Archiwum kategorii ‘anarchia’
Anarchia (gr. ἀναρχία – “bez władcy”) – forma struktury społeczno-politycznej, w której nie ma żadnej ukonstytuowanej władzy.
Another Person’s Eyes
Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu październik 22, 2009
Opublikowany w anarchia | Zostaw Komentarz »
Wszystko jest OK :)
Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu październik 21, 2009
Otaczający nas świat, wojny, terroryzm, państwo policyjne, wszechobecny nadzór i monitoring, kryzys gospodarczy, absurdy władzy, świńska grypa to wszystko jest nie ważne, przecież WSZYSTKO JEST OK
Opublikowany w anarchia | Zostaw Komentarz »
Wiadomość od Architekta
Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu październik 20, 2009
Jezeli zobaczysz Keanu Reeves, zgłoś to natychmiast na Policję
Koniecznie odwiedź kanał Charliego cveitch
Opublikowany w anarchia | Zostaw Komentarz »
Shopping for CCTV
Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu październik 19, 2009
Oni nas filmują cały czas ale my ich nie możemy filmować.
Czy ten świat oszalał?
Opublikowany w anarchia | Zostaw Komentarz »
Megaphone Wars – The Suppression of Free Speech
Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu październik 17, 2009
W ‘wolnym’ kraju policja porywa kobietę. Dlaczego?
Opublikowany w anarchia | Zostaw Komentarz »
The World is Yours
Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu październik 16, 2009
Why am I smiling? Because fighting the good fight is its own reward…
if you lose all fear and realize you are an infinite being you become invincible. There is nothing that anyone can do to you. Shit will always happen. What defines your soul is how you react to the shit that will inevitably stick to you at some point or other. It’s illusory bullshit anyway. If life is just a ride, help others to see this. Stop the fevered egos (to borrow a line from Bill Hicks) from hurting your fellow brothers and sisters through spreading their favourite disease – fear.
We’re all going to die at some point and move on to the next experience, so live in this life with glory, live with smiles, live with honour and give your time to helping those around you. Volunteer time. The greatest gift the Absolute has given us is the gift and abiltiy to help our fellow man. If we are all one, helping another is helping the universe, it’s acting in accordance with the harmony of life itself.
Press down with your all your might and all your love and leave God’s fingerprint on all that you do .You have the divine spark inside of you. How will you manifest it?
What are you worried about?
- Charlie Veitch
William Shakespeare summed it up most perfectly:
Cowards die many times before their deaths;
The valiant never taste of death but once.
Of all the wonders that I yet have heard,
It seems to me most strange that men should fear;
Seeing that death, a necessary end,
Will come when it will come.
- William Shakespeare
Opublikowany w anarchia | Zostaw Komentarz »
Humanity’s Playground
Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu październik 13, 2009
Wchodząc do katedry musisz zapłacić pieniądze. W kościele nie możesz się modlić nie mówiąc o nagrywaniu, a na koniec będziesz musiał tłumaczyć Policji że nie jesteś terrorystą.
Opublikowany w anarchia | Zostaw Komentarz »
Nazi news propaganda in UK
Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu październik 10, 2009
Nazi propaganda w BBC?
Czy to możliwe?
Opublikowany w anarchia | Zostaw Komentarz »
Rynek nasz powszedni czyli o kolorach w ekonomii
Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu kwiecień 1, 2009
Liderem lewicowego nurtu w ruchu libertariańskim w USA był urodzony w 1947 roku Samuel Edward Konkin Trzeci, znany także jako SEK3. Jako jeden z pionierów myśli agorystycznej stworzył ciekawy podział rynków ze względu na ich legalność, szkodliwość i stosunek państwa do nich. Zobaczmy zatem, czym tak naprawdę jest i może być rynek.
Codziennie słyszymy w mediach o zapaści na rynku finansowym, kryzysie rynku kredytowego, kłopotach rynku samochodowego, rynku pracy, przy czy nie wszyscy dokładnie wiemy, czym ten rynek w zasadzie jest. Przybliżenie sobie tego pojęcia jest pożyteczne, zwłaszcza w chwili szerokiej interwencji państw i banków centralnych w postaci operacji otwartego rynku. Rynek kojarzy nam się z jakimś miejscem – placem, agorą, forum, bazarem czy targiem, gdzie można coś kupić lub sprzedać. I jest to skojarzenie jak najbardziej słuszne ale przy okazji najbardziej uproszczone rozumienie rynku.
