Ci, którzy sądzą, że bajki powstawały jedynie z miłości do dzieci, mylą się. Tworzono je z miłości do… narkotyków
Wszyscy znają baśń o królewnie Snieżce i siedmiu krasnoludkach. Krasnoludki to, zgodnie z legendą, ludek raczej przyjazny, nosi się kolorowo, ma spiczaste czapeczki i brody. Zobaczyć je najłatwiej w lesie. Być może dlatego, że rosną tam muchomory czerwone amonita muscaria. Niewykluczone, że królewna Snieżka, błądząc po kniei, najadła się podejrzanych grzybów zobaczyła coś, czego nie ma. A jeśli nie Snieżka, to przynajmniej wieśniaczka, która w narkotycznym widzie dostrzegła malutkie istoty, o czym nie omieszkała poinformować sąsiadów. Od słowa do słowa powstała bajka, którą po jakimś czasie spisał człowiek pióra, nadając tej fikcji rangę literacką. A wszystko to przez małego czerwonego muchomora…
Silnie trujący muchomor czerwony, rosnący powszechnie w lasach całej niemal Eurazji i Ameryki Północnej, powoduje zjawisko mikropsji — przedmioty otaczające amatora tych grzybów widziane są przez niego w pomniejszeniu. Mikropsja i makropsja — widzenie przedmiotów małymi bądź nienaturalnie powiększonymi to zaburzenia, które obok pelopsji (bliskie widzenie przedmiotów) i telopsji (widzenie oddalone) spotyka się przy rozmaitych urazach głowy. Najczęściej bywają skutkiem mechanicznych uszkodzeń okolicy skroniowej czaszki. Muchomor amanita muscaria tymczasem, spożyty w odpowiedniej dawce, powoduje takie właśnie halucynacje. Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że w ludowych podaniach o krasnalach sporą rolę odegrały czerwone muchomory. Lud szukający tanich możliwości odurzania się obficie korzystał z dobrodziejstw lasów i kniei — halucynogennych grzybów na naszej szerokości geograficznej jest wszak pod dostatkiem.
Krasnale i inne istoty nienaturalnej wielkości zamieszkują legendy wielu kultur — niewątpliwie stosowanie muchomorów nie tylko celów religijnych nie pozostało bez wpływu na kształt owych opowieści.
Działanie grzybów przebiega w trzech fazach — około 15 minut po spożyciu człowiek staje się bardzo pobudzony, śpiewa, głoś się śmieje, energicznie porusza. Później dochodzą halucynacje wzrokowej słuchowe — faza widzenia krasnoludków i olbrzymów właśnie, albowiem różnym wizjom towarzyszy wrażenie zmniejszania się lub powiększania przedmiotów. Amatorzy grzybów widzą też ponoć często ludzi-muchomorów (czyż czapeczki krasnali nie kojarzą się z kapeluszem grzyba?), zaś kępka trawy może przybrać rozmiary lasu. Wreszcie pojawia otępienie i solidny kac. Grzyby halucynogenne według badaczy posiadają bardzo silne właściwości uzależniające.
Grzybki z mlekiem, raz!
Przed naszą erą muchomor czerwony stosowano głównie podczas szamańskich obrzędów religijnych, znano go na terenie od Skandynawii po Kamczatkę, a także w Ameryce Północnej i starożytnych Indiach. Niedawno jeszcze muchomor był niezwykle popularnym środkiem halucynogennym na Syberii. Plemiona syberyjskie traktowały zresztą handel muchomorami jako bardzo intratne zajęcie. Nic dziwnego, skoro za kawałek grzyba można było, jak podają źródła, dostać całego renifera.
Grzyby myto i suszono na słońcu. W czas obrzędów spożywano zazwyczaj od 1 d 3 sztuk. Historyk z Oksfordu Richard Rudgleyc podaje jednak w swoim eseju „Alchemia kultury”, że szamani syberyjscy spożywali nawet do 12 grzybów jednorazowo! W źródłach p chodzących z tych rejonów pojawiają się opisy mówiące, że zjadano ćwiartkę kapelusza dużego grzyba lub 2 mniejsze muchomory, łącz je z mlekiem renifera, sokiem z żurawin albo czarnych jagód. Litewski sposób przyrządzania muchomorów proponował z kolei mieszanie ich z alkoholem, najczęściej z wódką.
