Psychoneurocybernauta inc!

Bieda materialna, to bogactwo duchowe, Tak iluzjoniści wyprali tobie głowę.

  • Principia Discordia

    Naprzód rycerze Chrystusa,
    Naprzód kapłani Buddy,
    Naprzód owoce Islamu,
    Walczcie do upadłego,
    Toczcie małe potyczki,
    Jednoczcie się
    pod ostrzałem
    Ku Wielkiej Chwale
    Dys-kor-dii.
    Je, je, je, Je, je, je, je, Buuuuuuuuum!
  • Ralph Waldo Emmerson

    Religia jednego wieku staje się literacką rozrywką następnych.
  • Aleister Crowley

    Czyn wole swą, niechaj będzie całym Prawem.

    Nie masz żadnego prawa prócz czynienia twej woli. Czyn ja i nikt inny nie powie nie.

    Każdy mężczyzna i każda kobieta jest gwiazdą.

    Nie ma boga prócz człowieka.

    Człowiek ma prawo żyć wedle swych własnych praw
    żyć tak jak tego chce
    pracować tak jak chce
    bawić się tak jak chce
    odpoczywać tak jak chce
    umrzeć kiedy i jak chce

    Człowiek ma prawo jeść to co chce: pić to co chce: mieszkać tam gdzie chce: podróżować po powierzchni Ziemi tam gdzie tylko chce.

    Człowiek ma prawo myśleć co chce
    mówić co chce: pisać co chce: rysować, malować, rzeźbić, ryć, odlewać, budować co chce: ubierać się jak chce

    Człowiek ma prawo kochać jak chce

    Człowiek ma prawo zabijać tych, którzy uniemożliwiają mu korzystanie z tych praw

    niewolnicy będą służyć

    Miłość jest prawem, miłość podług woli.
  • Terence McKenna

    Skoro już w XIX wieku zgodziliśmy się przyznać, że człowiek pochodzi od małpy, najwyższy czas pogodzić się z faktem, że były to naćpane małpy.
  • Anarchizm metodologiczny

    Anarchizm metodologiczny - jest programem (a właciwie antyprogramem), zgodnie z którym należy z wielką ostrożnością podchodzić do każdej dyrektywy metodologicznej, (w tym do samego anarchizmu) bowiem zaistnieć może sytuacja, w której lepiej jest z anarchizmu zrezygnować (aby nie hamować rozwoju wiedzy) niż go utrzymywać.
    Paul Feyerabend
  • Lustro Rady dotyczące obecności i świadomości

    Aby przejąć władzę nad królestwem, musi się obalić króla; nie wystarczy pokonać kilku dworzan ani podbić kilku wiosek.

    Jeśli więc nie wiemy, jak utrzymywać obecność bez rozproszenia, a zamiast tego pozwalamy sobie zatracić się w rozproszeniu i iluzji, nigdy nie uwolnimy się z niekończącej się transmigracji.

    Jeśli zaś nasz umysł nie rozprasza się i nie zapomina, lecz uzyskuje samokontrolę i utrzymuje obecność swojego prawdziwego Stanu, nie warunkując się iluzją, wtedy staje się esencją wszystkich nauk i korzeniem wszystkich ścieżek.

    Namkhai Norbu Rinpocze
  • Strony

Archiwum kategorii ‘Magia chaosu’

Jej adepci twierdzą, że mogą magicznie wpływać na rzeczywistość za pomocą zmienionych stanów świadomości i zmiany swojego paradygmatu na czas rytuału magicznego.