Rynkiem jest także grupa przedsiębiorstw i osób, fizycznych i prawnych, kontaktujących się ze sobą w celu zakupu lub sprzedaży jakiegoś dobra lub usługi. I tak na przykład, mówiąc rynek samochodowy w USA mamy na myśli sieć powiązań między np: General Motors, dilerami, warsztatami i klientami. Nie wyczerpuje to oczywiście znaczenie tego bogatego terminu, mówimy bowiem czasami że “rynek chce” lub “rynek nie potrzebuje” czegoś. Jako nazwa rynek sam w sobie oczywiście pragnień mieć nie może – odwołujemy się wówczas do rynku jako układ, w ramach którego kupujący i sprzedający wzajemnie oddziałują na siebie dla określenia cen i ilości towarów lub usług. Rynek oznacza wówczas np: pracodawców w branży telekomunikacyjnej, którzy wymagają od pracowników znajomości nie Windowsa a Mac OS X 10.5. Z kolei mówiąc o braku zaufaniu na rynku, tendencji do kupowania złota a sprzedawania ropy lub innych kierunkach działania, mamy na myśli ogół stosunków między kupującymi i sprzedającymi, kształtującymi popyt, podaż i ceny. Warto zauważyć, że może to oznaczać także poziom tych stosunków – partnerskie lub narzucone (np: przez monopol państwowy), rozkazujące i wykonawcze, działające i kontrolne. Wreszcie rynek rozumie się jako instytucję, w ramach której działają siły kształtujące ceny, popy i podaż. To najbardziej elastyczna definicja, zdolna pomieścić wiele zagadnień, stosunków między podmiotami gospodarczymi i ustrojów społeczno-ekonomicznych – mieści się w niej zarówno rynek kapeluszy w Wielkiej Brytanii pod koniec XIX wieku jak i rynek telefonów komórkowych w Korei Północnej.
Dotykamy tutaj kwestii stosunku państwo-rynek, która jest sednem typologii Konkina – przejdźmy zatem do Otóż SEK3 wyróżnia cztery rodzaje rynków: biały, szary, czarny i czerwony. Biały rynek jest to taki rynek, na którym dokonuje się obrotu legalnymi towarami w legalny sposób. Przykładem może być pizzeria, sprzedająca pizze i utrzymująca cały lokal w stanie zgodnym ze wszelkimi normami prawnymi, a więc zgodnie z przepisami BHP, obostrzeniami sanepidowymi, używaniem składników pochodzących z legalnie kupionych owoców. Ponadto dana pizzeria musi płacić wszystkie podatki – wtedy z punktu widzenia prawa a także wg. typologii konkinowskiej jest to biały rynek: rynek, w którym pośrednikiem, kontrolerem, dawcą i egzekutorem norm jest państwo. Następnie wyróżnia się szary rynek, na którym ma miejsce obrót legalnymi towarami przy jednoczesnym omijaniu norm i regulacji prawnych. Przykładem może być każdy przedsiębiorca nie płacący jakiegoś podatku, szukający sposobów na obniżenie zysków dla celów rozliczenia się z fiskusem lub handlarze warzywami i owocami sprzedający swoje towary w miejscach, w których obowiązuje zakaz handlu. Zagłębiami szarego rynku są najczęściej wszelakie bazary i małe targi (zdecydowanie nie wszystkie normy państwowe są spełniane) – w Polsce do niedawna prawdziwą gwiazdą szarego rynku był warszawski Stadion Dziesięciolecia.
Kolejnym rodzajem rynku jest rynek czarny. Jest to obrót nielegalnymi towarami – co równoznaczne jest z ich obrotem w nielegalny sposób. Przykładem może być rynek alkoholowy w USA za czasów prohibicji, rynek muzyki rockowej w Iranie bezpośrednio po rewolucji, rynek muzyki jazzowej w PRL w latach 50′, rynek narkotykowy w większości krajów świata, rynek chrześcijańskich usług duszpasterskich w Arabii Saudyjskiej, handel bronią itp. Należy zauważyć, że nielegalność nie jest równoznaczna niemoralności, szkodliwości czy posiadaniu jakichkolwiek negatywnych cech. Większość towarów będących przedmiotem obrotu na czarnym rynku szkodzi tylko kupującemu (o ile szkodzi), zatem zgodnie z rzymską sentencją volenti non fit iniuria (chcącemu nie dzieje się krzywda), można stwierdzić że nakładanie na obrót tymi towarami sankcji jest nieusprawiedliwione. Rzecz jasna, jest różnica między możliwością kupienia sobie płyty The Rolling Stones w Iranie a kupieniem sobie działki heroiny, tym niemniej kluczowy dla podziału jest tutaj zakaz państwa, ergo jego interwencja w rynek.
