (skończyło się na napisaniu do niego listu).

Gdzieś w latach 70-tych zdarzyło się ponoć, że jakiś git-człowiek w momencie, gdy prokurator zaczął odczytywać wyrok, przerwał mu i powiedział: „niech pan przestanie pierdolić, a wy chłopaki, róbcie swoje”.

Od ostatniej egzekucji w Polsce niedługo minie dwadzieścia lat. Dla najmłodszego pokolenia czasy, w których stosowano w naszym kraju karę śmierci, są zapewne odległą przeszłością. Wiadomo jednak doskonale, że nie brakuje u nas ludzi, którzy marzą o tym, by kara śmierci została w Polsce przywrócona i była wykonywana.

Czy istnieje korelacja między stosowaniem kary śmierci, a liczbą morderstw?

`Pytanie tylko, co byśmy na tym zyskali? Czy groźba kary śmierci uratowałaby jakąś liczbę ludzi przed morderstwami które – załóżmy dla dobra argumentacji – zostałyby popełnione wówczas, gdyby ich sprawcom nie groził stryczek? Jakkolwiek odpowiedzi na tak postawione pytanie nie da się udzielić ze stuprocentową pewnością, światło na tę kwestię rzucają dane zgromadzone w największym (i właściwie jedynym) kraju zachodnim, w którym nadal zabija się morderców w majestacie prawa, tj. w USA. Co z owych danych wynika? Ano, m.in. to, że o ile przeciętna liczba morderstw na 100 000 mieszkańców w roku 2006 w tych stanach, w których istnieje kara śmierci wynosiła 5.3, to w stanach bez kary śmierci wynosiła ona 2.9. Stanem z największą liczbą zabójstw na 100 000 mieszkańców –12.4, – była Louisiana, w której od roku 1976 wykonano 27 egzekucji. Szczególnie szafujący karą śmierci Teksas – w którym od 1976 r. wykonano 405 egzekucji – ze swym wskaźnikiem 6.2 morderstw na 100 000 mieszkańców w ciągu roku znajdował się powyżej ogólnoamerykańskiej średniej, wynoszącej 5.3 morderstw na 100 000 mieszkańców rocznie. Natomiast w Północnej Dakocie, gdzie kary śmierci nie ma, liczba morderstw przypadających na 100 000 mieszkańców w ciągu roku wynosiła 1.1 – najmniej w całych Stanach Zjednoczonych.

Warto też zwrócić uwagę, że pewne badania wskazują na to, że wykonywanie kary śmierci może wręcz stanowić czynnik popychający niektórych – niezrównoważonych zapewne psychicznie osobników – do popełniania zabójstw. I tak np. w stanie Nowy Jork w latach 1907-1963 – kiedy to stan ten stosował karę śmierci częściej od jakiegokolwiek innego stanu – w ciągu miesiąca po każdej egzekucji zdarzały się przeciętnie dwa morderstwa więcej, niż w innych okresach (informacje za Death Penalty Information Center).

Tak więc tezę, że kara śmierci stanowi czynnik odstraszający od popełniania morderstw można spokojnie odłożyć między bajki. Tak czy owak, dyskusja na ten temat jest kwestią czysto akademicką, gdyż nawet zwolennicy kary śmierci – wśród których jest choćby obecny prezydent RP Lech Kaczyński – przyznają, że warunków do przywrócenia tej kary w Polsce nie ma i nie robią nic w tym kierunku, by ją faktycznie przywrócić.

Zabijanie ludzi w majestacie prawa odeszło w Polsce do historii. Miejmy nadzieję, że na zawsze.

Osobnym problemem związanym ze stosowaniem kary śmierci w Polsce jest kwestia tego, ilu ludzi skazanych na tą karę w rzeczywistości było niewinnych. Na temat ten trudno jest mi się wypowiadać, wspomnę więc tylko, że uznawany za największego mordercę powojennej Polski Zdzisław Marchwicki według wszelkiego prawdopodobieństwa nie popełnił zarzucanych mu zbrodni.
_______
* O wspomnianym Stanisławie Cz. wiadomo obecnie, że nazywał się on Stanisław Czabański, a także, że wyrok w jego sprawie zapadł w Sądzie Wojewódzkim w Tarnowie, na terenie którego to miasta dokonał on wspomnianej tu zbrodni.