Po muchomorze będzieez zawsze w dobrym humorze

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu styczeń 11, 2009

Ci, którzy sądzą, że bajki powstawały jedynie z miłości do dzieci, mylą się. Tworzono je z miłości do… narkotyków

Wszyscy znają baśń o królewnie Snieżce i siedmiu krasnoludkach. Krasnoludki to, zgodnie z legendą, ludek raczej przyjazny, nosi się kolorowo, ma spiczaste czapeczki i brody. Zobaczyć je najłatwiej w lesie. Być może dlatego, że rosną tam muchomory czerwone amonita muscaria. Niewykluczone, że królewna Snieżka, błądząc po kniei, najadła się podejrzanych grzybów zobaczyła coś, czego nie ma. A jeśli nie Snieżka, to przynajmniej wieśniaczka, która w narkotycznym widzie dostrzegła malutkie istoty, o czym nie omieszkała poinformować sąsiadów. Od słowa do słowa powstała bajka, którą po jakimś czasie spisał człowiek pióra, nadając tej fikcji rangę literacką. A wszystko to przez małego czerwonego muchomora…

Silnie trujący muchomor czerwony, rosnący powszechnie w lasach całej niemal Eurazji i Ameryki Północnej, powoduje zjawisko mikropsji — przedmioty otaczające amatora tych grzybów widziane są przez niego w pomniejszeniu. Mikropsja i makropsja — widzenie przedmiotów małymi bądź nienaturalnie powiększonymi to zaburzenia, które obok pelopsji (bliskie widzenie przedmiotów) i telopsji (widzenie oddalone) spotyka się przy rozmaitych urazach głowy. Najczęściej bywają skutkiem mechanicznych uszkodzeń okolicy skroniowej czaszki. Muchomor amanita muscaria tymczasem, spożyty w odpowiedniej dawce, powoduje takie właśnie halucynacje. Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że w ludowych podaniach o krasnalach sporą rolę odegrały czerwone muchomory. Lud szukający tanich możliwości odurzania się obficie korzystał z dobrodziejstw lasów i kniei — halucynogennych grzybów na naszej szerokości geograficznej jest wszak pod dostatkiem.

Krasnale i inne istoty nienaturalnej wielkości zamieszkują legendy wielu kultur — niewątpliwie stosowanie muchomorów nie tylko celów religijnych nie pozostało bez wpływu na kształt owych opowieści.

Działanie grzybów przebiega w trzech fazach — około 15 minut po spożyciu człowiek staje się bardzo pobudzony, śpiewa, głoś się śmieje, energicznie porusza. Później dochodzą halucynacje wzrokowej słuchowe — faza widzenia krasnoludków i olbrzymów właśnie, albowiem różnym wizjom towarzyszy wrażenie zmniejszania się lub powiększania przedmiotów. Amatorzy grzybów widzą też ponoć często ludzi-muchomorów (czyż czapeczki krasnali nie kojarzą się z kapeluszem grzyba?), zaś kępka trawy może przybrać rozmiary lasu. Wreszcie pojawia otępienie i solidny kac. Grzyby halucynogenne według badaczy posiadają bardzo silne właściwości uzależniające.

Grzybki z mlekiem, raz!

Przed naszą erą muchomor czerwony stosowano głównie podczas szamańskich obrzędów religijnych, znano go na terenie od Skandynawii po Kamczatkę, a także w Ameryce Północnej i starożytnych Indiach. Niedawno jeszcze muchomor był niezwykle popularnym środkiem halucynogennym na Syberii. Plemiona syberyjskie traktowały zresztą handel muchomorami jako bardzo intratne zajęcie. Nic dziwnego, skoro za kawałek grzyba można było, jak podają źródła, dostać całego renifera.

Grzyby myto i suszono na słońcu. W czas obrzędów spożywano zazwyczaj od 1 d 3 sztuk. Historyk z Oksfordu Richard Rudgleyc podaje jednak w swoim eseju „Alchemia kultury”, że szamani syberyjscy spożywali nawet do 12 grzybów jednorazowo! W źródłach p chodzących z tych rejonów pojawiają się opisy mówiące, że zjadano ćwiartkę kapelusza dużego grzyba lub 2 mniejsze muchomory, łącz je z mlekiem renifera, sokiem z żurawin albo czarnych jagód. Litewski sposób przyrządzania muchomorów proponował z kolei mieszanie ich z alkoholem, najczęściej z wódką.