Ostatnim rodzajem rynku jest czerwony rynek. Jest to obrót towarami lub usługami nielegalnymi w świetle prawa i jednocześnie łamiącymi naturalne i przyrodzone prawa człowieka. Wynajęcie płatnego zabójcy, handel kobietami, niewolnictwo, porywanie ludzi i sprzedaż ich organów, “proponowanie” przez mafię ochrony – to najbardziej typowe przykłady czerwonego rynku. Jak widzimy, SEK3 ocenia czerwony rynek jako z gruntu niemoralny i zły, w przeciwieństwie do rynku szarego i czarnego które są tylko nielegalne lub nie do końca legalne. Dzięki temu uwidacznia się istota problemu interwencji państwa w relacje między ludźmi – państwo powinno interweniować wtedy, kiedy relacje te nie są dobrowolne. Nikt dobrowolnie, z pełną świadomością nie pozwoli na wycięcie sobie nerki i wysłanie jej za ocean do kliniki w Wenezueli czy innym kraju. Państwo, wydając wojnę narkotykom (war on drugs), alkoholowi, papierosom (zwłaszcza w UE) czy pornografii marnuje czas i środki, które przecież płyną z podatków. Chcącemu nie dzieje się krzywda – za to nie chcącemu już tak. Szkoda tylko, że interwencjoniści wszelakiej maści nie rozumieją tego podziału i chcą interweniować dla czyjegoś dobra, robiąc z państwa tyranizująca, autokratyczną i zawsze lepiej wiedzącą co dla dziecka dobre matkę, gotową na wszystko dla (w jej mniemaniu) dobra swoich podopiecznych.
Rafał Lorent
http://www.mojeopinie.pl/…ii,3,1238319131
Samuel Edward Konkin
Samuel Edward Konkin III urodził się 8 lipca 1947 roku. Był twórcą Nowego Manifestu Libertariańskiego i orędownikiem filozofii politycznej, którą nazwał agoryzmem. Agoryzm jest lewicową odmianą anarchokapitalizmu i jest zaliczany do anarchizmu rynkowego.
W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku był właścicielem apartamentu w budynku przy Siódmej Alei na Long Beach w Kalifornii, jak zwykło to czynić wielu fanów libertariańskiego science fiction (włączając J. Neil Schulmana, Victora Komana i innych). W związku z tym faktem nazwano to miejsce Wioską Anarchistów. W tym czasie Konkin przyjaźnił się z Daną Rochrabacher, która później została Kongresmanem Stanów Zjednoczonych.
W Nowym Libertariańskim Manifeście Konkin objaśniał, w jaki sposób, jego zdaniem, społeczeństwo libertariańskie może się objawić. Mogło to teoretycznie nastąpić w wyniku zgody społeczeństwa na zmniejszanie się wpływu państwa na ich życie w sensie personalnym, społecznym i ekonomicznym oraz przeniesieniu aktywności ekonomicznych obywateli do „szarej strefy” lub na „czarny rynek” (Konkin nazywał je pokojowymi instytucjami rynkowymi), gdzie funkcjonować miały standardowe prawa wolnego rynku. W celu wyjaśnienia swojej teorii, Konkin użył zwrotu counter-economics (kontrekonomia), co można tłumaczyć jako kierunek propagujący idee pokojowej działalności obywateli we wszystkich sferach gospodarki, które do owej pory były zabronione przez rząd (np. prostytucja, handel narkotykami). We wstępie do swojej pracy Konkin podkreślił rolę wybitnych myślicieli libertariańskich: Murraya Rothbarda, Roberta LeFevre oraz Ludwiga von Mises.
Spośród pozostałych przedstawicieli tego kierunku, Konkin wyróżniał się tym, że libertarianizm widział raczej jako krok w lewo. Był założycielem Instytutu Agoryzmu (Agorist Institute) i Ruchu Lewicowych Libertarian (Movement of the Libertarian Left). Powieść J. Neil Schulmana, której oryginalny tytuł brzmi „Alongside Night” opiera się właśnie na politycznych ideach Konkina.