Muchomor amanita muscaria był popularną używką przez setki lat w najróżniejszych miejscach świata. Nie można wykluczyć, że przedziwne istoty zaludniające karty rosyjskich baśni, ot choćby popularny konik Garbusek zdeformowane przez halucynacje zwierzę — podobnie jak nasze swojskie krasnale — wywodzi swój rodowód od eksperymentów z grzybami. Także kirgiska baśń o wiele mówiącym tytule „Co jest największe?” niewątpliwie ma coś wspólnego z mikropsją i makropsją. W tej historii kości byka pożartego przez orla w tym samym czasie stają się obszerną skalną dolin w której odpoczywają wędrowcy, i małym paprochem w oku pastucha. Postaci zaludniają baśń są na przemian ogromne i maleńkie i nie wiadomo, gdzie jest właściwy punkt odniesienia. Badacze doszukują się wpływu grzybów w starogermańskich mitach o Walhalii, ale także w indyjskich wedach, zwłaszcza w Rygwedzie i Aweście. Także na rodzimym gruncie możemy wskazać wpływy grzybów na kulturę ludową. Etnolog z Uniwersytetu Wrocławskiego Mirosław Marczyk wspomina w swojej książce „Grzyby w kulturze ludowej”, że na Kresach przypisywano im dość niezwykłe pochodzenie. Otóż leśne karły, gryzące ludzi, zostały zamienione w grzyby. Oczywiście za karę za złe zachowanie. Marczyk podaje także legendę, pochodzącą z okolic Stanisławowa, o „czerwonolicych”, złośliwych ludzikach, które miały niepokoić świętego Piotra, za co ten zamienił je w grzyby.
I Gargamel też!
Z ludowych podań zjawisko zmniejszania się i powiększania przeniknęło do literatury, a potem do popkultury. Pisarz Lewis Carroll, autor „Alicji w Krainie Czarów” oraz „Alicji po drugiej stronie lustra”, dość gruntownie zapoznał się z owym zjawiskiem, czytając pracę brytyjskiego antropologa Mordechaja Cooka poświęconą grzybom. Uwagę pisarza zwrócił zwłaszcza opis działania muchomora czerwonego i jego wpływu na postrzeganie rzeczywistości. Stąd zapewne często powtarzające się w przygodach Alicji nagłe powiększenia i pomniejszenia, będące skutkiem zjedzenia grzybów. „Alicja oderwała ząbkami odrobinkę z kawałka [grzyba] trzymanego w prawej ręce, żeby spróbować, jaki to da wynik. W następnej chwili poczuła gwałtowne uderzenie w podbródek: uderzyła nim we własną stopę! (…) Brodę miała tak mocno przyciśniętą do stopy, że nie było już niemal miejsca do otwarcia ust. ale dokonała tego wreszcie i zdołała połknąć część kawałka trzymanego w lewej ręce.
— No, w końcu uwolniłam głowę — powiedziała Alicja uradowanym głosem, w którym pojawiła się jednak po chwili nutka trwogi, gdy odkryła, że nigdzie nie może dostrzec własnych ramion: spoglądając w dół widziała tylko niezwykłej długości szyję, która jak łodyga wznosiła się z leżącego daleko w dole morza zielonych liści”. (tłum. M. Słomczyński)
O działaniu muchomora wiedział też dobrze Jonathan Swift, zaludniając karty powieści o przygodach Guliwera liliputami i olbrzymami. Dziś mikropsja nie dziwi nikogo — nawet popularna wieczorynka dla dzieci o Smerfach ma wiele wspólnego z amanita muscaria. Niebieskie małe stworzonka, gnębione przez złego czarownika Gargamela, mieszkają w chatkach wydrążonych we wnętrzach grzybów.
Grzybom w tradycji ludowej przypisywano zawsze dwuznaczną rolę – stworzenia niepodobne do zwierząt, mało przypominające rośliny, bo niewyrastające z ziaren, lecz z jakiejś tajemniczej niewidocznej grzybni, budziły lęk i zaciekawienie. Działanie halucynogenne niektórych z nich, wykorzystane przez szamanów czy wojowników do obrzędów religijnych, przeniknęło do świata zwykłych ludzi w postaci owych podań i legend o krasnalach czy olbrzymach, kształtując ludzką wyobraźnię i dając możliwość I stworzenia tak pięknych baśni jak ta o królewnie Snieżce i siedmiu krasnoludkach.
Anna Dziewit
http://forum.wprost.pl/glowne/?w=111342