Muchomor amanita muscaria był popularną używką przez setki lat w najróżniejszych miejscach świata. Nie można wykluczyć, że przedziwne istoty zaludniające karty rosyjskich baśni, ot choćby popularny konik Garbusek zdeformowane przez halucynacje zwierzę — podobnie jak nasze swojskie krasnale — wywodzi swój rodowód od eksperymentów z grzybami. Także kirgiska baśń o wiele mówiącym tytule „Co jest największe?” niewątpliwie ma coś wspólnego z mikropsją i makropsją. W tej historii kości byka pożartego przez orla w tym samym czasie stają się obszerną skalną dolin w której odpoczywają wędrowcy, i małym paprochem w oku pastucha. Postaci zaludniają baśń są na przemian ogromne i maleńkie i nie wiadomo, gdzie jest właściwy punkt odniesienia. Badacze doszukują się wpływu grzybów w starogermańskich mitach o Walhalii, ale także w indyjskich wedach, zwłaszcza w Rygwedzie i Aweście. Także na rodzimym gruncie możemy wskazać wpływy grzybów na kulturę ludową. Etnolog z Uniwersytetu Wrocławskiego Mirosław Marczyk wspomina w swojej książce „Grzyby w kulturze ludowej”, że na Kresach przypisywano im dość niezwykłe pochodzenie. Otóż leśne karły, gryzące ludzi, zostały zamienione w grzyby. Oczywiście za karę za złe zachowanie. Marczyk podaje także legendę, pochodzącą z okolic Stanisławowa, o „czerwonolicych”, złośliwych ludzikach, które miały niepokoić świętego Piotra, za co ten zamienił je w grzyby.

I Gargamel też!

Z ludowych podań zjawisko zmniejszania się i powiększania przeniknęło do literatury, a potem do popkultury. Pisarz Lewis Carroll, autor „Alicji w Krainie Czarów” oraz „Alicji po drugiej stronie lustra”, dość gruntownie zapoznał się z owym zjawiskiem, czytając pracę brytyjskiego antropologa Mordechaja Cooka poświęconą grzybom. Uwagę pisarza zwrócił zwłaszcza opis działania muchomora czerwonego i jego wpływu na postrzeganie rzeczywistości. Stąd zapewne często powtarzające się w przygodach Alicji nagłe powiększenia i pomniejszenia, będące skutkiem zjedzenia grzybów. „Alicja oderwała ząbkami odrobinkę z kawałka [grzyba] trzymanego w prawej ręce, żeby spróbować, jaki to da wynik. W następnej chwili poczuła gwałtowne uderzenie w podbródek: uderzyła nim we własną stopę! (…) Brodę miała tak mocno przyciśniętą do stopy, że nie było już niemal miejsca do otwarcia ust. ale dokonała tego wreszcie i zdołała połknąć część kawałka trzymanego w lewej ręce.

— No, w końcu uwolniłam głowę — powiedziała Alicja uradowanym głosem, w którym pojawiła się jednak po chwili nutka trwogi, gdy odkryła, że nigdzie nie może dostrzec własnych ramion: spoglądając w dół widziała tylko niezwykłej długości szyję, która jak łodyga wznosiła się z leżącego daleko w dole morza zielonych liści”. (tłum. M. Słomczyński)

O działaniu muchomora wiedział też dobrze Jonathan Swift, zaludniając karty powieści o przygodach Guliwera liliputami i olbrzymami. Dziś mikropsja nie dziwi nikogo — nawet popularna wieczorynka dla dzieci o Smerfach ma wiele wspólnego z amanita muscaria. Niebieskie małe stworzonka, gnębione przez złego czarownika Gargamela, mieszkają w chatkach wydrążonych we wnętrzach grzybów.