Konkin był redaktorem naczelnym i publicystą takich czasopism jak New Libertarian Notes (w latach 1971-1975), New Libertarian Weekly (w latach 1975-1978) oraz w końcu magazynu New Libertarian (w latach 1987-1990).
Samuel Edward Konkin III zmarł 23 lutego 2004 roku
“Charakterystyczną cechą agoryzmu w porównaniu z innymi odłamami anarchizmu rynkowego jest jego nacisk strategiczny na konieczność budowania alternatywnej, pokojowej instytucji rynkowej – szarej strefy. Tego typu działalność została nazwana przez Samuela Konkina “Kontrekonomią.” Według agorystów, w miarę wzrostu podziemnej gospodarki, powszechna wiara w moralność państwa i uczestnictwo w jego strukturach będą się systematycznie osłabiały, aż nie będzie ono w stanie dalej utrzymywać swojej działalności.”
http://pl.wikipedia.org/wiki/Agoryzm
Opublikowany w anarchia | Otagowane: Agoryzm, Konkin | Zostaw Komentarz »
UPORZĄDKOWANA ANARCHIA
Opublikował/a psychoneurocybernauta w dniu marzec 31, 2009
UPORZĄDKOWANA ANARCHIA
Uporządkowana Anarchia to rezultat dewolucji i rozpadu struktur państwowo-politycznych (narodowych i ponadnarodowych). Na nowej „sfragmentyzowanej” mapie Europy i świata, zamiast dotychczasowych państw, pojawią się niezależne prowincje, regiony, kantony, ziemie, krainy, landy, „księstwa”, „baronie”, hrabstwa, wolne miasta, komuny i gminy, obszary zasiedlenia, autonomiczne strefy, wolne terytoria należące do klanów, szczepów, rodów, rodzin i jednostek, wspólnoty etnokulturalne, religijne i inne, bractwa, stowarzyszenia, fundacje, „cechy”, gildie, etniczne i kulturalne „kliki” posiadające własny język i własne networki, wspólnoty światopoglądowe, sekty etc. Dla uproszczenia wszystkie te terytorialne i nie-terytorialne twory będę nazywał polis.
Paralelnie do rozpadu dużych organizmów państwowo-politycznych przebiega (re)prywatyzacja całej własności publicznej – w Uporządkowanej Anarchii nie istnieje władza nakładania podatków w jakiejkolwiek postaci, nie istnieją żadne formy dokonywanej przemocą redystrybucji zasobów, nie istnieje prawo publiczno-państwowe, nie istnieje monopol emisji pieniądza. Ponieważ UA powstaje po śmierci i poćwiartowaniu Lewiatana, czyli po upadku propagandowego mitu hobbesowskiego, że państwo jest konieczne po to, aby poddanym zapewnić bezpieczeństwo, wymiar sprawiedliwości jest w UA sprywatyzowany, bezpieczeństwo zapewniają prywatne policje, prywatne firmy ochroniarskie, oddziały najemników, grupy obrony cywilnej, lokalne ochotnicze milicje, patrole sąsiedzkie, wigilanci, prywatne armie na usługach towarzystw ubezpieczeniowych itp. Fundament UA stanowią: własność prywatna (poczynając od własności ciała i umysłu) , wolne umowy i wolne wymiany. Jedyne granice jakie istnieją w UA to granice pokrywające się z granicami czyjejś własności.
W UA następuje rozpad, podział i transformacja wielkich konglomeratów medialnych, które dostosowane są do ram obecnego systemu i skorelowane z jego sferą publiczną i wielkimi państwowymi lub quasi-prywatnymi instytucjami edukacyjno-kulturalnymi. Ponieważ w UA przestrzeń publiczna dzieli się na wielość lokalnych, prywatnych „przestrzeni publicznych”, to znaczy takich, które są finansowane z dobrowolnych składek (w tym sensie są to prywatne przestrzenie wspólne), to medialni carowie, żyjący dziś w symbiozie z państwowymi – narodowymi i ponadnarodowymi- klasami biurokratyczno-politycznymi i działający w stworzonych przez nie wielkich przestrzeniach publicznych, będą musieli poszukać sobie innego zajęcia.