(*) Liczba wykonanych wyroków śmierci w Polsce w latach 1960 – 1988

* 1960 – 16
* 1961 – 5
* 1962 – 6
* 1963 – 4
* 1964 – 10
* 1965 – 5
* 1966 – 8
* 1967 – 7
* 1968 – 8
* 1969 – 7
* 1970 – 10
* 1971 – 9
* 1972 – 6
* 1973 – 27
* 1974 – 7
* 1975 – 10
* 1976 – 16
* 1977 – 13
* 1978 – 12
* 1979 – 12
* 1980 – 4
* 1981 – 6
* 1982 – 2
* 1983 – 8
* 1984 – 9
* 1985 – 10
* 1986 – 10
* 1987 – 6
* 1988 – 1

####
Tekst był opublikowany wcześniej na stronie Bartłomieja Kozłowskiego

Opublikowany w Libertarianizm | Otagowane: | 1 komentarz »

Komu wolność a komu niewola

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu luty 24, 2009

Dziwna to sprawa z tymi wartościami i wolnością. No, ale temat nie błahy i mocno się zastanawiałem, co mogę do niego od siebie wnieść.
Bo jakbym nie patrzył, to zawsze mi wychodzi, że nie mam żadnego prawa oceniać tego w jakim stopniu wiara ludzi w tę czy inną ideę, postępowanie według tych czy innych zasad, sprzyja wolności, a w jakim jej zaprzecza. Oczywiście, nie mówię tu o systemach wartości, które wprost mówią o zniewalaniu innych, choć dziś kto mówi o tym wprost? Nawet faszyści i komuniści mają na ustach frazesy o wolności (jak zresztą zawsze mieli).
Nie potrafię ocenić, zdefiniować w społeczeństwie zbudowanym na jakich wartościach wolność w libertariańskiej formie miałaby większe szanse zaistnieć.

Nie wydaje mi się abym jako libertyn, w całej mojej subiektywnej definicji pojmowania tego słowa, miał prawo do wyrokowania na ten temat. W każdym potrafię dostrzec wiele zalet i wiele cech, które w dużej mierze sprzyjają wolności.
Zaczynając od religii i jej braku, gdzie zarówno chrześcijańscy libertarianie dają nad wyraz piękne świadectwo tego, że religia wyzwala i prowadzi do wolności zbudowanej na zasadach tak naprawdę prawa naturalnego i nie istotne jest przy tym dla mnie to, że nazywają to boskimi przykazaniami, jak i ateiści, którzy do świata podchodzą z czysto racjonalistycznymi założeniami, które przecież też prowadzą ich do podobnych wniosków.
Poprzez indywidualizm, który ceni autonomiczność jednostek i jego odwrotność – kolektywizm, czyli w moim przekonaniu pogląd twierdzący, iż wspólnota jest podstawą rozwoju jednostki.
Kończąc na egalitaryzmie, który zakłada, że każdy jest równy i każdy ma te same prawa, jak i elitaryzmie w pozytywnym znaczeniu oznaczającym hierarchizację wedle autorytetów, który z pewnej perspektywy sprzyja zachowaniu i wzmacnianiu wolności, bo kto jak nie elity mogą oddziaływać na zwykłych ludzi i budować ich wolnościową świadomość.

Rzecz w tym, że te wszystkie wartości kulturowe mogą prowadzić w dwie różne strony w zależności od wartości de facto zupełnie niezależnych od tych, które leżą u podstaw każdej kultury.
Nie wiem, czemu tak się niestety składa, że każda z kultur w swej drodze przeważnie wybiera tą złą drogę, gdzie pomija się kompletnie wartości same w sobie, niezależne od żadnej formy stosunków międzyludzkich, wartości, jakimi są własność i rezygnacja z przymusu, nieagresja.
Bo każda, ale to każda wizja świata, niezależnie od przyjmowanego światopoglądu, od wrażliwości wyznawców, od podejścia do życia, czy to całkowicie konserwatywnego, czy przeciwnie – libertyńskiego, może za swą drogę obrać dwa przeciwstawne kierunki – totalitaryzmu bądź wolności. Nie ma trzeciej drogi.
Jedynie czasami ktoś chce skończyć podróż wcześniej, ktoś chce trochę zawrócić, w perspektywie jednak zawsze pozbywając się i ignorując wartości, które powinny być podstawą, które zawsze winny stać na pierwszym miejscu, czyli własność i nieagresję, prędzej czy później docieramy do celu, jakim jest zwyczajny totalitaryzm.
I wtedy bez znaczenia są jakiekolwiek wartości kulturowe….

Opublikowano w: Patryk Bąkowski.

Opublikowany w Libertarianizm | Otagowane: | Zostaw Komentarz »