Grzybom w tradycji ludowej przypisywano zawsze dwuznaczną rolę – stworzenia niepodobne do zwierząt, mało przypominające rośliny, bo niewyrastające z ziaren, lecz z jakiejś tajemniczej niewidocznej grzybni, budziły lęk i zaciekawienie. Działanie halucynogenne niektórych z nich, wykorzystane przez szamanów czy wojowników do obrzędów religijnych, przeniknęło do świata zwykłych ludzi w postaci owych podań i legend o krasnalach czy olbrzymach, kształtując ludzką wyobraźnię i dając możliwość I stworzenia tak pięknych baśni jak ta o królewnie Snieżce i siedmiu krasnoludkach.

Anna Dziewit
http://forum.wprost.pl/glowne/?w=111342

Opublikowany w Magia chaosu, szamanizm | Zostaw Komentarz »

Środki Psychedeliczne i Doświadczenie Religijne

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu listopad 18, 2008

Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych wierzą lub mają wierzyć w to, że republika jest najlepszą formą rządów.

Ale wciąż narasta zamieszanie spowodowane próbą bycia republikaninem w polityce i monarchistą w religii. Jak republika może być najlepszą formą rządów jeśli wszechświat, niebo i piekło są monarchiami?

A zatem, pomimo teorii rządu z umowy społecznej opartego na wzajemnym zaufaniu, obywatele Stanów Zjednoczonych utrzymują, z powodu autorytarnego zaplecza swojej religii lub też źródeł narodowych, w najwyższym stopniu naiwną wiarę w prawo jako jakiś rodzaj nadnaturalnej i paternalistycznej mocy. ‘Powinno być jakieś prawo przeciwko temu!’

Nasi egzekutorzy prawa są zatem niezdecydowani, powstrzymywani i zdezorientowani – że nie wspomnę o korupcji – dzięki wymaganiu aby wymuszali ekstrawaganckie prawa, często o kościelnym pochodzeniu, których znaczna liczba ludzi nie ma zamiaru przestrzegać, oraz które w każdym wypadku są niezwykle trudne lub po prostu niewykonalne do wyegzekwowania – na przykład zabranianie handlu międzynarodowego i międzystanowego czymś tak niewykrywalnym jak LSD-25.

W końcu, są dwa specyficzne obiekcje wobec używania dragów psychedelicznych.

Po pierwsze, używanie tych dragów może być niebezpieczne. Jednak każde warte wysiłku odkrycie jest niebezpieczne – wspinaczka wysokogórska, oblatywanie samolotów, podróżowanie rakietą w kosmos, skoki na główkę czy też kolekcjonowanie botanicznych okazów w dżungli. Ale jeśli droga jest ci wiedza, a końcowy zachwyt nad odkryciem cenisz bardziej niż zwykłe trwanie w bezowocnym życiu, będziesz chciał podjąć ryzyko. Nie jest zbyt zdrowe praktykowanie przez mnichów głodówek i było raczej mało higieniczne dla Jezusa dać się samemu ukrzyżować, ale jest pewne ryzyko wpisane w ścieżkę duchowych przygód.

W dzisiejszych czasach żądna przygód młodzież podejmuje ryzyko odkrywania swojej psyche testując swoją odwagę na rzeczach, które w przeszłości były testowane – z większą przemocą – podczas polowania, pojedynków, wyścigów żylet (hot-rod racing) i grania w piłkę nożną. Czego potrzebują, to nie prohibicja i policja, ale najinteligentniejsze wsparcie i rady jakie można znaleźć.

Po drugie, użycie dragów może być krytykowane jako ucieczka od rzeczywistości. Jednak ten krytycyzm niesprawiedliwie podsumowuje doświadczenia mistyczne same w sobie jako eskapistyczne lub nierealne. LSD w szczególności nie jest żadnym sposobem na łatwą i bezbolesną ucieczkę od rzeczywistości.

Wzięcie go może łatwo stać się doświadczeniem, które zmusi cię do przetestowania swojej duszy w starciu z diabłami z piekła rodem. Osobiście, stawało się ono dla mnie czasem doświadczeniem, w którym nagle gubiłem się pośród korytarzy umysłu, a odnosząc to niezwykłe zagubienie do właściwego porządku logiki i języka, było ono zarazem bardzo szalone i bardzo trzeźwe.