W UA nie ma państwowych systemów edukacyjnych, wielkich uczelni wyższych, naukowych instytucji i korporacji subwencjonowanych z podatków; wszystkie „środki produkcji Prawdy i Sensu” znajdują się w rękach prywatnych; nie istnieją finansowane z podatków państwowe aparaty ideologiczne i ideologiczno-kulturalne infrastruktury. Wszystkie światopoglądy, ideologie, koncepcje, idee, teorie, dzieła kultury są propagowane, rozdawane, ofiarowane, wymieniane, sprzedawane wyłącznie jako prywatne opinie. W UA zbędna jest cała olbrzymia produkcja znaków, pojęć, ideologemów, haseł, idei, koncepcji, formuł legitymizacji, dyskursów, retoryk, doktryn państwowo-prawnych etc. , które legitymizują istnienie i działalność aparatów polityczno-państwowych, służą koteriom i frakcjom w łonie rządzącej oligarchii jako środki maskujące ich prawdziwe cele jakimi są opanowanie struktur biurokratycznych na szczeblu narodowym, czy ponadnarodowym i przechwycenie kontroli nad mechanizmami dystrybuującymi zasoby ściągnięte od poddanych. Nie posiadają one samoistnego bytu, lecz związane są ściśle z aparatami i instytucjami władzy – kiedy znikną aparaty i instytucje, znikną producenci i producentki idei i pojęć, a wraz z nimi idee i pojęcia.
Koncepcja UA wpisuje się dobrze w dyskurs postmodernizmu i pokrewnych koncepcji ponowoczesności, które (zob. Wolfgang Welsch Nasza postmodernistyczna moderna) porzucają marzenie o jedności, żegnają się z mathesis universalis, głoszą koniec globalnych projektów utopii społecznych i „wielkich opowieści”, diagnozują decentralizację sensu, postulują wielorakość sposobów życia i wzorców racjonalności, z których żaden nie może sobie rościć prawa do wyłączności. Naczelne zasady postmodernizmu: pryncypialny pluralizm jako metareguła, wielokulturowość, relatywizm kulturalno-historyczny, kult różnicy i różnorodności – są dokładnie tymi zasadami, na których „spoczywa” ład Uporządkowanej Anarchii, ład będący – najpierw europejskim, a potem globalnym- otwartym projektem złożonym z niezliczonej ilości projektów, ładem miliona ładów, albo ładem wielu ładów i nieładów – bo to, co z punktu widzenia mieszkańców danego polis jest ładem, z punktu widzenia mieszkańców innego polis może być nieładem.
Wielość polis, a zatem wielość projektów życia i praktyk społecznych, wyklucza wszystkie wielkie „absolutystyczne” projekty społeczne – „absolutystyczne” w znaczeniu jedności kultury, zachowań, obyczajów, przekonań etc. – ale w sposób naturalny pozwala je realizować w ramach danego polis, które powstaje na drodze prywatnych praktyk wynikających z wolności jednostki, praw własności, wolności umów i wymian.
UA byłaby zatem praktycznym urzeczywistnieniem najbardziej radykalnego pluralizmu, bardziej jeszcze radykalnego niż choćby ten z Manifestu pluralistycznego Odo Marquarda. Albowiem ład UA odrzucając wszelkie całościowe („absolutystyczne”) projekty , zawiera je w sobie jako projekty cząstkowe, realizowane lokalnie, w ramach poszczególnych polis. W UA znika sprzeczność pomiędzy „multikulturalizmem” a „pluralistycznym monokulturalizmem” ( zob.Amartya Sen ”Żyjemy w czasach tyranii wspólnot”, „Europa” 2006, nr 31) – panuje tutaj stuprocentowy pluralistyczny multikulkturalizm, w ramach którego istnieją polis monokulturalne, zamieszkałe wyłącznie przez ludzi o jednej, mocnej i „czystej” tożsamości oraz polis multikulturalne zamieszkałe przez ludzi o różnych tożsamościach, polis homogeniczne pod względem kulturowym, narodowym, rasowym, religijnym, etnicznym, seksualnym etc. i polis zróżnicowane, pełne rasowych i narodowych „mieszańców”, światopoglądowych synkretystów, transseksualistów, ludzi o tożsamościach hybrydalnych, rozmytych i problematycznych, i wreszcie polis zamieszkałe wspólnie i zgodnie przez „czystych” i „mieszańców”.
W UA spontaniczna ewolucja społeczna, dobrowolne decyzje jednostek, niczym nieograniczona konkurencja prawd i stylów życia, rozstrzygają o tym, jakich polis jest więcej, a jakich mniej, w których polis skupia się więcej mieszkańców, a w których mniej, które są bardziej atrakcyjne od innych – głosowanie nogami to najbardziej popularny sposób głosowania w UA.
Jedyne formy dyskryminacji „Innych” w UA np. dyskryminacji homofoba, który chciałby koniecznie zamieszkać w polis gejowskim, albo kreacjonisty pchającego się do polis ewolucjonistów, to odmowa wpuszczenia ich na swoją własność, odmowa zawierania umów i wchodzenia z nimi w wolne wymiany usług, dóbr i opinii.
Jako „całościowy” projekt UA opiera się – dokładnie tak jak chce tego postmetafizyczna postmoderna – na nieobecności „Absolutnej Prawdy”, ale ta „Absolutna Prawda” może być lokalną opcją mieszkańców danego polis. Ład UA jest bowiem tak dalece antyfundamentalistyczny, że nie wyklucza istnienia fundamentalistycznych polis; tak skrajnie pluralistyczny, że nie wyklucza istnienia polis nie-pluralistycznych. W UA panuje maksymalny pluralizm – pluralizm „absolutyzmów” i pluralizm pluralizmów , wielość mieszcząca w sobie wielość jedności i wielość wielości.
UA jako społeczeństwo najbardziej otwarte ze wszystkich otwartych społeczeństw stwarza także przestrzeń dla grup i jednostek, których cechą jest absolutne zamknięcie na świat, dobrowolna samoizolacja i gospodarcza autarkia, dla chcących żyć własnym życiem i na własny rachunek (i koszt) „dysydentów”, „dewiantów”, „outsiderów”, dla „komun hedonistycznych zwolenników wolnej miłości i zażywania środków narkotycznych”, jak i dla „purytańskich twierdz”, gdzie panuje etyka najbardziej ascetyczna z możliwych.
To samo dotyczy przekonań politycznych – w UA swoje miejsce znajdą na przykład komuniści i inni wrogowie prywatnej własności – muszą oni zakupić na własność jakieś tereny i grunty, choćby na terytorium dawnej Białorusi i tam stworzyć sobie komunistyczne polis, nazywając je na przykład ZSRR. W innych polis zamieszkają zwolennicy demokracji robotniczej, jeszcze inne polis połączą się w federację komun anarchistycznych etc. Podobnie niemieccy narodowi socjaliści, uważający się za jedynych prawdziwych Niemców, wykupią całe Wundsiedel, gdzie znajduje się grób Rudolfa Hessa, przemianują to urocze bawarskie miasteczko na Großgermanisches Reich i będą, popijając starogermańskie piwo, bez końca oglądać na telebimach Tryumf woli . Bruksela może uznać się za Unię Europejską. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby monarchiści skupili się na terytorium obecnego powiatu świdnickiego i tam założyli Księstwo Świdnickie albo nawet Królestwo Polskie z królem jako najwyższym autorytetem, sędzią i rozjemcą utrzymywanym z dobrowolnych składek poddanych. Zwolennicy Imperium Europejskiego też mogą je sobie w jakiejś gminie założyć .
Ład Uporządkowanej Anarchii pozwoli ostatecznie zakończyć odwieczny polski spór: po prostu jedni Polacy zamieszkają w Ciemnogrodzie, a inni w Jasnogrodzie; pozostali zaś wybiorą inne polis: Szarogród zamieszkały przez Jasnogrodzian i Ciemnogrodzian, lub jasnogrodzko-ciemnogrodzkich „mieszańców”, Tęczogród, Szmaragdowy Gród. Polscy komuniści założą sobie Stalinogród.
Czy zatem w ładzie UA nie będzie wykluczonych? Owszem będą – to ci, którzy chcą rabować cudzą własność i przemocą narzucać innym swoją wizję dobrego życia (jedno jest zresztą od drugiego nieodłączne). Niezależnie od tego, pod jakim pięknym sztandarem chcieliby dokonywać swoich łupieżczych wypraw i jakimi szlachetnymi hasłami osłanialiby swoje libido dominandi, w ładzie UA nie ma dla nich miejsca.