Ale poza tymi okazjonalnymi epizodami zagubienia i szaleństwa są doświadczenia świata jako systemu totalnej harmonii i chwały, a dyscyplina odnoszenia tych doświadczeń do porządku logiki i języka musi w jakiś sposób wyjaśniać w jaki sposób to co William Blake nazwał ‘energią, która jest wieczną rozkoszą’ może być zgodne z nędzą i cierpieniem codziennego życia.

Środki Psychedeliczne i Doświadczenie Religijne
Esej pierwotnie opublikowany w ‘California Law Review’, Vol. 56, No. 1, Styczeń 1968, str. 74-85.
Alan Watts

Opublikowany w Magia chaosu | Otagowane: , , | Zostaw Komentarz »

Święta wojna!

Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu listopad 6, 2008

Warto jest pewnie przyjrzeć się bliżej tradycji religijnej, albowiem prawie w każdym plemieniu istnieje jakaś wersja przypowieści o Ogrodzie Eden. Mówi się że nasi przodkowie lub praojcowie żyli w prawdziwym raju.

Nie było własności prywatnej, nie było też zawiści, zazdrości, kradzieży, wojny ani rządu. Był to Złoty wiek” – powiada Don Kichot Cervantesa, podsumowując wątek przewodni mitu greckiego, żydowskiego i chrześcijańskiego.

Lecz wkrótce pojawił się pierwszy grzech, pierwszy błąd, pierwsi transgresja. Od tego czasu błąkamy się w dziczy, a anioł strzeże bram Edenu “z płomiennym mieczem zwróconym w każdą stronę”, żebyśmy już nigdy nie mogli dostać się do tego raju na ziemi.

Psychiatrzy i inni badacze społeczni mają ciekawe teorie dotyczące pochodzenia tego uniwersalnego wzoru mitycznego.

Freudyści twierdzą, że jego podstawa znajduje się w naszych wspomnieniach z wczesnego dzieciństwa, kiedy otrzymywaliśmy, to co chcieliśmy (na nasze zawołanie), i nie mieliśmy frustracji płynących z niezaspokojenia.

Inny psychoanalityk, Otto Rang, podpowiada bardziej sugestywnie, że Eden to nasze zniekształcone wspomnienia z życia łonowego, a “upadek człowieczy” to traumatyczne przywołanie szoku urodzin.

Niektórzy makrsiści i ideolożki Ruchu Wyzwolenia Kobiet wierzą, ze między rewolucją rolniczą sprzed 12 000 lat p.n.e.., a urbanizacją 4000 roku p.n.e. istniał Złoty Wiek braterstwa, siostrzeństwa i socjalizmu.

Z kolei niektórzy etologowie sądzą, że mit ten jest wspomnieniem jeszcze wcześniejszej, bo prehistorycznej społecznej łowieckiej (od 4 000 000 do 1 000 000 p.n.e.), kiedy ludzie żyli z zgodzie ze swymi “instynktami” i nie byli jeszcze poddani gruntownej socjalizacji, która wprowadziła nienaturalne tabu, wpędzając ludzkość w nędzę.

Istniej nawet taka urocza teoria wyłożona przez Theodor,a Lasara z Nowego Jorku, która powiada że tak zwana Wielka Kometa z 8000 pn.e. wyśledzona przez dr. Imamanuela Velikovski’ego doprowadziła ludzkość do szaleństwa, a “złoty wiek” jest naszym szalonym wspomnieniem czasów kiedy byliśmy normalni.

Jednak niezależnie od źródła tej ogólnoludzkiej opowieści, odwołuje się ona do oczywistego faktu psychologicznego:

ludzie potrafią sobie wyobrazić idealny stan szczęścia, ale już trudniej im uznać, że mogliby osobiście osiągnąć ten ideał.

Panuje powszechna świadomość pewnych bram, drzwi bądź barier miedzy pragnieniem a rzeczywistością. Kobiety i mężczyźni czują się prawie niezdolni do osiągnięcia tego, czego pragną.