Oprócz postmodernizmu, będącego nadrzędną metafilozofią polityczną Uporządkowanej Anarchii , potrzebuje ona różnych (starych i nowych) kombinacji ideologicznych takich jak prawicowy anarchizm, anarchoreakcjonizm Nicolása Gómeza Dávili, monarchoanarchizm Wayne`a Johna Sturgeona, torysowski anarchizm Menckena i Nocka, konserwatywny liberalizm Janusza Korwin-Mikkego, katolicki anarchizm , konserwatywny anarchizm (do którego przyznawał się Tolkien), narodowy anarchizm (Peter Töpfer w Niemczech, Troy Southgate w Wielkiej Brytanii), Zielony anarchizm . Użyteczne dla UA są także: narodowy kapitalizm rodzin, komunitaryzm, ruralizm, bioregionalizm, neotrybalizm, neoprymityzwizm, neoarchaizm, krytyka scentralizowanej demokracji państwowej i pochwała lokalności, samorządności, decentralizacji, prowincjonalizmu; dalej wszystkie koncepcje i systemy wartości odwołujące się do spontanicznych i naturalnych związków między ludźmi, typu solidarność, braterstwo, przyjaźń, altruizm, pomoc wzajemna, wartości rodzinne, wspólnota sąsiedzka etc. Do tego dochodzą wszystkie idee zakładające podział, zmniejszenie, rozdrobnienie, czyli „małe jest piękne”, teorie regionalizmu, autonomizmu, separatyzmu i secesjonizmu, „Breakdown of Nations” Leopolda Kohra, Europa stu flag Yanna Fouéré, dyskursy Nowego Średniowiecza Umberto Eco i Lecha Jęczmyka, koncepcja Tymczasowych Stref Autonomicznych Hakima Beya, Tradycjonalistycznych Stref Wyzwolonych Martina Schwarza i ethnostates Wilmota Robertsona, obrona małych narodów, zagrożonych mniejszości, wymierających języków i dialektów. Z paradygmatem UA zgodna jest krytyczna, realistyczna politologia i nauka o ideologiach analizująca wszystkie dyskursy i ideologie wytworzone przez aparaty władzy – ich języki, sztafaże, scenografie i spektakle polityczne, formuły legitymizacyjne – ważni tu są np. Vilfredo Pareto, Michel Foucalt, Guy Debord, Panajotis Kondylis, Robert Michels, Bertrand de Jouvenel, Hans-Hermann Hoppe, Charles Tilly ze swoim słynnym tekstem War Making and State Making as Organized Crime, a także nowa geopolityka, tzw. geopolityka krytyczna, która podważa i rozbija metageografie i dyskursy geopolityczne formułowane z niebotycznych wież obserwacyjnych w stolicach imperiów, państw kolonialnych, wielkich państw narodowych. Dla UA przydatny jest zarówno libertarianizm Murray`a Rothbarda, jak i wolnościowy municypalizm Murray`a Bookchina: i oczywiście Edward Abramowski z jego koncepcją wolnych zrzeszeń, kooperatyw, spółdzielni i wizją „rzeczpospolitej przyjaciół”. Świetnie pasuje tutaj neosarmatyzm, „pozwalający ludziom żyć na własnych śmieciach” (Ewa Thompson), konserwatywny, antyetatystyczny, acefaliczny organicyzm według zasady „rób każdy w swoim kółku, co każe Duch Boży a całość sama się złoży”. I oczywiście wolnościowe tradycje I RP opisane pięknie przez Henryka Rzewuskiego w Uwagach o dawnej Polsce – „złota wolność”, anarchia szlachecka rozumiana jako kultura własnych, niezależnych od państwa centrów rodowych i rodzinnych, dworów i dworków, pospolite ruszenie zamiast regularnej armii etc. ( o stanowczym potępieniu pańszczyzny i innych form wyzysku nie muszę nikomu przypominać).
(Meta)polityczny paradygmat UA nie ma żadnego pożytku z historii monumentalnej, historii wojen, bitew i wszelkiego rodzaju akcji państwowo-politycznych, natomiast wpiera go diagnoza Gianniego Vattimo, że na gruzach uniwersalnych historii państw i imperiów, mnożą się „różne historie, różne poziomy, sposoby rekonstruowania przeszłości” i przychodzi „koniec historii zwycięzców” – co nie znaczy, dodajmy, że lokalnie w danym polis nie może prosperować historia uniwersalna (taka lokalna uniwersalność). W paradygmacie UA znakomicie mieszczą się historie polis – miast, regionów, wiosek, okolic, historie życia społecznego, prywatnego, obyczajów, kultury; historie jednostek, rodzin, środowisk, dobrowolnych zrzeszeń. Podtrzymuje go i umacnia antymilitarystyczna, antykolonialna i antyimperialistyczna wersja historii; pasują doń historie (wiele historii !) „opowiadane z dołu”, historie „zapomnianych ludzi”, grup społecznych uciskanych i wyzyskiwanych przez aparaty władzy i sprzymierzone z nimi grupy posiadaczy ziemskich i kapitalistów – przyda się feministyczna wersja historii „patriarchatu”. Całkowicie dysfunkcjonalne są dlań natomiast historie „opowiadane od góry”, czyli królów, wodzów, marszałków, generałów, prezydentów, działaczy politycznych, wielkich biurokratów, natomiast funkcjonalne – historie elit naturalnych, czyli tych, które tworzą nowe dzieła we wszystkich dziedzinach ludzkiej aktywności.
Uporządkowana Anarchia stanowi alternatywną formą globalizacji, jej powstanie oznacza zniszczenie struktury globalnego kapitalizmu, w którym klasy polityczne i kapitaliści wspólnie wyzyskują ludy. Kiedy rozpadną się lub zostaną zlikwidowane wielkie aparaty biurokratyczno-polityczne i związane z nimi techno-ekonomiczne struktury, banki centralne, kompleksy wojskowo-przemysłowe, superagencje i publiczne instytucje koordynujące ogromne projekty technonologiczne i infrastrukturalne , wtedy upadną również wielkie, ponadnarodowe, kapitalistyczne i bankowe korporacje zawdzięczające swoją pozycję i zyski pasożytniczej symbiozie z zaprzyjaźnionymi instytucjami, które zapewniają im legalne monopole, chronią przed konkurencją, tworzą „pod nie” prawa i ustawy. Po wielkich „spekulantach” i „banksterach” zaginie wszelki ślad.
Panuje dzisiaj, jak twierdzą niektórzy, „dyktatura braku alternatyw ustrojowych” (Roberto Mangabeira Unger na łamach „Europy”), wielu nie zgadza się na rządy TINA-y (There Is No Alternative). Uporządkowana Anarchia jest właśnie taką (meta)polityczną – teoretyczną i praktyczną alternatywą. Opiera się na ona na założeniu, że demokratyczno-liberalna rewolucja ostatecznie zwyciężyła i rzeczywiście nastąpił „koniec historii” – ale idzie krok dalej i pokazuje teoretyczną możliwość zaistnienia stanu świata po „końcu końca historii”, czyli po wewnętrznej dekompozycji systemu demokracji liberalnej i jego upadku – dlatego nazwana być może koncepcją postposthistoryczną. Nie postuluje ona powrotu do tego, co było, odrzuca wszelki restauracjonizm i wszelką nostalgię, a zarazem jest „organiczną konstrukcją”, która nie zrywa radykalnie z (po)nowoczesnością, ale idzie po śladach Nietzschego , proponującego, jak uważa Gianni Vattimo, zniesienie nowoczesności poprzez radykalizację jej własnych tendencji. Uporządkowana Anarchia radykalizuje tendencje już obecne w (po)nowoczesności i patrzy co z tego wyniknie.
Wbrew czarnowidztwu Jeana Baudrillarda, który twierdził, że wszystko już się wydarzyło, wszystkie rewolucje już wybuchły, wszystkie utopie zostały zrealizowane, realistyczna utopia Uporządkowanej Anarchii będąca drogą ku postpolitycznemu porządkowi Polis, ciągle jeszcze czeka na urzeczywistnienie, ciągle jest jeszcze przed nami. I to darowuje nam szansę nowego początku, oczywiście przy zastrzeżeniu, że – używając określenia Gianniego Vattimo – jest on nowy w słabym tego słowa znaczeniu, że – jak zawsze- to tylko połowicznie nowy początek.
Wrocław, listopad 2007
Tomasz Gabiś
http://www.mises.pl/wp-content/uploads/2007/12/anarchia.doc
Opublikowany w anarchia | Otagowane: Tomasz Gabiś | Zostaw Komentarz »