Ta psychologiczno-duchowa bariera odpowiada całkiem dobrze koncepcji”grzechu pierwotnego” u św Augustyna, grzechu, który “przesłania intelekt” i daje duszy “trwała skłonność do zła”

Odpowiada również Freudowskiemu przekonaniu, że każdy jest neurotykiem.
Co więcej przypomina uderzającą diagnozę dr Wilhelma Riecha, wedle której ludzkość cierpi na “strach przed przyjemnością”, wewnętrzny lęk, który zmusza nas do wypierania “pierwotynych popedów” i obierania sobie “drugorzędnych” celów “zastępczych”, podobnie jak łucznik, który nie potrafi zmierzyć się ze środkiem tarczy i celowo chybia o kilka milimetrów.

Istnieje jednak pogląd mniejszości (…)

Pierwszymi którzy przyjęli że człowiek może żyć w raju “znajdując się nadal w swym ciele”, byli gnostycy w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Pogląd ten nigdy nie wymarł, chociaż tępiły go wszystkie kościoły.
(…)
Wszystkie te wizje mesjanistyczne osiągają swój punkt szczytowy w czasach współczesnych, w rewolucji psychedelicznej, którą rozpętali tacy złowieszczy szamani jak dr nauk społecznych Timothy Leary, dr reologii Alan W. Wattsi sekretarz natury Adonis Huxley. Oczywiście, byli też inni, którzy ich wspierali: poeta Allan Ginsberg, pisarz William S. Burroughs, dr Johm Lilly, prof Humpherey Osmund, dr Houston Smith, pisarz Kek Kesey i wielu innych. Wszystko zależy kogo uznamy za prowodyra tego ruchu.

Miliony naszych obywateli i mozolnie szukana molekularnych tylnych drzwi do “Ogrodu Eden”.

“Zieloni rewolucjoniści” nie wierzą w to, że musimy na zawsze tracić z oka cel. Nieche przyjąć jażma grzechu pierworodnego, wrodzonych neuroz ani nawet teozoficznych koncepcji “strażnika progu” (istoty która pożera głowy ludzi wstępujących na wyższeplany bez zaproszenia).

Nie godzą się na barierę miedzy pragnieniem, a rzeczywistością, o której tak gorzko mówi T.S. Eliot w wierszu The Hollow Men.

Według dość ortodoksyjnego chrześcijańskiego poglądu Eliota, jest pewien “Cień”, który zawsze pada między “ideę a rzeczywistość, “pożądanie a spazm”, ruch a działanie”. Ten “Cień” to oczywiście grzech pierworodny, którego już z definicji nikt nie może odrzucić.

Rewolucja narkotykowa powiada jednak, podobnie jak Budda, ze “To tylko Cień – tylko pozór, iluzja”.

Ideolodzy tej sprawy nadaliby cieniowi status starej taśmy odgrywanej w głośnikach umysłu, zapełnionej lękami społecznymi uprzedzeniami i zastąpić nowym programem, jeśli się zna odpowiednie techniki neurologiczne lub jogicznme

Powiedzą jeszcze z misjonarskim błyskiem w ok, że techniki te wielu zna, może je przekazywać innym i wydatnie wspomagać odpowiednimi substancjami chemicznymi.

Bądźcie realistami, żądajcie niemożliwego!

ten slogan studenckich rewolucjonistów francuskich z 1968 roku jest mantrą przewijającą się przez cały mistycyzm narkotykowy.

Możemy go również znaleźć u dr. Johna Lill’ego który ubiera go w inne słowa:

W krainie umysłu to, co uważa się za prawdę, nią jest lub staje się prawdą w granicach wyznaczonych przez doświadczenie. granice te są z kolei następnymi przekonaniami, które należy przekroczyć. W krainie umysłu nie ma granic… Istnieje w niej wszystko, co można sobie wyobrazić.

RAW

Opublikowany w Magia chaosu | Otagowane: , , , , , | Zostaw Komentarz »